Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć Światłości
Pamięć Światłości - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć Światłości

Электронная книга - «Pamięć Światłości». Краткое содержание книги:

Pamięć Światłości
1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 296
Перейти на страницу:

Wreszcie ziemia przestała dygotać. Mrok zalegający w szczelinach zwlekał jeszcze przez chwilę, jakiej potrzeba do zaczerpnięcia paru oddechów, po czym odszedł, a cieniutkie włoskowate rysy stały się tym, czym być powinny – siateczką pęknięć w kamieniu. Ostrożnie podszedł, ukląkł i przyjrzał się z bliska. Naprawdę widział tę ciemność czy tylko mu się zdawało? A jeżeli tak, to jak miał rozumieć, co zobaczył?

Z lekka struchlały wstał i ruszył w swoją stronę.

„Nie tylko ludzie są wyczerpani” – pomyślał. – „Matka też słabnie”.

Szybko przeszedł przez pozycje Saldaean. Saldaeański obóz był najbardziej uporządkowany ze wszystkich, jakie na tyłach rozbiły armie biorące udział w walce o Przełęcz – rządziły w nim surową ręką żony oficerów. Lan natomiast większość swoich cywilów zostawił w Fal Dara, pozostali również przyprowadzili jedynie żołnierzy.

Obyczaje saldaeańskie były inne. Choć na sam Ugór kobiety raczej się nie zapuszczały, wszędzie indziej maszerowały wraz z mężami. Wprawiały się w walce na noże, w razie czego gotowe bronić obozu do ostatniej kropli krwi. Ale ich główną rolą była organizacja i podział zapasów oraz opieka nad rannymi.

Tenobia, jak to miała ostatnio w zwyczaju, znowu kłóciła się z Agelmarem o taktykę. Lan przyglądał się przez chwilę, jak wielki komendant z Shienaru kiwa głową, wysłuchując jej zaleceń. Tenobia całkiem nieźle sprawdzała się w roli dowódcy, jedyne, co można jej było zarzucić, to zbytnie ambicje strategiczne. Chciała odepchnąć Trolloki na Ugór i tym sposobem przenieść walkę na rodzime tereny przeciwnika.

W końcu zdała sobie sprawę z obecności Lana.

– Lord Mandragoran – powitała go, mierząc wzrokiem. Była całkiem zgrabną kobietą z ogniem w oczach i długimi czarnymi włosami. – Ostatnia wycieczka zakończyła się sukcesem?

– Kolejne sterty martwych Trolloków – lakonicznie odparł Lan.

– Walczymy w wielce chwalebnej bitwie – rzekła z dumą.

– Właśnie straciłem dobrego przyjaciela.

Tenobia zamilkła na moment i spojrzała mu w oczy, być może szukając w nich jakichś uczuć. Ale twarz Lana niczego nie zdradzała. Bulen umarł dobrą śmiercią.

– Chwała ludziom, którzy walczą – oznajmił Lan – ale w samej bitwie nie ma nic chwalebnego. Bitwa to po prostu bitwa. Lordzie Agelmar, mogę prosić na słowo?

Tenobia odstąpiła o krok, a Lan z Agelmarem odeszli na bok. Postarzały generał obrzucił Lana wdzięcznym spojrzeniem. Tenobia przyglądała się im jeszcze przez chwilę, wreszcie odeszła szybko, a jej dwaj przyboczni pospieszyli za nią.

„Jak jej nie upilnujemy, sama gotowa wkroczyć do bitwy” – pomyślał Lan. – „Ma głowę nabitą legendami i bohaterskimi pieśniami”.

Ale czyż sam nie zachęcał swoich ludzi do opowiadania i śpiewania tych samych legend i pieśni? Nie. Była różnica, czuł ją wyraźnie. Jedną rzeczą jest uczyć ludzi gotowania się na śmierć i chwały dla poległych towarzyszy… inną zupełnie śpiewać pieśni o tym, jak wspaniale jest walczyć na pierwszej linii.

Nieszczęśliwie się składało, że różnicę tę można było zrozumieć, jedynie walcząc w prawdziwej bitwie. Może Światłość sprawi, że Tenobia nie zrobi nic pochopnego, za co przyjdzie zapłaci jej lub jej ludziom… Lan widział już w życiu dostatecznie wielu młodych z tym błyskiem w oku. Jedynym sposobem na nich było kilka tygodni ciężkiego szkolenia, musztra do momentu, w którym padali z nóg i marzyli wyłącznie o łóżku, zamiast o „chwale”, która pewnego dnia przypadnie im w udziale. Wątpił jednak, aby sposób ten można było zastosować do królewskiej osoby.

– Od czasu, gdy Kalyan ożenił się z Ethenielle, robi się z każdym dniem coraz bardziej nierozważna – cicho wyjaśnił lord Agelmar, idąc obok Lana w kierunku tylnich linii i kiwając po drodze głową do salutujących żołnierzy. – Przypuszczam, że tylko on… może jeszcze Bashere… byli w stanie ją trochę utemperować, ale teraz, kiedy żadnego nie ma w pobliżu… – Westchnął ciężko. – Cóż, nieważne. Czego sobie życzysz, Dai Shan?

– Toczymy dobry bój – wyjaśnił Lan. – Ale coraz bardziej martwię się wyczerpaniem, jakie się wkrada w nasze szeregi. Nie wiem, czy długo jeszcze damy radę powstrzymywać te masy Trolloków.

– Masz rację, wróg w końcu się przedrze – zgodził się Agelmar.

– Wobec tego, co robimy?

– Walczymy dalej. A kiedy już naprawdę nie będziemy w stanie utrzymać pozycji, wycofamy się, żeby zyskać na czasie.

Lan zesztywniał.

– Wycofamy się?

Agelmar przytaknął.

– Walczymy tu tylko po to, żeby spowolnić pochód Trolloków. Cel swój osiągniemy, utrzymując jak najdłużej Przełęcz, a potem powoli cofając się ku Shienarowi i tocząc bój w odwrocie.

– Nie przybyłem na Przełęcz Tarwina po to, żeby się z niej wycofywać, Agelmar.

– Dai Shan, nie chcesz chyba, żebym pomyślał, iż przybyłeś tu w poszukiwaniu śmierci.

Trudno było zaprzeczyć.

– Nie porzucę po raz wtóry Malkier na pastwę Cienia. Przybyłem na Przełęcz… ja, oraz Malkierczycy, którzy poszli za mną… żeby udowodnić Czarnemu, że nas nie pokonał. Odwrót w sytuacji, gdy już zdobyliśmy przyczółek…

– Dai Shan – rzekł lord Agelmar cichym głosem; dalej szli przez obóz – Szanuję twoją decyzję o kontynuowaniu walki. Pozostali podzielają moje uczucia, twój marsz tysiące natchnął odwagą. Oczywiście wcale nie musiało to być twoim celem, niemniej taki cel splotły dla ciebie obroty Koła. Determinacja człowieka zapatrzonego w ideę sprawiedliwości nie jest czymś, co można traktować lekko. Wszelako nadszedł czas, aby usunąć się na bok i dostrzec rzeczy ważniejsze.

Lan przystanął, zmierzył wzrokiem starzejącego się generała.

– Uważaj, lordzie Agelmar. Z twoich słów można domniemywać, że uważasz, iż kieruje mną osobisty interes.

– Tak właśnie myślę – powiedział Agelmar. – I tak właśnie jest, Lan.

Lan nawet nie mrugnął.

– Przybyłeś tu, żeby złożyć swoje życie w ofierze Malkier. Co samo w sobie jest szlachetnym celem. Wszelako w obliczu Ostatniej Bitwy jest równocześnie dość nieroztropne, wręcz głupie. Potrzebujemy cię. A przez twój upór tutaj wielu zginie.

– Nie prosiłem ich, żeby za mną poszli. Światłości! Zrobiłem to wszystko po to, żeby tego nie robili.

– Obowiązek cięższy niż góra, Dai Shan.

Tym razem Lan się skrzywił. Kiedy po raz ostatni ktokolwiek rzucił mu w twarz te słowa? Pamiętał przecież, jak uczył ich pewnego młodzieńca z Dwu Rzek. Pasterza, nieświadomego spraw świata, zalęknionego losem, jaki szykuje dlań Wzór.

– Są ludzie – ciągnął dalej Agelmar – których losem jest śmierć i obawiają się jej. Innym pisane jest żyć, przewodzić drugim, ale swój los widzą jako ciężar. Jeżeli zechcesz walczyć tutaj do ostatniego żołnierza, oczywiście nikt ci nie przeszkodzi, a twoi ludzie będą umierać, śpiewając chwalebne pieśni. Z drugiej strony, możesz przecież zrobić coś, co okaże się znacznie bardziej użyteczne. Wycofać się, kiedy pozycja stanie się nie do utrzymania, zmienić taktykę, w odwrocie opóźniać postępy Cienia, jak długo się da. Póki nie otrzymamy wsparcia.

– Dysponujemy tu nadzwyczaj mobilnymi siłami. Armie wszystkich krajów wysłały ci na pomoc najświetniejsze kawalerie. Widziałem tu dziewięciotysięczny oddział saldaeańskiej lekkiej konnicy, wykonujący manewry zadziwiające precyzją. Możemy tu jeszcze dać się we znaki Cieniowi, niemniej przewaga liczebna napastników jest przytłaczająca. Większa, niż początkowo uważałem za możliwe. Podczas boju w odwrocie zadamy im kolejne straty. Obmyślimy taktykę, która każe im zapłacić krwią za każdy krok zdobytej ziemi. Tak, Lan. Sam mnie zrobiłeś polowym dowódcą. I taka jest rada, której ci niniejszym udzielam. Może nie dzisiaj, może dopiero za tydzień, ale musimy rozpocząć odwrót.

1 ... 68 69 70 71 72 73 74 75 76 ... 296
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)