Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza

Электронная книга - «Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza». Краткое содержание книги:

Pamięć wszystkich słów. Opowieści z meekhańskiego pogranicza
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 151
Перейти на страницу:

– Nie prosiłam cię o lekcję. – Wskazała mu miejsce przed swoim namiotem i usiadła wprost na ziemi.

– Nie. Ale chętnie ci jej udzielę. Za darmo. – Klapnął ciężko obok niej. – Uch, za stary jestem na takie pętanie się przez pół świata. Chodzi o to, byś wiedziała, że jedziesz do kraju, gdzie nawet góry noszą imię boga. Kominki, które ogrzewają nasze domy, to leandeagar, świeczniki to sagaris, a piece chlebowe mandagare. Wy, Issarowie, czcicie Wielką Matkę jako Baelta’Mathran – pramatkę bogów. Zaraziliście tym pomysłem większość północy kontynentu, jednak ta idea jest sprzeczna z dogmatami Świątyni Ognia. To, że jesteś gościem księcia, na dodatek dzikuską, może ci uratować życie, raz czy dwa. Ale jak już wspominałem, arogancja Issarów czasem powoduje spięcia. Rody Wojny są bardzo wrażliwe na punkcie swojej wiary.

Deana zerknęła na przechodzącą trójkę strażników.

– Wszystkie? A ile ich jest?

– Trzy. I tak, wszystkie. Ród Słowika, Trzciny i Bawołu. Trzy z pięciu pierwotnie założonych przez Kyoasa Wspaniałego. Pozostałe, Lwa i Żurawia, przegrały dwie wielkie bratobójcze wojny, pięćset i dwieście lat temu, i zostały zniszczone. Tyle historii. Najważniejsze, żebyś nie obnosiła się ze swoją wiarą, nie okazywała lekceważenia kapłanom Pana Ognia i nie próbowała nikogo nawracać.

– Issaram nie nawracają nikogo na swoją religię.

– Wy nie, ale czasem docierają tu mnisi z meekhańskich zakonów Wielkiej Matki i wierz mi, są bardziej uciążliwi niż wszy pod pancerzem. Starszy brat księcia pozwalał im działać, bo koncentrowali się głównie na wykupywaniu z niewoli swoich pobratymców, ale ostatnimi czasy coraz częściej słychać o niewolnikach zostających matriarchistami. I coraz częściej widać kapłanów Ognia zbierających drewno na nowe stosy.

Deana oderwała wzrok od wojowników i zerknęła na truciciela.

– Dużo wiesz jak na kogoś, kto powinien interesować się tylko wyciskaniem jadu ze żmij.

– Au, zabolało. – Przyłożył dłoń do serca w parodii pozdrowienia. – Trafiłaś w mój czuły punkt. Tak naprawdę chciałbym zająć miejsce Evikiata, marzę o stanowisku Wielkiego Kohira, więc nocami studiuję tajne raporty książęcych szpiegów, dzięki czemu mam pojęcie o tym, co dzieje się w księstwie i kto wie, może kiedyś… kilka kropel trucizny… parę pochlebstw i już, biały turban będzie mój.

Spoważniał.

– Dziewczyno, ja żyję na dworze od trzydziestu lat. Tu nie da się przetrwać, mając zaszyte powieki, a uszy zalane woskiem. Musisz wiedzieć, gdzie zaraz zacznie się tlić, jakie koterie, stronnictwa czy rody zaczną rządzić, gdzie przesunie się ciężar władzy. Tu…

– … wszyscy kłamią, oszukują i kręcą, a prawdę szepcze się tylko konającemu na ucho.

Zachichotał.

– Brawo, lepiej bym tego nie ujął. Brat księcia poświęcił połowę życia, by umocnić swoją władzę, przytłumić nieco żar Świątyni Ognia, przyhamować rozpasanie cechów jedwabnych i przyprawowych. On pierwszy dostrzegł, że grozi nam pożar, który mógłby wypalić całe księstwo do gołej ziemi. Albo całe Południe. Udało mu się i teraz, gdy wreszcie osiągnęliśmy coś w rodzaju równowagi, znaleziono go martwego, z gardłem podciętym od ucha do ucha.

Zaskoczył ją.

– Ktoś chciał, żeby nie było wątpliwości, że książę miał pomoc przy umieraniu – rzekła po chwili.

– Doskonale. I ten ktoś zorganizował porwanie młodszego brata, bo mając go w ręku, mógłby rządzić Białym Konoweryn. Wszyscy wiedzą, że nasz Ślepy Książę nigdy nie był przyuczany do sprawowania władzy. Mówi wieloma językami, ma doskonałą pamięć, jest poetą i uczonym, lecz nie władcą.

– Ale będzie musiał nim zostać.

– Właśnie. To głaz, który musi udźwignąć. Już jest ciężko, pisma kursują między karawaną a miastem w takiej liczbie, że można by z papieru zbudować wierną kopię książęcego pałacu. Przyjmujemy deklaracje lojalności, raporty szpiegów, żądania kapłanów. Wczoraj Kamień Popiołu zażyczył sobie, by książę osobiście zjawił się w Oku i potwierdził swoją krew. Sprawa jest delikatna, a to życzenie to niemal obelga, lecz kapłani mają do tego prawo. Oko zabije każdego, kto nie ma w sobie wystarczająco dużo krwi awenderi Agara. Zawsze tak było. Uzurpator padnie martwy zaraz po przekroczeniu kręgu, a jego ciało stanie w ogniu. – Suchi zapatrzył się w przestrzeń, ściszył głos – tak, Pan Ognia jest z nami cały czas, a przynajmniej jakaś jego część. Co prawda pozwala nam się bawić w nasze małe gry i gierki, lecz przypomina o swoim istnieniu za każdym razem, gdy ktoś niegodny postawi stopę w Oku.

– Po co mi to mówisz?

– Żebyś wiedziała, że mimo twoich zasług tańczysz na linie nad otchłanią. Tylko dwie grupy ludzi mogą wejść do Oka o każdej porze dnia i nocy. Pierwszą są Dzieci Ognia, książęta Białego Konoweryn, i Laweneres będzie musiał udowodnić, że…

– A druga grupa?

– Co? – Zamrugał jak ktoś nie przywykły do tego, by mu przerywano.

Parsknęła cicho, rozbawiona.

– Ci drudzy, którzy mogą wejść do Oka, kto to? Kapłani?

– Nie. Kapłani, nawet jeśli się tym szczycą, mają zbyt rzadką krew awenderi w żyłach. Są ludzie, którzy zdają się na sąd Agara. Idą po vasagar. Zakładają na lewy nadgarstek czerwoną wstążkę i wchodzą w Oko, by Pan Ognia ich osądził. Każdy skazaniec ma prawo zażądać tego sądu, każdy przestępca, choćby najpodlejszy morderca i gwałciciel. Albo ci, których los dotknął tak bardzo, że nie potrafią już wytrzymać i nikt, i nic, nawet sam książę, nie ma prawa im tego zabronić. Czerwona wstążka na lewej ręce otwiera świątynię o każdej porze dnia i nocy.

Zaciekawił ją.

– I co wtedy?

– Stają przed Agarem, a ich ziemska powłoka zamienia się w popiół. A co myślałaś?

– Nic. Nic nie myślałam. Przecież o to ci chodzi. Mam nie myśleć, tylko wykonywać polecenia.

– No. Nareszcie pojęłaś. – Uśmiechnął się dobrotliwie.

Wściekła się na ten uśmiech, na protekcjonalne spojrzenie, lekceważący grymas. Syknęła.

– Sądzisz, że jestem głupia? Że się nie domyślam, że nie przychodzisz tu opowiadać mi o tym waszym Konoweryn z dobrego serca? Kazał ci, prawda? Kazał się mną zaopiekować. Ma wyrzuty sumienia?

Suchi spojrzał na nią spokojnie.

– A po czym niby powinien je mieć? – zapytał cicho. Pozwolił jej milczeć dłuższą chwilę. – Otrzymałem polecenie, by ocalić ci życie. Za wszelką cenę. I w ramach tego polecenia próbuję cię przygotować. Bo ktoś może cię wykorzystać, wyzwać księcia, spróbować podważyć jego autorytet. Przypuśćmy, że będzie ci grozić trafienie na stos za obrazę Pana Ognia, bo nie utrzymasz zamkniętych ust wtedy, kiedy będzie trzeba. Co zrobi Laweneres? Pozwoli ci spłonąć, czy pójdzie na jakieś ustępstwa, nada specjalne przywileje, zrezygnuje z części władzy? Bo jeśli cię spalą, to okaże się, że książę nie został uratowany przez szlachetną pustynną wojowniczkę, lecz przez bezbożną heretyczkę. A to podważy sens jego ocalenia, rzuci się cieniem na cudowności tych wydarzeń.

Przerwał, patrząc na nią z czymś w rodzaju beznamiętnego zainteresowania w jasnych oczach. Poczuła chłód.

– Walczyłem u boku jego starszego brata dla dobra mojego księstwa. Idzie burza, słychać bębny wojny, a my nie potrafimy uporządkować nawet własnego podwórka. Więc zachowuj się mądrze, nie wychylaj, nie prowokuj. Najlepiej będzie, jak spędzisz te trzy czy cztery miesiące w Domu Kobiet pod opieką Owiyi. Pokażesz się kilka razy na oficjalnych uroczystościach i wrócisz do siebie. Jeśli nie… – zawiesił znacząco głos.

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 151
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)