Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 119
Перейти на страницу:

Szarpała się z kurtką, zanim udało jej się wsunąć rękę w rękaw, i zapięła pas do lotów. Kiedy była gotowa, Ruth opuścił bark, żeby mogła go dosiąść, następnie odwrócił głowę, żeby mieć pewność, że już bezpiecznie się usadowiła.

— Odeślę ci Rutha od razu, Jaxomie. Och, nie pozwólcie mu odejść! Nie pozwalajcie mu zasnąć! — Te dwa ostatnie zdania skierowane były do dalekich umysłów.

Nie pozwolimy mu odejść, powiedział Ruth. Na chwilkę wtulił nos w ramię Jaxoma, a potem skoczył w górę, obsypując swojego przyjaciela i Sharrę suchym piaskiem. Uniósł się zaledwie na długość skrzydła nad fale i migiem zniknął.

— Jaxomie? — Głos Sharry był tak niepewny, że aż się do niej odwrócił zatroskany. — Co się mogło stać? T’kul nie mógł być chyba na tyle szalony, żeby zaatakować również i Harfiarza?

— Harfiarz mógł próbować przerwać walkę, jak go znam. Czy ty znasz Mistrza Robintona?

— Bardziej można powiedzieć, że słyszałam o nim — powiedziała, zagryzając dolną wargę. Odetchnęła, przeszedł ją dreszcz, usiłowała zapanować nad swoim lękiem. — Od Piemura i Menolly. Widywałam go oczywiście w naszej Warowni i słyszałam, jak śpiewa. To taki cudowny człowiek. Och, Jaxomie! Ci wszyscy Południowcy musieli oszaleć. Oszaleć! Są chorzy, pomyleni, zagubieni! — Złożyła głowę na jego ramieniu, poddając się swemu niepokojowi. Czule przygarnął ją do siebie.

On żyje! — zadzwoniła mu w głowie cicho, ale wyraźnie, uspokajająca wiadomość od Rutha.

— Ruth mówi, że on żyje, Sharro.

— Musi żyć, Jaxomie. Musi! Musi! — Uderzała go pięścią w pierś, żeby podkreślić swoje zdecydowanie.

Jaxom złapał ją za ręce, przytrzymał je płasko i uśmiechnął się prosto w jej rozszerzone, miotające błyskawice oczy.

— Będzie żył. Jestem pewien, że będzie, jeżeli tylko w naszej mocy leży dopomożenie mu myślami.

Jaxom był świadom przytulonego do siebie, dygocącego ciała Sharry, chociaż moment ku temu był nieodpowiedni. Czuł jej ciepło poprzez cienki materiał jej koszuli, długi zarys jej ud przy swoich, aromat jej włosów pachnących słońcem i kwiatem, który wpięła sobie za uchem. Po spłoszonym wyrazie jej twarzy zorientował się, że ona również uświadomiła sobie, jak intymna była ich pozycja — uświadomiła sobie i po raz pierwszy odkąd ją poznał zmieszała się.

Rozluźnił uchwyt na jej rękach, gotów całkowicie ją wypuścić, jeżeli będzie trzeba. Sharra to nie była Corana, to nie była prosta dziewczyna z jakiegoś gospodarstwa, posłuszna Lordowi swojej Warowni. Sharra nie była partnerką, którą się brało do łóżka, żeby pofolgować swojej przelotnej żądzy. Sharra była dla niego zbyt ważna, żeby zaryzykować zniszczenie ich związku przez niewczesne demonstracje. Zdawał sobie także sprawę, że dziewczyna sądzi, iż jego uczucia do niej wywodzą się z naturalnej wdzięczności. Przecież go pielęgnowała w chorobie. Zastanowił się nad tym i doszedł do wniosku, że ona nie ma racji. Zbyt wiele rzeczy mu się w niej podobało, poczynając od brzmienia jej pięknego głosu, do pełnego pewności dotknięcia rąk: aż do bólu pragnął, by te ręce go pieściły. Dowiedział się wiele o niej w ciągu ostatnich kilku dni, ale świadom był żarłocznej ciekawości, która go trawiła. Musi dowiedzieć się dużo, dużo więcej. Jej reakcja na Południowców zaskoczyła go; ona go często zaskakiwała. Część jej powabu polegała na tym, że nigdy nie wiedział, co Sharra powie i jak to zrobi.

Nagle przerwał ich niepełny uścisk i obejmując ją lekko za ramiona poprowadził w stronę mat, gdzie niedawno tak wesoło grali w tę dziecinną grę. Położył obydwie dłonie na jej ramionach i lekko popchnął ją w dół.

— Będziemy może musieli długo czekać, zanim dowiemy się, Sharro, czy na pewno z Harfiarzem będzie wszystko w porządku.

— Tak bym chciała wiedzieć, co mu jest! Jeżeli ten T’kul skrzywdził naszego Harfiarza…

— A co, jeżeli skrzywdził F’lara?

— Nie znam F’lara, chociaż oczywiście bardzo byłoby mi przykro, gdyby go T’kul zranił. — Z roztargnieniem podkuliła nogi, kiedy siadał koło niej na tyle blisko, że ich ramiona niemal się stykały. — A w pewnym sensie F’lar powinien walczyć z T’kulem. W końcu to on wysłał jeźdźców z przeszłości na wygnanie, więc to on powinien tę sprawę zakończyć.

— A zakończy ją, zabijając T’kula?

— Albo jak T’kul jego zabije!

— Znaleźlibyśmy się wtedy w dużo gorszej sytuacji — Jaxom zareagował z większą pasją niż zamierzał na jej nieczułość, co do losu F’lara — gdyby bendeński Przywódca Weyru został zabity! On i Pern to jedno!

— Naprawdę? — Sharra była skłonna dać się przekonać. — Nigdy go nie widziałam…

Tu jest wielu ludzi i wiele smoków, powiedział mu Ruth, głosem wciąż słabym, ale wyraźnym. Sebell przybywa. Menolly nie może.

— Czy Ruth ci coś powiedział? — zapytała Sharra niespokojnie, pochylając się do przodu i chwytając go za rękę. Nakrył jej palce swoimi, uciszając ją tym gestem. Przygryzła dolną wargę i badawczo wpatrywała się w jego twarz. Próbował dodać jej otuchy, wymownie kiwając głową.

Są tutaj jej jaszczurki ogniste. Harfiarz śpi. Mistrz Oldive też jest z nim. Oni czekają na zewnątrz. Nie pozwolimy mu odejść. Czy powinienem już wrócić do ciebie?

— Kto to są ci om? — zapytał Jaxom, chociaż był całkowicie pewien ich tożsamości.

Lessa i F’lar. Człowiek, który zaatakował F’lara nie żyje.

— T’kul nie żyje, a F’larowi nic się stało?

Nie.

— Zapytaj go, co jest Harfiarzowi — szepnęła Sharra.

Jaxom sam chciał to wiedzieć, ale minęła długa chwila, zanim Ruth odpowiedział, a wtedy można było wyczuć zakłopotanie małego smoka.

Mnemeth mówi, że Robintona bolała pierś i chciał spać. Wino mu pomogło. Mnemeth i Ramoth wiedzieli, że nie wolno mu zasnąć. Wtedy by odszedł. Czy mogę już wrócić?

— Nie jesteś potrzebny Brekke?

Tu jest dużo smoków.

— Wracaj do domu, mój przyjacielu!

Wracam!

— Bolała go pierś? — powtórzyła Sharra, kiedy Jaxom powiedział jej, co mówił Ruth. Zmarszczyła brwi. — To mogło być serce. Harfiarz nie jest już młody i bardzo wiele robi! — Rozejrzała się za swoimi jaszczurkami ognistymi. — Mogłabym wysłać Meer…

— Ruth mówi, że w Iscie jest teraz cały tłum ludzi i smoków. Może lepiej zaczekajmy.

— Wiem. — Sharra wydała z siebie długie westchnienie. Podniosła garść piasku i pozwoliła, żeby przesypywał się jej między palcami. Potem smutno się uśmiechnęła do Jaxoma. — Umiem czekać, ale to nie oznacza, że lubię!

— Wiemy, że on żyje, i F’lar też… — Jaxom zerknął na nią przebiegle.

— Nie chciałam okazać braku szacunku dla twojego Przywódcy Weyru, Jaxomie, chcę żebyś to wiedział…

Jaxom roześmiał się, bo udało mu się z nią podroczyć. Sharra krzyknęła zirytowana i rzuciła w niego garścią piasku, ale się uchylił; piasek przeleciał ponad jego ramieniem i część wpadła w łagodne fale, pluskające o brzeg.

Następna fala wygładziła zmarszczki, nawet ślad po nich nie pozostał na powierzchni wody. A więc w analogii Harfiarza był błąd, pomyślał Jaxom rozbawiony tą myślą ni w pięć, ni w dziewięć.

Meer i Talla nagle zagdakały, obydwie zwróciły głowy w stronę zachodniego ramienia zatoczki. Rozpostarły skrzydła i przykucnęły, gotowe wzbić się w powietrze.

1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)