Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-162-5
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
— Na podstawie danych wywiadu zdecydowaliśmy z towarzyszem komisarzem Preznikovem rozpocząć operację „Sztylet” w ciągu najbliższych siedemdziesięciu dwóch godzin — oznajmił Thurston. — Lepiej co prawda byłoby rozpocząć ją natychmiast, za to mądrzej będzie spędzić dwa czy trzy dni na ćwiczeniach, skoro teraz możecie poinformować o jej celu sztaby i dowódców okrętów.
Theisman odetchnął z prawdziwą ulgą. W skład Zespołu Wydzielonego 14 wchodziło ponad sto sześćdziesiąt okrętów, w tym trzydzieści sześć pancerników i dwadzieścia cztery krążowniki liniowe. Brzmiało to groźnie, ale przy tak dalece posuniętych środkach utrzymania tajemnicy żaden z kapitanów nie miał pojęcia, co jest celem operacji „Sztylet”. Theisman za nieoficjalną zgodą LePica „przypadkowo” powiedział o tym swojemu sztabowi, więc dysponował zestawem planów na rozmaite sytuacje, ale nikt z podległych mu kapitanów o niczym nie wiedział, więc nie można było przeprowadzić choćby odprawy, o ćwiczeniach nie wspominając. A ostatni rok nauczył oficerów niezadawania pytań. Choćby dwa dni poświęcone na ćwiczenia i uzgodnienia były po prostu bezcenne, ale swoistą ciekawostkę stanowił fakt, w jaki sposób Thurston zdołał to wytłumaczyć Preznikovi. Być może komisarz ustąpił przed siłą logiki, co byłoby ewenementem, natomiast Theisman zdecydował się nie liczyć na to. Tak było bezpieczniej.
— Macie trzy godziny na poinformowanie o wszystkim sztabów i dowódców okrętów — wyjaśnił Thurston. — Dokładnie o trzynastej rozpoczniemy odprawę na częstotliwości całego zespołu. Zarówno towarzysz komisarz Preznikov jak i ja będziemy wtedy odpowiadali na pytania, jeśli się takowe pojawią. Zakładam, że odprawa zakończy się do szesnastej i rozpoczniemy ćwiczenia. Zaczniemy od symulacji i planu podstawowego. Koordynatorem będzie towarzyszka admirał Chavez, towarzysz komisarz Preznikov i ja będziemy obserwatorami i obrońcami. Potem…
Wyniki analiz przeciekły do mediów następnego dnia, tak jak się spodziewał Protektor — i rozpętało się piekło we wszystkich serwisach informacyjnych. Dziennikarze graysońscy byli bardziej odpowiedzialni, zwłaszcza w porównaniu z bandą żądnych sensacji pismaków z Gwiezdnego Królestwa, toteż dokładnie sprawdzili informacje przed podaniem ich do publicznej wiadomości. Złośliwi twierdzili co prawda, że są aż za bardzo „udomowieni”, łącząc wrodzony szacunek dla autorytetów z dokładnością, ale tym razem fakty były bezsporne. A Benjamin Mayhew nauczył się dzięki błędom innych, by nie kłamać dziennikarzom. Mógł im nie powiedzieć całej prawdy, ale nigdy nie kłamał, bo prędzej czy później wychodziło to na jaw. Niepełna prawda, brak komentarza czy utrzymywanie jakiejś sprawy w tajemnicy z konkretnych poważnych powodów to było jedno i większość była w stanie go zrozumieć, natomiast utrata wiarygodności poprzez grzech kłamstwa była zupełnie czym innym. I wcale nietrudnym do osiągnięcia. Dlatego zapytany wprost potwierdził wyniki analiz najspokojniej, jak potrafił, i zachował wiarygodność… choć sam nie wiedział, czy to było jeszcze istotne.
Szok i żal były dominującymi uczuciami na Graysonie jeszcze zanim rozpowszechniono wyniki analiz. Pomimo tradycyjnej autonomii każdej z domen ludzie odruchowo polegali na pomocy sąsiadów w naprawdę ciężkich sytuacjach. W tym jednakże wypadku możliwości domeny Mueller okazały się wystarczające, tym bardziej że dla ofiar prawie nic nie dało się zrobić. Brak aktywnego udziału zwiększył jedynie sympatię i rozpacz reszty mieszkańców Graysona, którzy dzięki połączeniu religii i warunków środowiskowych mieli prawie genetyczną potrzebę niesienia pomocy. Była to zresztą jedna z cech, które Benjamin najwyżej u swych rodaków cenił. Jednakże kiedy nie byli w stanie pomóc, czuli się tak, jakby w jakiś sposób zawiedli, a to w tym konkretnym przypadku nie było najkorzystniejsze — ludzie, którzy czują się winni, choćby zupełnie bezpodstawnie, mają skłonność do łatwiejszego wpadania w gniew, zwłaszcza wobec kogoś, kogo wina nie ulega wątpliwości.
A wyniki analiz i dochodzenia oraz komentarze dziennikarzy świadczyły o tym, że ktoś zawinił. Większość wsporników zawalonej kopuły została właściwie osadzona i zalana jak najlepszym cerambetem, ale nie wszystkie. Najgorsze zaś było to, że wszystko wskazywało, iż przyczyną katastrofy była niewystarczająca kontrola jakości na terenie budowy. Cerambet bowiem miał właściwy skład wymieszany w odpowiednich proporcjach, ale nie uzyskał swych normalnych właściwości, ponieważ nie został odpowiednio stopiony. Jak potwierdzili eksperci Protektora, był to głupi i prosty błąd, którego bez trudu można było uniknąć. Wynikał albo z winy niewłaściwie konserwowanego sprzętu, albo niewystarczającego przeszkolenia ludzi. Dziennikarze też do tego doszli, a wniosek był oczywisty: niezależnie od tego, czy uszkodzone były maszyny, czy używający ich ludzie nie wiedzieli, że źle postępują, wyłączną winę ponosił Grayson Sky Domes Ltd.
Chciwość — taki był potępiający i jednogłośny werdykt mediów. Sky Domes okazała się firmą bezwzględnie goniącą za jak największymi profitami. Nie zainwestowała w odpowiednie naprawy sprzętu lub też zbyt gwałtownie zwiększyła liczbę pracowników, by móc ich właściwie wyszkolić. A nie w pełni wyszkolony, nie wspominając już o niewyszkolonym robotniku, nie był w stanie właściwie obsługiwać nowoczesnych urządzeń budowlanych. Najgorsze zaś było to, że w żaden sposób nie dało się podważyć takiego werdyktu. Dowodem i to namacalnym był niewłaściwie obrobiony w ostatniej fazie cerambet. To odkrycie wywołało zresztą panikę — osiem z dwudziestu trzech budów kopuł zostało natychmiast wstrzymanych przez klientów, a piętnaście kontraktów anulowano od ręki. I nikt nawet słowem nie wspomniał, że to Sky Domes zaraz po katastrofie wstrzymało wszędzie prace, nie czekając na reakcje odbiorców. Benjamin wiedział, że polecenie to wydała osobiście Honor, nie chcąc ryzykować kolejnego wypadku, dopóki nie będzie wiadomo, co spowodowało pierwszy. Nikt też nawet się nie zająknął, że jeśli firma nie wywiąże się z terminów ukończenia budów, kary pochłoną całą fortunę lady Harrington i to nie tylko tę zainwestowaną na Graysonie, ale i pozostającą w Gwiezdnym Królestwie. Wydając to polecenie, ryzykowała całym swym stanem posiadania, a wszystko, co usłyszała opinia publiczna, to oskarżenie o chciwość, która doprowadziła do śmierci dzieci. I nie było sposobu, by to zmienić.
Była to katastrofa o znacznie większym zasięgu — wcześniejsze ataki na patronkę Harrington nagle nabrały zupełnie innej wymowy, a to, że była bohaterką, nie stanowiło usprawiedliwienia przy zarzucie o spowodowanie śmierci dzieci z tak przyziemnego i godnego potępienia powodu. Nawet część mieszkańców jej domeny wzdragała się przed dalszym popieraniem kogoś za to odpowiedzialnego, a jej wrogowie już otwarcie i entuzjastycznie dolewali oliwy do ognia.
Najwięcej szkód wywołała pierwsza konferencja prasowa patrona Muellera, która odbyła się, nim jeszcze ukończono akcję ratunkową. Inspektorzy budowlani nie obejrzeli jeszcze nawet miejsca wypadku, toteż wypowiadał się nader ostrożnie i uważał, by nikogo nie oskarżać. Zrobił to jednak w tak perfidny sposób, że nikt z widzów nie mógł mieć cienia wątpliwości, że za wszystko obwinia Honor Harrington. Ponieważ wyniki dochodzenia podano do publicznej wiadomości w czasie następnej konferencji, jego żal demonstracyjnie zmienił się we wściekłość i nie musiał już uważać, kogo i o co oskarża.