Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Pelagia i czerwony kogut - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pelagia i czerwony kogut

Электронная книга - «Pelagia i czerwony kogut». Краткое содержание книги:

Na płynącym Rzeką parowcu Jesiotr zebrało się barwne towarzystwo pielgrzymujących do Ziemi Świętej. Wśród pasażerów są tez znajdy, odstępcy od wiary prawosławnej, którym przewodzi charyzmatyczny Manujła. Sytuacja nabiera dramatyzmu, gdy w kajucie ktoś znajduje jego zwłoki. A jeszcze większą niespodzianką okaże się ujawnienie prawdziwej tożsamości domniemanego proroka. Próby wyjaśnienia tajemnicy Manujły zawiodą Pelagię najpierw do małej wioski, zagubionej w nieprzebytych poduralskich lasach, a następnie do Ziemi Świętej, dokąd podąży za nią bezwzględny prześladowca. Pojawi się również czerwony kogut, który swoim pianiem sprawia, że rozstępują się ciemności i światło dnia zmusza do ucieczki demony nocy potrafi on wskazać wyjście z jaskini, a taka pomoc będzie siostrze Pelagii bardzo potrzebna.
1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 104
Перейти на страницу:

– I co ten prorok? – przerwała Polina Andriejewna, której nie interesował opis zabitego Połkana. – Skąd się pojawił?

– Zakołatał wieczorem do bramy. Skończyliśmy już pracę i odpoczywaliśmy, śpiewając pieśni. Otwieramy – brodaty chłopina w łapciach, z kosturem. Stoi, Połkana drapie za uchem, a ten merda ogonem i nawet nie warknie, takie to cuda. Zapewne prorok przekabacił go na swoją wiarę – zaśmiała się Małke. – Witajcie, dobrzy ludzie, powiada. Ładnie śpiewacie. Jesteście z Rosji? My mu na to: a ty kim jesteś? Jednym ze „znajd" proroka Manujły? (Miał na sobie chlamidę niebiesko przepasaną, jaką wszyscy oni noszą). On w odpowiedzi: Emmanuel to właśnie ja. Chodzę sobie i przyglądam się. Byłem w Judei, w Samarii, a teraz przyszedłem do Galilei. Pozwolicie przenocować? Dlaczego nie? Niechaj nocuje. A ja pytam go: jakże to możliwe? Przecież zamordowali cię na parowcu. Czyżbyś zmartwychwstał? On na to: to nie mnie zabito, tylko jednego z moich szełuchin. Polina Andriejewna zadrżała.

– Co powiedziałaś?

Szełuchin to po aramejsku „apostołowie". Liczba mnoga – szełuchin, liczba pojedyncza – szeluach. Powiedział nam o tym Magellan, a on historię Żydów zna jak mało kto.

Szelujak, „Obłupaniec" – przypomniała sobie Pelagia. Chłopi ze Stroganowki mówili, że Manujła tak właśnie nazywał swego przyjaciela.

– A co Emmanuel powiedział wam o zabójstwie?

– Że szeluach chciał go ochronić i dlatego zginął. A chronić go nie potrzeba, chroni go bowiem sam Bóg. I zaczął opowiadać o cudownym wydarzeniu, którego dostąpił rankiem. Kłamał jak z nut. Oczęta niebieskie, szeroko rozwarte... niewinny aniołek. – Małke prychnęła na samo wspomnienie. – Bo kiedy, powiada, wypędzono mnie z Zichron-Jaakow... W Zichron-Jaakow mieszkają zasobni Żydzi, którzy otrzymują pieniądze od barona Rothschilda. Sami ziemi nie uprawiają, najmują fellachów... Tak więc bogaci Żydzi przepędzili Emmanuela, bo nie mieli ochoty go słuchać. Ruszył doliną między górami, gdy napadł na niego Beduin. – Dziewczyna, najwyraźniej przedrzeźniając Manujłę, zasepleniła po dziecięcemu: – „Bahdzo ghoźny człowiek, wymachuje szablą. Po beduińsku nie zdążyłem się jeszcze wyuczyć i nie umiem mu wyjaśnić, że niczego nie mam. Sam to zobaczył i hozgniewał się jeszcze bahdziej, chce mi szablą odciąć głowę. Naphawdę.

I odciąłby, ale jego system nehwowy uległ dezohganizacji..."

Małke dławiła się śmiechem.

– Tak właśnie powiedział: „system nerwowy uległ dezorganizacji"? – zdumiała się Pelagia.

– Tak, bo w ogóle mówi on dziwacznie, a ja nie jestem w stanie dobrze go naśladować. A dalej prawie jak w bajce. Ledwie rozbójnik zamachnął się szablą, a tu nagle tam-pa-pam – grom z jasnego nieba. Napastnik zalał się krwią i padł martwy. „A dookoła nikogo – tu goha, tu goha, a tu ścieżka. Żywej duszy! Podziękowałem Panu, pogrzebałem mahtwego zbója i poszedłem dalej". Śmialiśmy się do rozpuku. Ale ów Emmanuel nie był obrażalski, śmiał się razem z nami.

– A co na to Magellan? – Mniszka chciała zapytać, czy nie odnosił się do proroka wrogo, ale powstrzymała się.

– No cóż, Magellan potraktował go z początku surowo. Urządził mu prawie przesłuchanie. Po co przyszedłeś? Twoi ludzie kręcili się wokół nas na parowcu, a teraz sam do nas zawitałeś? Czego od nas potrzebujesz? I temu podobne. Emmanuel na to: że spotkaliście na statku moich szełuchin, to nic dziwnego. Wielu z nich podąża za mną do Ziemi Świętej, chociaż mówiłem im: tam Ziemia Święta, gdzie człowiek się urodził. Na co im Palestyna? Ja to co innego, ja mam tutaj co robić. Oni zaś, powiada, nie słuchają mnie. A że natknęliśmy się tutaj na siebie, to nic dziwnego. Palestyna malutka. Jeśli ktoś postanowił ją obejść... Ach, nie – uśmiechnęła się Małke – wyraził się inaczej: „wojażować po niej". Jeśli ktoś postanowił po niej wojażować, to w krótkim czasie zdąży być wszędzie. A potem Emmanuel zaczął bajać o swoim cudzie i Magellan stracił dla niego zainteresowanie. Machnął ręką i poszedł spać.

– A zatem to nie on – powiedziała w zadumie Pelagia.

– Co takiego?

– Nie, nie, nic. O czym jeszcze opowiadał prorok?

– Zaczęła się akurat bieganina. – Małke spoważniała. – Zaczął szczekać Połkan. Pomyśleliśmy, że na szakala. Ale słyszymy, że szczekanie oddala się – zerwał się z łańcucha. Pobiegliśmy za nim. Wołamy: „Połkan! Połkan!" A on tymczasem leży martwy. O jakieś sto kroków od chanu. Zarąbali go szablą. Okazało się, że to nie szakale, tylko Arabowie albo Czerkiesi. Beduini już wtedy odeszli... Obudziliśmy Magellana. On na to: dopędzić! Ale jak tu dopędzić? W którą biec stronę – do Arabów czy do Czerkiesów? Zaczęły się spory, podniósł się hałas. Większość woła: nas jest mało, a ich wielu. Pozarzynają nas jak Połkana!

Niedobre miejsce, trzeba stąd uciekać! Magellan na to: kto nie potrafi się obronić, temu wszystkie miejsca na ziemi będą niedobre. I dopiero się zaczęło... – Dziewczyna machnęła ręką. Nagle coś sobie przypomniała i klasnęła w dłonie. – Ach, tak, Emmanuel powiedział wówczas coś dziwnego. Jakże mogłam o tym zapomnieć! Nikt nie zwracał na niego uwagi, wszyscy byli podnieceni, krzyczeli, aż tu on mówi nagle: zwyciężycie i Arabów, i Czerkiesów. Jest was mało, ale jesteście mocni. Tyle że, powiada, wasze zwycięstwo (nie powiedział „zwycięstwo", tylko „wiktoria") stanie się waszą klęską. Jakimże to sposobem, pytamy, wiktoria może być klęską? Odpowiedział zagadkowo: zwycięstwo nad innym człowiekiem zawsze jest klęską. Prawdziwa wiktoria jest wtedy, kiedy pokonasz samego siebie. No cóż, nasi nie chcieli go dłużej słuchać, znowu zaczęli się kłócić. A przecież wychodzi na to, że jednak miał rację!

– Co było potem?

– Nic takiego. Wypił o świcie mleko i poszedł sobie.

– A nie powiedział dokąd?

– Powiedział. Był rozmowny. Rochele dolewała mu mleka, a on rzecze: pójdę najpierw do Kafarnaum, potem jeszcze gdzieś tam, a potem trzeba będzie zajrzeć do Doliny Siddimskiej i w Góry Awarimskie; powiadają, że odbudowano tam Sodomę, to ciekawe...

– Sodoma! – zawołała Polina Andriejewna. – A gdzie są te Awarimskie Góry?

– Za Morzem Martwym.

– Sodoma! Sodoma! – powtarzała poruszona mniszka.

Parowcem płynęła rodzina pederastów i kierowali się właśnie tam! Ale co ma z tym wspólnego Szklane Oko? Rzecz niepojęta. A jednak coś w tym jest!

Minęło całe osiem dni, jeśli wszakże Emmanuel wybrał się najpierw do Kafarnaum, to jest szansa, żeby zdążyć. Porusza się, co prawda, szybko...

– Co tam mamroczesz, Polu?

Polina Andriejewna sięgnęła po przewodnik, wyjęła z niego i rozłożyła mapę.

– Pokaż mi, gdzie jest Dolina Siddimska. Jak tam dotrzeć?

– Po co ci to? – zdziwiła się dziewczyna, ale wyjęła ołówek i poprowadziła linię. – Najpierw do rzeki Jordan, potem wzdłuż brzegów Morza Martwego na południe. Widzisz kółeczko? To osada Bet-Kebir. Sodoma jest gdzieś za nią. Polu droga, po co ci to? Mniszka i od razu do Sodomy! – Małke zaniosła się śmiechem. – Rosjo, gdzie prowadzą twoje drogi? Nie odpowiada! Pelagia złożyła starannie mapę i umieściła ją z powrotem w przewodniku.

1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)