Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 67 68 69 70 71 72 73 74 75 ... 119
Перейти на страницу:

Westchnął z ulgą. Pomyślał, że człowiek nie docenia nieobecności bólu.

— Wypij łyczek wina, Mistrzu. — Znowu poczuł czarkę przy ustach.

Wino, tak, to go uleczy do końca. Wino niemal go ożywiło. Tylko wciąż chciało mu się spać. Był taki bardzo zmęczony.

— I jeszcze jeden!

Będziesz mógł później spać. Musisz nas słuchać i pozostać. Harfiarzu, słuchaj! My cię kochamy. Musisz zostać.

Harfiarz czuł się dotknięty ich naleganiem.

— Ile czasu będziemy czekać na Uzdrawiacza? — To był głos Lessy, brzmiał tak gwałtownie i boleśnie, jak jeszcze nigdy. Ale czemu brzmiał także tak, jak gdyby ona płakała? Płacząca Lessa?

Lessa płacze z twojego powodu. Ty nie chcesz, żeby płakała. Zostań z nami, Harfiarzu. Nie możesz odejść. Nie pozwolimy ci odejść. Lessa nie powinna płakać.

Nie, oni mieli rację. Lessa nie powinna płakać. Po prawdzie to Robinton nie wierzył, że ona płacze. Zmusił się do otwarcia oczu i zobaczył, jak pochyla się nad nim. Ona naprawdę płakała! Łzy ściekały jej po policzkach i spadały na jego dłoń, która leżała bezsilna i odwrócona w górę, jak gdyby na przyjęcie jej łez.

— Nie wolno ci płakać, Lesso. Nie pozwalam ci płakać. — Na Wielkie Skorupy, tracił panowanie nad głosem. Odchrząknął. Dość tego.

— Nie próbuj nic mówić, Robintonie — powiedziała Lessa, tłumiąc łkanie. — Odpocznij tylko. Musisz odpocząć. Oldive jest już w drodze. Kazałam im przejść pomiędzy czasami. Odpocznij tylko. Chcesz więcej wina?

— Czy ja kiedykolwiek odmawiałem wina? — Czemu jego głos był taki słaby?

— Nigdy. — Lessa śmiała się i płakała równocześnie.

— Kto mi nie dawał spokoju? Nie pozwalali mi odejść. Każ im, żeby mi dali odpocząć, Lesso. Jestem taki zmęczony!

— Och, Mistrzu Robintonie, proszę!

— O co?

Harfiarzu, zostań z nami. Lessa będzie płakała.

— Och, Mistrzu Oldive. Tutaj! — To znowu Lessa, odchodzi od niego.

Robinton usiłował jej dosięgnąć.

— Nie wysilaj się! — Nie pozwalała mu się podnieść, ale została obok niego. Droga Lessa! Nawet kiedy był na nią zły, mimo wszystko ją kochał. Może nawet tym bardziej, gdy tak często się złościła, bowiem gniew jeszcze dodawał jej urody.

— Mistrzu Robintonie. — Na uspokajający głos Mistrza Oldive’a otworzył oczy. — Znowu ten ból w piersi? Wystarczy, jak skiniesz głową. Wolałbym, żebyś nie próbował teraz mówić.

— Ramoth mówi, że ból jest bardzo silny, a on bardzo zmęczony.

— O? To poręczne, kiedy smok też słucha.

Mistrz Oldive przykładał jakieś zimne instrumenty do jego piersi i ręki. Robinton miał ochotę zaprotestować.

— Tak, wiem, że są zimne, mój drogi Harfiarzu, ale to konieczne. A teraz posłuchaj mnie, sforsowałeś swoje serce. Stąd ten ból w klatce piersiowej. Lessa dała ci pastylkę, która chwilowo przyniosła ulgę. Ale bezpośrednie zagrożenie minęło. Chcę, żebyś spróbował zasnąć. Będzie ci teraz potrzebny długi odpoczynek, mój drogi przyjacielu. Długi odpoczynek.

— To powiedz im, żeby były cicho i dały mi spać.

— Kto ma być cicho? — Głos Oldive’a był kojący i Robinton poczuł mgliste zdenerwowanie, bo podejrzewał, że Oldive nie wierzy, iż słyszał te głosy, które nie dawały mu spać. — Weź tę pastylkę i łyczek wina. Wiem, że nigdy nie odmawiasz trunku.

Robinton słabo się uśmiechnął. Jak oni go dobrze znali, Oldive i Lessa.

— To Ramoth i Mnemeth do niego mówili, Oldive. Mówili, że niemal odszedł… — Głos Lessy załamał się przy tym ostatnim słowie…

Niemal odszedłem, czy tak? A więc to takie ma się uczucie, kiedy człowiek jest bliski śmierci? Jakby był bardzo zmęczony?

Teraz już zostaniesz, Harfiarzu. Pozwolimy ci zasnąć. Ale będziemy przy tobie. My ciebie kochamy.

Smoki mówiły do mnie? Smoki nie pozwoliły mi umrzeć? Jak to ładnie z ich strony, bo ja jeszcze nie chcę umierać. Tyle jeszcze zostało do zrobienia. Tyle problemów do rozwiązania. Był jakiś problem, którym się martwiłem… też o smokach…

— Kto dogonił Caylith?

Czy udało mu się to powiedzieć na głos? Nie usłyszał nawet swojego własnego głosu.

— Czy usłyszałeś co on mówił, Oldive?

— Coś o Caylith.

— To do niego podobne, przejmować się tym w takim momencie, prawda? — Głos Lessy brzmiał bardziej cierpko niż zwykle. — Barnath dogonił Caylith w locie, Robintonie. A teraz, czy będziesz wreszcie spał?

Śpij, Mistrzu. My będziemy słuchać.

15.

Wieczór nad zatoczką Jaxoma i późny wieczór w Weyrze Ista, 15.8.28

Sharra właśnie pokazywała Jaxomowi i Brekke, jak grać na piasku w jakąś dziecinną grę za pomocą kamieni i patyków, kiedy obudził się Ruth, który tuż za nimi spał razem z jaszczurkami ognistymi. Uniósł się, wyciągając w górę głowę i zajęczał na tę przenikliwą nutę, która oznaczała śmierć smoka.

— Och, nie! — Brekke zareagowała odrobinę szybciej niż Jaxom. — Salth nie żyje!

— Salth? — Jaxom zastanawiał się, kto to jest.

— Salth! — Z twarzy Sharry odpłynęła cała krew. — Zapytaj Rutha, jak to się stało!

— Canth mówi, że próbował dogonić Caylith w locie i pękło mu serce! — odpowiedziała Brekke na to pytanie, ten nowy smutek i przejmująco ostra pamięć własnej tragedii przygarbiły jej ramiona. — Co za głupiec! Musiał wiedzieć, że te młodsze smoki będą szybsze i silniejsze, niż biedny, stary Salth!

— Dobrze tak T’kulowi! I nie unoś się na mnie, Brekke. Oczy Sharry błysnęły, kiedy Brekke odwróciła się, żeby ją zganić. — Pamiętaj, że ja już miałam do czynienia z T’kulem i resztą jeźdźców z przeszłości. Oni wcale a wcale nie przypominają waszych smoczych jeźdźców z północy. Oni są… oni są niemożliwi! Jeżeli T’kul był na tyle głupi, żeby wysłać swojego spiżowego smoka w pogoń za młodą królową, i to przy tak silnej konkurencji, to zasługuje na to, żeby utracić swoją bestię! Przykro mi. Te słowa brzmią szorstko w twoich uszach, Brekke i w Jaxoma, ale ja znam tych Południowców. A wy nie!

— Tak przypuszczałam, kiedyś musiały się zacząć prawdziwe kłopoty… po tym jak zesłano ich w taki sposób — mówiła Brekke powoli — ale…

— Z tego, co słyszałem, Brekke — powiedział Jaxom, czując, że musi jakoś z jej twarzy zatrzeć ten wyraz nieutulonego żalu to był jedyny sposób, żeby sobie z nimi poradzić. Oni nie honorowali swoich zobowiązań wobec ludzi. Byli chciwi, żądali daleko więcej niż obowiązkowe daniny. Co więcej — tu wyciągnął swój najmocniejszy argument — słyszałem, jak Lytol krytykował tych smoczych jeźdźców!

— Wiem, Jaxomie. Ja to wszystko wiem, ale prawdą jest też i to, że oni ruszyli w przyszłość ze swojego czasu, żeby ocalić Pern…

Jaxom zastanawiał się, czy Brekke zdaje sobie sprawę, że załamuje ręce, tak aż jej pobielały kostki.

— Żeby ocalić Pern, tak, a potem żądali, żebyśmy o tym pamiętali za każdym razem, kiedy zaczerpnęliśmy powietrza w ich obecności — ciągnął dalej Jaxom przypominając sobie aż zbyt wyraźnie, jak arogancko i pogardliwie potraktował T’ron Lytola.

— My ignorujemy Władców Weyrów z przeszłości — powiedziała Sharra, wzruszając ramionami. — Zajmujemy się naszymi sprawami, utrzymujemy naszą Warownię wolną od zieleni, zamykamy zwierzęta na czas Opadu. Dokonujemy tylko szybkiej inspekcji z miotaczami płomieni, żeby upewnić się, czy robaki wykonały swoją robotę.

1 ... 67 68 69 70 71 72 73 74 75 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)