Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]
Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]

Электронная книга - «Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]». Краткое содержание книги:

Umysły czterech kryminalistów zastąpiony umysłem najlepszego agenta Konfederacji. Agenci wysłani na Lilith, Cerbera i Charona odnieśli sukces. Wyrafinowany plan Konfederacji zaczął przynosić efekty.
Tarin Bul wylądował na Meduzie.
Na tej mroźnej planecie szybko dołączył do miejscowych konspiratorów, którzy zamierzali obalić znienawidzonego Lorda Talanta Ypsira; cel buntowników doskonale mu odpowiadał. Jednak połączenie, jakie stanowili obcy i tajna moc Ypsira, okazała się ponad jego siły.
Do akcji wkroczył Agent Bez Imienia, nadzorujący wszystkich czterech wysłaninników. Był zmuszony wykazać się swoimi nadzwyczajnymi umiejętnościami, gdyż wszystko sprzysięgło się przeciw niemu.
W czwartej ostatniej księdze ekscytującej tetralogii Jack Chalker doprowadza do dramatycznego zakończenia epicką konfrontację pomiędzy potężną Konfederacją a małymi — ale równie potężnymi — światami Rombu Wardena.
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 94
Перейти на страницу:

Przyglądałem się bardzo uważnie. Z powodu dużej liczby podłączonych rurek, czujników i tym podobnych, dość trudno było przyjrzeć się kobiecie na „kanapie”, jak psycho — eksperci lubili określać to urządzenie. Niemniej rozpoznałem rysy i figurę.

— To Ching — westchnąłem. Skinęła głową.

— Zbliżamy się do stadium, które w naszym procesie nazywamy „spoczynkowym”. Zauważ, że skóra jest bardzo miękka i elastyczna; nie ma też na niej żadnych włosków, skaz, plamek czy innych cech szczególnych. Formą podstawową jest forma żeńska, ale bez jakiejkolwiek przesady.

Skinąłem głową i poczułem, że robi mi się niedobrze. Na tym to miało polegać. Zamierzali sprawić sobie przyjemność, zmuszając mnie do obserwowania tego, co się dzieje; a wiedziałem, że potrafią mnie zmusić, niezależnie od tego, jak bardzo bym się opierał.

— To niezbyt praktyczne, że wszyscy Meduzyjczycy osiągają tę podstawową, żeńską formę. Przydaliby się nam również Rozrywkowi Chłopcy. Nie sądź przypadkiem, że wszystkie Rozrywkowe Dziewczęta to tylko obiekty seksualne. Obawiam się, że wielu przedstawicieli naszej administracji, Pierwszego Ministra nie wyłączając, preferuje je w tej właśnie roli, ale one występują w wielu różnych typach. Na przykład moje dwie przypominają młodych, muskularnych chłopców. Bardzo sympatyczne. Naturalnie są płci żeńskiej, ale trudno by ci to było zauważyć na pierwszy rzut oka. To jest ta nowa forma sztuki, o której wspominałam. Artystami są nasi psychoeksperci, którzy — po przełamaniu oporu psychicznego obiektu — potrafią za pośrednictwem psychomaszyny przekazywać znajdującym się w ciele „wardenkom” odpowiednie informacje. Rozrywkowe Dziewczęta na zamówienie, zgodnie z preferencjami. Wszystkie inteligentne, zdolne nauczyć się wszystkiego, co im się poleci, i absolutnie oddane swoim właścicielom.

— A dla kogo… ją przygotowują? — spytałem czując, jak zjedzony niedawno posiłek podchodzi mi do gardła.

— Dla Havala Kunsera. Jest on, że tak powiem, moim odpowiednikiem tam na dole, na planecie. Odpowiada za administrację rządową. Jesteśmy sobie równi; podlegamy jedynie Pierwszemu Ministrowi i prowadzimy jego politykę. Hav prawdopodobnie i tak jej nie zatrzyma. Podaruje ją komuś jako nagrodę, czy coś w tym sensie. Pewną ich liczbę eksportujemy nawet na inne światy Wardena. Aha! Widzę, że nasz ekspert jest już gotów. Obserwuj teraz uważnie.

— Nie mam ochoty — rzuciłem ostro.

— Twoja ochota nie ma tu żadnego znaczenia — odparła chłodno. — Mogę cię zmusić do pozostania na miejscu, więc się po prostu zamknij. Skamlenie nie przystoi skrytobójcy z Konfederacji.

Naturalnie miała rację. Czymże to bowiem różniło się od zabicia przeze mnie tamtej młodej kobiety na peronie? Jedyna rzeczywista różnica polegała na tym, że tamtej kobiety nie znałem. Być może w pewnym sensie ta Fallon ma rację, pomyślałem sobie. Im bardziej na zimno i beznamiętnie się sobie przyglądałem, tym mniej podobało mi się to, co widziałem.

W jakimś makabrycznym sensie było fascynujące obserwować przebieg tego procesu. Ta sama płynność i plastyczność, którą zastosowałem, by stać się ptakiem, a później — także różnymi osobami, stała się teraz udziałem ciała Ching, tyle że to nie ona tym kierowała. Wiedziałem, że praktycznie rzecz biorąc, ona już nie żyje, jednak nie potrafiłem — na poziomie emocjonalnym — zaakceptować tego faktu. Ile śmierci ja sam spowodowałem podczas tej jednej misji? Krega powiedział przecież, że zniszczono dwadzieścia czy trzydzieści umysłów tylko po to, by uzyskać jedno „odbicie” w tzw. procesie Mertona, kiedy to usiłowano umieścić zapis mojego umysłu w ciele Tarina Bulą.

Ching była niska i drobna, jak zresztą większość meduzyjskich kobiet, a teraz zmieniała się na moich oczach. Nie przybywało jej wzrostu, natomiast masa jej ciała podlegała przesunięciu i redystrybucji — głównie w biodra i piersi — i całe ciało ulegało gwałtownej przemianie. Modyfikacje w najmniejszym stopniu dotknęły głowy, chociaż jej nieco zbyt duże uszy uległy zmniejszeniu, a twarz nabrała bardziej miękkiego wyrazu i zaokrągliła się w okolicach ust i brody. Kiedy zakończono tę operację, mogłem w dalszym ciągu rozpoznać moją Ching, ale prawdopodobnie byłem jedynym, który byłby do tego zdolny.

Przybyło jej również włosów, tylko na głowie, a rosły one z zadziwiającą, niemal kosmiczną szybkością i przybrały czerwonawobrązowy odcień, co mnie zaskoczyło. Muszę przyznać, że odczuwałem jednocześnie i fascynację, i odrazę.

— Można zmieniać kolor włosów?

— I oczu. Właściwie można zmieniać wszystko. I w tym tkwi cały urok.

Po kilku minutach zmiany fizyczne w Ching zostały zakończone. Widziałem teraz cień psychoeksperta naciskającego klawisze i miksującego jakieś zapisy. Ostatni etap to budowa struktury psychicznej. Wreszcie odłączono ją od maszyny i wszystkich tych połączeń i zostawiono w spokoju. Sprawiała wrażenie śpiącej normalnym, zdrowym snem. Zapalono światła i spostrzegłem, że się poruszyła.

— Pamiętasz ją dobrze — powiedziała Fallon. — Byłeś świadkiem tego wszystkiego. Zaobserwuj więc teraz moment jej przebudzenia.

Nie musiałem długo czekać. Kobieta, którą znałem jako Ching, poruszyła się, otworzyła oczy, uśmiechnęła się szeroko, przeciągnęła i rozejrzała zdziwiona po laboratorium, jak gdyby nigdy przedtem go nie widziała i jakby nie miała najmniejszego pojęcia, czym ono jest, co zresztą zapewne było prawdą.

Fallon włączyła interkom.

— Dziewczyno?

Dziewczyna podniosła wzrok w radosnym oczekiwaniu.

— Słucham panią.

— Jak cię zwą, dziewczyno?

— Nazywają mnie Radosna, pani. Pozwól sobie służyć, pani.

— Wyjdź tamtymi drzwiami od tyłu. Zobaczysz tam szafę. Wybierzesz ubranie, które uznasz za odpowiednie dla siebie, skorzystasz z kosmetyków i dobierzesz biżuterię, a także się uczeszesz. Potem wyjdziesz następnymi drzwiami i poczekasz na mnie.

— Jak pani rozkaże. Żyję, by służyć.

Powiedziawszy to, zeskoczyła z fotela i ciągle z tym samym uśmiechem przyklejonym do twarzy opuściła laboratorium.

Fallon zwróciła się teraz do mnie:

— I jak? Co o tym sądzisz?

— To wszystko robi duże wrażenie, ale jeśli ma służyć zmiękczeniu mojej osoby albo zmusić mnie do powiedzenia czegoś, czego mówić nie powinienem, to nic z tego. Aż takiego wrażenia to na mnie nie zrobiło.

— A powinno. Z tego, co wiem, dziewczyna tęgo walczyła pod psychosondami. Niewiele udało się z niej wyciągnąć na temat jej życia z tobą czy też bez ciebie. Jednak nie była w stanie powstrzymać się od przekazania pewnych informacji i wrażeń dotyczących twojej osoby, skoro to ty właśnie byłeś powodem tego jej oporu. Chodź. Przejdziemy do innego pokoju.

Poszliśmy korytarzem i weszliśmy do prawie pustego pomieszczenia biurowego, które sprawiało wrażenie od dawna nie używanego, i na coś tam czekaliśmy. Pragnąłem tylko, żeby to wszystko się wreszcie skończyło i żeby sprawa moich dalszych losów znalazła swoje ostateczne rozwiązanie. Wiedziałem, że ich obecne postępowanie do czegoś prowadzi. Chciałem jedynie wiedzieć, do czego.

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)