Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 167
Перейти на страницу:

— Patrz, patrz — rzekł Atos swym spokojnym głosem — niezwykły rzut, widziałem coś podobnego tylko cztery razy w życiu: dwie jedynki!

Anglik spojrzał i zdumiał się, d’Artagnan spojrzał i ogarnęła go radość.

— Tak — ciągnął Atos — tylko cztery razy: jeden raz u pana de Crequy; drugi raz u mnie na wsi, w moim zamku... kiedy miałem zamek; po raz trzeci u pana de Tréville, co obudziło powszechne zdumienie; wreszcie po raz czwarty w szynku, mój własny rzut, kiedy przegrałem sto luidorów i kolację.

— Zatem bierzesz konia, panie — rzekł Anglik.

— Rzecz prosta — powiedział d’Artagnan.

— Nie gramy partii rewanżowej?

— W warunkach nie przewidywaliśmy rewanżu, jak pan sobie przypomina.

— To prawda; koń zostanie zwrócony pańskiemu służącemu.

— Chwileczka — rzekł Atos — jeśli pan pozwoli, powiem dwa słowa mojemu przyjacielowi.

— Proszę.

Atos wziął d’Artagnana na stronę.

— Czego chcesz ode mnie, kusicielu, chcesz, bym grał jeszcze, co? — zapytał d’Artagnan.

— Nie, chcę, żebyś się zastanowił.

— Nad czym?

— Weźmiesz konia, prawda?

— Oczywiście.

— Źle robisz, ja wziąłbym sto pistoli, wiesz przecie, że grałeś o konia lub sto pistoli przeciw dwóm uprzężom.

— Tak.

— Wziąłbym sto pistoli.

— Ja zaś wezmę konia.

— I źle zrobisz, powtarzam; co uczynimy we dwóch z jednym koniem? Przecież nie wsiądę za tobą z tyłu, wyglądalibyśmy jak dwaj synowie Aymona[5], którzy stracili brata; nie zechcesz też mnie upokarzać jadąc obok mnie na tym wspaniałym rumaku. Ja nie wahając się ani przez chwilę wziąłbym sto pistoli, trzeba nam przecie pieniędzy na powrót do Paryża.

— Zależy mi na tym koniu.

— Nie masz racji, mój przyjacielu; koń miewa narowy, potyka się, może się ochwacić, może jeść ze żłobu, gdzie poprzednio jadł koń zarażony nosacizną; oto koń lub inaczej sto straconych pistoli; pan musi karmić swego konia, podczas gdy sto pistoli karmi swego pana.

— Ale jakże wrócimy?

— Na koniach naszych służących, do licha! I tak będzie widać z naszych min, że nie jesteśmy hołotą.

— Pięknie będziemy wyglądać na tych szkapach, kiedy Aramis i Portos będą harcować na swych rumakach!

— Aramis i Portos! — zawołał Atos ze śmiechem.

— O co chodzi? — zapytał d’Artagnan, który nie rozumiał wesołości przyjaciela.

— Dobrze, dobrze, mówmy dalej — rzekł Atos.

— A zatem twoim zdaniem?...

— Należy wziąć sto pistoli, d’Artagnanie; mając sto pistoli będziemy ucztować do końca miesiąca; zaznaliśmy trudów, musimy nieco odpocząć.

— Ja miałbym odpoczywać! O nie, Atosie, jak tylko wrócę do Paryża, zabiorę się do szukania tej biednej kobiety.

— Czy sądzisz, że koń będzie ci do tego równie potrzebny, jak dobre złote luidory? Bierz sto pistoli, przyjacielu, bierz sto pistoli.

D’Artagnanowi trzeba było tylko jednego jeszcze argumentu, by ustąpił. Ten wydał mu się doskonały. Zresztą obawiał się, że gdyby opierał się dłużej, Atos uznałby go za egoistę; przystał więc i wybrał sto pistoli, które Anglik natychmiast mu zapłacił.

Za czym myślano już tylko o wyjeździe. Pokój zawarty z oberżystą prócz dawnego konia Atosa kosztował jeszcze sześć pistoli; d’Artagnan i Atos wsiedli na konie Plancheta i Grimauda, a dwaj służący puścili się w drogę pieszo, niosąc siodła na głowach.

Choć przyjaciele jechali na lichych koniach, wkrótce wyprzedzili służących i przybyli do Crève-cœur. Z daleka ujrzeli Aramisa, który melancholijnie wsparty o parapet okna patrzył niczym Anna z opowieści[6] na kurz wzbijający się na horyzoncie.

— Hola, Aramisie! Co tu robisz? — krzyknęli dwaj przyjaciele.

— Ach, to ty, d’Artagnanie, i ty, Atosie — rzekł młody człowiek. — Myślałem o tym, z jaką szybkością opuszczają nas dobra tego świata; mój koń angielski oddalający się i znikający wśród tumanu kurzu był dla mnie żywym dowodem kruchości rzeczy ziemskich. Sens życia można stracić w trzech słowach: Erat, est, fuit[7].

— To znaczy? — zapytał d’Artagnan, który zaczynał się domyślać prawdy.

— To znaczy, że dałem się okpić: za sześćdziesiąt luidorów sprzedałem konia, który robi cwałem pięć mil na godzinę.

D’Artagnan i Atos wybuchnęli śmiechem.

— Mój drogi d’Artagnanie — powiedział Aramis — proszę, nie gniewaj się na mnie, ale gdy mus przyciśnie, nie ma rady, zresztą sam jestem najbardziej ukarany, ponieważ ten niecny handlarz ukradł mi najmniej pięćdziesiąt luidorów. Ach, wy jesteście dobrymi gospodarzami! Przyjeżdżacie na koniach służących, a swoje rumaki każecie prowadzić za uzdy powoli, by nie zaznały zmęczenia.

W tej samej chwili furgon, który przed kilku minutami pojawił się na drodze z Amiens, przystanął i wysiedli z niego Grimaud i Planchet z siodłami na głowach. Furgon jechał pusty do Paryża i dwaj służący skorzystali z okazji częstując w zamian woźnicę winem.

— Co to znaczy? — zapytał Aramis widząc, co się dzieje. — Zostały wam tylko siodła?

— Więc rozumiesz już teraz? — rzekł Atos.

— Moi przyjaciele, postąpiliście tak samo jak ja. Wiedziony instynktem zachowałem uprząż. Hej, Bazin, przynieś moją nową uprząż i połóż obok uprzęży panów.

— Co zrobiłeś z księżmi? — zapytał d’Artagnan.

— Nazajutrz zaprosiłem ich na obiad; powiem wam mimochodem, że mają tu wyborne wino, lałem w nich, ile wlazło; toteż proboszcz zabronił mi rozstawać się z opończą, a jezuita prosił mnie, żebym mu pomógł wstąpić do muszkieterów.

— Bez rozprawy! — krzyknął d’Artagnan. — Żądam zniesienia uczonej rozprawy!

— Od tej chwili wiodłem nader przyjemne życie. Zacząłem pisać poemat wierszem jednozgłoskowym, co jest dość trudne, ale zasługa leży przecie w pokonywaniu trudności. Temat jest świecki, przeczytam wam pierwszą pieśń; ma ona czterysta wierszy, a czytanie trwa jedną minutę.

— Na honor, mój drogi Aramisie — rzekł d’Artagnan, który niemal tak samo nie cierpiał wierszy jak łaciny — do zasługi, jaką jest pokonywanie trudności, dołącz zwięzłość i będziesz przynajmniej pewien, że twój poemat ma dwie zalety.

— Co więcej — ciągnął Aramis — mówi on o szlachetnych uczuciach, sami zobaczycie. Ale cóż, przyjaciele, wracamy do Paryża? Brawo, jestem gotów; zobaczymy więc naszego poczciwego Portosa, bardzo się cieszę. Czy uwierzycie, że brakowało mi tego wielkiego głuptasa? Na pewno nie sprzedałby swego konia, gdyby mu nawet ofiarowywali za niego królestwo. Chciałbym go zobaczyć na tym rumaku i w siodle. Będzie wyglądał jak Wielki Mogoł, zapewniam was.

Zatrzymano się na godzinę, żeby konie wytchnęły nieco. Aramis zapłacił rachunek, umieścił Bazina na furgonie obok jego kolegów i wyruszono po Portosa.

Portos był już na nogach i mniej blady niż za pierwszą bytnością d’Artagnana. Siedział przy stole; choć był sam, nakryto dla czterech osób. Kolacja składała się z wybornie przyrządzonych mięsiw, najlepszych win i wspaniałych owoców.

— Do kroćset — rzekł wstając — przybywacie w samą porę, panowie; właśnie byłem przy zupie, zjecie ze mną kolację.

— Ho, ho, — rzekł d’Artagnan — tych butelek Mousqueton nie łowił chyba na lasso, a oto szpikowana pieczeń cielęca i polędwica wołowa...

вернуться

5

Mowa o Aymonie, ojcu czterech synów, których przygody z koniem Bayardem zostały opisane w licznych opowieściach średniowiecznych.

вернуться

6

Autor nawiązuje tu do opowieści o siedmiu żonach Sinobrodego; ostatnia z nich, Fatima, skazana na śmierć nieustannie prosi swą siostrę Annę, aby z wieży na zamku wypatrywała pomocy braci.

вернуться

7

Erat, est, fuit (łac.) — było, jest, minęło.

1 ... 76 77 78 79 80 81 82 83 84 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)