Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]
Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]

Электронная книга - «Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]». Краткое содержание книги:

Umysły czterech kryminalistów zastąpiony umysłem najlepszego agenta Konfederacji. Agenci wysłani na Lilith, Cerbera i Charona odnieśli sukces. Wyrafinowany plan Konfederacji zaczął przynosić efekty.
Tarin Bul wylądował na Meduzie.
Na tej mroźnej planecie szybko dołączył do miejscowych konspiratorów, którzy zamierzali obalić znienawidzonego Lorda Talanta Ypsira; cel buntowników doskonale mu odpowiadał. Jednak połączenie, jakie stanowili obcy i tajna moc Ypsira, okazała się ponad jego siły.
Do akcji wkroczył Agent Bez Imienia, nadzorujący wszystkich czterech wysłaninników. Był zmuszony wykazać się swoimi nadzwyczajnymi umiejętnościami, gdyż wszystko sprzysięgło się przeciw niemu.
W czwartej ostatniej księdze ekscytującej tetralogii Jack Chalker doprowadza do dramatycznego zakończenia epicką konfrontację pomiędzy potężną Konfederacją a małymi — ale równie potężnymi — światami Rombu Wardena.
1 ... 58 59 60 61 62 63 64 65 66 ... 94
Перейти на страницу:

— Ale my nie instalujemy kamer w łazienkach — odparłem bez przekonania.

— Bo są wam tam niepotrzebne. Macie za sobą całe wieki rozwoju biotechnologii i możecie bez problemu wyeliminować odchylone od standardu myśli i działania; macie też barierę, tyle że nie z energii, ale z dziesiątek tysięcy lat świetlnych przestrzeni, która chroni was przed przychodzącym z zewnątrz społecznym zatruciem. Tę garstkę, która się prześlizgnie, tak jak ty, zsyła się tutaj. Dlatego tak wielu z nich ląduje na najwyższych szczeblach władzy i dlatego właśnie ten system jest lustrzanym odbiciem świata cywilizowanego. My też się tam wychowaliśmy, Bul, i dlatego najlepiej znamy i rozumiemy ten system. Jesteśmy tymi, którzy najlepiej nadają się do rządzenia, nie dlatego, że sami tak twierdzimy, ale dlatego że Konfederacja tak uważa. Przecież właśnie dlatego nas tutaj zesłała.

Otworzyłem usta, by jej odpowiedzieć, ale nie wydobył się z nich żaden dźwięk. Gdzieś w tej logice musiał tkwić błąd; nie mogłem go jednak znaleźć. Mimo to zaakceptowanie jej tezy nie czyniło ani trochę całej tej sytuacji znośniejszą.

— Jeśli się zgodzę w tym punkcie, to przyznam tylko, że system jest zepsuty, zbankrutowany i zły, i to zarówno tutaj, jak i na terenie całej Konfederacji.

— No to rzeczywiście jesteś naiwny. Zarówno Meduza, jak i Konfederacja dały masom dokładnie to, czego przez całe lata domagali się reformatorzy społeczni: pokój, dobrobyt, ekonomiczną i społeczną równość, poczucie bezpieczeństwa. Wszelkie inne rozwiązania, jeśli tylko nie są wariantami tego planu, kończyły się ubóstwem zagrażającym ludziom na skalę masową. Nie zauważałeś nic złego w Konfederacji tak długo, jak długo tam byłeś, bo należałeś do struktur władzy, a nie do kategorii owiec. Tutaj jednak się zirytowałeś, bo próbowaliśmy zrobić z ciebie owcę. A przecież gdybyś przybył do nas jako przedstawiciel rządu czy funkcjonariusz służb specjalnych, czułbyś się tutaj jak w domu.

— Teraz już w to nie wierzę — odparłem. — Utraciłem swoją wiarę.

— I może właśnie dlatego uczyniłeś to, co uczyniłeś. Pomyśl o tym. Mogłeś pozostać w domu, ale nie chciałeś. Wielokrotnie mogłeś zawrócić, a nie zrobiłeś tego i parłeś do przodu, mimo braku jakichkolwiek szans. Tak nie postępuje szkolony skrytobójca Konfederacji, nawet gdy jest rozczarowany. Przyszedłeś z własnej woli, ponieważ wiesz, że to, co mówię, jest prawdą. Nie potrafisz zaakceptować systemu w żadnej z jego postaci, a mimo to uważasz, że jest on najlepszy. Dla kogoś takiego jak ty pozbawiona perspektyw egzystencja dzikusów skończyłaby się szaleństwem, a mimo to odrzucasz ten system. Naprawdę nie przyszedłeś do nas, by kogoś ratować, Bul. Przyszedłeś się poddać, i właśnie to uczyniłeś. Dla kogoś takiego jak ty nie ma miejsca na tym świecie, i ty o tym wiesz.

Nie chciałem wierzyć, że to, co ona mówi, jest prawdą, i nie mogłem się zgodzić z jej wnioskami. Nie miałem ochoty na popełnienie samobójstwa ani nie odczuwałem specjalnej potrzeby oczyszczenia. Zdałem sobie sprawę, że tylko częściowo ma ona rację, ale nie zamierzałem dawać jej nawet tej satysfakcji, która wynikałaby z przyznania jej tej częściowej racji. Ja rzeczywiście nie mogłem żyć na Meduzie; rzeczywiście nie było na niej miejsca dla kogoś takiego jak ja. Przybyłem tu, żeby albo zniszczyć ten system, albo zginąć podczas próby jego zniszczenia.

A może się tylko oszukiwałem?

— I co teraz ze mną?

— No cóż, sądzę, że powinniśmy rozpocząć od pewnej edukacji. Być może powinniśmy cię wpierw zabrać do twoich przyjaciół. Byłoby rzeczą wielce interesującą zaobserwować twoją reakcję na naszą unikatową wręcz formę sztuki.

Staliśmy na pomoście, z którego roztaczał się widok na olbrzymie pole uprawne. Miejsce to pod wieloma względami przypominało kurort ze światów cywilizowanych, z jego piaszczystymi plażami, małymi zbiornikami kryształowo czystej wody (zasilanymi przez zręcznie skonstruowane, sztuczne wodospady) i z doskonale zaprojektowaną i bezpieczną, lecz zarazem piękną, pełną kwiatów dżunglą.

— Osobisty ogród Pierwszego Ministra — powiedziała Fallon. — Miejsce odpoczynku i ucieczki od codzienności.

Zmrużyłem oczy i popatrzyłem w dół.

— Tam są jacyś ludzie. Skinęła głową.

— Personel ogrodu obejmuje kilka tuzinów Rozrywkowych Dziewcząt — powiedziała. — Są tam po to, by spełniać jego każde życzenie, każdy kaprys, a także by utrzymywać ogród w doskonałym stanie.

— W Konfederacji przynajmniej nie zamieniamy ludzi w przypominających roboty niewolników — zauważyłem kwaśno. Była to jednak jakaś wyraźna różnica.

— To prawda, nie robicie tego — przyznała Fallon. — Jednakże ty sam zabiłeś z zimną krwią czworo ludzi, by się tu dostać, a kto wie, ilu innych — w całej swojej karierze? Konfederacja bierze tak zwanych kryminalistów, których ty łapiesz, i albo całkowicie wymazuje im zawartość umysłów, odbudowując w ich miejsce dziecinną, służalczą osobowość, albo przebudowuje im totalnie psychikę na swój obraz i podobieństwo. W przypadkach bardziej związanych z gwałtem i przemocą po prostu zabijają tych ludzi. Na Romb Wardena zsyłają wyłącznie najlepszych, i to tylko wówczas, jeżeli dokonali oni czegoś niezwykłego czy twórczego… albo posiadają odpowiednie powiązania polityczne, co jest chyba czynnikiem decydującym, skoro pewnego dnia ci, którzy decydują teraz o losie przestępcy, mogą sami zostać schwytani na robieniu czegoś niewłaściwego i również mogą być tutaj zesłani. Różnica pomiędzy Radą i Kongresem a tak zwanymi kryminalistami, jak Talant Ypsir czy Aeolia Matuze (zresztą byłymi członkami tamtego rządu), polega jedynie na tym, że Ypsir i Matuze narobili sobie wrogów i dlatego zostali skazani. Niczym nie różnią się od tych, którzy rządzą Konfederacją. Osobowość jest bowiem ściśle związana z danym zajęciem.

— Ale… niewolnice, jak z szalonego snu trzynastolatka?

— Spełniają swoją rolę. Zgodnie z naszymi standardami wszystkie są kryminalistkami. Wina takich ludzi nie budzi najmniejszych wątpliwości. Najsilniejszych i najbystrzejszych zsyłamy na księżyce Momratha, na nasz Romb Wardena, że się tak wyrażę. Pozostałych, tych, którym w ogóle nie możemy ufać, albo zabijamy, albo zmieniamy. Zmieniamy ich, czynimy ich użytecznymi. Jesteśmy pod wieloma względami bardziej humanitarni od Konfederacji. Chodź teraz ze mną.

Wróciliśmy do głównego kompleksu stacji i minęliśmy drzwi z tabliczką: „SEKCJA PSYCH., NIEUPOWAŻNIONYM WSTĘP WZBRONIONY”. Wiedziałem już, dokąd zmierzamy. Za nami szedł krok w krok mój wierny, uzbrojony strażnik, który nie odzywał się ani jednym słowem; nigdy też nie zmieniał surowego wyrazu twarzy.

— Pierwotnie chodziło o przestrojenie umysłu na coś bardziej pożytecznego — ciągnęła Fallon, najwyraźniej czerpiąc uciechę z roli przewodniczki. — Mamy, jakkolwiek by było, o wiele więcej prostych prac usługowych niż światy cywilizowane. Odkryliśmy jednak, że kiedy wymazywano zawartość umysłu Meduzyjczyka, w rezultacie zachodziło bardzo dziwne zjawisko. Ciało, zarówno płci męskiej, jak i żeńskiej, powracało do swojej pierwotnej, żeńskiej formy. — Zatrzymaliśmy się przed jakimiś drzwiami, które otwarły się przed nami. Weszliśmy do pokoju, z którego można było obserwować psychomaszynę w działaniu. — Rozpoznajesz ten obiekt w fotelu? — spytała Fallon.

1 ... 58 59 60 61 62 63 64 65 66 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)