Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Biały smok [The White Dragon - pl]
Biały smok [The White Dragon - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Biały smok [The White Dragon - pl]

Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:

Perneńczycy mają problem — ich smoki się starzeją. Trwają więc dyskusje nad ochroną gatunku i w końcu zapada decyzja. Jeźdzcy wykradają jajo smoczycy Ramoth i umieszczają je w przeszlości, chcąc w ten sposób zapewnić sobie przetrwanie smoczego rodu. Nie wiedzą jednak, że podejmując się tego ryzykownego czynu, sprowadzają na siebie niebezpieczeństwo, które trudno było przewidzieć. W starciu z nowym problemem potrzebna będzie im i odwaga i spryt.
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 119
Перейти на страницу:

— Niech cię nie zwiedzie zachowanie Lorda Groghe, Sharro — powiedział Jaxom. — Ma umysł równie bystry jak Mistrz Robinton. A jeżeli D’ram go tu przywiózł, to F’lar i Lessa musieli o tym wiedzieć. Nie przypuszczam, żeby pragnęli jego powrotu tutaj… ani żeby rozglądał się po tym kraju.

— Jeżeli Lessa naprawdę pozwoliła Lordowi Groghe na przyjazd, to usłyszy ode mnie, nic się nie bój — odparła Brekke, zaciskając z dezaprobatą usta. — To nie jest łatwy gość dla rekonwalescenta. Na tę gorączkę chorowałeś Jaxomie przez szesnaście dni…

— Co? — Oszołomionego Jaxoma aż podniosło na łóżku. Ale… ale…

— Płomienna grypa jest niebezpieczna dla dorosłych — powiedziała Sharra. Zerknęła na Brekke, która skinęła głową. — Byłeś bliski śmierci.

— Ja? — przerażony Jaxom dotknął ręką głowy. Brekke znowu skinęła głową.

— Jak widzisz, nie bez powodu chcemy, byś wolno powracał do zdrowia.

— Byłem bliski śmierci? — Jaxom nie mógł dojść do siebie.

— Rekonwalescencja będzie długa, żebyś całkiem wydobrzał. A teraz myślę, że przyszedł czas na coś do jedzenia — powiedziała Brekke i wyszła z pokoju.

— Byłem bliski śmierci? — Jaxom zwrócił się do Sharry.

— Obawiam się, że tak. — Wydawała się bardziej rozbawiona, niż zatroskana jego reakcją. — Ważne jest to, że nie umarłeś. Bezwiednie spojrzała w kierunku plaży i westchnęła z ulgą. Uśmiechnęła się przelotnie, ale Jaxom zauważył, że jej pełne wyrazu oczy pociemniały na wspomnienie jakiegoś smutku.

— Kto ci umarł na płomienną grypę, Sharro, że cię to tak smuci? — Nikt, kogo byś dobrze znał, Jaxomie, i nikt, kogo ja bym dobrze znała. Tylko, że… tylko że żaden uzdrowiciel nie lubi tracić pacjentów.

Nie udało mu się dowiedzieć nic więcej na ten temat i przestał nawet próbować, kiedy zobaczył, że tak dotkliwie odczuwa tamtą śmierć.

Następnego ranka, przeklinając, gdyż chwiał się na nogach, Jaxom z pomocą Brekke i Sharry udał się na plażę. Ruth rwał się w jego kierunku po piasku. Niemal go stratował z radości. Brekke surowo rozkazała Ruthowi, by stał spokojnie, bo inaczej zwali Jaxoma z nóg. Oczy smoka zaczęły wirować z zatroskania i zanucił na przeprosiny, wyciągając głowę bardzo ostrożnie w kierunku swego jeźdźca, niemal jak gdyby obawiał się przytulić pyskiem do niego na powitanie. Jaxom objął smoka. Ruth napiął mięśnie, żeby podtrzymać ciężar ciała przyjaciela, tak pełen zachęty, że niemal rozedrgany jak struna. Łzy popłynęły w dół po policzkach Jaxoma, który je szybko wytarł o miękką skórę Przyjaciela. Kochany Ruth. Cudowny Ruth. Nieproszona przyszła Jaxomowi do głowy myśclass="underline" Gdybym tak umarł na tę płomienną grypę…

Ale nie umarłeś, powiedział Ruth. Zostałeś. Kazałem ci. A teraz jesteś już dużo silniejszy. Będziesz coraz silniejszy z każdym dniem i będziemy pływać, i opalać się, i będzie dobrze.

Głos Rutha brzmiał tak dziko, że Jaxom musiał uspokajać go słowami i pieszczotami, aż Brekke i Sharra zaczęły nalegać, żeby lepiej usiadł zanim się przewróci. Przygotowały dla niego materac z plecionych wstęgowatych liści palmowych. Ułożyły go pod pochylającym się w kierunku lądu pniem, spory kawałek od brzegu, żeby uniknąć wystawiania rekonwalescenta na pełne światło słoneczne. Pomogły mu teraz przejść na to posłanie. Ruth wyciągnął się tak, że głowę położył tuż przy boku Jaxoma, a jego oczy wirowały lawendowym kolorem napięcia.

F’lar i Lessa przybyli w południe, kiedy już Jaxom zdążył się troszkę zdrzemnąć. Był zaskoczony, gdy okazało się, że mimo całej swojej oschłości, Lessa była gościem kojącym, cichym, obdarzonym łagodnym głosem.

— Musieliśmy pozwolić Lordowi Groghe przylecieć tu osobiście, Jaxomie, chociaż jestem pewna, że nie byłeś zachwycony jego wizytą. Według pogłosek już umarłeś i Ruth także. — Lessa wyraziście wzruszyła ramionami. — Złym wieściom nie potrzeba harfiarza.

— Lorda Groghe bardziej interesowało to, gdzie jestem, niż to w jakim jestem stanie, czyż nie? — zapytał Jaxom zjadliwie.

F’lar skinął głową i szeroko się do niego uśmiechnął.

— Dlatego musieliśmy pozwolić, żeby D’ram go tu przywiózł. Smok — wartownik z Warowni Fort jest za stary, żeby z umysłu Groghe’a poznać docelowe miejsce.

— Miał również ze sobą swoją jaszczurkę ognistą — powiedział Jaxom.

— Nieznośne stworzenia — powiedziała Lessa z oczami błyszczącymi ze zdenerwowania.

— Te same nieznośne stworzenia bardzo się przydały przy ratowaniu życia Jaxoma, Lesso — stwierdziła Brekke stanowczo.

— W porządku, potrafią być przydatne, ale moim zdaniem ich złe nawyki dalece przeważają nad dobrymi.

— Mała królowa Lorda Groghe może i jest inteligentna ciągnęła dalej Brekke — ale nie na tyle sprytna, żeby go doprowadzić tutaj o własnych siłach.

— To nie w tym problem — skrzywił się F’lar. — On teraz już widział tę górę. I układ terenu.

— No to my pierwsi zgłosimy do niego swoje prawo — odparła zdecydowanie Lessa. — Nie obchodzi mnie to, ilu synów Groghe’a chce się tu osiedlić, pierwszeństwo w wyborze należy do smoczych jeźdźców Pernu. Jaxom może pomóc…

— Jeszcze trochę czasu upłynie, zanim Jaxom będzie mógł w czymkolwiek pomóc — powiedziała Brekke, wtrącając się tak gładko, że Jaxom zaczął zastanawiać się, czy źle zrozumiał wyraz zdumienia na twarzy Lessy.

— Nie martw się. Wymyślę coś, żeby pohamować ambicje Lorda Groghe — dodał F’lar.

— Jeżeli jeden się tu dostanie, inni podążą za nim — powiedziała z namysłem Brekke — i nie bardzo można im to mieć za złe. Ta część Kontynentu Południowego jest dużo piękniejsza niż to nasze pierwsze osiedle.

— Ciągnie mnie, żeby dostać się w pobliże tej góry — powiedział F’lar, odwracając głowę na południe. — Jaxomie, wiem, że niewiele dotąd mogłeś zdziałać, ale jaka część tych jaszczurek ognistych wokół Rutha to Południowcy?

— One nie są z Weyru Południowego, jeżeli o to się martwisz — powiedziała Sharra.

— Skąd wiesz? — zapytała Lessa.

Sharra wzruszyła ramionami.

— Nie dadzą się dotknąć. Lecą pomiędzy, jeżeli tylko ktoś się do nich zbliży. To Ruth je fascynuje. Nie my.

— My nie jesteśmy ich ludźmi — powiedział Jaxom. — Teraz, kiedy mogę już dostać się do Rutha, zobaczę, czego uda mi się dowiedzieć od niego na ich temat.

— Bardzo bym chciała, żebyś to zrobił — powiedziała Lessa. A jeżeli są tu jakieś jaszczurki z Weyru Południowego… — Pozwoliła, by to zdanie zawisło nie dokończone.

— Myślę, że powinniśmy dać Jaxomowi odpocząć.

F’lar zachichotał wskazując ręką Lessie, by szła przed nim.

— Ale z nas goście. Przyszliśmy się z nim zobaczyć i nie daliśmy mu dojść do słowa.

— Ostatnio niewiele robiłem i nie mam o czym opowiadać. Jaxom rzucił srogie spojrzenie na Brekke i Sharrę. — Wrócicie, to będę miał o czym mówić.

— Jeżeli wydarzy się coś ciekawego, niech Ruth skontaktuje się z Mnemethem lub Ramoth.

Brekke i Sharra wyszli razem z Przywódcami Weyru, a Jaxom wdzięczny był za tę chwilę wytchnienia. Słyszał, jak Ruth rozmawia z dwoma bendeńskimi smokami i zachichotał, kiedy Ruth stanowczo poinformował Ramoth, że wśród jego nowych przyjaciół nie ma żadnych jaszczurek ognistych z Weyru Południowego. Jaxom zastanawiał się, czemu wcześniej nie wpadł na to, żeby zapytać znajome Rutha o ich ludzi. Westchnął. Ostatnio rozmyślał przede wszystkim o swojej chorobie i o tym, jak bliski był śmierci, a to było ponure. Nastrój mu się poprawi, gdy zajmie się rozwiązywaniem zagadek.

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 119
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)