Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-162-5
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
— Mów do mnie, Shannon! — zażądał stanowczo.
Gwałtownie usiadła prosto, popatrzyła na niego jak wrona na drewniane pięć centów i po sekundzie uśmiechnęła się radośnie.
— Przepraszam, skipper. Co pan mówił?
— Powiedziałem, że chcę wiedzieć, co odkryłaś — wyjaśnił Caslet z cierpliwością rezerwowaną zazwyczaj dla małych dzieci albo tępych przełożonych.
Porucznik Foraker miała na tyle przyzwoitości, by się zarumienić.
— Tego, tak, sss… towarzyszu komandorze. Problem w tym, że nie do końca jestem pewna, co odkryłam. Nie możemy przypadkiem podkraść się troszkę bliżej?
— Nie możemy — uciął stanowczo temat.
Shannon znała rozkazy równie dobrze jak on i nie powinna o to pytać. Nie żeby nie miała racji, bo sam uważał, że powinni zbliżyć się do nadlatujących okrętów, ale niestety rozkazy sformułował ktoś paranoicznie przezorny. Vaubon miał za wszelką cenę uniknąć wykrycia, co oznaczało w praktyce zakaz włączania napędu.
W opinii towarzysza komandora Warnera Casleta był to czysty idiotyzm ograniczający jedynie skuteczność wykonania zadania. Jego krążownik został wysłany po to, by jak najdokładniej zidentyfikował skład zgrupowania przeciwnika, gdy ten się tylko pokaże. Znajdował się o sto tysięcy kilometrów od granicy wejścia w nadprzestrzeń wewnątrz systemu Casca i żeby skutecznie wykonać zadanie, powinien po odkryciu wroga zbliżyć się na tyle, by uzyskać jednoznaczną identyfikację wszystkich jego okrętów przy użyciu aktywnych sensorów, po czym zawrócić i zniknąć w nadprzestrzeni. Było fizyczną niemożliwością, by ktokolwiek zdołał mu w tym przeszkodzić, i nie istniał żaden logiczny powód, dla którego nie miałby tego zrobić. Królewska Marynarka nic by nie skorzystała na wiedzy, że w systemie czekał zwiadowca strony przeciwnej, który odkrył przybycie jej okrętów, zidentyfikował je i poleciał zameldować o wszystkim gdzie trzeba. Gdyby Royal Manticoran Navy nie doszła do wniosku, że przeciwnik interesuje się systemem Casca, nie wzmacniałaby stacjonujących tu sił, toteż potwierdzenie, że Ludowa Marynarka rzeczywiście wykazuje owo zainteresowanie, nie mogło zaszkodzić planom dowództwa. Tym bardziej, że z tego co wiedział, głównym celem operacji „Pozór” było utwierdzenie przeciwnika w tym mniemaniu. Zakaz ujawniania obecności jego okrętu utwierdził jedynie komandora Casleta w przekonaniu, że najlepszy nawet oficer głupieje, kiedy osiąga stopień flagowy.
— No, to wszystko, co mogę panu powiedzieć, to będą przypuszczenia, skipper — ostrzegła Shannon.
— W takim razie przypuszczaj.
— Dobrze, sir. — Kolejne polecenie podświetliło dwa z trzynastu widocznych na ekranie symboli oznaczających okręty liniowe. — Wygląda na to, że zmodernizowano je bardziej, niż przypuszczaliśmy, bo ze wszystkich mam emisje sprzętu używanego przez Królewską Marynarkę. Musieli wymienić wszystkie aktywne sensory, ale z tych dwóch tutaj mam emisje Alfa Romeo 7 Baker, skipper.
— Doprawdy? — mruknął Caslet.
Foraker energicznie przytaknęła, ciężko z siebie zadowolona.
Miała powody: AR-7(b) był standardowym radarem montowanym na wszystkich dreadnaughtach i superdreadnaughtach Ludowej Marynarki. Nie był tak dobry jak te używane przez RMN, choć głównie z powodu rozdzielczości pozwalającej na lepszy odczyt i wzmocnienie sygnału odebranego. AR-7(b) miał taką samą moc i zasięg i był naprawdę dobrym urządzeniem, toteż rozsądne było, że Marynarka Graysona zostawiła nie uszkodzone radary na zdobytych okrętach.
— Aha — potwierdziła Shannon i spoważniała. — problem w tym, że jestem pewna tylko tych dwóch. Próbowałam znaleźć współzależność między siłami napędów i przyspieszeniem, ale nic nie wyszło, prawdopodobnie przez te nowe kompensatory bezwładnościowe, które RMN montuje na wszystkich okrętach od pewnego czasu. Nawet nie wiemy dokładnie, o ile są lepsze od starych, a ponieważ te okręty nie lecą z maksymalną prędkością, nie mam pełnego odczytu możliwości ich napędów. Lepiej powinno się udać z masą, bo nasze superdreadnoughty są mniejsze. Zaraz, coś mi świta…
Co jej świtało, Caslet się nie dowiedział, gdyż nagle rozległ się melodyjny sygnał i Shannon zajęła się klawiaturą. Po kilku kolejnych sekundach trzy kolejne okręty dorobiły się białych obwódek.
— No proszę! — ucieszyła się Shannon. — Powinnam przeprosić komputer. To, co mamy, to czysta spekulacja, ale proszę posłuchać, sir… to jest towarzyszu komandorze…
Urwała, spojrzała na Jourdaina z mieszaniną żalu i zniecierpliwienia, po czym wzruszyła ramionami i wróciła do klawiatury, przesuwając kursor na jeden z nie ozdobionych niczym symboli. Równocześnie podjęła przerwane wyjaśnienia:
— Wycisnęłam najlepszy możliwy z tej odległości odczyt siły napędów i porównałam go z przyspieszeniem. Nie da nam to dokładnego wyliczenia masy, ale powinno wskazać, które okręty są większe od pozostałych, prawda?
— Prawda. — Caslet resztką sił powstrzymał się, by nie skląć jej od najgorszych.
Nic by to nie dało, ponieważ Shannon naprawdę nie miała pojęcia, jak go denerwowało traktowanie jak półidioty i całego durnia i tłumaczenie mu po kolei tego, co albo już wiedział od dawna, albo zdążył się wcześniej domyśleć. Używana przez nią metoda łopatologii stosowanej miała jedną zaletę: Shannon tłumaczyła wszystkie drobiazgi, a więc i te, których rozmówca nie znał, jak i te, których zapomniał wziąć pod uwagę.
— Więc tak. Mogę panu powiedzieć, skipper, że to jest największy okręt ze wszystkich, więc założyłam, że to superdreadnaught — wyjaśniła i wskazała trzy jednostki z białymi obwódkami. — Te mają zbliżoną masę, ale osiągają taką samą prędkość przy mocy napędów mniejszej o pięć procent. Zakładając, że wszystkie mają nowe kompensatory, oznacza to, że są mniejsze od pierwszego, ale niewiele. Skoro pierwszy to superdreadnaught, nie mogą być dreadnaughtami, bo byłyby największe w swej klasie w całej znanej galaktyce. Co więcej, sygnatury ich napędów pasują do tych dwóch, które mają nasze radary.
— Royal Manticoran Navy ma też trochę mniejszych superdreadnaughtów — przypomniał Caslet.
— Zgadza się. Wiemy jednak, ile ich jest, i właśnie sprawdzałam, co o ich dyslokacji wie nasz wywiad. Razem jest ich pięćdziesiąt trzy. Trzydzieści dwa są ponoć w Thetis i Lowell, pięć gdzieś na północ od Grendelsbane, a dziesięć wchodzi w skład Home Fleet. Ponieważ nic nie miało prawa tak szybko przylecieć tu z systemu Manticore, możemy ich nie brać pod uwagę. Naturalnie przy założeniu, że wywiad znowu nie dał dupy. Pozostaje więc sześć, o których nic nie wiemy. Ponieważ pięć jest mniejszych od wzorcowego, istnieją dwie możliwości: albo są to okręty klasy DuQuesne przekazane przez Royal Manticoran Navy Marynarce Graysona, albo mamy przez sobą osiemdziesiąt procent nie zlokalizowanych dotąd mniejszych superdreadnaughtów wchodzących w skład RMN. Nie wiem, jakie są statystyczne szansę tej drugiej kombinacji, ale sądzę, że nieduże.