Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 167
Перейти на страницу:

Nie był to również, jak u naszych sąsiadów Anglików, wpływ pogody, która ściera uśmiech z twarzy, ponieważ ów smutek stawał się bardziej jeszcze widoczny podczas najpiękniejszych dni w roku; czerwiec i lipiec były dla Atosa miesiącami straszliwymi.

Nie miał kłopotów, jeśli idzie o teraźniejszość, i wzruszał ramionami, gdy pytano go o przyszłość; jego tajemnica dotyczyła więc przeszłości, jak powiedziano d’Artagnanowi.

Odcień tajemnicy czynił jeszcze bardziej interesującym tego człowieka, którego oczy i usta nie zdradzały nigdy, nawet gdy był całkiem pijany, a pytanie zwrócone do niego najzręczniej sformułowane.

— Tak — myślał głośno d’Artagnan — biedny Atos nie żyje już być może, i to z mojej winy, ponieważ ja go wciągnąłem do sprawy, której przyczyn nie zna, której wyników nie pozna i która nie daje mu żadnych korzyści.

— Nie mówiąc o tym, panie — odparł Planchet — że wedle wszelkiego prawdopodobieństwa zawdzięczamy mu życie. Pamięta pan, jak wołał: “Pochwycili mnie, pędź, d’Artagnanie, co koń wyskoczy!” A potem, kiedy nie miał już kuł w pistoletach, ile zamieszania narobił swoją szpadą! Można by pomyśleć, że to nie jeden człowiek, ale dwudziestu ludzi lub raczej dwudziestu rozwścieczonych diabłów!

Te słowa podwajały jeszcze zapał d’Artagnana, który kłuł ostrogami konia bez żadnej potrzeby, wierzchowiec bowiem mknął galopem.

Około godziny jedenastej przed południem ujrzeli Amiens; o wpół do dwunastej byli przy bramie przeklętej oberży.

D’Artagnan często myślał o srogiej karze dla podstępnego oberżysty, nadzieja zemsty jest już bowiem pociechą. Wszedł więc do oberży z kapeluszem nasuniętym na oczy i z lewą ręką na gardzie szpady, w prawej zaś trzymał szpicrutę, którą ze świstem przecinał powietrze.

— Czy pan mnie poznajesz? — rzekł do gospodarza, który zbliżył się, żeby go powitać.

— Nie mam zaszczytu znać Waszej Miłości — odparł oberżysta olśniony świetnością przybyłego pana i jego koni.

— Ach, więc mnie nie znasz!

— Nie, Wasza Miłość.

— Dobrze, kilka słów przywróci ci pamięć. Co uczyniłeś z tym szlachcicem, któremu przed dwu tygodniami mniej więcej miałeś czelność zarzucać fałszerstwo pieniędzy?

Oberżysta zbladł, d’Artagnan bowiem przybrał najgroźniejszą postawę, a Planchet naśladował swego pana.

— Ach, Wasza Miłość, proszę nie mówić o tym! — zawołał gospodarz płaczliwym głosem. — Ach, Panie Boże, jak drogo zapłaciłem za swój błąd! Ach, ja nieszczęsny!

— Powtarzam; co się stało z tym szlachcicem?

— Zechciej mnie wysłuchać, szlachetny panie, i bądź wyrozumiały. Racz usiąść, jeśli łaska.

D’Artagnan, niemy z gniewu i niepokoju, usiadł groźny jak sędzia. Planchet oparł się dumnie o jego fotel.

— Oto jak się rzecz miała, panie — podjął oberżysta drżąc ze strachu — teraz poznaję pana; pan odjechał właśnie wtedy, gdy doszło do tego nieszczęsnego zajścia ze szlachcicem, o którym mówisz.

— Tak, to ja; widzisz więc dobrze, że nie możesz spodziewać się łaski, jeśli nie powiesz mi całej prawdy.

— Zechciej mnie wysłuchać, panie, a usłyszysz tylko prawdę.

— Słucham.

— Zostałem uprzedzony przez władze, ze pewien sławny fałszerz pieniędzy przybędzie do mojej oberży wraz z towarzyszami; mieli być przebrani za gwardzistów lub muszkieterów. Wasze konie, wasi służący, wasze twarze, panowie, wszystko zostało opisane.

— Co dalej? — rzekł d’Artagnan, który rychło zrozumiał, skąd pochodzi ten dokładny opis.

— Zgodnie więc z rozkazami władz, które przysłały mi pomoc w liczbie sześciu ludzi, przedsięwziąłem środki, jakie wydawały mi się konieczne dla zabezpieczenia się przed rzekomymi fałszerzami.

— Znowu! — zawołał d’Artagnan, dla którego słowo “fałszerze” brzmiało wielce nieprzyjemnie.

— Wybacz mi, Wasza Miłość, że mówię takie rzeczy, ale one właśnie mnie tłumaczą. Władze mnie nastraszyły, a pan wie, że oberżysta musi się liczyć z władzami.

— Ale raz jeszcze pytam: gdzie jest ten szlachcic? Co się z nim stało? Żyje czy umarł?

— Cierpliwości, panie, zaraz, zaraz. Stało się więc to, o czym pan wie i co potwierdził pański szybki odjazd — rzekł gospodarz sprytnie (nie uszło to uwagi d’Artagnana). — Ten szlachcic, przyjaciel pana, bronił się rozpaczliwie; jego służący, który fatalnym zbiegiem okoliczności pokłócił się z przedstawicielami władz, przebranymi za stajennych...

— Ach, hultaju! — zawołał d’Artagnan. — Wszyscy byliście w zmowie i nie wiem doprawdy, dlaczego nie zabiłem jeszcze was wszystkich, jak tu jesteście!

— Ach, nie, panie, nie byliśmy w zmowie, jak się pan o tym przekona. Pański przyjaciel (przepraszam, że nie wymieniam jego szacownego nazwiska, ale nie znam go), pański przyjaciel położył dwóch ludzi wystrzałami z pistoletów i zaczął się cofać broniąc się szpadą, przy czym zranił jednego z moich ludzi, a mnie samego ogłuszył uderzeniem szpady.

— Czy skończysz wreszcie, łajdaku! — rzekł d’Artagnan. — Atos, co się stało z Atosem?

— Cofając się, jak powiedziałem, znalazł się przy schodach do piwnicy; drzwi były otwarte, wyjął klucz i zabarykadował się w środku. Ponieważ byliśmy pewni, że nam nie umknie, pozostawiliśmy go w spokoju.

— Tak — rzekł d’Artagnan — nie chodziło o to, by go zabić, lecz o to, by go uwięzić.

— Boże sprawiedliwy! Uwięzić, Wasza Miłość? Sam się przecie uwięził, przysięgam. Przedtem zaś dokonał strasznego spustoszenia, jednego człowieka położył na miejscu, dwaj inni zostali ciężko ranni. Trupa i dwóch rannych zabrali towarzysze i odtąd nie słyszałem ani o jednych, ani o drugich. Gdy wróciłem do przytomności, udałem się do pana zarządcy, któremu opowiedziałem wszystko, co zaszło; zapytałem go również, co mam uczynić z więźniem. Ale pan zarządca miał taką minę, jakby spadł z nieba; powiedział mi, że nie wie o niczym, że rozkazy, jakie otrzymałem, nie pochodzą od niego i jeśli ośmielę się pisnąć, że ma coś wspólnego z tą bijatyką, każe mnie powiesić. Wynikało z tego, że się omyliłem, panie, że zatrzymałem kogo innego i że ten, kogo miałem zatrzymać, uciekł.

— Ale Atos — zawołał d’Artagnan, którego niecierpliwość wzrosła jeszcze, gdy usłyszał o obojętności władz wobec sprawy. — Co się stało z Atosem?

— Ponieważ spieszno mi było naprawić swój błąd wobec więźnia — rzekł oberżysta — udałem się do piwnicy, by go wypuścić na wolność. Ach, panie, to nie człowiek, to diabeł. Na moją propozycję oświadczył, że to nic innego jak pułapka i że zanim wyjdzie, żąda wypełnienia postawionych przez siebie warunków. Odrzekłem pokornie, że gotów jestem wypełnić jego warunki, ponieważ wiedziałem, że źle ze mną, skoro podniosłem rękę na muszkietera Jego Królewskiej Mości. “Przede wszystkim żądam, by przyszedł tu do mnie mój służący w pełnym uzbrojeniu” — oświadczył. Co szybciej wykonano ten rozkaz; sam pan rozumie, że skłonni byliśmy uczynić wszystko, czego zapragnie pański przyjaciel. Pan Grimaud (powiedział nam bowiem swoje imię, choć nie mówi dużo) pan Grimaud zszedł do piwnicy, choć był ranny; ale kiedy się tam znalazł, jego pan zabarykadował drzwi i kazał nam pozostać na górze.

— Ale gdzie jest Atos, u licha! — zawołał d’Artagnan. — Gdzie jest Atos?

— W piwnicy, panie.

— Jak to, nędzniku, trzymacie go w piwnicy tyle czasu?

— Boże miłościwy! Nie, panie. My mielibyśmy go trzymać w piwnicy! Nie wie pan więc, co on robi w piwnicy? Ach, gdybyś go skłonił do wyjścia, panie, byłbym ci wdzięczny przez całe życie, czciłbym cię jak mego patrona.

1 ... 71 72 73 74 75 76 77 78 79 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)