Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Pelagia i czerwony kogut - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pelagia i czerwony kogut

Электронная книга - «Pelagia i czerwony kogut». Краткое содержание книги:

Na płynącym Rzeką parowcu Jesiotr zebrało się barwne towarzystwo pielgrzymujących do Ziemi Świętej. Wśród pasażerów są tez znajdy, odstępcy od wiary prawosławnej, którym przewodzi charyzmatyczny Manujła. Sytuacja nabiera dramatyzmu, gdy w kajucie ktoś znajduje jego zwłoki. A jeszcze większą niespodzianką okaże się ujawnienie prawdziwej tożsamości domniemanego proroka. Próby wyjaśnienia tajemnicy Manujły zawiodą Pelagię najpierw do małej wioski, zagubionej w nieprzebytych poduralskich lasach, a następnie do Ziemi Świętej, dokąd podąży za nią bezwzględny prześladowca. Pojawi się również czerwony kogut, który swoim pianiem sprawia, że rozstępują się ciemności i światło dnia zmusza do ucieczki demony nocy potrafi on wskazać wyjście z jaskini, a taka pomoc będzie siostrze Pelagii bardzo potrzebna.
1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 104
Перейти на страницу:

– To hrabia był powstańcem?

– Nic z tych rzeczy! Jaśnie pan ma zupełnie inne zainteresowania. Takie mniej więcej jak pan i ja. – Subiekt roześmiał się. – Szkoda, że nie znosi Żydów, bo inaczej zaraz bym pana z nim skontaktował.

– A ja w ogóle nie jestem Żydem – oświadczył Berdyczowski. – Udawałem, żeby pozyskać zaufanie Gołosowkera.

– Nieźle pan udawał – zauważył Kiesza, przyglądając się sceptycznie obliczu prokuratora.

– Taka jest prawda! Włosy umalowałem. W rzeczywistości jestem blondynem. Jeśli zawiezie mnie pan do hrabiego, to zmyję farbę. A nazywam się nie Mordechaj Berdyczowski, tylko Matwiej Berg-Dyczowski. Pańskie domysły są trafne: nie jestem lichwiarzem. Jestem... jestem powiatowym marszałkiem szlachty – skłamał Matwiej Bencjonowicz, nie będąc w stanie wymyślić czegoś bardziej arystokratycznego. – W guberni zawołżskiej.

Nie było pewne, czy młody człowiek uwierzył. W każdym razie powiedział po chwili:

– Dwieście rubli.

– Chyba pan oszalał! –jęknął radca stanu, próbując sobie uzmysłowić, czy ma tyle pieniędzy. W najgorszym razie można wysłać telegram do władyki.

– Zapłaci pan, kiedy wrócimy. Jeśli pomyliłem się i hrabia Racewicza nie wykupił, to może pan w ogóle nie płacić – zauważył przedsiębiorczy młodzieniec.

Na ów warunek Matwiej Bencjonowicz chętnie się zgodził. Jeśli ślad okaże się obiecujący, a podróż owocna, to zapewne będzie można obciążyć wydatkami konto śledztwa.

– Gdzie pan się zatrzymał? – zapytał Kiesza.

– W „Wersalu".

– Zamykam kasę o siódmej. Niech pan tylko nie skąpi grosza; proszę wynająć karetę na resorach, bo inaczej poobijamy sobie boki. Umówię się z Siemionem Pocztarienką – ma dobry ekwipaż. Bo droga dosyć odległa...

Podróżne rozmyślania o nieciekawych perspektywach ludzkości

Radca stanu ponownie posłużył się „Jasnowłosym Aniołem", ale jasnego odcienia nie udało się w pełni uzyskać. Wyszło coś, co było złocistoczerwonawe. To nic, przy sztucznym oświetleniu ujdzie – uspokajał się Berdyczowski.

Kiesza przyjechał punktualnie w nader przyzwoitej kolasce, która kosztowała prokuratora osiem rubli. Subiekta nie sposób było poznać. Wystroił się wedle najnowszej mody, wyperfumował, a w przedziałku można było przeglądać się niczym w lustrze. Kto by uwierzył, że ów frant dorabia sobie w soboty w żydowskim lombardzie?

– Dokąd jedziemy? – zapytał Matwiej Bencjonowicz, umościwszy się na miękkim siedzeniu.

– Do hrabiego, do zamku Szwarcwinkel.

– „Czarny Kąt"? – przetłumaczył nazwę prokurator.

– Tak. Po polsku Czarny Kąt, a po rosyjsku „Zapiecek" albo coś w tym rodzaju. Zbudował go w stylu gotyckim dziad jaśnie pana. Uwielbiał romanse rycerskie.

Berdyczowski zdążył wypytać o hrabiego recepcjonistę w hotelu, ale nasłuchał się takich bajęd, że tylko roznieciło to jego ciekawość. Trzeba było sprawdzić, co w tych bajaniach jest prawdą, a co nie.

– Jak się zdaje, ów magnat jest człowiekiem niezwykłym – rzekł niedbale Matwiej Bencjonowicz. Kiesza parsknął.

– I pana, i mnie też nie można nazwać zwykłymi, czyż nie? Ale daleko nam, rzecz jasna, do jaśnie pana. To postać jedyna w swoim rodzaju.

Ciekaw szczegółów, prokurator zauważył z namysłem:

– Latorośle starych rodów skłonność do pederastii mają we krwi. Zapewne jakąś rolę odgrywa tutaj zblazowanie. Może to być też skutek degeneracji.

– Ale hrabia nie zawsze interesował się chłopcami. W młodości fascynowała go niesłychanie płeć żeńska – aż do obłędu, albo, jak sam się wyraża, obsesyjnie. „Obsesja" to taki medyczny termin, coś w rodzaju natarczywych myśli.

– Wiem.

– W końcu jest on z wykształcenia medykiem. Tak interesowały go kobiety, że po ukończeniu Korpusu Paziów nie wstąpił do gwardii ani do służby dyplomatycznej, tylko zapisał się na wydział medyczny, aby studiować ginekologię. Na pewno nie dla pieniędzy. Powiada, że chciał wiedzieć o kobietach wszystko: jak są zbudowane, co mają w środku i jaki kluczyk je otwiera. Zbadał to wszystko szczegółowo – zachichotał Kiesza. – Ale najwyraźniej szybko miał dosyć. Po ukończeniu uniwersytetu założył szpital dla kobiet, ale wkrótce to zarzucił. Teraz bab nie może znieść, wywołują w nim drgawki.

Matwiej Bencjonowicz miał nieco inne informacje. Recepcjonista powiedział: „Hrabia, dopóki nie sfiksował, prowadził szpital dla kobiet, leczył bezpłatnie kobiece przypadłości. Najpierw jedną zarżnął w czasie operacji, potem drugą i trzecią. Sprawa trafiła do sądu. Zwyczajnego lekarza na pewno by skazano, a ten, wiadomo – Czarnokucki. Szpitalik jednak zamknięto".

– Potem jego wysokość zaczął podróżować – ciągnął swą opowieść Kiesza. – Długo się po świecie obijał. A był wszędzie – i w Amazonii, i w Holenderskich Indiach Wschodnich, i u Papuasów. Ma w domu niezłą kolekcję, sam pan zobaczy...

O kolekcji Berdyczowski także już wiedział: składała się jakoby z uciętych głów, umieszczonych w słojach. „Przywiózł to niby z dzikich krain, ale kto go tam wie" – powiedział recepcjonista.

– Koniec końców hrabia miał dosyć podróży. Od wielu już lat siedzi kamieniem w Szwarcwinklu. Swoje miejsce pomieszkania urządził niezwykle oryginalnie, sam pan zobaczy. Może pan uznać, że się panu udało. Mało kogo wpuszcza się do zamku. Exclusivite – to takie francuskie słówko, a oznacza...

– Wiem, co oznacza – przerwał Berdyczowski. – Niech pan opowiada dalej. Bo o pańskim hrabim nasłuchałem się takich rzeczy...

Kiesza chciał błysnąć erudycją i gdy mu na to nie pozwolono, najwyraźniej poczuł się urażony. Wyburczał:

– Beze mnie nigdy w życiu by pan tam nie trafił. A że gadają rozmaite rzeczy, to albo z zawiści, albo z niewiedzy.

Tu zamilkł.

Tak więc prokurator nie dowiedział się, czy prawdą jest, że wokół zamku rozciąga się nieprzebyty las, gdzie najsurowiej zabrania się chodzić, a żeby nikomu nie przyszło to do głowy, rozmieszczono tam mnóstwo wilczych jam, potrzasków i pułapek. Kilkoro dzieciaków połakomiło się jakoby na grzyby i jagody i przepadło bez śladu. Policja prowadziła poszukiwania i w lesie, i w zamku. Potrzaski i wilcze jamy widziała, ale niczego nie znalazła. „W rowie pod murami – szeptał recepcjonista – żyje ogromne bagienne wężysko, długie na pięć sążni. Może połknąć całego człowieka". No, na resztę opowieści Berdyczowski machnął ręką, bo były to już jawne bujdy. Teraz żałował, że nie wysłuchał do końca.

Ekwipaż toczył się przez wzgórza i pola. Ściemniało się stopniowo, na niebie pojawiły się gwiazdy – początkowo blade, z każdą jednak minutą coraz jaśniejsze.

Dokąd mnie niesie? – wzdrygnął się nagle Matwiej Bencjonowicz, patrząc na ów gogolowski pejzaż. Co powiem hrabiemu? Co mnie tam w ogóle czeka? Zwłaszcza jeśli potwierdzi się wersja homoseksualna, a magnat rzeczywiście powiązany jest z zabójcami.

Wszystkiemu winna żyłka myśliwska, która sprawiła, że człowiek rozsądny, głowa rodziny, zapomniał o ostrożności.

Może zawrócić – zawahał się prokurator. Przecież jeśli zginę, to nikt się nawet nie dowie, co się ze mną stało.

1 ... 69 70 71 72 73 74 75 76 77 ... 104
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)