Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-162-5
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
Za jej plecami stał Jared Sutton. W ciągu ostatnich miesięcy młodzieniec nabrał zarówno obycia, jak i pewności siebie, przechodząc od prawie bolesnego uwielbienia do nieśmiałych prób wykazania humoru w odpowiedzi na łagodne złośliwości Honor. Robił to naturalnie z pełnym szacunkiem (porucznikowi, który przestałby okazywać stosowny szacunek admirałowi, niezależnie od tego, jak byłby lubiany przez tegoż admirała, można byłoby jedynie współczuć), ale zaczynał zachowywać się jak ktoś, kto odbył szkolenie na wyspie Saganami. Co było prawdziwym osiągnięciem, biorąc pod uwagę, że nie ukończył tej akademii, a admirał, z którym miał do czynienia, był patronką i kobietą. Teraz jednakże starał się utrzymać kamienny wyraz twarzy, a w jego oczach nie było zwyczajowych radosnych błysków.
— Tak, Jared? — powiedziała i uniosła brwi, bowiem bez słowa podał jej elektrokartę.
Poczuła jego zaniepokojenie dzięki Nimitzowi, a potem przeczytała wiadomość. Wiedziała, że jej reakcja spowodowała wzrost napięcia tak u Mercedes, jak i u Bagwella, ale chwilowo jej to nie obchodziło. Skoncentrowała się na przyswojeniu i przeanalizowaniu tego, co czytała. Gdy doszła do trzeciej strony, zacisnęła usta — było gorzej, niż się spodziewała… Skończyła, zmusiła się do przybrania obojętnego wyrazu twarzy i uniosła głowę.
— Dziękuję, Jared. Przekaż pozdrowienia komandorowi Branniganowi i powiedz mu, by poinformował admirała Matthewsa, że przybędę na pokład Vengenance najszybciej, jak będę mogła — poleciła. — I poproś Maca, żeby przygotował mój galowy mundur.
— Aye, aye, milady. — Sutton wyprężył się i pospieszył wykonać rozkaz.
Honor przeniosła wzrok na stojącego skromnie przy ścianie członka swojej ochrony.
— Simon, poinformuj proszę Andrew, że za kwadrans opuszczam okręt. Niech przekaże to załodze mojej pinasy i spotka się ze mną na głównym pokładzie hangarowym.
— Tak, milady — potwierdził Mattingly i sięgnął po komunikator.
Honor zaś odwróciła się do oficerów i uśmiechnęła bez śladu humoru, widząc ich miny.
— Admirał co prawda nie wymienił szefów sztabów, ale sądzę, że lepiej będzie, jak polecisz ze mną, Mercedes — zdecydowała. — Fred, ty masz tutaj aż za dużo roboty, więc nie ma sensu, żebym cię od niej odciągała. Chcę mieć za godzinę aktualny stan gotowości każdego okrętu.
— Naturalnie, milady. Mogę się dowiedzieć, co się stało?
— Możesz. — Podała mu wiadomość przyniesioną przez Suttona. — Ludowa Marynarka właśnie zajęła systemy Candor i Minette. Admirał Matthews otrzymał potwierdzenia z obu miejsc. Nie wiemy, co chcą osiągnąć, ale sytuacja już zmieniła się raczej radykalnie.
— I to jak… — mruknęła Mercedes. — Jakimi siłami tego dokonali?
— Większymi niż bym sądziła, że będą w stanie zgromadzić podczas naszej ofensywy na Trevor Star. Łącznie użyli ponad trzydziestu superdreadnaughtów — odparła Honor. — Ponieważ chodzi o dwa oddalone od siebie systemy, to i tak słabe siły, jeśli będą chcieli je utrzymać.
— Chyba że do obu wyślą posiłki, milady — dodał Bagwell.
— Chyba że — zgodziła się Honor i spojrzała na chronometr. — Nie mamy teraz czasu na prognozy. Mercedes, spotkamy się na pokładzie hangarowym, a ty, Fred, bierz się za ten raport.
Admirał Wesley Matthews wstał na powitanie, gdy w drzwiach flagowej sali odpraw pojawiła się lady Honor Harrington. Ponieważ admirał Henries miał do pokonania mniejszą odległość, zjawił się kilka minut wcześniej. Nadal jednak zajęty był czytaniem meldunków, które otrzymał Matthews. Lady Harrington zjawiła się w towarzystwie dwóch członków ochrony. Major LaFollet omiótł spojrzeniem kabinę i bez protestu wycofał się z podkomendnym na znak patronki. Matthews doceniał ten gest, bo choć nie miał zastrzeżeń co do profilaktyki dotyczącej spraw bezpieczeństwa lady Harrington, wolał, by przy takich jak ta rozmowach tak wysokich oficerów nie było zbędnych świadków.
I nie chodziło tu o zachowanie tajemnicy, bo sprawa, która ich tu sprowadziła, szybko zostanie podana do publicznej wiadomości. Chodziło po prostu o zasadę. A to spotkanie było o tyle trudne, że admirał Henries był o trzydzieści standardowych lat starszy od lady Harrington, co powodowało, że najmłodszy wiekiem był Matthews. A równocześnie był on najstarszym rangą oficerem Sojuszu w systemie, więc do niego należało podjęcie decyzji, co robić z całym tym pasztetem.
— Proszę usiąść, milady — zaproponował.
Honor zajęła wskazany fotel, Mercedes usiadła w sąsiednim i zajęła się meldunkami, na podstawie których Matthews zarządził odprawę. Honor zignorowała ekran komputera, przyglądając się Matthewsowi. Widząc, że to zauważył, uniosła pytająco brew. Odpowiedział jej lekkim wzruszeniem ramion, a potem przybrał zwyczajowy, pozbawiony ekspresji wyraz twarzy. Henries zakończył lekturę i uniósł głowę.
— No to nas kutasy zaskoczyli — ocenił szczerze Henries.
Matthews skinął głową, choć nie był zachwycony dosadnym językiem admirała. Nie było to zgodne z przyjętymi we wszystkich flotach zasadami dobrego wychowania obowiązującymi oficerów na służbie, ani też nie licowało z dobrymi manierami w obecności kobiety, choć nie wątpił, że lady Harrington potrafi kląć nie gorzej od Henriesa. Nic nie mógł jednak na to poradzić — sir Alfred był kompetentnym oficerem, jednakże młodość spędził w marynarce handlowej, a stopnia i tytułu dorobił się ciężką pracą, zaczynając od stopnia podoficera, co nawet w RMN było niezwykłym osiągnięciem. Utrzymał dosadny język świadomie — jako przypomnienie tego sobie i innym — a reszta oficerów flagowych Królewskiej Marynarki wyraziła na to milczącą zgodę. Jak na urodzonego na planecie Manticore był niski i krępy, ale i tak wyższy od Matthewsa. Teraz przeczesał dłonią krótko ścięte blond włosy. Nie krył poważnego zaniepokojenia.
— Jak oni, do licha, zdołali wycofać tyle okrętów liniowych z frontu?! — dodał, powtarzając nieświadomie wcześniejsze pytanie Honor. — A skoro już im się to udało, to po cholerę marnowali siły na rajd po takich zadupiach, zamiast polecieć na Thetis?
— Jeżeli to jest tylko rajd, sir Alfredzie — zauważyła cicho Honor, a widząc spojrzenie Henriesa, dodała: — Nawet jeśli to tylko rajd, to i tak ma pan rację. Wysłali dobre siedem procent okrętów liniowych sto pięćdziesiąt lat świetlnych za front i użyli ich do zajęcia dwóch systemów, które ani dla nich, ani dla nas nie są specjalnie istotne. To raczej głupie posunięcie, jeśli dzięki spowodowanemu przez to osłabieniu ich sił admirał White Haven zdobędzie Trevor Star. Nie mam nic przeciwko temu, by przeciwnik postępował głupio, ale przy takim stopniu głupoty nieodparcie nasuwa się wniosek, że chodzi im o coś innego i że jeszcze nie odkryli kart, a to jest po prostu dywersja.
— Nie sądzi pani, że chodzi im o zmuszenie earla White Haven do osłabienia sił poprzez oddelegowanie stosownych oddziałów, by odbiły te systemy? — spytał Henries.
— To możliwe. Ale równie możliwe jest inne rozwiązanie tyle tylko, że nie wiemy jakie.
Henries przytaknął ruchem głowy, Matthews zrobił to samo. Mimo niewyparzonej gęby sir Alfred zawsze okazywał lady Harrington należny jej jako patronce szacunek, chociaż w Royal Manticoran Navy miała nadal tylko stopień kapitana. Była to jedna z rzeczy, które Matthewsowi się u niego podobały. I dość jasno świadczyła, że lady Honor Harrington cieszy się w Królewskiej Marynarce poważaniem i autorytetem, obojętne czy znajdowała się w czynnej służbie, czy na połowie pensji.
— To właśnie jest nasz podstawowy problem — wtrącił. — Ponieważ jednak nie potrafimy na poczekaniu znaleźć jego rozwiązania, należy skoncentrować się na tym, jak powinniśmy zareagować.