Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Триллеры » Zaginiona Ewangelia
Zaginiona Ewangelia - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Zaginiona Ewangelia

Электронная книга - «Zaginiona Ewangelia». Краткое содержание книги:

Ponad pięćset stron pochłonęłam w trzy dosłownie wieczory. Na okładce napisane jest że jest to thriller a'la kod da Vinci Dana Browna a moim zdaniem to Kod powinien być nazwany powieścią a'la Zaginiona Ewangelia. Po pierwsze dlatego ze powieść Wallace powstała początkiem lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku. Nie ma w niej w porównaniu z Kodem żadnych technicznych super-urządzeń ratujących głownego bohatera z każdej opresji. W Zaginionej ewangelii nie ma nawet telefonów komórkowych a bohaterowie używają jedynie pagerów. Musze powiedzieć że powieść mi sie podobała, choć przyznam że bardzo długo sie rozkręca. Trzeba przebrnąć przez około 200 stron a potem to już nie wiadomo jak szybko ksiązka sie kończy. Bałam sie troche zakończenia bo niestety często sie zdarza że powieść jest swietna ale zakończenie rozczarowuje. U Wallace zakończenie nie jest banalne i zaskoczyło mnie w takim pozytywnym sensie. Z miłą chęcią sięgnę po kolejną powieść tegoz autora…
1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 153
Перейти на страницу:

– Kiedy cały nakład ma być gotowy?

– Mam nadzieję, że za dwa tygodnie.

– A co z bezpieczeństwem? – zapytał jakby od niechcenia Randall. – W Krasnapolskym w Amsterdamie ochrona jest bardzo czujna. A jak pan sobie tutaj radzi z ukryciem operacji przed wzrokiem ciekawskich?

Niekształtne oblicze Henniga ułożyło się w ponury grymas.

– Trudna sprawa, psiakrew – mruknął. – Strasznie to upierdliwe i kosztowało mnie majątek. Powiem panu, co zrobiłem. Mamy tu w sąsiedztwie kilka drukarni. Największą z nich podzieliłem na połowę i odizolowałem od reszty budynku, postawiłem strażników i zatrudniłem tam moich najlepszych i najstarszych zaufanych drukarzy. Nawet kupiłem dwie kamienice na mieszkania dla nich i ich rodzin, i też obstawiłem je strażnikami. Było kilka nerwowych chwil, ale ogólnie jest w porządku, operacja jest ściśle chroniona. Wierz mi, Steve… mogę panu mówić Steve?… że dzięki mojej czujności nikt z zewnątrz nie ma pojęcia, co tutaj robimy.

– Na pewno nikt? – rzucił Randall cicho.

Hennig spojrzał na niego wilkiem, kompletnie zaskoczony.

– Co chcesz przez to powiedzieć, Steve?

– Chcę powiedzieć, że widziałem, jak Cedric Plummer wychodził z tego budynku, kiedy ja wchodziłem.

– Plummer? – Hennig był wyraźnie zmieszany. – Ty znasz Plummera?

– Próbował mnie przekupić, jak tylko przyjechałem do Amsterdamu. Chciał, żebym wykradł dla niego próbny wydruk. Zależy mu na tym, żeby napisać o nowej Biblii przed nami, po swojemu, co oczywiście zniszczyłoby naszą kampanię.

– No cóż, Plummer to odrębny przypadek – bąknął Hennig, który już się opanował. – Jako jedyny zdołał się co nieco dowiedzieć. Ale możesz mi wierzyć, że ten mały sukinsyn nie zdobędzie nawet pół egzemplarza od Karla Henniga. Mogę to przysiąc na grób mojego ojca.

– A jednak wszedł do budynku – nie ustępował Randall.

– Nikt go tutaj nie zapraszał i nikt z nim nie będzie rozmawiał – wychrypiał Hennig. – Oczywiście, że chce wykraść egzemplarz. Dzwonił do mnie trzy razy, z Londynu i Amsterdamu. Czytałem ten jego cholerny wywiad z de Vroome'em we „Frankfurter Allgemeine" i nie chciałem w ogóle z nim rozmawiać. Ale wczoraj zadzwonił po raz czwarty i tym razem odebrałem, żeby mu osobiście powiedzieć, że ma się odczepić. Chciał zrobić ze mną wywiad. Ostrzegłem go, że jeśli się pojawi w promieniu dziesięciu kilometrów od firmy, to każę go zastrzelić. Mimo to dzisiaj przyszedł niezapowiedziany. Kiedy sekretarka poinformowała mnie, że stoi przed jej biurkiem, byłem wściekły, miałem ochotę wyjść i skopać mu tyłek. Nie martw się, nie straciłem głowy, po prostu kazałem sekretarce pozbyć się go, nie wpuściłbym gnojka za próg tego pokoju. W końcu zrezygnował i poszedł sobie. Wierz mi, Steve, że…

Hennig obrócił się na krześle i sięgnął po fotografię kobiety, stojącą na szafce z telewizorem. Wstał i podszedł ze zdjęciem w ręce do Randalla.

– Nikt nie poświęcił więcej niż ja, żeby ten projekt się powiódł – powiedział. – Spójrz na tę fotografię.

Randall ujrzał portret zmysłowej, teatralnie upozowanej młodej kobiety przed trzydziestką. W dolnym prawym rogu widniała dedykacja: Meinem geliebten Karl von deiner Helga.

– Poznajesz tę twarz? – zapytał Niemiec.

Istotnie, wydawała mu się znajoma. Wyłączył magnetofon.

– To chyba jest niemiecka aktorka, która grała w…

– Tak, to ona – wszedł mu w słowo Hennig. – Widziałeś ją na pewno w wielu filmach. Helga Hoffmann. – Odstawił fotografię na miejsce i stał, podziwiając ją. – Jestem kawalerem, Steve – oznajmił – a ona była jedyną kobietą, z którą chciałem się w ogóle ożenić. Spotykaliśmy się przez dwa lata. Helga jest głęboko zaangażowana w swoją pracę i pewnie zbyt ambitna, by myśleć o małżeństwie, w każdym razie obecnie. Powiedziała mi jednak, że pod pewnymi warunkami mogłaby ze mną zamieszkać. – Hennig znów spojrzał na zdjęcie. – Niestety aktorki wysoko mierzą. Helga marzy o willi i własnym jachcie na Riwierze, w St Tropez, lecz nie ma dość pieniędzy na takie ekstrawagancje. Gdybym spełnił jej marzenia, na pewno zrobiłoby to na niej wrażenie. Właściwie wiem, że mógłbym wówczas dostać od niej wszystko, czego pragnę. – Hennig sposępniał. – Powiesz może, że to nie miłość, Steve, ale mnie by to wystarczyło. Nie jestem człowiekiem sentymentalnym, lecz praktycznym. Niczego nigdy nie pragnąłem bardziej od tej kobiety. To znaczy, było tak, dopóki nie wyniknęła sprawa z Biblią. W rezultacie okazałem się nie tyle praktyczny, co próżny. Skupiłem się na tym, żeby moje nazwisko zostało związane z Międzynarodowym Nowym Testamentem. Nie wiem dlaczego, może chciałem coś udowodnić ojcu, który i tak już nie żyje. A może chciałem zapewnić sobie swego rodzaju nieśmiertelność? Tak czy inaczej zajęcie się Biblią wymagało takich nakładów finansowych, że przynajmniej na razie nie mogę obdarować Helgi.

– A może Helga mogłaby poczekać? – zapytał Randall.

– Nie wiem. Może po prostu ktoś inny, w Berlinie czy Hamburgu, zapewni jej luksusy, których ona pragnie. Zobaczymy. Chcę w każdym razie powiedzieć, Steve, że skoro postanowiłem już zostać drukarzem najważniejszej Biblii w historii, nie zamierzam dopuścić, żeby cokolwiek zagroziło temu przedsięwzięciu. I z całą pewnością dla zyskania wątpliwego rozgłosu nie ujawnię tekstu jakimś Plummerom ani innym podobnym, za żadną cenę. Wierzysz mi?

– Wierzę.

– Mam nadzieję, że wyłączyłeś ten cholerny dyktafon podczas moich osobistych dywagacji.

– Był wyłączony.

– Czuję, że będziemy się dobrze dogadywać – mruknął Hennig. – Chodźmy, pokażę ci teraz drukarnię, w której właśnie drukuje się Nowy Testament. To jeden z trzech zakładów, które tutaj mamy, a tuż obok jest Muzeum Gutenberga. Zostało nam jeszcze trochę czasu do lunchu.

Wyszli w milczeniu z gabinetu Henniga, a na ulicy Randall odruchowo zaczął się rozglądać, czy gdzieś nie czai się Cedric Plummer, żeby dopaść drukarza. W zasięgu wzroku nie było nikogo. Poszli piechotą, a Hennig pomimo okazałej postury narzucił takie tempo, że Randall po minięciu dwóch przecznic zaczął się pocić.

Niemiec zatrzymał się w końcu przy dziedzińcu nowoczesnego, trzypiętrowego budynku i spojrzał na swój złoty zegarek.

– Mamy jeszcze czas na krótkie zwiedzanie – powiedział. – Wejdźmy do środka.

– Co tutaj jest? – zapytał Randall.

– Ach, wybacz, Steve. Spędzamy tu tyle czasu… To nasze Muzeum Gutenberga. Możesz włączyć dyktafon, podam ci trochę informacji do twoich artykułów.

Na otwartym dziedzińcu, naprzeciwko przeszklonej gabloty informacyjnej stało na cokole brązowe popiersie przedstawiające dość posępnego Jana Gutenberga z sumiastym wąsem i przystrzyżoną bródką.

Hennig machnął lekceważąco ręką w stronę posągu.

– To nic niewarte – rzekł. – Stoi tu tylko dla turystów. Nikt tak naprawdę nie wie, jak on wyglądał, nie zachował się żaden wizerunek z jego czasów. Jest tylko jedna grafika, wykonana szesnaście lat po jego śmierci, znajduje się w Paryżu. Wygląda na niej zupełnie inaczej. Ma gniewną twarz, podkręcony wąs i dłuższą brodę, rozwidloną na końcu jak u chińskiego mędrca. Wiemy, że był sfrustrowanym, ale cholernie twardym człowiekiem. Kiedyś miasto było mu winne pieniądze i z tego powodu Gutenberg pobił jakiegoś urzędnika. Oczywiście wylądował w więzieniu. Są na to dowody. Ale poza tym niewiele o nim wiadomo.

Weszli przez szklane drzwi na parter muzeum. Hennig przywitał bileterkę i przyjął pełen szacunku salut strażnika w granatowej kurtce z czerwonymi wyłogami.

– Jestem w zarządzie muzeum – zwrócił się do Randalla – i wśród sponsorów. Kolekcjonuję rzadkie wydania Biblii. Wiedziałeś o tym? Mam jeden z zachowanych egzemplarzy czterdziestodwuwersowej Biblii. Przypuszczam, że mógłbym ją sprzedać za ponad milion dolarów i kupić Heldze jej wymarzoną willę, a wówczas byłaby moja. Ale nie zrobię tego. Spójrz tutaj, Steve.

1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 153
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)