Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Trzej muszkieterowie - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Trzej muszkieterowie

Электронная книга - «Trzej muszkieterowie». Краткое содержание книги:

Najsłynniejsza powieść Aleksandra Dumasa ojca, której akcja toczy się w XVII wieku za panowania Ludwika XIII. Bohater książki, ubogi gaskoński szlachcic d’Artagnan i jego trzej przyjaciele: Atos, Portos i Aramis przeżywają mnóstwo zaskakujących przygód w świecie pełnym intryg, pojedynków, zdrad, miłosnych namiętności... Ze wszystkich opresji wychodzą obronną ręką, bowiem postępują wedle skutecznej zasady: “Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”.
1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 167
Перейти на страницу:

— I powiadasz, że prokuratorowa jest stara i brzydka?

— Ma pięćdziesiąt lat, panie, i nie grzeszy urodą, jak powiada Pathaud[*].

— W takim razie możesz być spokojny, że da się udobruchać; zresztą Portos nie może być dużo winien.

— Jak to nie może! Dwadzieścia pistoli nie licząc lekarza. O, nie odmawia sobie niczego; widać, że jest przyzwyczajony do dobrego życia.

— Dobrze więc, jeśli kochanka go opuści, znajdą się przyjaciele, ręczę ci za to. Bądź dobrej myśli, mój drogi gospodarzu, i opiekuj się nim w chorobie jak należy.

— Pan przyrzekł mi, że nie wspomni słowem o prokuratorowej i ranie.

— To rzecz postanowiona, masz moje przyrzeczenie.

— Bo widzi pan, pan Portos zabiłby mnie!

— Nie bój się, nie taki diabeł straszny, jak go malują.

Mówiąc te słowa d’Artagnan wszedł na schody, zostawiając gospodarza w nieco lepszym nastroju; na dwóch bowiem rzeczach ogromnie mu zależało: na otrzymaniu należności i własnej skórze. Na najbardziej okazałych drzwiach korytarza czarnym atramentem była wypisana ogromna jedynka. D’Artagnan zapukał; poproszono go, by wszedł; otworzył drzwi.

Portos leżał i by nie wyjść z wprawy, grał z Mousquetonem w lancknechta; na ogniu obracał się rożen z kuropatwami, a w obu kątach wielkiego kominka stały na palnikach rondle, z których radując powonienie unosiły się zapachy potrawki z królika i potrawki z ryb w winnym sosie. Na sekreterze i marmurowym blacie komody stały puste butelki.

Na widok przyjaciela Portos wydał gromki okrzyk radości. Mousqueton powstał z szacunkiem, ustąpił miejsca d’Artagnanowi i poszedł do rondli, które jak widać otaczał szczególną opieką.

— Do kroćset, to ty! — rzekł Portos do d’Artagnana — witaj i wybacz mi, że nie wstaję na twoje przyjęcie. Czy wiesz — dodał patrząc z pewnym niepokojem na d’Artagnana — co mi się przydarzyło?

— Nie.

— Gospodarz nic ci nie mówił?

— Zapytałem tylko o ciebie i od razu tu przyszedłem.

Portos odetchnął swobodnie.

— Cóż ci się zatem przydarzyło, drogi Portosie? — ciągnął d’Artagnan.

— Nacierałem na przeciwnika, któremu zadałem trzy pchnięcia i miałem właśnie zadać czwarte i ostateczne, gdy potknąłem się na kamieniu i wywichnąłem sobie kolano.

— Doprawdy?

— Słowo honoru! Miał szczęście ten hultaj, bo położyłbym go trupem, możesz być pewien.

— Ale co się z nim stało?

— Nie wiem; miał dosyć i odjechał nie czekając na resztę. A cóż się z tobą działo, mój drogi d’Artagnanie?

— Więc to zwichnięcie trzyma cię w łóżku, mój drogi, Portosie?

— A tak, nic innego, zresztą za kilka dni będę już na nogach.

— Dlaczego nie kazałeś się przewieźć do Paryża? Musiałeś się tu nudzić okrutnie.

— Miałem zamiar to uczynić; ale muszę ci coś wyznać, przyjacielu.

— Cóż takiego?

— Ponieważ nudziłem się okrutnie, jak sam powiedziałeś, a miałem w kieszeni siedemdziesiąt pięć pistoli od ciebie, zaprosiłem przyjezdnego szlachcica, któremu zaproponowałem partię gry w kości, żeby się nieco rozerwać. Przystał i siedemdziesiąt pięć pistoli zawędrowało z mojej kieszeni do jego, nie licząc konia, którego zabrał na dokładkę. Ale ty, mój drogi d’Artagnanie?

— Cóż chcesz, drogi Portosie, nie można być szczęśliwym we wszystkim. Znasz przysłowie: “Kto nie ma szczęścia w grze, ma szczęście w miłości”. Jesteś zbyt szczęśliwy w miłości, by wiodło ci się w grze; ale co cię obchodzą niełaski fortuny! Czy nie masz, szczęśliwe ladaco, swej księżny, która na pewno pośpieszy ci z pomocą?

— Ach, mój drogi d’Artagnanie, jako że gram nieszczęśliwie — odezwał się Portos z największą swobodą — napisałem do niej, żeby przysłała mi kilkadziesiąt luidorów, których koniecznie mi było trzeba, zważywszy moją sytuację...

— No i co?

— Zapewne jest w swoich posiadłościach, nie odpowiedziała mi bowiem na list.

— Rzeczywiście?

— Tak. Toteż wysłałem jej wczoraj drugą epistołę, jeszcze bardziej naglącą niż pierwsza; ale skoro tu jesteś, drogi przyjacielu, mówmy o tobie. Wyznam ci, że zacząłem się trochę o ciebie niepokoić.

— Jednakże widzę, że gospodarz odnosi się do ciebie dobrze, mój drogi Portosie — rzekł d’Artagnan wskazując na pełne rondle i puste butelki.

— Ujdzie, ujdzie — odparł Portos. — Przed kilkoma dniami ten zuchwalec przedłożył mi rachunek, ja zaś wyrzuciłem go za drzwi wraz z rachunkiem, jestem więc tu na prawach zwycięzcy, zaborcy. Obawiając się, że mogą mnie zaatakować, uzbroiłem się, jak widzisz, po zęby.

— Wydaje mi się jednak — rzekł śmiejąc się d’Artagnan — że od czasu do czasu robisz wycieczki.

I wskazał palcem na butelki i rondle.

— Niestety, to nie ja! — rzekł Portos. — Nieszczęsne zwichnięcie trzyma mnie w łóżku, ale Mousqueton prowadzi boje i zdobywa żywność. Mousqueton, mój przyjacielu — ciągnął dalej — jak widzisz, przybywają nam posiłki, trzeba zatem powiększyć zapasy.

— Mousqueton — rzekł d’Artagnan — chciałbym, abyś mi oddał pewną przysługę.

— Jaką, panie?

— Udziel wskazówek Planchetowi; może się zdarzyć, że i mnie kiedyś będą oblegać, a nie gniewałbym się wcale, gdyby wiodło mi się równie dobrze, jak twemu panu.

— Mój Boże! — odparł Mousqueton z najskromniejszą miną — ależ nic łatwiejszego, proszę pana. Trzeba tylko zręczności, ot i wszystko. Wyrosłem na wsi i mój ojciec w wolnych chwilach zajmował się po trochu kłusownictwem.

— A co robił przez resztę czasu?

— Trudnił się rzemiosłem, które zawsze uważałem za bardzo korzystne, proszę pana.

— Jakież to rzemiosło?

— Ponieważ było to w czasach wojen katolików z hugenotami i widział, jak katolicy zabijają hugenotów, a hugenoci katolików — zawsze w imieniu religii — wybrał sobie religię mieszaną, tak że bywał raz katolikiem, innym razem hugenotem. Zazwyczaj przechadzał się za przydrożnymi płotami ze strzelbą na ramieniu i kiedy ujrzał idącego samotnie katolika, religia protestancka natychmiast brała w nim górę. Kierował strzelbę w stronę podróżnego; za czym, gdy był już w odległości dziesięciu kroków, nawiązywał z nim rozmowę, na skutek której katolik niemal zawsze wyrzekał się sakiewki, by ratować życie. Jest rzeczą jasną, że gdy spotkał hugenota, gorliwość katolicka ogarniała go tak gwałtownie, że nie pojmował, jak przed kwadransem mógł powątpiewać o przewadze naszej świętej religii. Ja bowiem, panie, jestem katolikiem, ponieważ mój ojciec, wiemy swym zasadom, starszego brata wychował na hugenota.

— A jakże skończył ten zacny człowiek? — zapytał d’Artagnan.

— Och, w najbardziej nieszczęśliwy sposób, panie. Pewnego dnia znalazł się na wąskiej drodze pomiędzy hugenotem i katolikiem, z którymi miał już do czynienia; rozpoznali go obaj, połączyli się przeciw niemu i powiesili ojca na drzewie, potem przyszli pochwalić się swym pięknym czynem do karczmy, gdzie piliśmy razem z bratem.

— I co zrobiliście? — rzekł d’Artagnan.

— Pozwoliliśmy im gadać do woli — ciągnął Mousqueton. — Potem wyszli z karczmy i każdy udał się w innym kierunku; wówczas mój brat zaczaił się na drodze katolika, a ja na drodze protestanta. W dwie godziny potem było już po wszystkim; każdy z nas zrobił, co do niego należało, podziwiając przezorność ojca, który każdego z nas wychował w innej religii.

— W samej rzeczy, z tego, co mówisz, Mousqueton, widać, że twój ojciec był tęgim chwatem i mądrym człowiekiem. Powiadasz więc, że w wolnych chwilach zajmował się kłusownictwem?

1 ... 64 65 66 67 68 69 70 71 72 ... 167
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)