Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Ścieżka Sztyletów
Ścieżka Sztyletów - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Ścieżka Sztyletów

Электронная книга - «Ścieżka Sztyletów». Краткое содержание книги:

Ścieżka Sztyletów
1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 197
Перейти на страницу:

— Masuri Sokawa — rzekła spokojnie Nevarin — uważa, że tego wściekłego psa można wziąć na smycz, skrępować i dzięki temu bezpiecznie wykorzystać. — Przez chwilę na twarzy Seonid malowało się takie samo zdziwienie, jakiego doznał Perrin, prędko jednak oprzytomniała. Przynajmniej z pozoru jej zapach zaczął nagle zdradzać, że wyczuła pułapkę tam, gdzie się jej nie spodziewała.

— Ona chce również tobie nałożyć chomąto, Perrinie Aybara — dodała Carelle tonem jeszcze bardziej obojętnym. — Jej zdaniem ciebie także powinno się związać, a przestaniesz być groźny. — Nic na jej piegowatej twarzy nie mówiło, czy zgadza się z tą opinią.

Edarra podniosła rękę i dała znak Seonid.

— Możesz już odejść. Nie będziesz dalej słuchać, ale możesz poprosić Gharadina, by ci pozwolił Uzdrowić jego ranę na twarzy. Pamiętaj, jeśli będzie nadal odmawiał, musisz na to przystać. On jest gai’shain, nie zaś jednym z twych bagiennych sług. — W ostatnie słowa włożyła moc pogardy.

Seonid wpatrywała się z lodowatym wyzwaniem w Perrina. Na Mądre spoglądała z drżącymi ustami, jakby chciała jeszcze coś dodać. Ostatecznie jednak mogła tylko wyjść z takim wdziękiem, na jaki było ją stać. Z pozoru ten fakt coś znaczył, jako że Aes Sedai potrafiły zawstydzić królową. Ale w zapachu, który niósł się za nią, było dość frustracji.

Gdy tylko wyszła, sześć Mądrych znowu skupiło uwagę na Perrinie.

— A teraz może nam wyjaśnisz, dlaczego chciałbyś umieścić wściekłe zwierzę przy Car’a’carnie — odezwała się Edarra.

— Tylko dureń słucha drugiego durnia, który każe mu zepchnąć się z urwiska — dodała Nevarin.

— Nie chcesz słuchać nas — powiedziała Janina — w takim razie my wysłuchamy ciebie. Mów, Perrinie Aybara.

Perrin zastanawiał się, czy nie dać drapaka w stronę wyjścia. Ale gdyby tak postąpił, nie zrobiłby nic w sprawie jedynej Aes Sedai, która być może gotowa była przyjść mu z pomocą, jakkolwiek wątpliwej zresztą jakości, pozostałej Aes Sedai, a także sześciu Mądrych, które zawzięły się, że popsują mu wszystkie plany. Odstawił puchar i wsparł dłonie na kolanach. Potrzebował trzeźwego umysłu, by dowieść tym kobietom, że wcale nie jest spętanym kozłem.

10

Zmiany

Po wyjściu z namiotu Mądrych Perrin miał ochotę zdjąć kaftan i sprawdzić, czy wciąż ma pod nim całą skórę. Może nie spętany kozioł, ale za to jeleń ścigany przez sześć wilczyc, nie bardzo pewien, czy i tym razem śmigłe nogi zdadzą mu się tak jak zawsze. Nie ulegało wątpliwości, żadna z Mądrych nie zmieniła zdania, a ich obietnice, jakoby nie zamierzały podejmować żadnych działań na własną rękę, brzmiały co najmniej mgliście. Co do postępowania z Aes Sedai nie złożyły żadnych obietnic, nawet najbardziej mglistych.

Rozejrzał się, czy nie zobaczy w pobliżu którejś z sióstr, i zauważył Masuri. Między dwoma drzewami rozciągnięty był cienki sznur, wisiał na nim czerwono-zielony dywanik z frędzlami. Szczupła Brązowa uderzała w niego trzepaczką ze splecionych gałązek, wzniecając rzadkie tumany kurzu, którego drobinki ulatywały w powietrze, iskrząc się w porannym słońcu. Jej Strażnik, atletycznie zbudowany mężczyzna o ciemnych, przerzedzonych włosach, siedział nieopodal na pniu zwalonego drzewa i obserwował ją ponurym wzrokiem. Rovair Kirklin zazwyczaj miał dla wszystkich szeroki uśmiech, tego jednak dnia jakby gdzieś się ten uśmiech zapodział. Masuri spostrzegła Perrina i na krótką chwilę przerwała swoje zajęcie, rzucając w jego stronę spojrzenie pełne wrogości, że aż westchnął głośno. I to rzekomo miała być osoba, która myślała tak jak on. Czy też w miarę podobnie, o ile się orientował. Po niebie przemknął jastrząb z czerwonymi piórami w ogonie, majestatycznie szybował na falach skwarnego powietrza ponad wzgórzami, szeroko rozpostarłszy nieruchome skrzydła. Ach, on by też chciał tak poszybować, uciec od tego wszystkiego. Ale niestety, musiał kuć żelazo, nie zaś marzyć o srebrze.

Skinąwszy głową w stronę Sulin i Panien, które siedziały pod drzewem skórzanym, jakby zapuściły korzenie, Perrin odwrócił się, zamierzając odejść, i nagle znieruchomiał na widok dwóch mężczyzn wspinających się w górę zbocza. Jeden z nich był Aielem odzianym w szarości, brązy i zielenie cadin’sor, z łukiem w futerale przytroczonym do pleców, kołczanem jeżącym się strzałami u pasa oraz pękiem krótkich włóczni i okrągłą skórzaną tarczą w ręku. Gaul był przyjacielem i jedynym mężczyzną wśród obozujących tutaj Aielów, który nie nosił się na biało. Jego towarzysz, o głowę niższy, odziany w kapelusz z szerokim rondem, zielony kaftan i spodnie, do Aielów się nie zaliczał, mimo iż u pasa miał zarówno pełen kołczan, jak i nóż, dłuższy i cięższy od noża Gaula. Swój łuk, krótszy od długich łuków z Dwu Rzek, a z kolei dłuższy od rogowych łuków Aielów, mężczyzna niósł w ręku. Odziany był jak farmer, a jednak z jakiegoś powodu nie wyglądał ani na farmera, ani na mieszkańca miasta. Może sprawiały to przetkane siwizną włosy związane tuż nad karkiem i sięgające aż do pasa, może broda rozkładająca się szeroko na piersi, a może sposób, w jaki się poruszał, do złudzenia naśladując swobodę mężczyzny wspinającego się u jego boku, tak zgrabnie lawirując wśród zarośli porastających zbocze, że pod jego stopami nie chrupnęła ani jedna gałązka. Perrin nie widział tego człowieka od, jak się zdawało, bardzo, bardzo dawna.

Osiągnąwszy szczyt wzgórza, Elyas Machera omiótł Perrina spojrzeniem złotych oczu jarzących się blado w cieniu ronda kapelusza. Dorobił się takich oczu wiele lat wcześniej niż Perrin, to właśnie Elyas przedstawił Perrina wilkom. Wówczas odziewał się w skóry.

— Miło cię znowu zobaczyć, chłopcze — zagaił cicho. Twarz mu lśniła od potu, niewiele jednak bardziej niż Gaulowi. — Czyżbyś nareszcie się pozbył swojego topora? Nie wierzyłem, że kiedykolwiek przestaniesz go nienawidzić.

— I nadal go nienawidzę — odparł Perrin, równie cicho. Dawno temu ten były Strażnik poradził mu, aby nosił swój topór dopóty, dopóki nie przestanie go nienawidzić za to, że się nim posługuje. Światłości, toż on nadal go nienawidził! Zwłaszcza że doszło kilka nowych powodów. — Co ty właściwie robisz w tej części świata, Elyasie? Gdzież ten Gaul cię znalazł?

— To nie ja jego, tylko on znalazł mnie — wyjaśnił Gaul. — Nie wiedziałem, że jest tuż za mną, dopóki nie kaszlnął. — Mówił to tak głośno, że Panny musiały go słyszeć i chyba istotnie tak było, bo nagle wszystkie zastygły w całkowitym bezruchu.

Perrin spodziewał się, że usłyszy teraz jakieś uszczypliwe komentarze — Aielowie mieli dziwaczne poczucie humoru, prowokacyjne, często ocierające się niemalże o rozlew krwi, poza tym Panny korzystały z każdej możliwej okazji, byle tylko dokuczyć zielonookiemu mężczyźnie — a tymczasem niektóre z kobiet ujęły włócznie i tarcze i zaczęły nimi grzechotać, wyrażając w ten sposób aprobatę. Gaul pokiwał głową, dając do zrozumienia, że zgadza się z ich opinią.

Elyas mruknął coś niezrozumiale i poprawił kapelusz, pachniał jednak zadowoleniem. Aielom mało co się podobało po tej stronie Muru Smoka.

— Lubię być w ciągłym ruchu — wyjaśnił na użytek Perrina — i nogi akurat zawiodły mnie do Ghealdan, kiedy kilku naszych wspólnych przyjaciół powiedziało mi, że przyłączyłeś się do tej procesji. — Nie wyjaśnił, kim są ich wspólni przyjaciele; publiczne rozgłaszanie, że się rozmawia z wilkami, byłoby aktem czystej głupoty. — Powiedzieli mi zresztą jeszcze dużo innych rzeczy. Że na przykład czują zapach zmiany. Co to za zmiana, nie wiedzą. Może ty wiesz. Doszły mnie słuchy, że ponoć obracałeś się w towarzystwie Smoka Odrodzonego.

1 ... 66 67 68 69 70 71 72 73 74 ... 197
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)