Światy braci Strugackich - Czas uczniów
- Автор: Лукьяненко Сергей Васильевич, Скаландис Ант
- Год: 2001
- Язык: польский
- Год: Rebis
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Światy braci Strugackich - Czas uczniów». Краткое содержание книги:
Wybór: Andriej Czertkow
Borys Strugacki — „O problemie materializacji światów”
Siergiej Łukjanienko — „Krzątanina w czasie”
Ant Skałandis — „Druga próba”
Leonid Kudriawcew — „I myśliwy…”
Nikołaj Romanieckij — „Obarczeni szczęściem”
Wiaczesław Rybakow — „Trudno stać się bogiem”
Andriej Łazarczuk — „Wszystko w porządku”
Michaił Uspienski — „Smocze mleko”
Wadim Kazakow — „Lot nad żabim gniazdem”
Andriej Czertkow — „Nie umówione spotkania”
Jednakże całe spektrum podobnych objaśnień leży w obszarze nie z tego świata, co jest nie do przyjęcia dla ateistów, a w szczególności dla ateistów Strugackich. Albo inaczej — spektrum to leży w świecie ludzkim, co dla ateistów jest do przyjęcia, ale krępuje fantastów. Przy tym, jeśli przyjąć drugi wariant odpowiedzi, to dlaczego ci uczciwi-dobrzy-szlachetni-subtelni, bez żadnego zewnętrznego przymusu, co rusz urządzaj ą sobie takie rzeźnie, których nie wymyśliłby żaden stalin-hitler. Co do tego ma społeczne amortyzowanie?
A czy nie obserwujemy przypadkiem działania jakiegoś ogólniejszego, kosmicznego, kosmogonicznego prawa? Jakiegoś wszechogarniaj ącego, odwiecznego prawa przyrody?
Przecież w ostatnich dziesięcioleciach coraz bardziej przekonujemy się, że homo sapiens nie żyje sam z siebie, nie jest izolowany od burz słonecznych i oddechu Wszechświata. Oddziaływanie wzajemne jest stałe i wieloaspektowe, znacznie silniejsze niż prymitywne sporadyczne kontakty typu „idący człowiek rozdeptał mrówkę”, „spadająca skała przygniotła człowieka”. Być może prawa społeczne są tylko lokalnymi załamaniami integralnych praw Wszechświata?
Wspaniała powieść Strugackich Miliard lat przed końcem świata jest, o ile mi wiadomo, jedyną we współczesnej literaturze próbą postawienia na intelektualnym poziomie dwudziestego wieku tego problemu i odpowiedzi nań… Brzmi to ohydnie, jak cytat ze szkolnego podręcznika. Może powiedzmy więc tak: Strugaccy usiłują dotknąć tego problemu i dotknąć odpowiedzi.
Ale jakże nudne jest dla człowieka mieć za jedynego kontrahenta martwy Wszechświat, niechby nawet i Homeostatyczny!
Całkowicie słusznie i, słowo daję, bardzo po ludzku zauważył noblista Steven Weinberg: „Im bardziej zrozumiały staje się Wszechświat, tym bardziej wydaje się on nonsensowny”.
Co prawda, natychmiast dodał: „Ale (…) próba zrozumienia Wszechświata to jedna z niewielu rzeczy, które wznoszą trochę ludzkość ponad poziom farsy i nadaj ą jej cechy wysokiej tragedii”. Jednakże, obawiam się, że to również swoista farsa: pobłażliwie patrzeć na tych, którzy nie wznoszą oczu ku bezlitosnemu niebu, i być dumnym ze swego spokojnego męstwa pod spadającą skałą, śmiać się, myśleć, rodzić i wychowywać dzieci pod opadającym ze świstem głazem — mając pewność, że będzie spadał jeszcze przez co najmniej pięćdziesiąt miliardów lat!
Odpukać: wysoka tragedia pojedynku z Wszechświatem — pojedynku nieuchronnego, niechcianego i oczywiście bez najmniejszej szansy na to, co w świecie zwierzęcym nazywa się zwycięstwem — może się odbyć znacznie szybciej…
Spróbujmy wykonać jeszcze jeden krok.
Byłem studentem piątego roku, gdy wpadł mi w ręce maszynopis nie opublikowanego wtedy jeszcze Miliarda. Ponieważ nie musiałem dawać słowa honoru, że nikomu go nie pokażę, nie mogłem rzecz jasna wytrzymać i dałem tę powieść do przeczytanie trzem ludziom z mojego roku, którzy, jak wiedziałem, kochali fantastykę nie mniej niż ja. Pamiętam, że kiedy Kola Anisimcew-japonista, tak jak i Wladlen Głuchów, tyle że o pół wieku młodszy — zwracał maszynopis, zapytał z niedowierzaniem: „Słuchaj, to nie ty napisałeś?” Mogłem tylko zamachać rękami — a to właśnie odezwał się los.
Chęć mam, papier też; mam okrutne doświadczenie z lat, które niczym czołgowy klin przeturlały się po nas już po publikacji Miliarda. Mam talent, niestety, znacznie wodnistszy niż talent braci Strugackich, ale na to nic nie poradzę, mogę tylko zakrzyknąć za Hiobem:
„Człowiek swej drogi jest nieświadomy, Bóg sam ją przed nim zamyka. Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei. Ja ust ujarzmić nie mogę, mówić chcę w utrapieniu, narzekać w boleści mej duszy. Dlaczego na cel mnie wziąłeś? Mam być ciężarem Najwyższemu? Czemu szukasz u mnie przestępstwa i grzechu mego dochodzisz? Choć wiesz, żem przecież nie zgrzeszył. Nikt mnie z Twej ręki nie wyrwie. Biada mi, gdybym ja zgrzeszył! Choć sprawiedliwy, nie podniosę głowy, syty pogardy, niedolą pojony”.
Przyszli do Hioba, siedzącego na gnoju, trzej przyjaciele jego: Elifaz z Temanu, Bildad z Szuach i Sofar z Naama. Siedzieli z nim na ziemi siedem dni i siedem nocy, nikt nie wyrzekł słowa, bo widzieli ogrom jego bólu. A potem każdy w miarę swojego rozumu zaczął go przekonywać…
Wiaczesław Rybakow
3:23. Człowiek swej drogi jest nieświadomy,
Bóg sam ją przed nim zamyka.
7:6. Czas leci jak tkackie czółenko
i przemija bez nadziei.
7:20…dlaczego na cel mnie wziąłeś?
Mam być ciężarem Najwyższemu?
17:6. Wydano mnie ludziom na pośmiewisko,
jestem w ich oczach wyrzutkiem.
19:7. Gdy krzyknę „Gwałt” — nie ma echa,
„Ratunku!” — ja nie mam prawa.
21:7. Czemuż to żyją grzesznicy?
Wiekowi są i potężni.
16:21…by rozsądził spór człowieka z Bogiem, jakby człowieka z człowiekiem. 9:19. O siłę chodzi? To mocarz.
Osąd? Kto da mi świadectwo?
10:2. Nie potępiaj mnie, powiem do Boga. Dlaczego dokuczasz mi, powiedz?
10:3. Przyjemnie ci mnie uciskać, odrzucać dzieło swoich rąk
1sprzyjać radzie występnych? 10:15. Biada mi, gdybym ja zgrzeszył! Choć sprawiedliwy, nie podniosę głowy, syty pogardy, niedolą pojony.
13:22. Mów pierwszy, a ja niech odpowiem, lub ja przemówię, Ty po mnie. 10:21…nimpójdę, by nigdy nie wrócić do kraju pełnego ciemności. Księga Hioba
10 24… Dokądże nas trzymać będziesz w niepewności? Jeśli ty jesteś Chrystusem, powiedz nam jawnie.