Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]

Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:

Przybita ostatnimi wydarzeniami i rozgoryczona rozwojem sytuacji lady Honor Harrington udaje się na planetę Grayson, by zając się zarządzaniem domeną Harrington i zaleczyć wewnętrzne rany.
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 113
Перейти на страницу:

— Jeśli niewierna może wyrazić opinię, to podobał mi się dzisiejszy hymn, Abrahamie. Ten po kazaniu.

— Nigdy nie miałem nic przeciwko komplementom, milady. A ten hymn jest rzeczywiście ładny.

— I niepodobny do innych, które słyszałam.

— Dlatego, że jest znacznie starszy niż większość naszej muzyki sakralnej. Jeśli dobrze pamiętam, pochodzi z XIX wieku, czyli z II wieku Przed Diasporą, z Ziemi. Skomponował go człowiek nazwiskiem Whiting w czasach, gdy nie tylko nie było lotów kosmicznych, ale nawet nie istniały jeszcze samoloty. Od tej pory parokrotnie go poprawiano, ale nadal słychać oryginalne brzmienie i jest ono naprawdę piękne. I pasujące do marynarki wojennej.

— Zgadzam się. Ale przeważnie się zgadzam z twoim gustem muzycznym. Szkoda tylko, że mam głos brzmiący jak sygnał alarmu bojowego.

Jackson uniósł kielich, milcząco zgadzając się z obydwoma stwierdzeniami, i Honor uśmiechnęła się. A zaraz potem spoważniała.

— Wiesz, nadal dziwnie się czuję… biorąc udział w oficjalnej mszy na pokładzie okrętu… Nie źle, ale dziwnie. Na okrętach Królewskiej Marynarki także odprawiane są nabożeństwa i każdy kapitan stara się od czasu do czasu uczestniczyć w nich, ale są one sprawą całkowicie dobrowolną, a odprawiający je mają także inne obowiązki na okręcie. W RMN nie ma Korpusu Kapelanów.

— Cóż, szczerość za szczerość, milady. Dla każdego mieszkańca Graysona równie dziwne jest to, jak jakakolwiek marynarka wojenna zdołała przetrwać bez kapelanów pokładowych. Naturalnie poszliśmy na ustępstwa, odkąd zaczęliśmy wypożyczać personel z Królewskiej Marynarki. Choćby takie, że udział we mszy jest dobrowolny. I to wydaje mi się słuszne, bo nawet gdy wszyscy na pokładzie należeli do Kościoła, czułem, że przymusowi wierni nie są dokładnie tym, o co Bogu chodzi.

Sutton otworzył usta, zastanowił się i zamknął je, nie wydając żadnego dźwięku. Honor zauważyła to, więc patrzyła na niego. Porucznik zaczął się wiercić na krześle, ale nadal nic nie mówił.

— Tak, Jared? — zaprosiła go w sposób uniemożliwiający dłuższe milczenie.

Sutton jeszcze przez chwilę wahał się — widać było, że czuje się nieswojo, ale w końcu skrzywił się leciutko i powiedział:

— Tak sobie właśnie pomyślałem, milady, że wielka szkoda, iż niektórzy nie myślą w ten sposób co brat Jackson o „przymusowych wiernych”.

Jego oczy miały nieco przepraszający wyraz, ale w głosie brzmiało sporo złości. W czym nie było nic dziwnego — Jared Sutton wyrobił w sobie bowiem silne poczucie lojalności wobec Honor, a Marchanta już wcześniej nie darzył sympatią.

— Jeśli masz na myśli patrona Burdette, Jared, to możesz mówić otwarcie — odezwał się kwaśno Jackson, co było nietypowe, bo starał się utrzymywać raczej radosny ton. — Nie wiem, czym się zakończy ta cała sprawa, ale znam na tyle dobrze wielebnego Hanksa, by nie podejrzewać, że potraktuje łagodnie poczynania patrona Burdette. Nie dość, że usunął wyznaczonego przez Synod kapłana z katedry, to jeszcze rozkazał swoim ludziom brać udział w nabożeństwach odprawianych przez tego złamanego kuta…

Urwał i zarumienił się po czubki włosów. Księża też ludzie i nikt nie miał im za złe, gdy w gniewie zaklęli, ale znajdował się na pokładzie okrętu, gdzie nie było to przyjęte, a co więcej był w obecności kobiety, więc takie zachowanie było nie do pomyślenia.

— To jest, chciałem powiedzieć Marchanta — dokończył niezgrabnie.

— Cóż, w tej kwestii jesteśmy zgodni, więc nie ma co się nad nią dłużej rozwodzić — Honor ucięła dyskusję na ten temat.

Co prawda nie był to jeszcze kryzys religijny, ale wszystko ku temu zmierzało i nie chciała marnować wolnego czasu na martwienie się, co też z tego wymknie. Jackson zrozumiał, o co jej chodzi, i postanowił pomóc.

— Mówiła pani o oficjalnych i nieoficjalnych nabożeństwach, milady — podpowiedział uprzejmie.

— To nie tak: nabożeństwa zawsze są oficjalne. Mówiłam, że w Royal Manticoran Navy nie ma oficjalnego Korpusu Kapelanów, czyli nie ma ludzi, którzy na okrętach byliby tylko kapelanami i nie pełnili żadnych innych funkcji czy nie mieli innych obowiązków. Najprawdopodobniej dlatego, że w Królestwie jest zbyt dużo religii i wyznań, by wykonalne było posiadanie na każdym okręcie przedstawicieli ich wszystkich. — Sprostowała i uśmiechnęła się, nagle tknięta nową myślą. — Na pierwszym superdreadnaughtcie, na którym służyłam, kapitan był rzymskim katolikiem, pierwszy oficer ortodoksyjnym żydem, astrogator buddystą, oficer łącznościowy agnostykiem, a jeśli dobrze pamiętam, oficer taktyczny adwentystą dnia siódmego, natomiast mat O’Brien, operator sensorów, kapłanem shinto. I to wszystko tylko na mostku. Poza tym na pokładzie znajdowało się jeszcze ponad sześć tysięcy ludzi i Bóg jedyny wie, do ilu kościołów należeli.

— Słodki Boże! — jęknął Jackson jedynie na wpół żartobliwie. — Jak zdołaliście uniknąć konfliktów przy takiej różnorodności wyznań?

— Widzisz, podstawowa różnica polega na tym, że system Manticore został skolonizowany przez grupę ludzi świeckich rozmaitych wyznań, którzy utworzyli państwo. Nie zrozum mnie źle, ale według mnie większość problemów, jakie macie od początku istnienia kolonii na Graysonie, bierze się stąd, że został on zasiedlony przez ludzi kościoła, którzy niejako przez przypadek stworzyli państwo. Przecież gdyby nie mania religijna, nikt normalny nie próbowałby osiedlać się na planecie o tak wrogim środowisku naturalnym! Rozumiem, że od wojny domowej sporo się zmieniło na lepsze, ale dla ludzi, którzy przybyli kolonizować Manticore, sam pomysł państwa zdominowanego przez kościół byłby zboczeniem nie do przyjęcia. Wszyscy pamiętali, do czego podobne pomysły prowadziły na Ziemi, i to niekoniecznie w odległych historycznie czasach.

Jackson słuchał jej uważnie, choć z przekrzywioną zabawnie głową, a gdy skończyła, przytaknął po chwili zastanowienia. Natomiast Jared wyglądał na ogłupionego.

— Przepraszam, milady, ale nie całkiem rozumiem — przyznał, tym razem już bez popędzania.

— Patronka ma na myśli… — zaczął Jackson i umilkł, krzywiąc się z niesmakiem. — Przepraszam, milady, czasami wyłazi ze mnie zacięcie pedagogiczne. Przeważnie w najmniej odpowiednim momencie.

— Rzeczywiście? — zdziwiła się niewinnie Honor. Kapelan podniósł z uśmiechem ręce, poddając się.

— Widzisz, Jared: koloniści, którzy przybyli zasiedlać tak Manticore, jak i Graysona, pochodzili głównie z zachodniej półkuli Ziemi — wyjaśniła Honor. — Ale mieli całkowicie odmienne powody, dla których chcieli ją opuścić. Kolonizujący Manticore mieli dość przeludnionej planety o częściowo zniszczonym środowisku naturalnym. Szukali wolnej przestrzeni i nowych okazji ekonomicznych i nie było prawie wśród nich takich, którzy z jakichkolwiek powodów uważaliby się za prześladowaną mniejszość. Ci, którzy przybyli na Graysona, byli klasycznymi emigrantami religijnymi, uważającymi się za prześladowaną mniejszość. Dlatego na Manticore od samego początku znajdowali się przedstawiciele wszystkich chyba istniejących religii, przyzwyczajeni do współżycia ze sobą i wzajemnej tolerancji, a wasi przodkowie nie znali z własnego doświadczenia tolerancji wobec innych wyznań ani też nie byli różnowiercami. Właśnie to, że należeli do jednego kościoła i uciekali przed prześladowaniami, nieważne czy rzeczywistymi czy wymyślonymi, spowodowało, iż nieuchronnie musieli stworzyć jednowyznaniowe państwo kościelne.

— Rozumiem, milady. Ale co pani miała na myśli, mówiąc o pomysłach, do których państwa wyznaniowe doprowadziły na Ziemi?

— Dwie trzecie kolonistów pochodziło z Europy, a w Europie wojny religijne i prześladowania sekt, jak nazywano innowierców, trwały, zdaje się, od VI wieku Przed Diasporą, jeśli nie dłużej. Całe narody spędzały wieki na próbach wzajemnego wymordowania się z powodów religijnych i to czasami znacznie mniej poważnych niż te, które doprowadziły do waszej wojny domowej. Ponieważ nie chcieli, by historia się powtórzyła, przyjęli rozwiązanie, które sprawdziło się w Ameryce Północnej, gdzie podstawą istnienia państwa był rozdział kościoła i państwa. W Gwiezdnym Królestwie państwo ma prawny zakaz mieszania się w sprawy kościoła, a kościół w sprawy państwa. Dotyczy to, ma się rozumieć, każdego wyznania.

1 ... 61 62 63 64 65 66 67 68 69 ... 113
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)