Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 101
Перейти на страницу:

-Wykujcie nazwiska i daty na blachę - szepnął. - Dla Niemców wymyśliliśmy najprostsze.

-Damy radę.

-No to teraz do szpitala. - Przewodnik poprowadził ich długim korytarzem.

-Dlaczego do szpitala?

-Jutro robotnicy będą musieli iść do pracy, jak co dzień. A w grupach nikt was nie zna, roboty też nie znacie. W szpitalu nikt się nie przyczepi.

Po kilku minutach dotarli do jakiegoś obskurnego, o ile można było ocenić w nocnym świetle, baraku. Przewodnik otworzył drzwi i przepuścił ich do środka. W niewielkiej sali czekał na nich lekarz z rosłym pielęgniarzem.

-O Boże! - Lekarz tylko załamał ręce. - Aż czterech?

-Ależ panie doktorze. - Holmes wyciągnął w jego stronę spore pudełko. - Nie przychodzimy z pustymi rękami, mamy wkupne. Penicylina, cibazol, pastylki witaminowe.

-Penicylina? - Lekarz przejął pudełko tak ostrożnie, jakby zawierało nitroglicerynę. - Penicylina?

-Czysta. Prosto z Anglii.

Lekarz spojrzał na swojego rosłego asystenta.

-Panie Staszku, niech pan pójdzie do inżyniera Węgrzyna i powie mu, że zmieniłem zdanie. Nie umrze jutro, tylko będzie żył dalej.

-Ależ panie doktorze, pan inżynier nie uwierzy.

-No to niech pan mu to jakoś ładnie sprzeda. Proszę powiedzieć, że jego modły zostały wysłuchane i Matka Boska Ostrobramska zgodziła się na cud!

-Ale on warszawiak. Pewnie modli się do Częstochowskiej.

-Oj tam. - Śpiewny wileński akcent ledwie pozwalał Schielkemu zrozumieć słowa. - Nie będą baby się kłóciły, która dla niego właściwa. W niebie nie wypada. - Lekarz zerknął na zegarek. - Niech mu pan powie, że cud uczynię już za kwadrans.

-Dobrze, panie doktorze.

-A panów zapraszam tędy. - Lekarz otworzył drzwi do sali chorych.

Nie wszyscy pacjenci spali o tej porze. Schielke złowił kilka spojrzeń. Nikt jednak nie zadał żadnego pytania, nie padł ani jeden komentarz. Nagle zrozumiał. To zupełnie inna mentalność. Konspirację wszyscy mieli we krwi. I te dworskie formy w takim miejscu: „pan”, „pani”, rytuały, etykieta. Inny świat. Nagle zrozumiał, że ta mistyczna wycieczka parkową aleją miała symboliczny wymiar. Znalazł się już na terytorium Polski. Trochę szybciej niż reszta Niemców w tym mieście.

Przymusowych robotników jak co rano zebrano na placu, skąd mieli wyruszyć na poszczególne odcinki robót. Wszystko odbywało się według ustalonego od lat scenariusza. Schielkego zaskoczył tylko jeden fakt. Wszyscy Polacy wiedzieli, że w nocy podpisano akt kapitulacji, a żaden z Niemców nie miał o tym zielonego pojęcia. Skąd wiedzieli? Na pewno nie wygadał się nikt z czwórki Holmesa. Więc skąd? W szpitalu, bo tu było najwięcej miejsca, zebrał się nawet tajny, polski sąd połowy, który zawczasu podzielił strażników odpowiednio do ich win. Okazało się jednak, że na wyrok śmierci zasługiwał tylko jeden z nich, wyjątkowy łajdak i bandyta. Nikt jednak nie chciał wykonać wyroku. Sąd więc go zmienił na jeszcze surowszy: wyrok śmierci z dodatkowymi torturami przedtem, a wszystko to należy zrobić cudzymi rękoma. Schielke zaciekawiony nadstawił uszu, żeby dowiedzieć się, jak zamierzają tego dokonać. Polacy okazali się mistrzami kombinowania.

-To proste - wyjaśniał starszy człowiek z krótką, starannie utrzymaną bródką. - Jak nastąpi odpowiedni moment, złapiemy go i na siłę zrobimy na lewym przedramieniu tatuaż SS.

-Doskonały pomysł - odparł przewodniczący składu sędziowskiego. - Ale czy ktoś umie zrobić tatuaż?

Od razu zgłosił się kryminalista, który siedział jeszcze w przedwojennym więzieniu.

-Ja umiem - powiedział. - Ale nie wiem, jak taki esesmański tatuaż wygląda. W życiu nie widziałem gestapowca na golasa.

-To po prostu wytatuowana grupa krwi - odezwał się brodacz. - Na lewym przedramieniu.

-Ale gdzie konkretnie, proszę pana?

-Oj, bez przesady. Rosjanie to nie aptekarze. Suwmiarką mierzyć nie będą.

Tu wszyscy się zgodzili.

-Ale on będzie zaprzeczał, pokaże papiery - pojawiły się wątpliwości.

-Papiery znikną. Ale drodzy państwo, zastanówcie się chwilę. Komu Rosjanie uwierzą? Jemu czy nam? W końcu jesteśmy ich sojusznikami.

Gromkie śmiechy zdawały się sugerować, że sojusz z Rosją nie jest chyba konstrukcją przesadnie trwałą.

-A jak ta Świnia przeżyje gułag? - Ktoś jeszcze miał wątpliwości.

-Oj, Boże ty mój. Zabierzemy mu karabin i na kolbie zrobimy nacięcia, takie jak robią snajperzy. A poniżej napis po niemiecku: „moi Rosjanie”. Wystarczy?

Skład sędziowski znowu zaczął się śmiać. Posiedzenie zakończono. Schielke tylko kiwał głową. Zdążył już poznać polską pomysłowość przy okazji „dezercji” oficera w trakcie obrony feralnego mostu z kompanią staruszków. Nic na siłę, wszystko sposobem i najlepiej jak czarną robotę odwali ktoś inny. Był pod wrażeniem polskiej mentalności.

W szpitalu zrobiło się pusto. Poza lekarzem za dnia nikt tu nie zaglądał. W południe pielęgniarz z pomocnicą przynieśli posiłek. Schielke nie był jeszcze głodny. Pacjenci z łóżek obok chętnie podzielili między sobą jego porcję. Najwyraźniej wiedzieli, że jest Niemcem i rozumieli jego milczenie, a także powód, dla którego nie otwierał ust. Wszystko odbyło się na migi. Holmes i Watson, a także Heini, odsypiali zaległe noce. Schielke nie mógł spać, za bardzo bolały go plecy. Słuchał więc prowadzonych wokół rozmów. Okazało się, że całkiem nieźle rozumie po polsku, szczególnie kiedy robotnicy rozmawiali prostą polszczyzną.

-No to jutro, pojutrze skończy się terror - twierdził młodzieniec ze skomplikowanym złamaniem ręki. Najbardziej martwił się tym, że kiedy już będzie można szabrować, on zgarnie tylko połowę „urobku”, który mógłby mieć, a to z powodu chorej ręki. - Jak szybko dotrą tu Sowieci?

-Już są.

-Ja mówię o tym obozie. Ile im to zajmie?

-A cholera ich wie. Pewnie najpierw pójdą do centrum. Nadzorować składanie broni.

-Bardzo szybko. - Do dyskusji włączył się jakiś starszy człowiek z rozległą raną na udzie. To do niego trafił cibazol od Holmesa. - Muszą sprawdzić, czy po domach nie kryją się jakieś grupy z bronią.

-Toż nie zajrzą do każdej chałupy.

-Żebyś się nie zdziwił. Będą tu bardzo szybko. A terror skończy się niebawem.

-Już widzę, jak się kończy. Ty chyba Niemców nie znasz.

-No jak - obruszył się młody, poprawiając opatrunek na ręce. - Przecież głupio zabić kogoś po podpisaniu kapitulacji.

Ranny w nogę tylko się śmiał.

-Woziliśmy żarcie do więzienia - powiedział. - Tego na Kletschkau Strasse. No i wśród więźniów, którzy je odbierali, był jeden Polak. Wszystko nam opowiadał. Tam jest taka gilotyna, ale inna niż w czasie rewolucji francuskiej. Mechaniczna. Kładziesz delikwenta, wciskasz guzik i po krzyku. To w ostatnich dniach im się kanał odpływowy zatkał.

-Jaki kanał?

-Co nim krew spływała. Zatkał się uciętymi głowami i nijak nie szło wyciągać. No po prostu za szybko te łby ucinali.

-I to naszych tak zabijali?

-Jakich naszych? Swoim czerepy ucinali. Ale za szybko. Teraz muszą rozstrzeliwać. Oni tam mają horror. Chcą zdążyć zabić wszystkich, którzy siedzą z wyrokami.

Krupmann jednak miał rację. Egzekucje będą trwały do ostatniej chwili. Do momentu, aż pierwszy Rosjanin pojawi się w drzwiach więzienia. Tylko co do gilotyny się mylił. Nie przewidział, że sprzęt po prostu zawiedzie.

1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)