Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Światy braci Strugackich - Czas uczniów
Światy braci Strugackich - Czas uczniów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Światy braci Strugackich - Czas uczniów

Электронная книга - «Światy braci Strugackich - Czas uczniów». Краткое содержание книги:

Antologia opowiadań rosyjskich
Wybór: Andriej Czertkow
Borys Strugacki — „O problemie materializacji światów”
Siergiej Łukjanienko — „Krzątanina w czasie”
Ant Skałandis — „Druga próba”
Leonid Kudriawcew — „I myśliwy…”
Nikołaj Romanieckij — „Obarczeni szczęściem”
Wiaczesław Rybakow — „Trudno stać się bogiem”
Andriej Łazarczuk — „Wszystko w porządku”
Michaił Uspienski — „Smocze mleko”
Wadim Kazakow — „Lot nad żabim gniazdem”
Andriej Czertkow — „Nie umówione spotkania”
1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 137
Перейти на страницу:

— Fil to najlepszy i najwrażliwszy człowiek, jakiego znałem… — Malanów drgnął. — To znaczy znam.

— Możliwe. Chociaż to samo powiedziałbym nie o nim, lecz o… panu. Ale nie rozmawiajmy o tym. Proszę popatrzeć. Jest samotny. Kiedy te wszechpotężne czy wszechmocne siły, czy jak tam pan powie… uderzają w niego, to uderzają tylko w niego. Weingarten. Żona, dzieci. Ale gdy uderzają, to uderzają tylko w niego. Zachar. Ci, których, że tak powiem, kochał — Głuchów skrzywił się ironicznie, a potem dolał sobie trunku z puszki — wykorzystywani są tylko i wyłącznie jako zewnętrzny czynnik drażniący Na równi z innymi. Tak kobiety, jak i pryszcze… faktycznie uderzają tylko w niego. Teraz ja. Niezupełnie samotny. Ale gdy walili, walili tylko we mnie. Póki nie poznałem pana, nawet do głowy mi nie przyszło, że moim bliskim coś zagraża. Właśnie po tragedii z pańskim synem przestałem być sobą, zacząłem wszystko dokoła wypalać ze strachu. A przecież, o ile pamiętam, w pańską żonę też próbowali jakoś…

Na twarz Malanowa legł cień. Głuchów wystraszył się, machnął rękami i omal nie przewrócił opróżnionej do połowy puszki; teraz obracał w palcach nie kieliszek, lecz całą puszkę.

— Przepraszam, że panu przypomniałem!

— To nic, Władlen, to nic.

— Chciałem tylko powiedzieć, że pan jest jedynym człowiekiem, w którego uderzano rykoszetem. W sposób pośredni. Jedynym, kogo nie męczyli bezpośrednio, ale poprzez męczarnie bliskich. I tylko dlatego udało się pana złamać.

Malanów pokręcił głową i nagle uśmiechnął się żałośnie.

— Wie pan co, Władlen, przerwijmy na chwilę i golnijmy z skrzypieniem — poprosił.

Głuchów uważnie popatrzył na niego pijanymi, szalonymi oczyma i rzekł:

— Oczywiście.

Golnęli. Ale gdy tylko odetchnęli i odkaszlnęli, Głucho powiedział cicho, ale z takim napięciem w głosie, jakby gardło miało mu za chwilę eksplodować:

— Nie wydaje się panu, szanowny Dmitriju, że żeby tak dokładnie odróżnić tego, kogo trzeba złamać chorobliwą wysypką, piorunami kulistymi i straszliwymi przybyszami, od tego, którego trzeba łamać groźbą choroby dziecka, ten pański Wszechświat., te ni cholery nie myślące zdechłe atomy i kwanty… zbyt dobrze rozumieją, co to miłość?

Trafił z matematyczną precyzją. Malanów zaczął dygotać.

— Czy nic pan nie chce mi powiedzieć? — prawie szeptem zapytał Głuchów.

Malanów chciał powiedzieć dużo. Od dawna chciał.

— W odróżnieniu od pana nie jestem sam — rzekł.

Mógł, gdyby bardzo się postarał, wypić tyle, żeby zacząć nienawidzić Bobkę i Irkę za to, że przez cały czas o nich się trzęsie. Jakoś z rok temu w takim stanie zjawił się w domu.

O trzeciej w nocy. To był widok ostro malowany, lepiej go nie przypominać. Po prawdzie to i niewiele pamiętał.

Ale wypić tyle, żeby nie bać się o nich? Niemożliwe.

— Dobrze — po chwili przerwy powiedział Głuchów i potrząsnął puszką, sprawdzając, ile w niej zostało. Puszka zabulgotała uspokajająco. — No to pogadam sam.

— Oczywiście — powiedział Malanów. — To bardzo ciekawe.

— Nie wątpię.

Głuchów nie śpieszył się, a potem nagle odstawił puszkę

1podniósł się ociężale, naprawdę jak starzec. Zaszurał w kierunku biblioteczki.

— Odkrycie faktu, że Wszechświat nieoczekiwanie okazał się etycznie wykształcony, zmusiło mnie do spojrzenia na całą sytuację z innego punktu widzenia — zaczął nadętym akademickim tonem. — Może sedno sprawy leżało w ogóle nie w tych naukowych pracach, które uznaliśmy wtedy, za sprawą pańskiego przyjaciela, za istotę wszystkich nieszczęść? — mówił i pochylając malutką łysą głowę na ramię, przeglądał grzbiety książek. — W każdym razie nie tylko i nie aż tak.

— A w czymże leżało sedno? Przecież nacisk ustał, kiedy my… pan, Zachar… Walka… zarzuciliśmy…

Głuchów na chwilę odwrócił się, strzelił chytrym zmrużonym okiem w Malanowa i powrócił do foliałów. Czego tam szukał?

— A naprawdę ustał? — zapytał. Malanów milczał.

— Nie, nasze prace niewątpliwie były jakimś impulsem. Inicjującym, stymulującym… niech pan to nazwie, jak chce. Ale jeśli pomyśleć nad tym poważnie i spokojnie, dowolna praca naukowa może totalnie zmienić świat za miliard lat. Każda, rozumie pan? A tylko nas nie puścili. No, pewnie, że jeszcze kogoś, kogo nie znamy… Ale przecież znamy wielu i spośród tych Opętaniu, że tak powiem, zostaliśmy poddani tylko my. Czyli istota sprawy nie polega na tym, czym zajmuje się człowiek, ale na tym, jaki jest. Logiczne?

— Logiczne. — Malanów uśmiechnął się niechcący. Głuchów w końcu znalazł to, czego szukał. Z trudem, po kilku podejściach — bo się zapierała — wyszarpnął z wbitych w półkę tomów cienką brązową książczynę.

— A to od razu inaczej rozmieszcza wszystkie akcenty, nieprawdaż?

— Chyba tak — przyznał Malanów po namyśle, mimo że w pierwszej chwili chciał przemilczeć pytanie.

— Ale czy naprawdę jesteśmy takimi mętami? Czy to właśnie my jesteśmy tak fatalnie wychowani przez czas, kraj… żeby ten rozumiejący miłość, a zatem i inne czysto ludzkie wartości, Wszechświat uznał za niezbędne akurat nas powstrzymywać?

— On wie lepiej.

— Wie pan co, kochany Dmitriju, to nie jest odpowiedź. Niezbadane są wyroki boskie, oto, co pan przed chwilą powiedział. A przecież jest pan uczonym!

— Jaki tam teraz ze mnie uczony! — wyrwało się Malanowowi.

Głuchów znowu usiadł w fotelu naprzeciwko.

— Co jest najważniejsze dla uczonego? Obfitość materiału. Przyjmując za kryterium Wszechświata naukową składową naszej działalności, trafiliśmy w ślepą uliczkę. Dlatego że mogliśmy operować faktami dotyczącymi tylko nas pięciu. Ale przyj ąwszy za kryterium składową etyczną, natychmiast rozszerzamy zakres nadającego się do wykorzystania materiału. Dlatego że od dawien dawna ludzkość walczy z zagadką świata, zapewne z jedną z podstawowych jego zagadek od odpowiedzi na którą, być może, zależy w pełnym tego słowa znaczeniu los ludzkości. Nie od rozwiązania problemu nowotworu i nie od rozwiązania tajemnicy pisma Inków, i nie od czegoś tam… — Głuchów nagle przeszedł na normalną ludzką mowę i zamilkł skoncentrowany. — Zagadka brzmi tak: dlaczego niektórych ludzi, w sumie przecież niezłych, ten pański Wszechświat bierze pod prasę, nie dając im żyć? Dlaczego?!

— No dlaczego? — zapytał Malanów, wstrzymując oddech. Był pewien, że Głuchów odpowie. Jego myśli szły równolegle do myśli Malanowa, tyle że Głuchów się nie bał.

Głuchów jakiś czas głucho, strasznie dyszał, patrząc spode łba na Malanowa.

— Nie wiem! — wykrzyknął w końcu. — Nie wiem! — 1 znowu westchnął ciężko jak wieloryb. — A pan, wydaje mi się, wie…

Malanów milczał.

— Kryterium, Malanów! — ryknął Głuchów i wyciągnął rękę do puszki. — Kryterium!!!

Golnęli.

— Najlepszy przykład, akurat na miejscu: Oczywiście Hiob — powiedział zdławionym głosem Głuchów. — Ale weźmy oto zupełnie inną kulturę. Żadnych tam biblijnych histerycznych krzyków, żadnego szczycącego się, niczym złotnik wygraną wołgą, po chamsku upajającego się swoją wszechpotęgą Boga. — Otworzył brązową książeczkę leżącą na jego kolanach. — Chiny, trzy wieki przed urodzeniem Chrystusa. Żył wtedy taki poeta, Tsui Yuan, w końcu utopił się z powodu tej nikczemności…

1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)