Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 119
Перейти на страницу:

— Wątpię w to — odezwała się Lessa, rozgniewana tym, że D’ram sobie przypisuje winę. — Kiedy T’kul zniżył się do tego, żeby knuć, jak by tu ukraść jajo królowej… — Machnęła ręką w geście pogardy.

— Gdyby się zwrócił do ciebie…

Szorstki wyraz twarzy Lessy nie zmienił się.

— Mam wątpliwości, czy T’kul by się zwrócił — powiedziała powoli. Przez jej twarz przemknął wyraz niesmaku i zanim ponownie spojrzała na D’rama prychnęła z irytacją; tym razem miała ponurą minę. — A ja prawdopodobnie odprawiłabym go z kwitkiem. Ale ty — wskazała palcem D’rama — byś tego nie zrobił. I wyobrażam sobie, że F’lar również byłby bardziej tolerancyjny. — Uśmiechnęła się do swego partnera. — Błaganie nie leżało w naturze T’kula — ciągnęła już bardziej pełna werwy. — A w mojej nie leży przebaczanie! Nigdy nie przebaczę południowcom, że ukradli jajo Ramoth! Kiedy pomyślę, że doprowadzili mnie do tego, że byłam gotowa wysłać smoki przeciw smokom! Tego nigdy nie będę mogła wybaczyć!

D’ram wyprostował się.

— Czy nie zgadzasz się, Władczyni Weyru, z moją decyzją, żeby się udać na Południe?

— Na Wielkie Skorupy, nie! — Zdumiała się, potem potrząsnęła głową. — Nie, D’ramie, myślę, że jesteś mądry i bardziej wielkoduszny, niż ja mogłabym być kiedykolwiek. Przecież ten idiota T’kul mógł zabić dzisiaj F’lara! Nie, musisz tam się udać. Masz zupełną rację, że ciebie oni przyjmą. Nie sądzę, żebym sobie kiedykolwiek zdawała sprawę, co dzieje się na Południu. Nie chciałam! — dodała, otwarcie przyznając się do swoich własnych braków.

— A więc mogę zaprosić dodatkowych jeźdźców, żeby mi towarzyszyli? — D’ram popatrzył najpierw na nią, następnie na F’lara.

— Poproś z Bendenu, kogo tylko chcesz, poza F’norem. Nie byłoby to sprawiedliwe prosić Brekke, żeby wróciła do Weyru Południowego.

D’ram skinął głową.

— Myślę, że inni Przywódcy Weyrów też pomogą. Ta sprawa dotyka honoru wszystkich smoczych jeźdźców. I… F’lar urwał, odchrząknął — i nie chcemy, żeby Lordowie Warowni pochopnie przejęli Południe pod swoją opiekę, motywując to naszą niezdolnością do utrzymania porządku w Weyrach.

— Oni nigdy by… — zaczął D’ram zmarszczywszy brwi z oburzenia.

— Mogliby spokojnie to zrobić. Z innych powodów, ważnych… wedle ich sposobu myślenia — odparł F’lar. — Wiem — tu przerwał, żeby podkreślić, jak jest tego pewien — że Południowcy pod wodzą T’kula i T’rona nigdy by nie pozwolili Lordom Warowni powiększyć swojego stanu posiadania nawet o jedną długość smoka. Osiedle Torika stale rosło przez ostatnie kilka Obrotów. Od czasu do czasu przybywało po kilku ludzi, rzemieślników, ludzi niezadowolonych, kilku młodych synów niemających nadziei na ziemię na Północy. Wszystko po cichutku, żeby nie wprawić w popłoch Władców Weyrów z przeszłości. — F’lar podniósł się i zaczął się nerwowo przechadzać. — Nie jest to powszechnie wiadome…

— Wiedziałem, że na Południu i Północy byli kupcy — powiedział D’ram.

— Tak, to stanowi część problemu. Kupcy lubią gadać i już się rozeszła wieść, że na Południu jest dużo ziemi. Nawet przyjmując, że część tych wieści może być przesadzona, mam powody, żeby wierzyć, że Kontynent Południowy jest prawdopodobnie równie wielki jak ten… i chroniony przed Nićmi przez dokładne obsianie robakami piaskowymi. — Znowu przerwał, pocierając palcem wskazującym i kciukiem linię od nasady nosa do brody, potem z roztargnieniem drapiąc się pod brodą. — Tym razem, D’ramie, pierwszeństwo przy wyborze ziemi będzie należało do jeźdźców smoków. Chcę, żeby w czasie następnej Przerwy ani jeden jeździec smoczy nie był zależny od szczodrobliwości Warowni i Cechów. Będziemy mieć swoje własne miejsce. Ja przynajmniej nigdy nie będę już błagał nikogo o chleb, mięso i wino!

D’ram słuchał, najpierw zaskoczony, a potem z błyskiem radości w swoich zmęczonych oczach. Wyprostował ramiona i krótko skinąwszy głową spojrzał bendeńskiemu Przywódcy Weyru prosto w oczy.

— Możesz na mnie polegać, F’larze, zabezpieczę Południe. Na Pierwszą Skorupę, to znakomity pomysł. Ta śliczna ziemia niedługo będzie ziemią smoczych jeźdźców!

F’lar chwycił D’rama za ramię, potwierdzając swoje zaufanie do niego. Potem na jego twarz wypłynął przebiegły uśmiech.

— Miałem zamiar ci zaproponować D’ramie, żebyś się udał na Południe, ale zgłosiłeś się wcześniej na ochotnika. Jesteś jedynym człowiekiem, który może sobie poradzić w tej sytuacji. I wcale ci nie zazdroszczę!

D’ram zachichotał na to wyznanie Władcy Weyru i zdecydowanie oddał mu jego uścisk. Potem twarz mu się rozjaśniła.

— Bolałem nad stratą mojej partnerki, było to duszne. Ale ja wciąż jeszcze żyję. Podobał mi się pobyt nad tą zatoczką, ale to było za mało. Ulżyło mi, gdy przylecieliście po mnie i daliście mi jakieś zajęcie, F’larze. To żadne rozwiązanie, rezygnować z jedynego życia, jakie znam. Nie potrafiłbym. Jeźdicy smoków muszę latać, kiedy Nici są w powietrzu! — Westchnął jeszcze raz, pochylił z szacunkiem głowę przed Lessą, a potem żywo obróciwszy się na pięcie, wyszedł z Weyru zdecydowanym krokiem, dumnie wyprostowany.

— Czy myślisz, że on sobie poradzi, F’larze?

— Prędzej on niż ktokolwiek inny… poza może F’norem. Ale o to nie mogę go prosić. Ani Brekke!

— No myślę, że nie! — Odezwała się ostro, i z cichym okrzykiem, jak gdyby żałując, że była taka opryskliwa, podbiegła, żeby go przytulić. Objął ją, z roztargnieniem gładząc jej włosy.

Wiele ma na twarzy głębokich zmarszczek, myślała Lessa, zmarszczek których nigdy dotąd nie zauważyłam. Oczy miał smutne, wargi zaciśnięte ze zmartwienia, kiedy spoglądał w ślad za D’ramem. Ale mięśnie jego ręki były równie silne, jak zwykle, a ciało szczupłe i twarde od aktywnego życia, jakie prowadził. Czuł się na tyle dobrze, by obronić własną skórę przed szaleńcem. Raz tylko wystraszył się własnej słabości — tuż po tej walce na noże w Telgarze, kiedy rana powoli mu się goiła i gorączkował po nierozważnym locie pomiędzy. Dostał wtedy nauczkę i zaczął rozdzielać chociaż część obciążeń związanych ze stanowiskiem przywódcy, pomiędzy F’nora i T’gellana w Bendenie, N’tona i R’marta z Telgaru i samą Lessę! Lessa przejmująco uświadomiła sobie, jak bardzo był jej potrzebny i objęła F’lara gwałtownie.

Uśmiechnął się do niej na to nagłe okazanie uczuć, zmarszczki zmęczenia wygładziły się.

— Jestem z tobą, ukochana, nie martw się! — Ucałował ją wystarczająco solidnie, żeby nie pozostał w niej ani ślad wątpliwości, co do jego żywotności.

Przerwał im stukot butów na korytarzu i odsunęli się od siebie. Sebell z twarzą zaczerwienioną od biegu wpadł do pokoju, powstrzymując swój bieg, kiedy Lessa zaczęła mu sygnalizować, żeby był ciszej.

— Dobrze się czuje?

— Śpi teraz, ale zobacz sam, Sebellu — odparła Lessa. i gestem wskazała na osłoniętą zasłoną sypialnię.

Sebell zakołysał się, z jednej strony pragnąc uspokoić się rzuciwszy okiem na swego Mistrza, a z drugiej niepokojąc się, że mógłby mu przeszkodzić.

— Idźże, człowieku. — F’lar pogonił go machnięciem ręki. Tylko bądź cicho.

Dwie jaszczurki ogniste wleciały do pokoju, zapiszczały na widok Lessy i zniknęły.

— Nie wiedziałam, że masz dwie królowe.

— Nie mam — powiedział Sebell, spoglądając przez ramię na jaszczurki. — Ta druga należy do Menolly. Nie pozwolono jej tu przylecieć! — Po jego minie Przywódcy Weyru zorientowali się, jak Menolly musiała zareagować na ten zakaz.

1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)