Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Ucieczka z Festung Breslau
Ucieczka z Festung Breslau - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ucieczka z Festung Breslau

Электронная книга - «Ucieczka z Festung Breslau». Краткое содержание книги:

Wrocław, ostatnie miesiące wojny. Oficer Abwehry, Dieter Schielke, przydzielony zostaje do śledztwa, mającego wyjaśnić okoliczności śmierci osób, przygotowujących do wywozu dzieła sztuki. Pomaga mu w tym urocza archiwistka i tajemniczy The Holmes. Wszystko byłoby proste, gdyby nie fakt, że nikt nie jest tym, za kogo się podaje...
1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 101
Перейти на страницу:

Schielke z Holmesem zastanawiali się nad najlepszym momentem opuszczenia obozu.

-Słuchaj, a ty nie powinieneś się gdzieś zgłosić? - zapytał Schielke. - Przecież to już koniec wojny.

-Niby gdzie?

-Do dowództwa.

Holmes wzruszył ramionami.

-Rosyjskiego? I po cholerę mam odpowiadać na mnóstwo niepotrzebnych pytań?

Tym razem Schielke nie zrozumiał.

-Ale przecież jesteście sojusznikami.

-Taaaak, oczywiście. Ale nie znasz Rosjan. Podejrzliwość to ich druga natura.

-Nie masz instrukcji na taki wypadek?

-Oczywiście, że mam. Powinienem nawiązać łączność z dowództwem. Ale jak to zrobić, skoro nie ma łączności? Więc w takim wypadku powinienem zgłosić się do pierwszego napotkanego polskiego patrolu, poprosić o kontakt z oficerem, a przez niego o widzenie z oficerem wywiadu. I już jestem w domu. Ale... widziałeś tu gdzieś polski patrol?

-A, to znaczy, że czekamy?

-Niekoniecznie. Mam jeszcze kontakt do jednego człowieka. Nazywa się Bolesław Drobner. Albo już jest w mieście, albo niebawem przyjedzie. Będzie miał łączność i zrobi coś takiego, że łatwo będzie go znaleźć.

Schielke skinął głową. Myślał nad czymś przez chwilę.

-A czemu nie użyjesz radiostacji?

Holmes i Watson ryknęli śmiechem.

-Wiesz... Obca radiostacja nadająca po cichu w mieście zajętym przez Rosjan, choćby i sojusznicza... Myślę, że mogłoby to być opacznie zrozumiane.

Schielke machnął ręką.

-Nie wiem, czego się boicie. Przecież Ruscy nie mają goniometrii.

Holmes gwałtownie uniósł głowę.

-Co?

-Wiesz... - Teraz on przedrzeźniał Holmesa. - Trochę siedziałem w wywiadzie, więc wiem to i owo.

- Uśmiechnął się ciepło. - Rosjanie nie mają goniometrii. Nie dysponują pelengacją i nie są w stanie namierzyć miejsca, skąd nadaje wroga radiostacja.

-Jezus Maria, jesteś pewien?

-No jestem. Chyba że zdobyli te dwa nasze wozy, których używaliśmy w Breslau. No to w takim razie sprzęt już mają. A kiedy go opanują... nie mam pojęcia.

Holmes wstał i zaczął krążyć między łóżkami. Schielke nie mógł czegoś zrozumieć.

-To takie ważne?

Holmes zatrzymał się na chwilę.

-Nie wiem - odpowiedział szczerze. - Otworzyła mi się jednak jakaś klapka w mózgu. Bardzo dziwne. Coś mi...

Nie zdążył dokończyć, bo do szpitala wpadł jeden ze zwiadowców z ciężkim łupem, który dźwigał w worku na plecach.

-Ludzie, nie uwierzycie - krzyknął od drzwi. - Mamy już we Wrocławiu polskiego prezydenta!

-Kogo mamy? - spytał ktoś z boku.

-Prezydenta. Urzęduje na dawnej Bliicher Strasse. Można się zgłosić, powiedzieć o problemach. Można dostać przydział na mieszkanie i w ogóle, jakieś papiery.

-Prezydent, prezydent... - powtarzali ludzie. - A jak on się nazywa?

-Bolesław Drobner.

Schielke i Holmes usiłowali się trzymać bocznych uliczek. Nie było to łatwe. W mieście poprzecinanym dziesiątkami rzek zawsze trzeba było wyjść na jakiś most. Nie mogli też iść na wprost, najkrótszą drogą. Pamiętali, że w okolicach Jahrhunderthalle roi się od strasznie wkurzonych rosyjskich wartowników, którzy pilnowali topniejących powoli gór nikomu niepotrzebnej broni.

-Jesteś pewien, że Krupmann przyjechał właśnie stamtąd? - zapytał Schielke, kiedy przysiedli na ławce wśród bujnej zieleni wypełniającej mały skwer.

Holmes wyjął z kieszeni mapę i rozłożył na kolanach. Jego palec sunął powoli wzdłuż nitki oznaczającej Uferzeile.

-Tu. - Zatrzymał palec w jakimś punkcie.

-Politechnika.

-Dokładnie z tej strony. Wiesz, co tam jest?

Schielke wzruszył ramionami. Największą w Niemczech uczelnię techniczną odwiedził raz w życiu. I tylko po to, żeby przynieść list pewnemu profesorowi, który pochodził z jego ojczystych stron i był przyjacielem rodziny. List stanowił uzupełnienie do oficjalnego zawiadomienia - sąsiedzi usiłowali w nim w jak najbardziej oględnych słowach zawiadomić profesora, że wszystkich jego najbliższych nie ma już wśród żywych. Stary uczony z pozoru przyjął wiadomość bardzo godnie i spokojnie. Dopiero dwa dni później popełnił samobójstwo.

Holmes zapalił papierosa, przyglądając się mapie.

-Kiedy wyszedłeś z wozu porozmawiać z Krupmannem, jak zwykle wysłałem Heiniego, żeby odnalazł ich ciężarówkę.

-I porozmawiał z kierowcą? Esesman coś powiedział?

-Żebyś się nie zdziwił. Przecież widział przed sobą uzbrojonego niemieckiego chłopca i to w stopniu kaprala. Opisał mu całą trasę, jaką odbyli tego dnia. Przecież to nic tajnego.

-Tak, Heini jest cholernie sprytny. Ciekawe, jak poradzi sobie ze świadomością, że jego świat już nie istnieje.

-Nie martw się. Zrobi to tak, jak wszyscy wokół. - Holmes zaciągnął się głęboko. - Zastanawia mnie jednak, co przestraszyło gestapowców, a Krupmanna skłoniło do teatralnej wycieczki na front, do Langenaua.

-To też wiesz od chłopca?

-Nie. Po prostu zdziwiło mnie, że gestapowcy, gdy zabito ich szefa, natychmiast zgodzili się na moją propozycję.

-Jaką?

-Żeby nie robić żadnej sprawy z tajemniczego zamachu, a w papierach napisać, że Krupmann zginął paręset metrów dalej, na froncie. Od przypadkowej kuli.

Schielke skinął głową i podniósł się ciężko.

-To rzeczywiście dziwne. Wręcz nieprawdopodobne.

Ruszyli dalej, przedzierając się przez rumowiska. Woleli nie zbliżać się do lotniska na Scheitniger Stern, cholera wie, co się tam działo. Od tyłu przedarli się na Hansastrasse, potem dotarli do gmachów Politechniki, a tam zatrzymał ich rosyjski patrol.

-Kuda, Giermańcy, a? - Rosły żołnierz z pepeszą sprawdził, czy mają zegarki. Oczywiście mieli, ale on nie domyślił się, że ukryte w skarpetkach.

-My nie Giermańcy, my Poliaki.

-A szabrowniki? Zdies nie lzia.

-Oj tam, towariszcz... - Holmes wyjął z kieszeni letniego płaszcza butelkę bimbru i podał żołnierzowi.

-Mhm. - Rosjanin wyjął zatyczkę ze skręconej gazety i powąchał zawartość. - No ładna. Adin czas, bystro.

Ruszyli spokojnie dalej. Żołnierz jeszcze tylko krzyknął za nimi coś, czego Schielke nie zrozumiał.

-O co mu chodzi?

-Nie możemy wynosić niczego bardzo dużego, bo ktoś zobaczy.

-Aha.

Po chwili doszli do zaznaczonego na mapie wejścia. Weszli do mrocznego, chłodnego korytarza.

-Co to za wydział?

-Nie mam pojęcia. Ktoś dowcipnie zdarł napis razem ze swastyką.

Schielke otworzył pierwsze drzwi w bocznej ścianie.

-I co?

-Administracja. Same biurka i papiery.

-Tym sposobem niczego nie znajdziemy. Musimy poszukać woźnego.

-Myślisz, że go zostawili? - Doszli do wielkiego rozwidlenia i otwartej klatki schodowej. Pustka i cisza wokół były wręcz kojące po nieustających atakach owadów na zewnątrz.

-No co ty? Przecież musieli zostawić kogoś, kto wie, jak w tych labiryntach odnaleźć interesujące rzeczy.

Wyszli na wewnętrzny dziedziniec przy kotłowni. Cieciówka rzeczywiście stała nietknięta, a mocne kopnięcie w drzwi przekonało mieszkającego w niej staruszka, że najlepszą formą

powitania gości będzie błyskawiczne podniesienie rąk wysoko do góry.

-No i wszystko się wydało - zaczął uprzejmie Holmes. - Od kiedy w NSDAP?

-Ja nie... - Staruszkowi oczy wychodziły z orbit. - Od trzydziestego piątego, panie oficerze.

-Kto krzyczał najgłośniej, jak mógł, „Heil Hitler” na wiecu pracowników administracji?

Tamtemu zaczęły się trząść uniesione do góry ręce.

1 ... 79 80 81 82 83 84 85 86 87 ... 101
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)