Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]

Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:

Przybita ostatnimi wydarzeniami i rozgoryczona rozwojem sytuacji lady Honor Harrington udaje się na planetę Grayson, by zając się zarządzaniem domeną Harrington i zaleczyć wewnętrzne rany.
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 113
Перейти на страницу:

— Przykro mi, Wasza Miłość — dodał miękko kanclerz. — i to bardziej niż potrafię wyrazić, ale widziałem wyniki…

— Lady Harrington o niczym nie wiedziała! — szepnął Protektor. — Nie miała prawa wiedzieć, bo nigdy by na to nie pozwoliła. Tak samo zresztą jak Adam Gerrick.

— Zgadzam się całkowicie, ale to jest w tej chwili bez znaczenia. Lady Harrington jest głównym udziałowcem Sky Domes. Gerrick naczelnym inżynierem, a Howard Clinkscales trzecim udziałowcem. Co by się nie stało, cała odpowiedzialność spada na nich. Ich bowiem obowiązkiem było dopilnować, by podobna katastrofa nigdy się nie wydarzyła. A oni nie wywiązali się z tego obowiązku.

Protektor ukrył twarz w dłoniach, czując przeszywający go dreszcz. Chłód nie miał nic wspólnego ze śmiercią, której żniwo właśnie obejrzał, lecz z jej konsekwencjami. Nienawidził się za to, co czuł, ale nie miał wyboru: był Protektorem Graysona, co oznaczało, że musiał być także zwierzęciem politycznym i odłożyć na bok sentymenty.

W ciągu godzin, a najdalej dni wynik analiz, które widział Prestwick, staną się znane także dziennikarzom i to, co właśnie powiedział, powtarzać będą wszystkie serwisy informacyjne na planecie. A nic, dosłownie nic nie było w stanie bardziej rozwścieczyć mieszkańców niż informacja, że przez szwindel z użyciem tandetnych materiałów zginęły dzieci. Wszyscy, którzy dotąd atakowali Honor, ba — wszyscy, którzy żywili wobec niej prywatne wątpliwości, po usłyszeniu tej wiadomości znienawidzą ją. A w ślad za tym pójdą oskarżenia i to wszystkie bijące na jedną nutę: oto co się dzieje, gdy pozwala się kobiecie robić to, co powinien robić mężczyzna, i jeszcze daje się jej męską władzę. I niech ktoś spróbuje powiedzieć, że śmierć tych dzieci była wynikiem woli bożej!

Prawie słyszał już te głosy, a wraz z nimi inne, domagające się całkowitego zaprzestania reform.

— Dobry Boże w niebiesiech! Co myśmy zrobili?! — wyszeptał William Fitzclarence blady jak śmierć na chorągwi, oglądając wraz z Samuellem Muellerem i Edmodem Marchantem transmisję z miejsca katastrofy.

— Dzieci! Zabiliśmy trzydzieścioro dzieci!

— Nie, mój panie — sprzeciwił się Marchant.

Burdette spojrzał na niego przerażonymi oczyma, nie bardzo pewien, co słyszy. W oczach Marchanta nie było szoku, była za to olbrzymia satysfakcja i zdecydowanie.

— My nie zabiliśmy nikogo, patronie Burdette — wyjaśnił cichym i przekonującym głosem. — To z woli bożej zginęli niewinni, nie z naszej.

— Z woli bożej?! — powtórzył tępo Burdette. Marchant przytaknął energicznie.

— Nie mamy wyboru, realizując wolę bożą. Musimy ludziom uświadomić, w jakim niebezpieczeństwie znaleźli się, pozwalając, by zatruwała ich ta szatańska nierządnica i jej poplecznicy.

— Ale to…! — bąknął nieco głośniej Fitzclarence.

Marchant westchnął ciężko.

— Wiem, ale taka była wola Boga. Nie mogliśmy wiedzieć ani kiedy dokładnie kopuła runie, ani tym bardziej, że będą przy tym dzieci i to akurat tam, gdzie będzie najwięcej ofiar. Ale Bóg to wiedział, więc czy pozwoliłby jej runąć, gdyby nie stanowiło to części Jego planu? Ich śmierć była straszna, ale ich dusze są teraz z Panem, niewinne, bezgrzeszne i nie zepsute przez pokusy tego świata. A ich śmierć zwielokrotniła efekt naszego planu ponad wszelkie wyobrażenia. Teraz cały świat dostrzeże konsekwencje bezmyślnego godzenia się na „reformy” i rozpustę. Nic innego nie było w stanie tak skutecznie uświadomić ludziom tej prawdy. Te dzieci to męczennicy pańscy, którzy zginęli w Jego imię, podobnie jak wielu innych w przeszłości.

— On ma rację, William — dodał cicho Mueller.

Na twarz Fitzclarence’a zaczęły nieśmiało wracać kolory. Odwrócił się do Muellera, ale zanim zdążył coś powiedzieć, ten uniósł dłoń i dodał:

— Moi inspektorzy znaleźli już felerny cerambet. Poczekają dzień lub dwa, nim to ogłoszą: tyle ile trzeba na przeprowadzanie analiz sprawdzających, żeby nikt nie był w stanie podważyć ich wyników. I wtedy będziemy mieli dowód! A wówczas ani ta suka, ani Protektor nie zdołają się wyśliznąć. Nie decydowaliśmy, bo nie było to możliwe, kiedy kopuła ma runąć. O tym zdecydował Bóg i spowodował, że nasz plan powiódł się bardziej niż ośmielaliśmy się marzyć.

— Może… może macie rację — wykrztusił powoli Burdette.

Przerażenie w jego oczach ustąpiło natchnionej pewności i zimnej kalkulacji.

— To jej wina, nie nasza! — oznajmił. — To ona nas do tego zmusiła.

— Oczywiście, że to jej wina — zgodził się Marchant. — trzeba ostrego miecza, by odciąć szatańską maskę, a my, którzy władamy mieczem Pana, możemy jedynie w pokorze przyjąć cenę, którą nam za to wyznaczy.

— Racja! — potwierdził Burdette już prawie normalnym tonem i spojrzał z zadowoleniem na ekran. — Rozpoczęliśmy dzieło boże i jeśli Bóg zażądał, byśmy nosili na dłoniach krew, to niech się dzieje Jego wola. A ta dziwka wszeteczna niech się przez wieczność smaży w piekle za to, że nas do tego zmusiła!

Adam Gerrick wszedł do sali konferencyjnej. Wyglądał jak upiór. Młodzieniec, który rankiem wyjechał do domeny Mueller, zginął pod gruzami swego snu. Człowiek, który wrócił do domeny Harrington, był prześladowanym przez koszmary wrakiem pozbawionym jakiejkolwiek radości życia.

Ale był też pełen determinacji i wściekłości. Determinacji, by dowiedzieć się, jak niemożliwe stało się faktem, i wściekłości, by dorwać odpowiedzialnego czy odpowiedzialnych za to masowe morderstwo. Przyrzekł sobie po drodze, że gdy znajdzie to ścierwo, zadusi własnoręcznie. A jeśli będzie ich paru, to zaprosi do pomocy Howarda Clinkscalesa.

— Panowie, inspektorzy z domeny Mueller zabronili nam wstępu na teren katastrofy — powitał czekających na niego starszych inżynierów. — Ich prawo. Mamy jednakże nasze nagrania, archiwa i dokumenty. Wiemy, co z materiałów budowlanych powinno znaleźć się na budowie, i musimy dowiedzieć się, co się tam faktycznie znalazło i w jaki sposób.

— Ale… — zaczął jeden z obecnych i umilkł, gdy Gerrick na niego spojrzał.

Lodowaty, pozbawiony uczuć wzrok sprawił, iż protestujący oblizał nerwowo wargi i spojrzał bezradnie na kolegów. Po czym niechętnie z powrotem na szefa.

— Czego? — spytał Gerrick głosem o temperaturze płynnego helu.

— Już to sprawdziłem — oznajmił Frederic Benninton. — Sprawdziłem wszystkie materiały, które wysłaliśmy na budowę. Faktury zakupu, dowody pobrania z magazynów, potwierdzenia przyjęcia… no, wszystko. Zrobiliśmy nawet inwenturę magazynu.

— I?

— I wszystko się zgadza! Wszystkie materiały były najwyższej jakości zgodnie z ustalonymi przez ciebie specyfikacjami i nikt niczego po drodze nie podmienił. Tu są wszystkie dane — wskazał na jeden z przenośnych komputerów. — I nie tylko moje, bo jako szef zaopatrzenia jestem pierwszym logicznym podejrzanym. Więc sprawdzałem wszystko z Jackiem Howellem z księgowości i sprowadziłem trzech inspektorów z domeny Harrington. Wszystko się zgadza i wszystkie obliczenia pokrywają się, a sprawdzaliśmy pięć razy! Wszystko, co kupiliśmy i dostarczyliśmy na budowę, przewyższało ustalone normy!

— W takim razie jakiś skurwiel podmienił je na placu. Zamienił kody i przed montażem podłożył szmelc!

— Niemożliwe! — Bennington był pewien swego. — Praca toczyła się przez całą dobę i przez cały ten czas nagrywaliśmy wszystko. Wiesz o tym.

Gerrick skinął głową. Tę budowę wybrano, by sprawdzić, czy przyjęte dotąd metody pracy są najoptymalniejsze z punktu widzenia efektywności i dlatego nagrywano dokładnie wszystkie fazy budowy od chwili pojawienia się na miejscu pierwszych pracowników Sky Domes.

1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)