Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]
Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]

Электронная книга - «Hiob: Komedia sprawiedliwości [Job: A Comedy of Justice - pl]». Краткое содержание книги:

„Hiob” nawiązuje do „Boskiej Komedii” Dantego.
1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 96
Перейти на страницу:

— Hmm… (Tak kochanie, z pewnością chcę, żebyś ze mną poszła.) Czy wolałabyś zaczekać w powozie?

Jej milczenie stanowiło wystarczającą odpowiedź.

— Rozumiem. Marga, nie chcę cię do niczego zmuszać. Jest tylko jedna sprawa… Od kilku tygodni nie rozstawaliśmy się ze sobą, chyba że było to absolutnie konieczne. Wiesz z jakiego powodu. Zmiany nadchodzą niemal codziennie. Nie chciałbym, żeby jedna z nich zaskoczyła nas w chwili, gdy ty będziesz siedzieć tutaj, a ja w środku, daleko od ciebie. Hmm, moglibyśmy oboje stanąć na zewnątrz. Widzę, że zwijają ściany.

Wyprostowała ramiona.

— Byłam niemądra. Nie, Alec, wejdziemy do środka. Masz rację, muszę cię trzymać za rękę. Zmiany nadchodzą szybko. Nie mogę cię prosić, żebyś nie szedł na mityng twych współwyznawców.

— Dziękuję, Marga.

— I, Alec… naprawdę spróbuję!

— Dziękuję ci. Dziękuję bardzo! Amen!

— Nie musisz mi dziękować. Jeśli pójdziesz do swojego nieba, chcę tam iść z tobą!

— Wejdźmy do środka, kochanie.

Postawiłem nasz powóz na samym końcu szeregu i zaprowadziłem kobyłę do zagrody. Marga poszła za mną. Wracając do namiotu, usłyszałem głosy śpiewające:

…jasne światło tu! Zapal jasne światło tu! Ktoś daleko jest od portu, możesz wskazać drogę mu!

Dołączyłem się do nich: — Zapal jasne światło tu!

Od razu poczułem się dobrze. Ich orkiestra składała się z organów na nożną pompkę oraz puzonu. Ten ostatni zaskoczył mnie, było to jednak miłe zaskoczenie. Żaden inny instrument nie da sobie rady z „Miastem Świętym” tak jak puzon, a do „Syn Boży wyrusza na wojnę” jest on niemal niezbędny. Kongregację wspomagał w śpiewie chór ubrany w białe anielskie szaty. Musiał on być zebrany dorywczo, gdyż szaty wykonano sposobem domowym, z prześcieradeł. Jednak braki w profesjonalizmie jego członkowie nadrabiali entuzjazmem. Muzyka kościelna nie musi być dobra, pod warunkiem, że jest autentyczna i — głośna. Przez środek prowadziła ścieżka o szerokości sześciu stóp, wysypana trocinami. Po obu jej stronach stały ławki. Kończyła się ona przy odgradzającej prezbiterium poręczy z desek o wymiarach dwa na cztery cale. Wyraziłem nadzieję na otrzymanie miejsc w pierwszych rzędach, więc kościelny pozwolił nam przejść pod poręczą. Było tam tłoczno, kazał jednak ludziom się ścisnąć i zdobyliśmy miejsca w drugim rzędzie, tuż przy wyjściu — ja na zewnątrz. Tak jest, z tyłu były jeszcze miejsca, lecz żaden kaznodzieja nie lubi ludzi — a jest ich legion! — którzy siedzą sobie z tyłu, podczas gdy są jeszcze miejsca z przodu.

Gdy muzyka przestała grać, brat Barnaby wstał, podszedł do pulpitu i położył rękę na Biblii.

— Wszystko jest w Księdze — powiedział cicho, niemal szeptem.

Wśród wiernych zapanowała śmiertelna cisza.

Zrobił krok naprzód i rozejrzał się wkoło.

— Kto cię kocha?

— Jezus mnie kocha!

— Głośniej, niech cię usłyszy.

— JEZUS MNIE KOCHA!

— Skąd to wiesz?

— TO JEST W KSIĘDZE!

Do mojej świadomości doszła woń, której nie czułem już od dawna. Mój profesor homiletyki zwrócił nam pewnego razu na ćwiczeniach uwagę, że kongregacja, którą ogarnął religijny ferwor, wydziela silną i charakterystyczną woń (on użył słowa „smród”) składającą się z zapachu potu oraz hormonów, zarówno męskich, jak i żeńskich.

— Moi mili — powiedział nam — jeśli wasi wierni pachną zbyt słodko, to znaczy, że do nich nie docieracie. Musicie wydusić z nich poty. Jeżeli nie popłynie z nich woń piżma, jak z kocura w rui, możecie dać sobie z tym spokój i przejść do papistów. Ekstaza religijna jest najsilniejsza z ludzkich emocji. Gdy się pojawi, można wyczuć jej zapach!

Brat Barnaby potrafił tego dokonać.

(Muszę przyznać, że mnie się nigdy nie udało. Dlatego właśnie skończyłem jako organizator i zajmujący się zbiórkami pieniędzy.)

— Tak jest, to jest w Księdze. Biblia jest słowem Bożym. Nie tylko niektóre kawałki, lecz każde jej słowo. Nie w sensie przenośnym, lecz dosłownym. Poznacie prawdę i prawda was wyswobodzi. Przeczytam wam teraz fragment z Księgi: „Sam Pan zstąpi z nieba na hasło i głos Archanioła, a zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi”. To ostatnie zdanie to wspaniała wiadomość, bracia i siostry. „Zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi”. Co nam to mówi? Nie, że zmarli powstaną pierwsi, lecz że uczynią to zmarli w Chrystusie. Ci, którzy zostali skąpani we krwi Baranka, powtórnie narodzeni w Jezusie, a potem zmarli w stanie łaski przed Jego drugim przyjściem, nie zostaną zapomniani. Będą pierwsi. Ich groby otworzą się, zostaną w cudowny sposób przywróceni do życia, zdrowia i fizycznej doskonałości i poprowadzą paradę do nieba, gdzie zamieszkają w szczęściu pod wielkim białym tronem na wieki!

— Alleluja! — rozległ się krzyk.

— Niech cię Bóg błogosławi, siostro. Ach, to wspaniała wiadomość! Wszyscy zmarli w Chrystusie, co do jednego! Siostra Ellen, zabrana od swej rodziny okrutną ręką raka, zmarła z imieniem Jezusa na ustach, osobiście poprowadzi procesję! Ukochana żona Asy, która zmarła przy porodzie, lecz w stanie łaski, również tam będzie! Wszyscy wasi bliscy, którzy zmarli w Chrystusie, zbiorą się razem i ujrzycie ich w niebie. Brat Ben, który wiódł życie w grzechu, lecz odnalazł Boga w swym okopie, zanim trafiła go nieprzyjacielska kula, również tam będzie… i to jest szczególnie dobra wiadomość, która mówi nam, że Boga można odnaleźć wszędzie. Jezus jest obecny nie tylko w kościołach. W gruncie rzeczy istnieją nowomodne kościoły, gdzie Jego imię słyszy się nader rzadko…

— Powtórz to jeszcze raz!

— Powtórzę. Bóg jest wszędzie, może was jednak usłyszeć tylko wtedy, gdy przemówicie do Niego. Łatwiej o to, gdy orzecie pole lub klęczycie przy swym łóżku, niż gdy modlicie się w jakiejś bogato ozdobionej katedrze w otoczeniu wymalowanych i wyperfumowanych dewotów. On jest tu z nami w tej chwili i obiecuje wam: „Oto stoję u drzwi i kołacę. Jeśli kto posłyszy mój głos i otworzy, wejdę do niego i będę z nim wieczerzał, a on ze mną”. Oto jego obietnica, najmilsi, w prostych słowach. Żadnych niejasności, żadnych wymyślnych „interpretacji”, żadnych tak zwanych przenośnych sensów. Sam Chrystus czeka na was, jeśli tylko go zaprosicie.

A jeśli to zrobicie, jeśli powtórnie narodzicie się w Jezusie, jeśli zmyje on wasze grzechy i osiągniecie stan łaski… co wtedy? Przeczytałem wam pierwszą część obietnicy, którą Bóg złożył wiernym. Usłyszycie głos i wielką trąbę zapowiadającą jego przybycie tak, jak obiecał, i zmarli w Chrystusie powstaną. Ich wyschnięte kości podniosą się z grobu i pokryją się żywym, zdrowym ciałem. I co wtedy? Posłuchajcie słów pańskich: „Potem my, żywi i pozostawieni…” — to o nas, bracia i siostry. Bóg mówi o nas — „Potem my żywi i pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, w ten sposób zawsze będziemy z Panem”. Zawsze! Zawsze! Z Panem w niebiosach!

— Alleluja!

— Błogosław Boże!

— Amen! Amen!

(Stwierdziłem, że jestem jednym z tych, którzy powtarzają „Amen!”)

— Trzeba jednak zapłacić cenę. Nie ma darmowych biletów do nieba. Co się wydarzy, jeśli nie poprosicie Jezusa o pomoc? Jeśli zignorujecie jego ofertę obmycia się z grzechów i ponownego narodzenia w krwi Baranka? Co wtedy? No? Odpowiedzcie!

Wierni milczeli. Słychać było jedynie ciężkie oddechy. Nagle z tyłu zabrzmiał niepewnie jakiś głos:

1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 96
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)