Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 236
Перейти на страницу:

Wcześniej, po opisach Elyasa, próbował sobie wyobrazić obozowisko Shaido Aiel, okazało się jednak, że jego wyobraźnię ograniczała rzeczywistość. Teraz tysiąc kroków niżej stała masa niskich namiotów Aielów — namiotów wszelkiego rodzaju — oraz mnóstwo wozów, furmanek, ludzi i koni. Obóz ciągnął się dobrze ponad milę we wszystkich kierunkach: od szarych, kamiennych murów miasta aż prawie do następnego wzgórza. Perrin wiedział, że część obozowiska prawdopodobnie znajduje się także po jego drugiej stronie. Miasto nie było duże, nie przypominało Caemlyn czy Tar Valon, miało niecałe czterysta kroków szerokości wzdłuż jednego boku i nieco mniej przy innych, o ile Aybara dobrze widział, a jednak miało wysokie mury i wieże, od północnej zaś strony przypominało fortecę. Tym niemniej obóz Shaido połknął je w całości. A gdzieś w tym wielkim morzu ludzi czekała na Perrina Faile.

Wyjąwszy z kieszeni lunetę, Aybara przypomniał sobie w ostatniej chwili, że powinien przysłonić jedną ręką koniec tuby. Słońce miało obecnie kształt wielkiej, złotej kuli, która znajdowała się niemal dokładnie przed nim, będąc w połowie drogi do południowego szczytu. Przypadkowo odbite od soczewki lunety promienie mogłyby zrujnować całe przedsięwzięcie. Przez szkło powiększające Perrin dostrzegł grupki ludzi o jasnych — przynajmniej na jego oko — twarzach. Widział długowłose kobiety z ciemnymi szalami udrapowanymi na ramionach i obwieszone tuzinami długich naszyjników, dojące kozy kobiety z mniejszą ilością naszyjników, kobiety ubrane w cadin’sor, czasami z włóczniami i puklerzami w dłoniach, zerkające spod głębokich kapturów ciężkich, białych szat i spieszące po śniegu, już udeptanym prawie do błota. W obozowisku przebywali również mężczyźni i dzieci, lecz oko Aybary omijało je obojętnie i ignorowało. Jednak kobiet było tu kilka tysięcy, licząc choćby tylko te w bieli.

— Zbyt wiele — szepnęła Marline, a Perrin opuścił lunetę i posłał kobiecie nienawistne spojrzenie. Do niego i Panien Włóczni dołączyli już pozostali, wszyscy leżeli teraz w rzędzie w śniegu wzdłuż krawędzi górskiego pasma. Ludzie z Dwu Rzek zadawali sobie sporo trudu, usiłując utrzymać cięciwy nad śniegiem bez podnoszenia łuków ponad krawędź pasma. Arganda i Gallenne studiowali obozowisko przez własne lunety, Grady zaś gapił się w dół zbocza, podparłszy podbródek na dłoniach, równie skupiony jak dwaj kapitanowie. Może w jakiś sposób pomagał sobie Jedyną Mocą. Marline i Annoura również wpatrywały się w obóz — Aes Sedai oblizywała wargi, Mądra marszczyła brwi. Aybara pomyślał, że Marline nie zamierzała wypowiedzieć tego stwierdzenia na głos.

— Jeżeli sądzisz, że zrezygnuję tylko dlatego, iż Shaido Aiel jest więcej, niż oczekiwałem... — zaczął podnieconym tonem, jednak kobieta przerwała mu, odpowiadając równie mocnym spojrzeniem na jego marsową minę.

— Chodziło mi o to, Perrinie Aybara, że jest tu zbyt wiele Mądrych. Gdziekolwiek zerknę, dostrzegam kobietę umiejącą przenosić Moc. Jedna tu, druga tam... Mądre oczywiście nie przenoszą Mocy przez cały czas... widzę je wszakże wszędzie, gdzie spojrzę. Dziesięć szczepów oznacza zbyt wiele Mądrych.

Perrin wciągnął głęboki wdech.

— Jak wiele jest ich tam twoim zdaniem?

— Mam wrażenie, że w tym jednym miejscu zebrały się wszystkie Mądre Shaido Aiel — odparła Marline, tak spokojnie, jakby mówiła o cenie za jęczmień. — Wszystkie, które potrafią przenosić Moc.

Wszystkie?! To nie miało najmniejszego sensu! Dlaczego wszystkie Mądre miałyby się znaleźć właśnie tutaj, w tym jednym obozowisku, skoro Shaido Aiel byli rozrzuceni po całym świecie? W każdym razie Aybara słyszał, że Shaido dokonywali najazdów i w Ghealdan, i w Amadicii, także tutaj, w Altarze... na długo przed porwaniem Faile, a zgodnie z pogłoskami również na odleglejszych terenach. Skąd zatem wszystkie wzięłyby się nagle w tym jednym obozie? Chyba że Shaido Aiel postanowili się tutaj zgromadzić, zebrać tu cały klan... Nie, nie, Perrin musiał porzucić próżne rozważania i skoncentrować się na faktach. Fakty i tak były dostatecznie paskudne.

— Czyli ile? — spytał w miarę opanowanym tonem.

— Nie warcz na mnie, Perrinie Aybara. Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na twoje pytanie. Nie wiem dokładnie, ile Mądrych Shaido jeszcze żyje. Nawet Mądre umierają czasem z powodu choroby, ukąszenia żmii czy wypadku. Niektóre zginęły pod Studniami Dumai. Znalazłyśmy tam ciała, które potem Shaido zabrali zapewne i pochowali zgodnie z tradycją. Nawet Shaido Aiel nie porzucili wszystkich naszych tradycji. Jeśli pytasz mnie, ile zostało Mądrych i ich uczennic, które potrafią przenosić Moc, powiedziałabym, że chyba jakieś czterysta. Może więcej, lecz na pewno poniżej pięciuset. Gdy Shaido przekraczali Mur Smoka, mieli mniej niż pięćset Mądrych i około pięćdziesięciu uczennic z umiejętnością przenoszenia Mocy. — Większość farmerów okazałoby więcej emocji mówiąc o jęczmieniu.

Annoura, nadal gapiąc się na obozowisko Shaido, wydała zdławiony dźwięk, jakby półszloch.

— Pięćset? — jęknęła. — O Światłości! Pół Wieży z jednego klanu? Och, och, Światłości!

— Moglibyśmy się wkraść do obozu w porze nocnej — mruknął Dannil ze swego miejsca w rzędzie. — W taki sposób, w jaki weszliście swego czasu do obozu Białych Płaszczy.

Elyas odchrząknął. Może to chrząknięcie coś oznaczało, jednak Perrin nie dosłyszał w nim nadziei.

Sulin parsknęła kpiąco.

— Nawet my nie mogłybyśmy się zakraść do tego obozu, o ile chciałybyśmy wyjść z niego całe i zdrowe. A co do was... Zanim dotrzecie do pierwszych namiotów, zwiążą was niczym kozły przygotowane do nadziania na ruszt.

Aybara powoli pokiwał głową. Wcześniej rozważał pomysł wśliźnięcia się do obozu pod osłoną ciemności i wyrwania Faile. Myślał, że zrobi to jakoś. I oczywiście wyprowadzi również inne uwięzione... Jego małżonka nie potrafiłaby wszak wyjść z niewoli bez swoich towarzyszek. Chociaż właściwie Perrin nigdy tak naprawdę nie wierzył, że taka akcja może mu się udać, nie akcja przeciwko Aielom, zaś myśl o wielkości obozu zgasiła ostatnie migotliwe światła tlącej się w nim nadziei. Całymi dniami mógłby przecież wędrować wśród tych ludzi i nie znaleźć swej żony.

Nagle zrozumiał, że już nie musi się zmagać z rozpaczą, bowiem zniknęła. Pozostał w nim wprawdzie gniew, lecz był teraz zimny jak stal w zimie, a desperacji, która zagrażała mu wcześniej, zupełnie nie potrafił w sobie dostrzec. W tym obozie znajdowało się dziesięć tysięcy algai’d’siswai i pięćset kobiet z umiejętnością przenoszenia Mocy. A więc Gallenne miał rację... Jednakże gdy człowiek przygotuje się na najgorsze, zapewne wiele zdarzeń mile go zaskoczy. Pięćset kobiet, które nie zawahają się użyć Jedynej Mocy jako broni! A Faile pozostawała tu ukryta niczym jeden płatek na pokrytej głębokim śniegiem łące. Mówiąc krótko, przy tak wielu negatywnych zdarzeniach nie było już po prostu w Perrinie miejsca na rozpacz. I rozpacz nie miała już w tym momencie najmniejszego sensu. Trzeba się było energicznie zabrać do działania albo od razu ze wszystkiego zrezygnować. Poza tym Aybara posiadał teraz do odgadnięcia konkretną zagadkę. A Nat Torfinn stale powtarzał, że każdą łamigłówkę można rozwiązać, trzeba tylko odkryć, gdzie pchnąć, a gdzie pociągnąć.

1 ... 70 71 72 73 74 75 76 77 78 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)