Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 67 68 69 70 71 72 73 74 75 ... 236
Перейти на страницу:

Elyas zsiadł z konia, przykucnął i zmarszczył czoło, patrząc na oznaczony kamień. Nie zwracając uwagi na zachowanie swego wałacha, szarpnął wodze i próbował się wycofać. Obok kamienia leżała zwalona sosna o grubym pniu, która wcześniej rosła dobre pięćdziesiąt kroków stąd, a teraz jednym końcem podpierała się o rozszczepione resztki pniaka na tyle wysoko, że Elyas mógł przejść pod nią całkowicie wyprostowany. Olśniewające promienie słonecznego światła, wszędzie wokół przebijające się przez sklepienie lasu, w okolicach oznaczonej śladami odkrywki wydawały się pogłębiać cień niemal do czerni, jednak fakt ten nie zmartwił Macherę bardziej niż Perrina. Elyas zmarszczył nos, gdy ogarnął go wciąż wiszący w powietrzu zapach spalonej siarki.

— Gdzieś po drodze tutaj odniosłem wrażenie, że czuję ten smród. Mam nadzieję, że wspomniałbyś mi o nim, gdybyś nie miał tylu innych rzeczy na głowie. Spore stado. Większe od wszystkich, jakie kiedykolwiek widziałem i o jakich słyszałem.

— To samo powiedziała Masuri — przyznał Aybara nieobecnym tonem. Co zatrzymało Grady’ego? Ilu ludzi było w Ebou Dar? Jak wielki był obóz Shaido? — Twierdziła, że miała do czynienia z siedmioma stadami, a to tutejsze nie jest żadnym z tamtych.

— Siedmioma — mruknął zaskoczony Elyas. — Nawet Aes Sedai musiała je jakoś wyśledzić, nie spotkała ich przecież przypadkiem. Większość opowieści o Psach Czarnego mówi raczej o ludziach przerażonych przez ciemność. — Z marsową miną przyglądał się przez chwilę śladom przecinającym gładki kamień, wreszcie potrząsnął głową. — Były kiedyś wilkami — dodał ze smutkiem w głosie. — W każdym razie miały wilcze dusze, lecz schwytał je i zepsuł Cień. Z tego materiału Cień stworzył Psy Czarnego, Braci z Cienia. Sądzę, że właśnie dlatego wilki muszą uczestniczyć w Ostatniej Bitwie. A może Cień stworzył Psy Czarnego, ponieważ w Ostatniej Bitwie będą właśnie uczestniczyć wilki i chciał, ażeby te dwa gatunki stworzeń walczyły z sobą. Czasem Wzór sprawia, że delikatna koronka z Sovarry wygląda jak kawałek sznura. Tak czy inaczej, było to dawno temu, z tego, co wiem, podczas Wojen z Trollokami i wcześniej, w trakcie Wojny z Cieniem. Wilki mają długą pamięć, a wspomnienia danego wilka wcale nie umierają wraz z nim, ale żyją, póki żyją inne wilki. Wilki nie chcą mówić o Psach Czarnego, unikają też samych Psów. Sto wilków mogłoby zginąć podczas próby zabicia jednego Brata z Cienia. Co gorsza, w razie klęski, Pies Czarnego może pożreć dusze niezupełnie martwych wilków i w mniej więcej rok powstanie nowe stado Braci z Cienia, którzy nie będą pamiętać, że kiedykolwiek byli wilkami. Mam w każdym razie nadzieję, że tego nie pamiętają...

Perrin ściągnął wodze, chociaż aż się palił do dalszej jazdy. Bracia z Cienia. Wilcza nazwa Psów Czarnego przybrała nowy, srogi wymiar.

— Czy mogą zjeść ludzką duszę, Elyasie? Odpowiedz mi, człowieku, który rozmawiasz z wilkami?

Machera wzruszył ramionami. O ile obaj wiedzieli, tylko garstka osób potrafiła robić to, co oni. Odpowiedź na to pytanie można poznać dopiero przed samą śmiercią. Co ważniejsze, musieliby być wtedy wilkami i w dodatku na tyle inteligentnymi, aby zrozumieć zdarzenia, których są świadkami. Masuri wiedziała to wszystko. Nadzieja na coś innego była głupotą. Ile czasu im zostało? Ile czasu Perrin będzie uwalniał Faile?

Dźwięk kopyt skrzypiących w śniegu obwieścił przybycie jeźdźców, więc Aybara pospiesznie powiedział Elyasowi, że Psy Czarnego okrążyły obóz i być może opowiedzą o nim, Perrinie, temu, komu donoszą.

— Nie martwiłbym się przesadnie, chłopcze — odparł starzec, z uwagą wypatrując zbliżających się koni. Oddaliwszy się od kamienia, zaczął się przeciągać, ćwicząc mięśnie, których ostatnio nie używał, gdyż zbyt długo siedział w siodle. Elyas był zbyt ostrożny, by dać się przyłapać na obserwacji widoków niedostępnych dla oczu innych osób. — Wydaje mi się, że Psy polują na kogoś ważniejszego od ciebie. Będą za nim ganiać, aż go dopadną, a zabierze im to z rok. Nie przejmuj się zatem. Odbijemy twoją żonę, zanim Psy Czarnego doniosą komukolwiek o twojej tu obecności. Nie mówię, że będzie to łatwe, ale uda nam się, zobaczysz. — Perrin usłyszał w jego głosie i wyczuł w zapachu determinację, ale niewiele nadziei. Właściwie wcale.

Walcząc z rozpaczą i nie pozwalając jej się znowu ogarnąć, Aybara zachęcił Steppera do lekkiego stępa, gdy wśród drzew pojawiła się Berelain wraz z ochroną — Marline, która siedziała okrakiem za Annourą. Natychmiast kiedy Aes Sedai ściągnęła wodze, chmurnooka Mądra zeskoczyła na ziemię i otrzepała grube spódnice zakrywające ciemne, grube pończochy. Wiele kobiet zarumieniłoby się z powodu takiego obnażenia nóg, jednak nie Marline, która tylko spokojnie wygładziła ubranie. To raczej Annoura wyglądała na zdenerwowaną, a przez cierpką, niezadowoloną minę jej nos wydawał się dłuższy i niemal przypominał dziób. Milczała, jednak nie zacisnęła warg. Prawdopodobnie miała pewność, że jej propozycja negocjacji z Shaido zostanie przyjęta, szczególnie wobec poparcia Pierwszej z Mayene i przynajmniej neutralnego podejścia Marline. Szare były negocjatorkami i mediatorkami, sędzinami i twórczyniami traktatów. Może stąd wynikała jej motywacja. Bo o cóż jeszcze mogło jej chodzić? Kwestię tę musiał Perrin chwilowo odłożyć na później, w tej chwili bowiem nie miał czasu się nad nią zastanowić. Powinien wprawdzie brać pod uwagę wszystko, co mogłoby przeszkadzać w uwalnianiu Faile, ale główny problem do rozwiązania leżał czterdzieści mil na północny wschód.

Kiedy Skrzydlata Gwardia tworzyła ochronny krąg między ogromnymi drzewami wokół miejsca Podróżowania, Berelain podjechała gniadoszem do Steppera, zrównała się z nim i ruszyła obok niego, próbując wciągnąć Perrina w rozmowę i zwabić go resztką dzikiej kury. Biła od niej woń niepewności — Pierwsza z Mayene najwyraźniej nie była pewna jego decyzji. Może miała nadzieję, że namówi go do oferty okupu. Aybara nie zatrzymał Steppera, lecz nie zamierzał słuchać wywodów kobiety. Uważał, że wystąpienie z propozycją okupu byłoby równoznaczne z postawieniem wszystkiego na jedną kartę. A on nie zamierzał traktować Faile jak stawki w grze hazardowej. Istniał tylko jeden sposób — metodyczny jak praca w kuźni. O Światłości, ależ był zmęczony. Skupił się mocniej na własnym gniewie, czerpiąc z jego ciepła energię.

Niedługo po Berelain przybyli Gallenne i Arganda wraz z podwójną kolumną ghealdańskich lansjerów w wypolerowanych napierśnikach i jaskrawych stożkowych hełmach. Lansjerzy przemieszali się ze stojącymi wśród drzew Mayenianiami. W zapachu Pierwszej z Mayene pojawiła się nutka rozdrażnienia, a sekundę później kobieta opuściła Perrina i podjechała do Gallenne’a. Ich konie stanęły obok siebie, jednooki kapitan przechylił głowę na bok, słuchając, co ma mu do powiedzenia Berelain. Kobieta mówiła cicho, jednak Aybara znał temat, przynajmniej częściowo. Co chwilę jedno z nich popatrywało na niego, gdy prowadził Steppera stępa tam i z powrotem, tam i z powrotem... Arganda osadził swego deresza i zapatrzył się przez drzewa na południe, w stronę obozu. Tkwił nieruchomo jak posąg, a równocześnie jego ciało wydzielało niecierpliwość, tak jak ogień emituje gorąco. Z tym pióropuszem, mieczem, posrebrzaną zbroją i twardym niczym kamień obliczem mógłby pozować do obrazu przedstawiającego żołnierza doskonałego, tym niemniej sądząc po zapachu, który od niego bił, mężczyzna był o krok od paniki. Perrin zastanowił się, jaki zapach wydziela on sam. Trudno mu było czuć własną woń, szczególnie na otwartej przestrzeni. A jednak nie sądził, żeby pachniał paniką, raczej zdrowym strachem i gniewem. Wiedział, że sytuacja wróci do normy, gdy odzyska Faile. Wtedy wszystko będzie dobrze. Tam i z powrotem, tam i z powrotem...

1 ... 67 68 69 70 71 72 73 74 75 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)