Ścieżka Sztyletów
- Автор: Джордан Роберт
- Серия: Kolo czasu #8
- Язык: польский
- Переводчик: Katarzyna Karłowska
- Жанр: Фэнтези
Электронная книга - «Ścieżka Sztyletów». Краткое содержание книги:
— Wasza Wysokość — zaczęła uroczystym tonem Berelain zaraz po wejściu Perrina — niechaj mi będzie wolno przedstawić lorda Perrina Aybarę z Dwu Rzek w Andorze, serdecznego przyjaciela i emisariusza Smoka Odrodzonego. — Długonosa kobieta przytaknęła powściągliwie, wręcz chłodno, a Berelain mówiła dalej, niemal nie robiąc pauzy dla zaczerpnięcia oddechu. — Lordzie Aybara, przywitaj Alliandre Marithę Kigarin, królową Ghealdan, Błogosławioną przez Światłość Obrończynię Muru Garena, która ma przyjemność przyjąć cię osobiście. — Gallenne, stojący tuż pod ścianą namiotu, poprawił łatę na oku i uniósł puchar z winem w stronę Perrina, uśmiechając się triumfalnie.
Faile z jakiegoś niewiadomego powodu obdarowała Berelain karcącym spojrzeniem. A Perrinowi omal nie opadła szczęka. Alliandre we własnej osobie? Zastanawiał się, czy powinien uklęknąć, ale ostatecznie — po nazbyt długim wahaniu — zdecydował się na ukłon. Światłości! Nie miał pojęcia, jak się układać z królową. Zwłaszcza kiedy ta pojawia się nie wiadomo skąd, bez eskorty, nie szczycąc się choćby jednym klejnotem. I do tego ubrana w ciemnozieloną suknię do jazdy konnej, uszytą ze zwykłej wełny, bez ani jednego haftu.
— Po otrzymaniu najświeższych wieści — odezwała się Alliandre — uznałam, że winnam przyjechać do ciebie, lordzie Aybara. — Mówiła spokojnym głosem, twarz miała gładką, spojrzenie pełne rezerwy. I jest bardzo spostrzegawcza, pomyślał, albo niechbym urodził się w Taren Ferry. Powinien odtąd uważać na swoje kroki, dopóki się nie zorientuje, dokąd wiedzie ta ścieżka. — Być może jeszcze nie słyszałeś — ciągnęła — że cztery dni temu Illian ukorzyło się przed Smokiem Odrodzonym, oby jego imię błogosławiono w Światłości. Przejął Laurową Koronę, która, jak rozumiem, nosi obecnie miano Korony Mieczy.
Faile wzięła puchar z tacy podsuniętej przez Maighdin, po czym szepnęła bezgłośnie:
— Natomiast siedem dni temu Seanchanie zajęli Ebou Dar. — Nawet Maighdin nic nie zauważyła.
Gdyby Perrin zawczasu nie wziął się w garść, to teraz naprawdę rozdziawiłby usta ze zdumienia. Dlaczego Faile przekazała mu tę wieść w taki sposób, zamiast zaczekać, aż przekaże ją kobieta, od której musiała ją znać? Powtórzył jej słowa takim głosem, żeby wszyscy usłyszeli. Twardym głosem, ale tylko tak mógł opanować jego drżenie. A więc Ebou Dar również? Światłości! I to siedem dni temu? W dniu, w którym Grady i inni widzieli kolumnę Jedynej Mocy na niebie. Być może zbieg okoliczności. Ale czy naprawdę byłoby lepiej, gdyby naprawdę stanowiła dzieło Przeklętych?
Annoura zmarszczyła czoło i zacisnęła usta, jeszcze zanim skończył mówić, a Berelain spojrzała na niego z zaskoczeniem, które zresztą prędko ukryła. One wiedziały, że nie słyszał o Ebou Dar, kiedy ich grupa wjeżdżała do Bethal.
Alliandre tylko przytaknęła, w każdym calu równie opanowana jak Szara siostra.
— Zdajesz się nad podziw dobrze poinformowany — zauważyła, podchodząc do niego bliżej. — Wątpię, by pierwsze pogłoski zdążyły już dotrzeć do Jehannah razem z żeglugą rzeczną. Ja sama dowiedziałam się przed zaledwie kilkoma dniami. Kilku kupców pomaga mi się orientować w bieżących zdarzeniach. Zapewne liczą — dodała sucho — że w razie potrzeby wstawię się za nimi u Proroka Lorda Smoka.
Nareszcie udało mu się wyodrębnić jej zapach i w tym momencie zrozumiał, że wcześniej wyciągnął błędne wnioski, choć ogólnej opinii nie zmienił. Z pozoru królowa była pełna chłodnej rezerwy, a jednak wyczuwało się od niej lęk przemieszany z niepewnością. Nie sądził, by sam potrafił zachować równie spokojną minę, gdyby tak się czuł.
— Zawsze dobrze jest wiedzieć tyle, ile się da — odparł nieco roztargnionym tonem. „Ażebym sczezł — pomyślał — muszę powiadomić Randa!”
— W Saldaei też mamy kupców, którzy dostarczają użytecznych informacji — odezwała się Faile, dając do zrozumienia, że to właśnie takim sposobem Perrin dowiedział się o Ebou Dar. — Wychodzi, że oni jakoś dowiadują się o tym, co się zdarzyło w odległości tysiąca mil na wiele tygodni wcześniej, zanim plotki rozejdą się po świecie.
Nie patrzyła na Perrina, ale on wiedział, że te słowa kieruje również do niego, nie tylko do Alliandre. Chciała mu dać do zrozumienia, że Rand wie. A zresztą nie istniał sposób na przekazanie mu wieści w tajemnicy. Czyżby Faile naprawdę chciała, by on?... Nie, to nie do pomyślenia. Zamrugał, połapawszy się, że Alliandre właśnie coś powiedziała, a on jej nie słuchał.
— Wybacz, Alliandre — przeprosił uprzejmie. — Myślałem o Randzie... o Smoku Odrodzonym. — Rzecz jasna, to w ogóle nie do pomyślenia!
W tym momencie wszyscy zagapili się na niego, nawet Lini, Maighdin i Breane. Oczy Annoury rozszerzyły się jeszcze bardziej, a Gallenne rozdziawił usta. I wtedy do niego dotarło. Właśnie nazwał Alliandre po imieniu. Wziął puchar z tacy Maighdin, a ta dygnęła i natychmiast się wyprostowała, tak szybko, że omal nie wytrąciła go z jego ręki. Odprawiwszy ją, wytarł mokrą dłoń o kaftan. Musi się skupić, a nie pozwalać, by jego myśli biegały w dziewięciu kierunkach naraz. Nieważne, co sobie Elyas wyobrażał, Faile by nigdy... Nie! Skup się!
Alliandre szybko odzyskała równowagę. Po prawdzie to zdawała się najmniej zdziwiona ze wszystkich, a bijąca od niej woń nie zmieniła się nawet odrobinę.
— Chciałam rzec, że złożenie ci potajemnej wizyty zdawało się najroztropniejszym rozwiązaniem, lordzie Aybara — oznajmiła chłodnym głosem. — Lord Telabin myśli, że korzystam z prywatności jego ogrodów, a tymczasem ja wymknęłam się mało używaną furtką. Miasto opuściłam jako pokojówka Annoury Sedai. — Otrzepała czubki palców o spódnicę i zaśmiała się cicho. Nawet jej śmiech był powściągliwy i tak bardzo kontrastował z tym, co mówił mu nos. — Widziało mnie kilku moich żołnierzy, ale żaden nie rozpoznał, bo miałam na głowie kaptur.
— Zaiste, czasy są takie, że chyba rzeczywiście postąpiłaś roztropnie — zgodził się ostrożnie Perrin. — Ale prędzej czy później będziesz się musiała ujawnić. W taki czy inny sposób. — Grzecznie i na temat, o właśnie. Królowa nie zechce mitrężyć czasu w towarzystwie człowieka, który wygaduje coś od rzeczy. A poza tym nie chciał rozczarować Faile, znowu się zachowując jak jakiś parobek. — Po co w ogóle przyjechałaś? Wystarczyło wysłać list albo po prostu przekazać Berelain, jak brzmi twoja odpowiedź. Opowiesz się za Randem czy przeciw? I nie obawiaj się, wrócisz do Bethal bezpiecznie, niezależnie od tego, jaka będzie twoja decyzja. — O, słuszna uwaga. Na pewno, niezależnie od innych powodów, zatrważał ją przede wszystkim fakt, że jest tu całkiem sama.
Faile obserwowała go, udając, że tego nie robi, popijając poncz i śląc uśmiechy w stronę Alliandre, ale dostrzegł te prędkie błyski jej oczu kierowane ku niemu. Berelain niczego nie udawała, tylko przyglądała mu się całkiem otwarcie, z lekko zmrużonymi oczyma, których na moment nie oderwała od jego twarzy. Annoura była równie spięta i skupiona. Czyżby wszystkie się bały, że jemu znowu coś się wymknie?