Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 119
Перейти на страницу:

Było ich kilka. Najbardziej gryzło go wciąż, co też mógł mówić w swoim delirium. Replika Brekke wcale go tak naprawdę nie uspokoiła. Próbował zmusić się do myślenia o tamtym okresie, ale nie pamiętał nic poza gorącem i zimnem, żywymi, ale niejasnymi koszmarami.

Pomyślał o odwiedzinach swojego opiekuna. A więc Lytol go lubi! Zapomniał zapytać Lytola o Coranę. Powinien jej przesłać jakąś wiadomość. Musiała słyszeć o jego chorobie. Ale to tylko ułatwiało zerwanie tego związku. Teraz kiedy zobaczył Sharrę, nie mógłby dalej ciągnąć związku z Coraną. Musi pamiętać, żeby zapytać Lytola.

O czym mówił, kiedy miał gorączkę? W jaki sposób mówią rozgorączkowani chorzy? Czy są to urywane zdania, jakieś fragmenty? Całe zwroty? Może nie musi się martwić. Przynajmniej nie o to, co powiedział w gorączce.

Nie podobało mu się, że Lord Groghe pojawił się tak ni stąd, ni zowąd, żeby go skontrolować. Gdyby nie zachorował, Lord Groghe nigdy nie dowiedziałby się o tej części Kontynentu Południowego. A przynajmniej dowiedziałby się dopiero wtedy, kiedy by tego chcieli jeźdźcy smoków. I ta góra! To zbyt niezwykły rys krajobrazu, żeby o nim zapomnieć. Każdy smok będzie umiał ją odnaleźć. A może nie? Jeżeli jeździec nie miał bardzo wyraźnego obrazu w umyśle, to smok nie zawsze widział wystarczająco ostro, żeby skoczyć pomiędzy. Obraz z drugiej ręki? D’ram i Tiroth tak zrobili z opisu Mistrza Robintona. Ale D’ram i Tiroth mieli wielkie doświadczenie.

Jaxom chciał wyzdrowieć. Chciał się dostać w pobliże tej góry. Chciał być pierwszy. Jak długo zajmie mu dochodzenie do zdrowia?

Pozwolono mu troszkę popływać następnego dnia, które to ćwiczenie, jak mówiła Brekke, miało mu wzmocnić mięśnie, a dowiodło tylko, że ich nie ma. Gdy tylko znalazł się na swoim posłaniu na plaży, wyczerpany zapadł w głęboki sen.

Obudzony dotknięciem Sharry krzyknął i usiadł wyprostowany, rozglądając się dookoła.

— Co się stało, Jaxomie?

— Sen! Koszmar! — Pewien był, że stało się coś złego. Potem wzrok jego padł na Rutha, który wyciągnął się jak długi, z pyskiem o łokieć od jego stóp, a przynajmniej z tuzin jaszczurek ognistych zwinęło się kłębek i leżało na nim lub obok niego, drgając w rytm własnych snów.

— No, teraz już nie śpisz. Co się stało?

— Ten sen był taki żywy… a teraz przepadł. A tak go chciałem zapamiętać.

Sharra położyła mu na czole chłodną dłoń. Odepchnął ją.

— Nie mam gorączki — powiedział kapryśnie.

— Nie, nie masz. Czy boli cię głowa? Widzisz jakieś plamki?

Zniecierpliwiony i rozzłoszczony zaprzeczył, a następnie westchnął i uśmiechnął się do niej przepraszająco.

— Ależ jestem nieprzyjemny, prawda?

— Rzadko kiedy. — Uśmiechnęła się szeroko, a następnie usiadła na piasku obok niego.

— Jeżeli codziennie będę pływał trochę dłużej i dalej, ile czasu zajmie mi całkowity powrót do zdrowia?

— Dlaczego tak się do tego palisz?

Jaxom uśmiechnął się szeroko, skręcając głowę w kierunku góry.

— Chcę się tam dostać przed Groghe’em.

— Och, myślę, że uda ci się to bez problemów. — Twarz Sharry przybrała figlarny wyraz. — Będziesz teraz z dnia na dzień coraz mocniejszy. Nie chcemy tylko, żebyś zbyt szybko się forsował. Lepiej niech to teraz trwa o parę dni dłużej, niż żebyś miał mieć nawrót i musiał jeszcze raz przejść przez wszystko.

— Nawrót? A skąd będę wiedział, czy go mam?

— To łatwe. Plamy i bóle głowy. Bardzo cię proszę, postępuj według naszych wskazówek, Jaxomie.

Prośba w jej niebieskich oczach była szczera, a Jaxomowi przyjemnie było wyobrażać sobie, że to było dla niego, Jaxoma, a nie dla niego, pacjenta. Nie odrywając od niej oczu powoli skinął głową na znak zgody i został nagrodzony uśmiechem.

F’nor i D’ram przybyli późnym popołudniem, w rynsztunku bojowym, z pełnymi workami smoczego kamienia przerzuconymi przez grzbiety smoków.

— Jutro Nici — powiedziała Jaxomowi Sharra, zauważywszy jego pytające spojrzenie.

— Nici?

— One padają na całym Pernie, a tu nad zatoczką padały już trzy razy, odkąd zachorowałeś. Dokładnie mówiąc już w dzień po tym, jak zachorowałeś! — Uśmiechnęła się szeroko, kiedy mu szczęka opadła ze zdumienia. — To była rzadka rozkosz obserwować smoki na niebie. Musieliśmy ochronić przed Nićmi tylko teren schronienia. Resztą zajęły się robaki piaskowe lub jak je niektórzy nazywają: pędraki. — Zachichotała. — Tiroth skarży się, że to nie jest porządna walka, kiedy nie ściga się Opadu do samego końca. Zaczekaj tylko, jak zobaczysz Rutha w akcji. O tak, nic nie mogło go powstrzymać przed lotem. Brekke go nasłuchuje, a oczywiście Tiroth i Canth wszystkim dyrygują. Jest taki dumny z siebie, że może cię chronić!

Jaxom, opanowany przez różnorodne emocje, przełknął ślinę; na pierwszy plan wybijało się zmartwienie, że Sharra tak od niechcenia to wyjaśnia.

— Zresztą ty zdawałeś sobie sprawę z Nici. Jak się raz zostanie smoczym jeźdźcem to ewidentnie nie zapomina się… nawet w gorączce. Jęczałeś coś, że nadciągają Nici, a ty nie możesz oderwać się od ziemi. — Na szczęście przyglądała się smokom, które ślizgowym lotem schodziły do lądowania na plaży, ponieważ Jaxom był pewien, że zdradziłby go wyraz twarzy. — Mistrz Oldive mówi, że my, ludzie, również mamy instynkt, ukryty głęboko w naszej świadomości, na który reagujemy automatycznie. Tak jak ty zareagowałeś na Opad Nici, mimo że byłeś taki chory. Ruth to taki dzieciak. Zapewniam cię, że bardzo się o niego troszczyłam po każdym Opadzie i pilnowałam, żeby przy pomocy jaszczurek ognistych pozbył się całego smrodu smoczego kamienia ze skóry.

Pomachała na powitanie F’norowi i D’ramowi, którzy przechadzali się po plaży, poluzowując swój rynsztunek bojowy. Canth i Tiroth zrzuciły już z siebie worki ze smoczym kamieniem i z wysoko wyciągniętymi skrzydłami, postękując z radości, brodziły w letniej wodzie. Ruth ślizgał się po powierzchni, chcąc do nich dołączyć. Chmara jaszczurek ognistych trajkotała nad tymi trzema smokami; takie towarzystwo przysparzało już wiele radości.

— Wróciło ci trochę kolorów, Jaxomie. Lepiej wyglądasz! — powiedział F’nor, chwytając jego dłoń na powitanie.

D’ram skinął głową, zgadzając się z F’norem.

Świadom, jak wiele zawdzięcza obydwu jeźdźcom, Jaxom wyjąkał jakieś słowa podziękowania.

— Powiem ci coś — powiedział F’nor kucając — to była rzadka rozkosz patrzeć na tego twojego malca przy robocie w powietrzu. To prawdziwy artysta, gdy trzeba nagle zmienić kierunek. Dopadł trzy razy więcej Nici niż nasze olbrzymy. Dobrze go trenowałeś!

— Nie przypuszczam, żeby uznano mnie za dość silnego, żebym mógł zwalczać jutro Nici?

— Nie i jeszcze przez jakiś czas nie — odpowiedział stanowczo F’nor. — Wiem, jak się czujesz, Jaxomie — ciągnął dalej, opadając obok niego na maty. — Czułem się w ten sam sposób, kiedy byłem ranny i nie wolno mi było zwalczać Nici. Ale teraz twoim jedynym obowiązkiem wobec Warowni i Weyru jest wrócić do sił. Masz czas porządnie się rozejrzeć po tym kraju! Zazdroszczę ci tej szansy. Naprawdę! — Uśmiech F’nora pełen był szczerej zazdrości. — Nie miałem czasu, żeby polatać sobie tutaj gdzieś dalej, nawet już po Opadzie. Las ciągnie się daleko we wszystkie strony. — F’nor wykonał szeroki gest ręką. — Zobaczysz. Czy przywieźć a materiały piśmiennicze, kiedy tu będę leciał następnym razem, żebyś mógł założyć Kronikę? Nie będziesz mógł jeszcze przez jakiś czas wyprawiać się przeciw Niciom, ale będziesz tak ciężko pracował Jaxomie, że walka wyda ci się rozkoszą!

1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)