Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]
- Автор: Мэй Джулиан
- Год: 1994
- Язык: польский
- Год: Alfa-Wero
- ISBN: 83-7001-781-9
- Переводчик: Juliusz W. Garztecki
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Wielobarwny kraj [The Many-Colored Land - pl]». Краткое содержание книги:
— To, co mówi Uwe Guldenzopf, jest prawdą. A nawet wśród ludzi dobrej woli, nawet wśród bezobrożowców jest wielu uszczęśliwionych niewolą. To właśnie z ich powodu odkupienie mojej winy nie jest prostą sprawą…
— Nie zaczynaj z tym znowu, Madame — przerwał jej kategorycznie Burkę. — Twój plan, taki jak jest, to dobry plan. Dodamy do niego żelazne uzbrojenie i możemy go popchnąć znacznie szybciej. Gdy zaś znajdziemy Grobowiec Okrętu, będziemy mieli wystarczający arsenał dla zdobycia realnych szans sukcesu.
— Nie mam zamiaru wyczekiwać tygodniami czy miesiącami na was, ludzie, aż urodzicie swój spisek — oświadczyła Felicja. — Jeśli mój sztylet zabił jedną Tanu, może zabijać innych. — Wyciągnęła rękę do Burkego. — Oddaj go.
— Złapią cię, Felicjo — rzekł Indianin. — Czekają na ciebie. Czy myślisz, że wszyscy Tanowie są tak słabi jak Epone? To była płotka. Dość silna, jeśli idzie o zniewalanie, ale jej zdolność korekcyjna nie była wiele warta. Inaczej wyniuchałaby cię już w Zamku, nawet bez użycia kalibratora umysłów. Przywódcy Tanów potrafią cię wykryć tak, jak wykrywają Firvulagow. Musisz stać na boku, póki nie dostaniesz swego złotego naszyjnika.
— A kiedyż to, do cholery, nastąpi?! — nie wytrzymała Felicja.
— Madame odpowiedziała:
— Kiedy uda nam się zdobyć go dla ciebie. Albo gdy Firvulagowie zdecydują ci go dać.
Dziewczyna wybuchła potokiem wulgarnych przekleństw. Klaudiusz podszedł do niej, ujął za ramiona i posadził na zasypanej pyłem drzewnym podłodze.
— A teraz dosyć tego. — Następnie zwrócił się do Burkego i Madame: — Oboje wspominaliście o planie działania, w którym, jak się spodziewacie, mamy uczestniczyć. Posłuchajmy go.
Madame westchnęła głęboko.
— Doskonale. Po pierwsze musicie zdawać sobie sprawę, przeciw czemu występujemy. Tanowie wyglądają na nieśmiertelnych i nie do zranienia, ale nie są tacy. Słabszych z nich mogą zabijać choroby umysłowe indukowane przez Firvulagow. Nawet potężnego poskromiciela-korektora Firvulagowie potrafią pokonać, jeśli wielu z nich skoncentruje się na nim równocześnie albo gdy któryś z ich wielkich bohaterów, takich jak Pallol albo Sharn-Mes, zdecyduje się brać udział w walce.
— Co to za numer z tymi morderczymi wibracjami? — zapytał ją Ryszard. — Czy ty to potrafisz?
Potrząsnęła głową.
— Moje uśpione zdolności obejmują umiarkowane jasnosłyszenie, nieco słabszą zdolność presji zniewalającej oraz pewien rodzaj kreacji umożliwiającej wywoływanie niektórych iluzji. Mogę zniewalać ludzi zwykłych i z szarymi obrożami, jeśli w danym momenie nie sterują nimi Tanowie. Nie mogę zniewalać kosmitów ani ludzi, nawet tych w szarych obrożach, którymi Tanowie bezpośrednio sterują. Nie mogę oddziaływać na ludzi w złotych i srebrnych obręczach, chyba że przez sugestię podprogową, której mogą się poddać albo nie. Moje jasnosłyszenie pozwala mi na podsłuchiwanie tak zwanej modły deklamacyjnej i rozkazującej mowy mentalnej. Słyszę złotych, srebrnych i szarych, gdy się wywołują na średnie odległości, ale nie potrafię wykrywać bardziej subtelnej wąskoogniskowanej mowy, chyba że jest skierowana wprost do mnie. W rzadkich wypadkach udawało mi się odbierać komunikaty z wielkiej odległości.
— A czy możesz na nie odpowiadać? — zapytał z podnieceniem Klaudiusz.
— Do kogóż bym mówiła? — odparła pytaniem starsza pani. — Dokoła są tylko wrogowie!
— Elżbieta! — krzyknęła Amerie.
Klaudiusz wyjaśnił:
— Jedna z naszych współtowarzyszek. Aktywna telepatka. Zabrali ją na południe do stolicy.
Opowiedział, co mu było wiadomo o poprzednim życiu Elżbiety i jak odzyskała swe metafunkcje. Madame zatroskana zmarszczyła czoło.
— Więc to ją słyszałam! Ale nie wiedziałam. Podejrzewałam podstęp Tanów i natychmiast zerwałam kontakt.
— Czy możesz go nawiązać? — spytał Klaudiusz.
— Usłyszą mnie Tanowie — rzekła starsza pani i potrząsnęła głową. — Rzadko nadaję, chyba że trzeba zaalarmować naszych ludzi. I jeszcze rzadziej, by wezwać sprzymierzonych Firvulagow. Nie posiadam umiejętności posługiwania się wąskim ogniskowaniem nie wykrywalnym dla nikogo poza zamierzonym odbiorcą.
— Plan! O nim mów! — wtrąciła się grubiańsko . Felicja.
— Madame zacisnęła wargi i podniosła głowę.
— Eh bien. Mówmy więc dalej o potencjalnych słabych stronach Tanów. Podczas walk rytualnych zabijają się nawzajem przez ścięcie głowy. Teoretycznie mógłby to zrobić także człowiek, gdyby zbliżył się dość blisko. Ale funkcje zniewalania oraz korektorskie stanowią ich obronę mentalną, natomiast kreatorzy i psychokinetycy są zdolni atakować fizycznie. Słabsi z nich trzymają się sfery obronnej swych silniejszych współbraci albo mają goryli z uzbrojonych srebrnych i szarych. Są jeszcze dwie inne drogi, na których Tanów może spotkać śmierć, obie bardzo rzadkie. Firvulagowie opowiedzieli mi o bardzo młodym Tanu, który zmarł od ognia. Wpadł w panikę, gdy z płonącej lampy wylał się na niego olej, i w ucieczce spadł z muru. Jego ludzcy opiekunowie nie byli w stanie do niego dotrzeć i spłonął. Gdyby go ocalili, nim spalił się jego mózg, mógł zostać uzdrowiony zwykłym tańskim sposobem.
— To znaczy? — spytała Amerie.
Odpowiedział Wódz Burkę:
— Mają pewną substancję psychoaktywną, którą nazywają Skórą. Wygląda jak cienka folia plastykowa. Tańscy uzdrowiciele posiadający pewną kombinację PK i korekcji, potrafią przedrzeć się przez ten materiał jakimś metapsychicznym sposobem. Po prostu owijają nim pacjenta i zaczynają medytować. Uzyskują wyniki porównywalne z terapią w naszych najlepszych basenach regeneracyjnych tam w Środowisku, ale bez maszyn. Skóra działa również na ludzi, ale bez tańskiego uzdrowiciela jest bezużyteczna.
— Czy Firvulagowie używają Skóry? — spytała zakonnica.
— Burke potrząsnął wielką głową.
— Tylko staromodnego leczenia frontowego. Ale to bardzo odporne diabliki.
— My także. — Felicja zaśmiała się.
— Ostatni sposób, w jaki Obcy mogą umierać — podjęła Madame to utopienie. Firvulagowie są doskonałymi pływakami. Natomiast większość Tanów jest wrażliwsza niż ludzie na szkodliwe skutki topienia się. Niemniej śmierć przez utonięcie zdarza się wśród nich bardzo rzadko i, jak się zdaje, głównie wśród nieostrożnych sportowców z Goriah w Bretanii, którzy mają zwyczaj przenosić Polowania nad morze. Czasami pożerają ich albo wciągają w głębiny rozwścieczone potwory morskie, na które polują.
Felicja mruknęła:
— No cóż, niewielkie są szanse, byśmy mogli utrzymać skurwysynów z głową pod wodą. Więc jak chcesz dać im łupnia?
— Plan składa się z wielu faz. Wymaga współpracy Firvulagow, z którymi łączy nas bardzo chwiejne przymierze. Krótko mówiąc, mamy nadzieję zaatakować i zdobyć Finiah z pomocą sił Małego Ludku, które przeniknąwszy poza mury miasta będą w stanie je spustoszyć. Finiah jest pierwszorzędnym celem strategicznym i jest izolowane od tańskich ośrodków zamieszkania. W jego najbliższej okolicy, i broniona przez nie, znajduje się jedyna w całym świecie Wygnania kopalnia baru. Pierwiastek ten wydobywają z wielkim trudem z ubogiej rudy robotnicy ramowie. Dla produkcji obręczy ma kluczowe znaczenie. Wszelkich obręczy. Jeśli zniszczymy kopalnię i uniemożliwimy Tanom zaopatrzenie w bar, ich socjo-ekonomia zostanie podkopana.