Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-162-5
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
ROZDZIAŁ XVII
— O tutaj! Widzicie? — Honor wskazała na główny ekran taktyczny i spojrzała na Mercedes Brigham i Freda Bagwella.
Cała trójka oglądała nagranie ostatnich ćwiczeń, a ponieważ holoprojekcja na pokładzie flagowym była zbyt mała, by pokazać szczegóły, o które chodziło Honor, użyła największego ekranu w centrum kierowania walką. Teraz przyglądała się ich twarzom. Skupili się na tym, co widzieli na samym środku ekranu. Wiedziała, że próbują zrozumieć to, co ona już wydedukowała, i zobaczyć wyniki tego rozumowania tam, gdzie powinny się znajdować na ekranie. Pierwsza do właściwych wniosków doszła Mercedes, o czym świadczyła nierozpoznawalna, stłumiona inwektywa, sądząc po tonie. Bagwell nadal nie wiedział, o co chodzi, wnioskując po minie.
— Widzę, milady, ale nie wiem, co to takiego — przyznał, wlepiając oczy w słaby ślad, a raczej cień śladu widoczny na zapisie.
Uczciwość była jedną z cech, które Honor u niego lubiła. Co prawda jego upór, by robić wszystko zgodnie z planem, czasami doprowadzał ją do furii, ale kiedy czegoś nie wiedział, przyznawał to otwarcie.
— Mercedes? — Brigham westchnęła.
— Wiem, co to takiego — przyznała kwaśno. — To jest, Fred, sonda zwiadowcza wyposażona w osłony typu stealth i lecąca z minimalną prędkością. Przeleciała przez sam środek naszego szyku.
— Sonda zwiadowcza? — Bagwell zamrugał gwałtownie oczami i nagle go olśniło. — To w ten sposób admirał Henries dowiedział się, co zamierzamy!
— W rzeczy samej — przyznała z niechęcią Honor: nie spodziewała się, że sir Alfred Henries dowodzący eskadrą RMN, która zawitała do systemu po drodze na front, okaże się aż tak pomysłowy.
Potrząsnęła głową z rezygnacją — ładnych parę godzin spędziła z Mercedes i Bagwellem, planując powitalną niespodziankę, która miała wszelkie szansę na sukces. I gdyby nie ta sonda, zakończyłaby się nim.
Systemy radioelektroniczne Ludowej Marynarki były znacznie gorsze od używanych przez Royal Manticoran Navy, toteż by uzyskać zbliżone wyniki, wymagały znacznie większych anten i więcej sprzętu wewnątrz okrętów. Marynarka Graysona przy modernizacji nie mogła się oprzeć pokusie i wykorzystała dostępne miejsca w tym samym celu, ale z zupełnie innym skutkiem. Wyrzucono bowiem urządzenia wyprodukowane w Republice, a zainstalowano podobne pochodzące z Królestwa, tyle że weszło ich tam znacznie więcej. Dzięki temu Terrible miał wyposażenie do prowadzenia wojny radioelektronicznej takie jak liczący szesnaście milionów ton masy orbitalny fort. Honor była z tego jak najbardziej zadowolona: skoro ktoś zamierzał strzelać do jej okrętu (a prędzej czy później musiało to nastąpić), chciała mieć do dyspozycji wszystko, co mogłoby utrudnić mu to zadanie.
Co nie zmieniało faktu, że zaskoczyła ją informacja, iż jej okręty są znacznie lepiej pod tym względem wyposażone niż superdreadnoughty Królewskiej Marynarki. Co prawda operatorzy nie w pełni poznali jeszcze możliwości własnego sprzętu, ale natchnęło ją to pomysłem niespodzianki na ćwiczenia. Postanowiła wymienić miejscami okręty i zamaskować to, używając środków radioelektronicznych. I tak klasyczny szyk jej eskadry z superdreadnaughtami w ciasnej formacji, osłanianymi przez jednostki eskorty i poprzedzany przez rozwiniętą eskadrę krążowników liniowych w rzeczywistości był eskadrą krążowników liniowych poprzedzaną przez superdreadnoughty. Henries nie miał prawa wykryć czegokolwiek z odległości czterech milionów kilometrów, a z tej odległości zamierzała odpalić pierwszą salwę ze wszystkich okrętów liniowych, jak też z holowanych przez nie wyrzutni. Powinna zmasakrować jego okręty, zanim załogi zorientują się, kto właściwie do nich strzela.
Niestety, poszło nie całkiem tak, jak zamierzała i to częściowo z jej własnej winy. Tak się starała, że obrała najłatwiejszy do przewidzenia kurs, przez co dała mu okazję do wystrzelenia sond, nim znalazł się w zasięgu umożliwiającym ich wykrycie. Sir Alfred nadał im dużą szybkość i wyłączył napędy, gdy znalazły się na odpowiednim kursie. Dzięki temu były praktycznie nie do wykrycia przez sensory pokładowe jej okrętów, tym bardziej że miały wbudowane słabe co prawda, ale zawsze systemy stealth. Sondy przeleciały tak blisko jej formacji, że żadne elektroniczne cuda nie były w stanie ich ogłupić, a jedna przemknęła nie zauważona nawet przez szyk jej okrętów.
— I tak właśnie odkrył nasz podstęp — podsumowała wyjaśnienia. — Spryciarz, prawda?
— Cóż… fakt, milady — przyznał Bagwell. — Co oznacza, że my jutro musimy być jeszcze sprytniejsi.
— Właśnie… — zgodziła się z uśmiechem, na który słabo, ale jednak odpowiedział.
Wiedziała, że Bagwell nigdy nie przekona się do niekonwencjonalnej taktyki, ale robił, co mógł, a jej eskadra radziła sobie jak dotąd nie najgorzej. Z przeprowadzonych dotychczas czterech ćwiczeń z eskadrą Henriesa wygrała jedne, dwa zakończyły się bez rozstrzygnięcia, a ostatnie przegrała — niewiele, ale zawsze. Sir Alfred był z pewnością zadowolony z wygranej, ale Honor wiedziała, że nie ucieszył go ogólny wynik — nie spodziewał się tak trudnego przeciwnika. Było to widać w czasie pierwszej wspólnej odprawy, zaraz po jego przybyciu do układu: był naturalnie uprzejmy, ale też zbyt bardzo pewny siebie, by nie rzec arogancki.
Prychnęła rozbawiona tym wspomnieniem, a siedzący na jej ramieniu Nimitz bleeknął radośnie. Przyszło jej na myśl, że skoro tak odebrała zachowanie sir Alfreda, to sama musiała być zdaniem graysońskich oficerów wręcz nieznośnie arogancka, gdy pierwszy raz przybyła do systemu Yeltsin. Wiedziała, że Henries nie zrobił tego celowo i najprawdopodobniej nawet nie zdawał sobie sprawy, że może sprawiać takie wrażenie. Królewska Marynarka, jak by nie było, miała długoletnią tradycję zwycięstw, a i w tej wojnie jak dotąd szło jej całkiem dobrze, toteż jej oficerowie niejako odruchowo uważali, że są lepsi od oficerów wszystkich innych flot. I widać to było po ich zachowaniu.
Cóż, sir Alfred powinien mieć więcej samokrytycyzmu, wiedząc, że chodzi o Marynarkę Graysona. Wykazały to zresztą pierwsze ćwiczenia, które przegrał z kretesem. W końcu należała mu się jakaś wygrana… ale do żadnej kolejnej nie zamierzała dopuścić.
— Dobrze — odwróciła się od ekranu. — Jutro będziemy mieli kolejną szansę. I to ostatnią, nim odleci do Thetis. Otrzymaliśmy już rozkazy?
— Tak, milady. — Bagwell wyciągnął ku niej elektrokartę, uaktywnił ją i wyjaśnił: — Arbitrzy zdecydowali się przeklasyfikować jego krążowniki liniowe na dreadnaughty, co da mu osiem superdreadnaughtów i sześć dreadnaughtów. My za to dostaniemy pod swoje rozkazy 2. Eskadrę Liniową.
Honor udało się nie skrzywić — Drugą Eskadrą dowodził osobiście admirał Matthews, który w takiej sytuacji wystąpi w roli obserwatora, a jego eskadra miała dość czasu na manewry w pełnym składzie, by osiągnąć znacznie wyższy poziom zgrania i gotowości bojowej niż jej. Dlatego posiadanie jej pod rozkazami na okres ćwiczeń było miłą wiadomością, niemiłą zaś było to, że nie znała kapitanów wchodzących w jej skład okrętów i nie wiedziała, czego może od którego oczekiwać. Poza tym świadomość, iż przełożony będzie jej cały czas zaglądał przez ramię, także nie należała do specjalnie przyjemnych.
— Będziemy dysponowali jedenastoma okrętami liniowymi przeciwko czternastu — ciągnął tymczasem Bagwell. — Ale my będziemy mieli wyłącznie superdreadnoughty, podczas gdy…
— Przepraszam, milady — rozległo się niespodziewanie z tyłu i Honor odwróciła się.