Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 236
Перейти на страницу:

Kiedy Faile położyła ostatnią bluzkę na wierzchołek pozostałych ubrań, stojący obok niej Rolan pochylił się i podniósł jedną ręką kosz. Już miała na niego warknąć — mogła nosić własne ciężary, dziękuję bardzo! — jednak przełknęła te słowa. Mózg stanowił jej jedyną prawdziwą broń i wiedziała, że powinna używać go roztropnie i nie tylko do kontrolowania własnych nastrojów. Rolan na pewno nie znalazł się tutaj przez przypadek. Faile nie była aż tak łatwowierna, by uwierzyć w taki splot zdarzeń. Widywała go zresztą często od dnia porwania, dużo częściej, niż można by to wyjaśnić przez zbieg okoliczności. Mężczyzna wyraźnie za nią chodził. Jak to powiedział Nadricowi? Nigdy jej nie dawał Sevannie i nigdy nie wyznaczył Sevannie ceny za nią. Mimo iż to on ją schwytał, widocznie był przeciwnikiem zmieniania w gai’shain ludzi z bagien — podobnie jak większość Pozbawionych Braci; najwyraźniej wciąż się upominał o swoje prawa do niej.

Była przekonana, że nie musi się obawiać, iż Rolan spróbuje ją zgwałcić. Miał już swoją szansę na to, gdy leżała przed nim naga i związana, a on mógł ją potraktować, jak mu się żywnie podobało. Może w ogóle nie lubił kobiet. W każdym razie Shaido uważali Pozbawionych Braci za tak samo obcych jak ludzi z bagien. Nikt z Shaido Aiel tak naprawdę im nie ufał, a sami Pozbawieni Braci często wydawali się zadzierać nosa i sugerować, że wolno im więcej niż innym. Faile pomyślała, że gdyby zaprzyjaźniła się z tym osobnikiem, być może byłby skłonny jej pomóc. Może nie w ucieczce, nie, nie, na pewno w ucieczce by jej nie pomógł — wówczas prosiłaby o zbyt wiele — ale przynajmniej... A może pomógłby nawet w ucieczce...?! Wiedziała, że jeśli nie spróbuje, w żaden sposób nie przekona się o intencjach mężczyzny.

— Dziękuję — powtórzyła, tym razem z szerszym uśmiechem. Zaskoczyło ją, że jej wyzwoliciel odpowiedział również uśmiechem. Lekkim, niemal niewidocznym, Aielowie wszakże rzadko bywali ostentacyjni w wyrażaniu uczuć. Póki człowiek się do nich nie przyzwyczaił, nigdy na ich twarzach nie dostrzegał najmniejszego nawet śladu emocji.

Kilka pierwszych kroków przeszli obok siebie w milczeniu, on niósł kosz w jednej ręce, ona trzymała w górze spódnice swej szaty. Wyglądali, jakby wybrali się na przechadzkę. Gdyby oczywiście popatrzeć z ukosa. Niektórzy mijający ich gai’shain popatrywali na nich w zaskoczeniu, jednak zawsze bardzo szybko spuszczali oczy. Faile nie wiedziała, jak zacząć rozmowę, zwłaszcza że nie chciała, by Rolan uznał ją za flirciarę. Może jednak lubił kobiety... na przykład w ostateczności czy z konieczności... więc wolała nie ryzykować.

— Przyglądałem ci się — zagadnął. — Jesteś silna, dzika i mało czego się boisz. Tak uważam. Większość ludzi z bagien wygląda na przerażonych niczym zaszczute zwierzęta. Robią hałas, aż zostaną ukarani, a wtedy płaczą i kulą się ze strachu. Myślę, że jesteś kobietą, która ma dużo ji.

— Ależ ja jestem przestraszona — odparła. — Jednak staram się nie pokazywać tego po sobie. Płaczem zazwyczaj niewiele można osiągnąć.

Większość mężczyzn tak uważała. Często łzy mogą wręcz utrudnić sytuację lub w czymś przeszkodzić, z drugiej strony wszakże kilka wylanych w nocy łez ułatwia przetrwanie następnego dnia.

— Jest czas na płacz i czas na śmiech. Chciałbym zobaczyć, jak się śmiejesz.

Faile roześmiała się niewesoło.

— Odkąd noszę biel, Rolanie, niewiele mam powodów do śmiechu. — Zerknęła na niego kątem oka. Czy nie posuwała się zbyt szybko?

Mężczyzna jednakże jedynie kiwnął głową.

— A jednak chciałbym go zobaczyć. Uśmiech pasuje do twoich rysów. Ze szczerym śmiechem zaś byłoby ci jeszcze bardziej do twarzy. Nie mam żony, ale potrafię czasem rozśmieszyć kobietę. Słyszałem, że masz męża.

Zaskoczona Faile potknęła się o własne stopy i musiała się złapać rękawa Rolana. Prędko oderwała rękę i spod kaptura obserwowała mężczyznę. Rolan stanął, czekając, aż Faile się uspokoi i ruszył dopiero, gdy ona podjęła spacer. Wyraz jego twarzy uosabiał jedynie subtelną ciekawość. W przeciwieństwie do Nadrica, większość Aielów pozwalała działać kobiecie, gdy ją sobą zainteresowali. Zadawali pytania, wręczali prezenty, rozśmieszali... Rolan zatem był po prostu uprzejmy i przestrzegał zwyczajów.

— Rzeczywiście, Rolanie, mam męża i bardzo go kocham. Bardzo! Nie mogę się doczekać, kiedy do niego wrócę.

— To, co ci się przydarzy jako gai’shain, nie będzie się liczyło, kiedy zdejmiesz biały strój — zauważył spokojnie. — Chociaż może wy, ludzie z bagien, nie postrzegacie swojej sytuacji w ten sposób. Tak czy inaczej, jak każdy gai’shain na pewno często odczuwasz samotność, więc może moglibyśmy od czasu do czasu pogawędzić.

Ten mężczyzna przed chwilą oświadczył, że pragnie zobaczyć jej śmiech, a teraz Faile nie wiedziała, czy się śmiać, czy płakać. Pozbawiony Braci wyraźnie sugerował, że nie zamierza zrezygnować z próby przyciągnięcia jej uwagi. Kobiety Aielów podziwiały w mężczyznach wytrwałość. A dla Faile Rolan stanowił najwspanialszą szansę ucieczki, lepszą nawet niż Chiad i Bain, które chciały pomóc jej dotrzeć do lasu, lecz mogłoby im się to nie udać. Faile wierzyła, że — jeśli będzie miała dość czasu — zdoła przekonać mężczyznę do swoich racji. Wierzyła w to gorąco! Wszak ludzie tchórzliwi i niepewni swego nigdy nie odnoszą sukcesów! Rolan był wzgardzonym wyrzutkiem, którego Shaido przyjęli między siebie tylko dlatego, że potrzebowali jego włóczni. Jednakże Faile będzie musiała dać mu powód do oporu.

— Chciałabym — odrzekła ostrożnie. Trochę flirtu było czasem przecież konieczne, tyle że Faile nie mogła natychmiast po stwierdzeniu, że bardzo kocha swego męża, zagapić się na mężczyznę z szeroko otwartymi oczyma i stracić oddech. Nie, nie zamierzała się do tego posuwać — nie była przecież Domanką! — tym niemniej czuła, że może trzeba będzie się zachować nieco nieprzystojnie. Chwilowo uznała, że Rolanowi przyda się małe przypomnienie, iż jej pani ma do niej jakieś „prawa”. — Teraz muszę jednak wykonać pewne zadanie i wątpię, czy Sevannie spodobałoby się, że zamiast pracować dla niej, rozmawiam z tobą.

Mężczyzna znów kiwnął głową, Faile zaś westchnęła. Może — tak jak się chełpił — rzeczywiście potrafił rozśmieszyć kobietę, nie grzeszył wszakże rozmownością. Faile będzie się musiała namęczyć, jeśli chce coś z niego wyciągnąć: coś więcej niż dowcipy, których zresztą nie rozumiała. Mimo wyjaśnień Chiad i Bain, humor Aielów pozostawał dla niej czymś kompletnie niepojętym.

Dotarli do obszernego placu przed fortecą położoną na północnym krańcu miasta, gigantyczną masą ścian z szarego kamienia, która — podobnie jak miejskie mury — nie zdołała uchronić mieszkańców Malden przed atakiem Shaido Aiel. Faile widziała chyba wśród niosących wodę gai’shain panią, która wcześniej rządziła miastem i okolicą (dwadzieścia mil wokół murów); była to atrakcyjna i dostojna wdowa w średnim wieku. Na brukowanym kamieniem placu tłoczyli się ubrani na biało mężczyźni i kobiety z wiadrami. Na wschodnim krańcu wznosiła się wysoka na trzydzieści stóp szara ściana, która wyglądała na część zewnętrznych murów Malden, lecz w rzeczywistości stanowiła bok ogromnego rezerwuaru zasilanego przez akwedukt. Każdą z czterech pomp obsługiwało dwóch mężczyzn i z każdej tryskała woda, którą napełniano wiadra. Na kamienne podłoże rozbryzgiwało się sporo płynu, znacznie więcej, niż wylewałoby się, gdyby ludzie wiedzieli, że Rolan jest tak blisko i wszystko widzi. Faile rozważała już tę możliwość ucieczki, czyli wypełzniecie przez przypominający tunel akwedukt, jednak wodociąg był stale wypełniony wodą, toteż nawet gdyby Faile udało się go przebyć, wyszłaby z niego całkowicie przemoczona i prawdopodobnie zamarzłaby podczas dalszej drogi — brnąc milę czy dwie w śniegu.

1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)