Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Электронная книга - «Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza». Краткое содержание книги:

Niebo ze stali. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
1 ... 75 76 77 78 79 80 81 82 83 ... 152
Перейти на страницу:

– Wielu ludzi umarło przez was.

Trzeźwe spojrzenie znikło, zastąpione doskonale znajomym wyrazem nieobecności. Jakby to krótkie zdanie wepchnęło szlachciankę z powrotem w miejsce, gdzie się chowała. Dag parsknęła i wyjąkała:

– Rrr... rrr... rrrada na pszyyyszłość... Pani mmmmówi, mmmy słuchammmmy.

– Zamknij się, jjjjąkałłło.

Ruszyły dalej, ciągnąc konie za uzdy.

* * *

Pies warknął i zamajtał łapami w powietrzu. Dwóch żołnierzy trzymających linę zaczęło ją powoli opuszczać. Zedyr nie miał nic przeciwko wysokości, ale dyndanie sto stóp nad poziomem gruntu zawsze go denerwowało. Linę przerzucono przez gałąź pochylonej nad urwiskiem sosny, żeby pies nie obijał się o skalną ścianę, przez co zwierzę kołysało się teraz, targane podmuchami wiatru. Do końca dnia tylko Bergh będzie mógł podejść do przewodnika stada bez ryzyka szarpnięcia zębami.

Na jednej z hal zostawili za sobą dwadzieścia płaskich kopców. Piętnaście dużych i pięć mniejszych. Poświęcili pół dnia, żeby zrobić to jak należy, by groby były wystarczająco głębokie i przykryte odpowiednio dużymi kamieniami. Każdy z kopców obsypali ziemią i obłożyli darnią, za kilka miesięcy tylko regularne rozłożenie będzie sugerować, że nie są one dziełem natury. Gdy skończyli, Velergorf poprosił o zgodę na odezwanie się. Kenneth westchnął.

– Zazwyczaj o to nie pytasz, mów.

Starszy dziesiętnik stanął w rozkroku, zatknął dłonie za pas z toporem, zapatrzył się nieruchomo przed siebie.

– W Bergen wierzymy, że gdy umiera dobry góral, powinno się go pochować w jaskini albo w grobie tak głębokim, że sięga skały. Ale wierzymy też, że jeśli nie można tego zrobić, to góry i tak upomną się o swoje. Kości tych, którzy zginęli dobrą śmiercią będą opadać w dół przez wszystkie warstwy ziemi, by wreszcie przytulić się do piersi gór. A potem połączą się z nimi, wtopią w kamienną skórę i staną się ich częścią. Dlatego stąpając po skale, stawiamy stopy na kościach tych, którzy byli przed nami, by potem sami stać się podstawą dla stóp tych, którzy nadejdą po nas. Nosimy góry w kościach za życia i stajemy się nimi po śmierci.

Żołnierze pokiwali głowami. Velergorf przykucnął, delikatnie położył dłoń na najbliższym kopcu.

– Więc może jeszcze nie dziś, ale za kilka miesięcy znów się spotkamy, my i wy, tu albo w Belenden, albo gdziekolwiek indziej, gdzie góry wznoszą się ku niebu.

Strażnicy podchodzili, schylali się i dotykali kopczyków. Słowa nie były już potrzebne.

Ledwo Zedyr zaszurał pazurami po ziemi, został szybko odwiązany i odprowadzony na bok. Reszta psów znajdowała się już na dole, tak jak większość kompanii. To urwisko było drugim, jakie musieli dziś pokonać, lecz dzięki temu zaoszczędzili przynajmniej piętnaście mil.

Kenneth patrzył, jak ostatni żołnierze zsuwają się po linach, odbijając się stopami od skał. Wyszedł z Kehlorenu z siedemdziesięcioma trzema ludźmi i tuzinem zwierząt, wracał z pięćdziesięcioma żołnierzami i paroma psami. Miał nadzieję, że ranni, których Wozacy odesłali na tyły, dotrą do zamku żywi, dla Szóstej liczył się każdy miecz. Właściwie też powinien przeorganizować kompanię, zmniejszając liczbę dziesiątek do sześciu. Ale, do cholery, żaden z jego podoficerów nie zasłużył na zdjęcie brązu z płaszcza, poza tym dziesiątki zgrały się już, a gdy dotrą do Kehlorenu, Czarny powinien dorzucić im jakieś uzupełnienia. Czerwone Szóstki zasłużyły na to, żeby być pełną kompanią dłużej niż kilka dni.

Teraz czekał ich pościg. Mapy, które dostali, obejmowały także ten rejon Olekadów, choć nie były tak szczegółowe, jakby sobie tego życzył. Jednak wiedział, że uciekinierki musiałyby umieć latać, żeby ich wyprzedzić.

To była zaleta ścigania kogoś w górach. Jeśli ten ktoś chciał się ukryć, miał mnóstwo okazji, a odnalezienie jego śladów bywało bardzo trudne. Lecz gdy chciałeś złapać ludzi, którzy poruszali się w określonym kierunku... najczęściej chodziło o to, by znaleźć się w odpowiednim miejscu przed nimi. Szlaki w górach to przełęcze, żleby, szczeliny w skałach, czasem ścieżki dla kozic. Na równinach do każdego miejsca prowadzi sto dróg, w górach dwie albo trzy, zazwyczaj niedostępne dla koni. To ułatwiało zadanie.

Na przełęczy Amoh mieli być jutro w południe, porucznik liczył, że dziewczyny nie dotrą tam wcześniej, mogłyby co prawda pozbyć się koni i spróbować innej trasy, lecz wtedy musiałyby porwaną szlachciankę prowadzić pieszo, w dzikim, niedostępnym terenie, gdzie nie było mowy o szybkim poruszaniu się z więźniem. Nie, raczej nie zaryzykują, jadąc konno mogą przywiązać ją do siodła, co znacznie ułatwi podróż.

Ostatni strażnik znalazł się na dole, odwiązał linę i zaczął ją zwijać.

– Andan, Bergh, bierzecie psy i idziecie przodem. Nie chcę żadnych niespodzianek. Reszta ustawić się dziesiątkami, luźny szyk i naprzód. Znacie rozkazy.

Mieli iść, dopóki pozwoli na to światło, rozbić zaciemniony obóz i poderwać się do marszu godzinę przed świtem. Żadnych ognisk, świateł, pochodni. Kenneth nie chciał, żeby cokolwiek zdradziło ich obecność. Jeśli porywaczki zorientują się, że ktoś jest też przed nimi, mogą zrobić coś głupiego. Na przykład poderżnąć gardło swojej ofierze, ukryć ciało i spróbować zniknąć.

Zgrzytnął zębami. Od chwili otrzymania rozkazu coś mu nie grało. Jakim cudem dziewczyny, które spotkali pod tą nieszczęsną wieżą, wpadły w takie bagno? Powinny w najlepszym razie siedzieć w Kehlorenie, przesłuchiwane przez Szczury. Co prawda rzuciły potężne nazwisko – Laskolnyk – kto o nim nie słyszał?, ale to o niczym nie świadczyło. Jak znał Wywiad Wewnętrzny, gdyby Szczury chciały zatrzymać te dziewczyny, Genno Laskolnyk musiałby osobiście się po nie zgłosić, najlepiej na czele sporej armii. Skąd u licha wzięły się w tym rejonie gór, zamieszane w jakiś napad na zamek i porwanie hrabianki?

Wymruczał kilka przekleństw, aż idący obok Velergorf spojrzał z ukosa. Ale się nie odezwał.

– No już, wyduś to z siebie, Varhenn.

– Co, panie poruczniku?

– Co ci nie pasuje w tej historii.

– Co nie pasuje? – Wytatuowana twarz dziesiętnika zmarszczyła się w udawanym zdumieniu. – Wszystko pasuje, panie poruczniku. To zupełnie oczywiste, że dziewczyny, które zgarnęliśmy pod wieżą pełną trupów, kilka dni później uciekają Szczurom z lochu, napadają na zamek jakiegoś hrabiego i porywają narzeczoną jego syna. Jak tylko je zobaczyłem, pomyślałem sobie, że coś takiego zrobią.

Kenneth uśmiechnął się kwaśno. Myśli dziesiętnika krążyły tymi samymi torami, co jego własne.

– Ja też dziesiętniku, właśnie tak.

– Wiem, panie poruczniku. A wszystko to przy dźwiękach fujarki.

Tak, fujarki – instrumentu szczurołapów. To był taniec Szczurów. Zacisnął zęby. Jego kompania trafiła tu, bo niedawno wplątała się przypadkiem w takie zabawy. Wtedy wyszli z tego z kilkoma tylko zadrapaniami, ale mogło się skończyć rzezią. Wywiad Wewnętrzny nie miałby żadnych oporów, żeby ich poświęcić.

– Będziemy uważać, Varhenn. Bardzo uważać. Przekaż reszcie, że traktujemy te dziewczyny jak gniazdo szerszeni.

Poza tym... psiakrew... widział je... ich wszystkich. Patrzył w oczy całej czwórce, trudno ocenić nieznajomych w tak krótkim czasie, lecz była w nich jakaś solidność... wewnętrzny spokój... To nie banda desperatów, włócząca się po świecie w poszukiwaniu kilku groszy na następny posiłek, tylko ludzie, którzy mają przed sobą cel, a za sobą wparcie. Byli częścią większej całości, a gdy zorientowali się, że mają do czynienia z żołnierzami Imperium, natychmiast zrezygnowali z walki.

Jutro przekonają się, czy sprawa jest tak śmierdząca, jak podejrzewają.

1 ... 75 76 77 78 79 80 81 82 83 ... 152
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)