Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 74 75 76 77 78 79 80 81 82 ... 296
Перейти на страницу:

W kieszeni sukni Elayne miała oficjalną odpowiedź Egwene – podpisaną przez Tron Amyrlin – na informację dotyczącą Kuzynek i planów Elayne wobec nich. Przez skórę omalże mogła poczuć żar gwałtownego sprzeciwu, jaki wyrażała Biała Wieża, skryty wszelako za urzędowym językiem i zgodą, że nie czas teraz zajmować się takimi rzeczami.

Wiele wysiłku trzeba będzie włożyć w załatwienie tej sprawy, niemniej Elayne pewna była, że Egwene w końcu dojrzy logikę planu, zgodnie z którym Kuzynki miałaby pracować w Andorze pod nadzorem królowej. Od tych myśli oderwał ją widok postaci, która wydawała się znajoma. Tuż za terenami Podróżowania wyglądający na skrajnie wymęczonego Shienaranin przyjmował worek z wodą z rąk jakiegoś człowieka z Dwu Rzek. Miał kosmyk włosów na wygolonej czaszce i przepaskę na oku.

– Uno? – zapytała Elayne przejęta do głębi i ściągnęła wodze Cienia Księżyca.

Wzdrygnął się zaskoczony, omalże oblewając wodą.

– Elayne? – zapytał i otarł pot z czoła. – Słyszałem, że zostałaś cholerną… że zostałaś królową. Przypuszczam, że to się musiało stać, skoro byłaś cholerną Dziedziczką Tronu. Przepraszam. Dziedziczką Tronu. Wcale nie cholerną, bynajmniej. – Shienaranin skrzywił się.

– Możesz sobie przeklinać do woli, Uno – sucho stwierdziła Elayne. – Nynaeve nie ma nigdzie w pobliżu. Co tu robisz?

– To przez Amyrlin – odpowiedział. – Chciała, cholera, łącznika i trafiło, cholera, na mnie. Już przekazałem kurewski raport Egwene twoim dowódcom, na cokolwiek, cholera, miałby się przydać. Zajęliśmy cholerne pozycje bojowe, wysłaliśmy zwiadowców do Kandoru, okazało się, że to jest paskudna rzeźnia. Chcesz szczegółów?

Elayne uśmiechnęła się.

– Moi dowódcy mi je przekazują, Uno – zapewniła tamtego. – Odpocznij, wleź do cholernej wody, synu pasterskiej żądzy.

Na te ostatnie słowa Uno zakrztusił się wodą i rozkaszlał. Elayne uśmiechnęła się. To ostatnie przekleństwo usłyszała ledwie wczoraj z ust jakiegoś żołnierza i wciąż nie potrafiła się domyślić, dlaczego uważane jest za tak paskudne. Niemniej zadziałało prawidłowo.

– Nie… wszystko, tylko nie cholerna kąpiel – odparł Uno. – Hm… Wasza Wysokość. Złapałem już swoje pięć minut odpoczynku. W cholernym Kandorze Trolloki zaraz rzucą się na nas z przeklętymi mieczami, a ja, cholera, nie chcę, żeby chłopcy walczyli beze mnie. – Zasalutował jej dłonią przyciśniętą do piersi i skłonił się, a potem pospieszył w głąb terenu Podróżowania.

– Szkoda – zauważyła Birgitte. – To jest znakomity kompan od pucharka. Mógłby zostać trochę dłużej. – W więzi zobowiązań Elayne wyczuła jednak coś zupełnie innego, a poza tym Birgitte nieco dziwnym wzrokiem wpatrywała się w plecy Uno.

Elayne zarumieniła się.

– Nie ma teraz czasu na te rzeczy. Ani na tamte.

– Tak sobie tylko patrzyłam – powiedziała Birgitte głosem będącym ucieleśnieniem niewinności. – No, dobra. Czas wysłuchać raportów z pozostałych pól bitewnych.

– Zaiste – zgodziła się Elayne, nadając słowu zdecydowane brzmienie.

Birgitte nie zdradziła się z irytacją, jaką wzbudzały w niej te okazje, ale Elayne, rzecz jasna, czuła ją w więzi. Birgitte nie cierpiała narad wojennych, co Elayne wydawało się doprawdy dziwne u kogoś, kto walczył w tysiącach bitew i uratował niezliczone żywoty w decydujących momentach dziejów.

Dotarły do namiotu centralnego dowództwa, jednego z kilku tylko, jakie armia miała w wyposażeniu. W środku Bashere naradzał się ze swoimi dowódcami: Abellem Cauthonem, Gallenne i Tromem, który był zastępcą dowódcy Białych Płaszczy. Galad był z Perrinem pod Caemlyn, gdzie razem dowodzili siłami nękającymi. Z Tromem współpracowało się zaskakująco dobrze – znacznie lepiej, zdaniem Elayne, niż z samym Galadem.

– No i? – zapytała od wejścia.

– Wasza Wysokość – przywitał ją Trom, kłaniając się. Z pewnością nie mógł go cieszyć fakt, że była Aes Sedai, ale jeśli nawet, to skrywał to głęboko. Pozostali zgromadzeni zasalutowali, tylko Bashere pozdrowił ją jedynie swobodnym skinieniem dłoni i wskazał na mapy.

– Otrzymaliśmy już raporty ze wszystkich frontów – Bashere od razu przeszedł do rzeczy. – Uciekinierzy z Kandoru garną się pod ochronę Amyrlin i jej żołnierzy. Wśród nich jest sporo ludzi z doświadczeniem w wojaczce. W większości siły zbrojne Domów, strażnicy kupieckich karawan. Oddziały lorda Ituralde wciąż oczekują Smoka Odrodzonego, gotowe dołączyć do wyprawy na Shayol Ghul. – Bashere podkręcił wąsa. – Kiedy już wejdą do doliny, nie będzie mowy o odwrocie.

– Co z armią Pograniczników? – zapytała Elayne.

– Trzymają się – odpowiedział Bashere, wskazując na kolejną mapę, na której widniał Shienar. Elayne przeleciało przez głowę pytanie, czy przypadkiem Uno nie wolałby walczyć z resztą swoich ludzi na Przełęczy, zamiast tu być łącznikiem. – Ostatni łącznik doniósł, że nawała Trolloków jest absolutnie przemożna i zastanawiają się nad wydaniem im boju w odwrocie.

Elayne zmarszczyła brwi.

– Naprawdę sytuacja jest aż tak zła? Mieli się utrzymać do czasu, aż skończymy z Trollokami w Andorze i ruszymy im na pomoc. Taki był plan.

– Był – zgodził się Bashere.

– Chcesz mi dać do zrozumienia, że plany wojenne obowiązują tylko do momentu, gdy pierwszy miecz zostanie wyciągnięty z pochwy? – rzekła Elayne. – Tudzież poleci pierwsza strzała?

– Póki nie zostanie uniesiona pierwsza lanca – mruknął Bashere pod nosem.

– Zdaję sobie z tego sprawę – powiedziała Elayne, stukając palcem w mapę. – Ale wiem też, że lord Agelmar jest dostatecznie dobrym dowódcą, żeby zatrzymać bandę Trolloków, zwłaszcza w sytuacji, gdy dysponuje wsparciem armii Pograniczników.

– Na razie się trzymają – uspokajał ją Bashere. – Jednak napór wroga jest przemożny. – Uniósł dłoń, uciszając ewentualne wątpliwości Elayne. – Wiem, że niepokoi cię perspektywa odwrotu, radzę ci jednak, abyś nie próbowała zmieniać decyzji Agelmara. W pełni zasługuje na swoją reputację wielkiego komendanta, a poza tym jest na miejscu, podczas gdy my jesteśmy tutaj. Będzie wiedział, co robić.

Odetchnęła głęboko.

– Tak. Tak, masz rację. Zorientuję się, czy Egwene może mu wysłać wsparcie. Tymczasem nas czeka bitwa, którą należy szybko wygrać. – Walka na czterech frontach szybko trawiła zasoby.

Elayne miała stoczyć bitwę nie tylko na znanym terenie, ale również przy najlepszym stosunku sił. Jeżeli pozostałe armie utrzymają się do czasu, aż wytnie w pień Trolloki w Andorze, będzie mogła wesprzeć Lana i Agelmara, a potem zmienić walkę o Przełęcz z pata w triumf. Stamtąd ruszy na Kandor i razem z Egwene odbiją go.

Operacja Elayne była osią całej kampanii. Jeżeli nie zwycięży w Andorze, pozostałe armie nie doczekają się posiłków. Lan i Ituralde uwikłają się w przedłużającą wojnę na wyniszczenie, a w końcu ich siły zostaną rozbite. Szanse Egwene rysowały się lepiej, niemniej do końca nie było wiadomo, co Cień rzuci przeciwko niej. Elayne wolałaby tego nie sprawdzać.

– Musimy zmusić Trolloki do ruszenia na nas – powiedziała. – Już, zaraz.

Bashere pokiwał głową.

– Zdwójcie wysiłki nękania przeciwnika – rozkazała Elayne. – Niech sypie się na nie salwa za salwą. Niech będzie jasne, że jeśli się nie ruszą, w końcu je zniszczymy.

– A jeżeli wycofają się za mury miasta? – zapytał Trom. – Ognie już gasną.

– Wtedy, niezależnie czy nam się to podoba, czy nie, sprowadzimy te smoki i zrównamy Caemlyn z ziemią. Nie możemy już dłużej zwlekać.

Androl ze wszystkich sił starał się nie zasnąć. Napój, który mu tamci podali… sprowadzał oszołomienie. Po co to zrobili?

1 ... 74 75 76 77 78 79 80 81 82 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)