Biały smok [The White Dragon - pl]
- Автор: Маккефри Энн
- Год: 1995
- Язык: польский
- Год: Amber
- ISBN: 83-7082-890-6
- Переводчик: Anna Wojtaszczyk
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Biały smok [The White Dragon - pl]». Краткое содержание книги:
Kiedy Jaxom wchodził do własnych pomieszczeń, żeby przebrać się ze śmierdzącego ubrania bojowego, przechodząc obok stołu zobaczył szkic zatoczki i przypomniał sobie o tym, co obiecał poprzedniego wieczora. Pomyślał tęsknie, jak gorąco grzało słońce nad tą zatoczką. Jego promienie wyprażyłyby przeziębienie z jego kości i wysuszyły zaflegmienie z głowy i piersi.
Chętnie popływałbym w wodzie, powiedział Ruth.
— Nie jesteś za bardzo zmęczony, prawda?
Jestem zmęczony, ale chętnie popływałbym w zatoczce, a potem poleżał na słońcu. Tobie to by też dobrze zrobiło.
— Odpowiada mi to aż do samej skorupy — powiedział Jaxom, zdzierając z siebie ubranie. Nakładał właśnie świeże futra, kiedy nerwowo zastukawszy w półotwarte drzwi, przybył sługa z jedzeniem.
Jaxom wskazał gestem stół roboczy, a następnie poprosił tego człowieka, żeby zabrał porozrzucane ubrania do czyszczenia i żeby je dobrze przewietrzył. Popijał właśnie gorące wino, dmuchając, żeby go tak nie piekło w usta, kiedy uświadomił sobie, że minie jeszcze wiele godzin, zanim Lytol powróci do Warowni, a więc nie będzie mógł poinformować opiekuna o swoich zamiarach. Ale nie musi czekać. Może polecieć tam i wrócić, zanim Lytol powróci do Warowni. Potem jęknął. Zatoczka znajdowała się w pół drogi dookoła świata; tak bardzo chciał, żeby słońce wyprażyło z jego ciała chorobę, a ono będzie już nisko nad horyzontem.
Ale będzie ciepło jeszcze przez wystarczająco długi czas, powiedział Ruth. Ja naprawdę chcę tam polecieć.
— Polecimy, polecimy. — Jaxom przełknął pospiesznie resztkę grzanego wina i sięgnął po przypieczony ser i grzanki. Nie był głodny. Właściwie to zapach jedzenia budził w nim mdłości. Zwinął jedno ze swoich futer do spania, żeby nie lepił mu się piasek do skóry, zarzucił na ramię mały plecak i ruszył. Zostawi wiadomość u sługi. Nie, to nie wystarczy. Jaxom zawrócił do stołu, plecak obijał mu się o żebra. Napisał pospieszną notatkę do Lytola i zostawił ją opartą pomiędzy kufelkiem a talerzem, gdzie wyraźnie rzucała się w oczy.
Kiedy polecimy? — zapytał Ruth niemal płaczliwie, tak mu tęskno było do kąpieli i ciepłego piasku.
— Już idę. Idę! — Jaxom zboczył do kuchni, zgarnął kilka pasztecików z mięsem i trochę sera. Może później być głodny.
Naczelny kucharz polewał sosem pieczeń, a jej zapach również przyprawiał młodzieńca o mdłości.
— Batunonie, zostawiłem wiadomość dla Lorda Lytola w moim pokoju. Ale gdybyś go zobaczył pierwszy, powiedz mu, że poleciałem do zatoczki wymyć Rutha.
— Niebo jest już wolne od Nici? — zapytał Batunon z chochlą zawieszoną nad pieczenią.
— Całe Nici obrócone w pył. Lecę wymyć nasze skóry ze smrodu.
13.
Zatoczka na Kontynencie Południowym, 15.7.7 — 15.8.7
Jaxom obudził się i poczuł, jak coś mokrego ześlizguje mu się z czoła na nos. Poirytowany zmiótł to z twarzy.
Czy czujesz się lepiej? W głosie Rutha tak wymownie zabrzmiała pełna smutku nadzieja, że jego jeździec poczuł się zaskoczony.
— Czy czuję się lepiej? — Nie w pełni rozbudzony Jaxom spróbował się podnieść na łokciu, ale nie zdołał poruszyć głową, którą mu ktoś musiał zaklinować.
Brekke mówi: leż spokojnie.
— Leż spokojnie, Jaxomie — rozkazała Brekke. Poczuł na swojej piersi jej rękę, niepozwalającą mu się poruszyć.
Słyszał, jak gdzieś obok kapie woda. Potem na jego czole została znowu umieszczona jakaś mokra szmatka, tym razem chłodna i aromatyczna. Po obu stronach głowy wyczuwał dwa kloce, miękko wyściełane, bo sięgały od jego policzków do ramion przypuszczalnie po to, żeby powstrzymać go od poruszania głową na boki. Zastanawiał się, co się stało. Dlaczego tu była Brekke?
Byłeś bardzo chory, powiedział Ruth, a jego głos zabarwił niepokój. Bardzo się martwiłem. Przywołałem Brekke. Ona jest uzdrowicielką. Ona mnie usłyszała. Ja cię nie mogłem zostawić. Przyleciała z F’norem i Canthem. Potem F’nor poleciał po tę drugą.
— Czy długo byłem chory? — Jaxom poczuł się skonsternowany, że potrzebne były aż dwie pielęgniarki. Miał tylko nadzieję, że „tą drugą” nie była Deelan.
— Kilka dni — odpowiedziała Brekke, ale Ruth miał chyba na myśli jakiś dłuższy czas. — Teraz już wszystko będzie w porządku. Nareszcie przełamała się gorączka.
— Czy Lytol wie, gdzie jestem? — Jaxom otworzył oczy, stwierdził, że ma je zakryte kompresem i sięgnął, żeby go ściągnąć. Plamki zatańczyły mu przed oczami, mimo że miał je zasłonięte materiałem kompresu, jęknął i zamknął powieki.
— Mówiłam ci, że masz leżeć spokojnie. I nie otwieraj oczu ani nie próbuj z nich zdjąć bandaża — powiedziała Brekke, dając mu lekkiego klapsa po ręce. — Oczywiście, że Lytol wie. F’nor natychmiast go zawiadomił. A ja przesłałam mu wiadomość, jak ci tylko gorączka opadła. Menolly też już nie ma gorączki.
— Menolly? Jakim cudem ona mogła zarazić się ode mnie katarem? Przecież była z Sebellem.
Ktoś jeszcze musiał być w pokoju, bo Brekke nie mogła jednocześnie mówić i śmiać się. Zaczęła mu spokojnie wyjaśniać, że to nie było przeziębienie. Zachorował na to, co Południowcy nazywali płomienną grypą; jej początkowe objawy były podobne do objawów przeziębienia.
— Ale wyzdrowieję, prawda?
— Czy dokuczają ci oczy?
— Prawdę mówiąc, to nie mam ochoty ich znowu otwierać.
— Plamki? Jak gdybyś patrzył prosto w słońce?
— Właśnie.
Brekke poklepała go po ręce.
— To normalne, prawda, Sharro? Jak długo to zwykle trwa?
— Tyle, co bóle głowy. Tak więc miej oczy zakryte, Jaxomie. — Sharra mówiła powoli, jej słowa niemal się zlewały, ale jej niski głos miał w sobie bogatą śpiewność, która spowodowała, że zaczął się zastanawiać, czy jej twarz jest równie piękna jak głos. Wątpił w to. Nikt nie mógł być taki piękny. — Żebyś mi się nie ważył rozglądać. Boli cię jeszcze głowa, prawda? No, to trzymaj oczy zamknięte. Zaciemniłyśmy to pomieszczenie, na ile się dało, ale mógłbyś sobie na stałe uszkodzić wzrok, jeżeli nie będziesz teraz uważał.
Jaxom poczuł, że Brekke poprawia mu kompres.
— To Menolly też zachorowała?
— Tak, ale Mistrz Oldive przesłał nam wiadomość, że lekarstwo bardzo dobrze działa na jej organizm. — Brekke zawahała się. — Ona oczywiście nie zwalczała Nici, ani nie latała pomiędzy, a to bardzo pogorszyło twój stan.
Jaxom jęknął.
— Już wcześniej zdarzało mi się latać pomiędzy, jak byłem przeziębiony i wcale się przez to gorzej nie czułem.
— Jak byłeś przeziębiony to tak, ale nie, jak miałeś płomienną grypę — powiedziała Sharra. — Masz, Brekke. Jest już gotowy dla niego.
Poczuł, że umieszczono mu między wargami słomkę. Brekke powiedziała, żeby ssał przez nią, jako że nie wolno mu podnieść głowy.
— Co to jest? — wymamrotał ze słomką w ustach.
— Sok owocowy — powiedziała Sharra tak skwapliwie, że Jaxom z dużą ostrożnością pociągnął łyk. — To tylko sok owocowy, Jaxomie. Twoje ciało potrzebuje teraz dużo płynów. Ta gorączka cię wysuszyła.