Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
Vaterland [Fatherland - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Vaterland [Fatherland - pl]

Электронная книга - «Vaterland [Fatherland - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1964. Nazistowskie Niemcy triumfują w Europie oraz Azji i przygotowują się do obchodów 75 urodzin Hitlera. Prezydent USA J.F.Kennedy ma przybyć z oficjalną wizytą do Rzeszy, aby przywrócić stosunki dyplomatyczne miedzy krajami. Wtedy uwagę władz przykuwa seria tajemniczych morderstw. Wszystkie ofiary łączy udział w planie eksterminacji Żydów i Słowian. Śledztwo rozpoczynają agencji niemieckiego wywiadu, szpiedzy i amerykańska dziennikarka. Rozwiązanie okaże się bardziej zaskakujące, niż ktokolwiek przypuszcza.
1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 86
Перейти на страницу:

Zostaliśmy zdradzeni.

W konferencji uczestniczyło czternaście osób; nie ocalała żadna z nich.

Widział wyciągniętą rękę Luthera, tryskającą z jego szyi fontannę krwi, walący się w dół tułów. Biegnącego Globusa i Krebsa. Luther zabrał swoją tajemnicę do grobu; nie było już ratunku…

Zdradzeni…

Zajechał na podziemny parking przy Rosen Strasse, niedaleko giełdy, tam gdzie kiedyś stała synagoga i gdzie najchętniej spotykał się ze swoimi informatorami. Czy można sobie było wyobrazić bardziej odludne miejsce? Wyjął bilet z automatu i wjechał samochodem na stromą rampę zjazdową. Opony mlaskały po betonie; światło reflektorów wyławiało z ciemności stare, przypominające skalne rysunki plamy po oleju i węglu.

Poziom drugi był pusty — w sobotę finansowa dzielnica Berlina zamieniała się w pustynię. March zaparkował w centralnej zatoce. Kiedy zgasił silnik, zapadła kompletna cisza.

Nikt się nie odzywał. Charlie czyściła swój płaszcz papierową chusteczką. Nightingale zamknął oczy i odchylił głowę do tyłu. Nagle Xavier walnął pięściami w kierownicę.

— Komu powiedziałeś? Amerykanin otworzył oczy.

— Nikomu.

— Ambasadorowi? Ludziom w Waszyngtonie? Rezydentowi wywiadu?

— Powiedziałem już: nikomu. — W jego głosie zabrzmiał gniew.

— To nic nie da — odezwała się Charlie.

— To obraźliwe i absurdalne. Chryste, wy dwoje…

— Rozważmy wszystkie możliwości. — March zaczął wyliczać je na palcach. — Luther sam się komuś wygadał: śmieszne. W budce przy Biilow Strasse założony był podsłuch: niemożliwe. Nawet Gestapo nie stać na to, żeby podsłuchiwać wszystkie budki telefoniczne w Berlinie. Doskonale. Więc może podsłuchano nas w nocy w łazience? Mało prawdopodobne, skoro sami ledwie się słyszeliśmy.

— Dlaczego ktoś musiał kogoś podsłuchać? Może po prostu szli za Lutherem?

— W takim razie dlaczego nie zgarnęli go wcześniej? Dlaczego zastrzelili go w miejscu publicznym dokładnie wtedy, kiedy zamierzał się skontaktować?

— Patrzył prosto na mnie… — Charlie skryła twarz w dłoniach.

— To wcale nie musiałem być ja — oświadczył Nightingale. — Przeciek mógł równie dobrze pochodzić od któregoś z was.

— Jakim cudem? Całą noc byliśmy razem.

— Tego jestem pewien — syknął wściekle i złapał za klamkę. — Powinnaś wrócić ze mną do ambasady, Charlie. Teraz. Wsadzimy cię do pierwszego samolotu, wylatującego dziś w nocy z Berlina, i będziemy się modlić, żeby nikt nie skojarzył cię z tym, co się stało. Chodź.

Potrząsnęła głową.

— Jeśli nie martwisz się o siebie, pomyśl o swoim ojcu.

— A co on ma z tym wspólnego? — zapytała sceptycznie. Amerykanin wygramolił się z volkswagena.

— Nie powinienem nigdy godzić się na to szaleństwo. Jesteś głupia jak but. A ten facet — powiedział, kiwając głową w stronę Marcha — jest już martwy.

Odszedł od samochodu. Odgłosy jego kroków odbijały się echem od ścian parkingu — z początku głośno, potem coraz ciszej. Trzasnęły zamykane metalowe drzwi i Nightingale zniknął im z oczu.

Xavier spojrzał na Charlie w lusterku. Wydawała się bardzo mała, zwinięta w kłębek na tylnym siedzeniu.

Gdzieś daleko rozległ się jakiś hałas. To uniosła się bariera przed wjazdem na rampę. Na dół zjeżdżał samochód. March poczuł, jak nagle ogarnia go panika. Miejsce ich schronienia mogło równie dobrze okazać się pułapką.

— Nie możemy tutaj zostać — powiedział, zapalając silnik. — Musimy być w ciągłym ruchu.

— W takim razie chcę zrobić więcej zdjęć.

— Musisz?

— Ty zbierasz swoje dowody, ja gromadzę moje.

Popatrzył na nią ponownie. Odłożyła na bok chusteczkę i wlepiła w niego oczy. Malował się w nich rodzaj kruchej determinacji. Zdjął nogę z hamulca. Jazda przez miasto była ryzykowna, nie miał co do tego wątpliwości, ale co innego mu zostało? Położyć się za zamkniętymi drzwiami i czekać, aż po niego przyjdą?

Skręcił i wjechał na rampę wyjazdową w tej samej chwili, kiedy z tyłu zalśniły światła reflektorów.

3

Zaparkowali przy Haweli i podeszli do brzegu. March pokazał jej miejsce, w którym odnalezione zostało ciało Buhlera. Zrobiła parę zdjęć, podobnie jak przed czterema dniami Spiedel, ale nie było specjalnie czego fotografować. W błocie pozostało kilka ledwie widocznych odcisków butów. W miejscu, w którym z wody wyciągnięto ciało, zgnieciona była trawa. Za dzień albo dwa zniknie nawet i to. Charlie odwróciła się od jeziora i drżąc z zimna otuliła szczelniej płaszczem.

Jazda do willi Buhlera była zbyt niebezpieczna, zatrzymał się więc, nie gasząc silnika, przy końcu grobli. Charlotte wychyliła się przez okno, żeby zrobić zdjęcie drogi prowadzącej na wyspę. Czerwono-biały szlaban był opuszczony. Ani śladu wartownika.

— To wszystko? — zapytała. — „Life” nie zapłaci mi wiele za te zdjęcia.

Przez chwilę się zastanawiał.

— Może pokażę ci jeszcze jedno miejsce.

Dom pod numerem 56/58 przy Am grossen Wannsee okazał się dużym dziewiętnastowiecznym pałacykiem z biegnącą wzdłuż fasady kolumnadą. Nie mieściła się już w nim kwatera niemieckiego Interpolu. W okresie powojennym w budynku znalazła siedzibę szkoła dla dziewcząt. Wysadzana kwitnącymi drzewami ulica tonęła w zieleni i różu. March rozejrzał się na wszystkie strony i nacisnął klamkę furtki. Nie była zamknięta. Dał znak Charlie, żeby podeszła bliżej.

— Jesteś moją żoną — powiedział, otwierając furtkę. — Mamy córeczkę…

Kiwnęła głową.

— Tak, oczywiście. Nazywa się Heidi. Ma siedem lat i małe warkoczyki…

— Nie czuje się zbyt dobrze w obecnej szkole. Ten zakład polecili nam znajomi. Chcieliśmy się rozejrzeć… — Weszli na teren posesji. Xavier zamknął z powrotem furtkę.

— Ale jeżeli naruszamy cudzy teren, oczywiście bardzo przepraszamy — dodała. — Czy Frau March nie wygląda zbyt młodo, żeby mieć siedmioletnią córkę?

— W wieku osiemnastu lat uwiódł ją przystojny inspektor…

— Brzmi to dosyć prawdopodobnie.

Kolisty, wysypany żwirem podjazd biegł wokół obsadzonych kwiatami grządek. Xavier próbował sobie wyobrazić, jak mogło to wszystko wyglądać w styczniu 1942. Ziemia przyprószona śniegiem albo pokryta szronem. Bezlistne drzewa. Przy wejściu kilku drżących z zimna strażników. Zajeżdżające jeden po drugim rządowe samochody, chrzęst opon po oblodzonym żwirze. Adiutant, który salutuje i daje krok do przodu, żeby otworzyć drzwiczki. Stuckart: przystojny i elegancki. Buhler: ze swymi starannie ułożonymi w teczce notatkami prawnika, Luther: mrugający zza grubych szkieł okularów. Czy kiedy oddychali, z ich ust unosiły się obłoki pary? I Heydrich. Czy przybył pierwszy, jako gospodarz? Czy ostatni, żeby pokazać, kto tu jest panem? Czy jego wiecznie blade policzki zaróżowił mróz?

Budynek był zamknięty i opustoszały. Podczas gdy Charlie robiła zdjęcia, March przecisnął się przez niskie krzaki, żeby zajrzeć do środka klasy. Rzędy małych ławek, na blatach których ustawiono małe, jakby zaprojektowane dla krasnoludków, odwrócone do góry nogami krzesełka. Dwie tablice, na których zapisano teksty specjalnych partyjnych modlitw.

PRZED POSIŁKIEM Führerze, mój Führerze, zesłany mi przez Pana, Opiekuj się mną i ochraniaj, jak długo żyję! Ty uratowałeś Niemcy od najczarniejszej klęski. Dziękuję ci za codzienny chleb, Pozostań ze mną długo, nie porzucaj w potrzebie, Führerze, mój Führerze, świetlisty płomieniu mej wiary! Heil, mein Führer!
1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 86
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)