Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]
Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]

Электронная книга - «Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]». Краткое содержание книги:

Umysły czterech kryminalistów zastąpiony umysłem najlepszego agenta Konfederacji. Agenci wysłani na Lilith, Cerbera i Charona odnieśli sukces. Wyrafinowany plan Konfederacji zaczął przynosić efekty.
Tarin Bul wylądował na Meduzie.
Na tej mroźnej planecie szybko dołączył do miejscowych konspiratorów, którzy zamierzali obalić znienawidzonego Lorda Talanta Ypsira; cel buntowników doskonale mu odpowiadał. Jednak połączenie, jakie stanowili obcy i tajna moc Ypsira, okazała się ponad jego siły.
Do akcji wkroczył Agent Bez Imienia, nadzorujący wszystkich czterech wysłaninników. Był zmuszony wykazać się swoimi nadzwyczajnymi umiejętnościami, gdyż wszystko sprzysięgło się przeciw niemu.
W czwartej ostatniej księdze ekscytującej tetralogii Jack Chalker doprowadza do dramatycznego zakończenia epicką konfrontację pomiędzy potężną Konfederacją a małymi — ale równie potężnymi — światami Rombu Wardena.
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 94
Перейти на страницу:

— Usiądź w tym fotelu i zapnij pasy, Tix — poinstruował ją mężczyzna.

— O tak, mój panie — powiedziała dziecięcym, a jednocześnie bardzo zmysłowym głosem, po czym zrobiła to, co jej polecono. Zauważyłem, że uśmiecha się przez cały czas i nie spuszcza oczu z tego mężczyzny. Wszyscy zapięli pasy, a mężczyzna w pewnym momencie spostrzegł, że przyglądam się młodej kobiecie.

— Nigdy nie widziałaś Rozrywkowej Dziewczyny, prawda? — spytał uprzejmie.

— Nie, proszę pana. — Pokręciłem głową. — Jestem z Gray Basin, a tam ich się nie spotyka.

— No jasne — odparł z dumą mój rozmówca. — Wy tylko aresztujecie i przysyłacie do nas dziewczęta, a my już je szkolimy. — Roześmiał się z własnego dowcipu.

Odpowiedziałem uśmiechem, chociaż wcale mi nie było wesoło. W Tix było bowiem coś niemiłego, coś bardzo nienaturalnego. Oczywiście słyszałem już wcześniej o Rozrywkowych Dziewczętach. Każdy o nich słyszał. Osoby towarzyszące, nałożnice, konkubiny i wszystko po trochu, jak powiadano: przede wszystkim jednak rozrywka i nagroda dla grubych ryb. Żadna jednak ze znanych mi osób nie zetknęła się z nimi osobiście i żadna tak naprawdę nie wiedziała, kim one są, z wyjątkiem tego, że wykonują całkowicie odmienny rodzaj pracy. Zawsze się zastanawiałem, dlaczego na planecie z populacją w dziewięćdziesięciu pięciu procentach żeńską nie było w ogóle Rozrywkowych Chłopców.

Mężczyzna okazał się bardzo rozmowny. Albo więc nie miał pojęcia, kim jestem, albo dobrze grał swą rolę. Poczęstowałem go swoją historyjką wymyśloną na tę okoliczność, mówiąc jednocześnie prawdę, kiedy wyjaśniałem powody mojej obecności na promie. Wydawało się, że moje wyjaśnienia go zadowalają.

Z tego, co usłyszałem, wynikało, że Rozrywkowe Dziewczęta nie są pracownicami; są one praktycznie niewolnicami. Naturalnie nie nazywał Tix takim określeniem, jednak wszelkie eufemizmy, których używał, były niemal synonimami słowa „niewolnica”. Wszystkie były skazane za zbrodnie przeciwko państwu i wszystkie otrzymały ten sam wyrok: „ostatecznej degradacji”. Większość „OD — ów”, jak je nazywał, wysyłana była do kopalń na księżycach Momratha, ale wybierano garstkę i przekazywano psychoekspertom w rządowym Wydziale Kryminalnym, by ci uczynili z nich Rozrywkowe Dziewczęta. „Niektórzy z nich to prawdziwi artyści — oznajmił z dumą. — Nie masz pojęcia, jak Tix wyglądała, zanim się oni nią zajęli”.

— A nie ma Rozrywkowych Chłopców? — Nie mogłem oprzeć się zadaniu tego pytania.

Pokręcił głową.

— Nie. Ma to coś wspólnego z tymi naszymi stworzonkami, z „wardenkami”. Kiedy usuwają psychikę czy co tam oni wyjmują, osoba poddana tej operacji zyskuje na stałe płeć żeńską. — Wykrzywił twarz w grymasie w kierunku Tix, a ta aż zadrżała z rozkoszy. — Nie żeby mi to szczególnie przeszkadzało.

Ciarki przeszły mi po grzbiecie. Spośród wszelkich najbardziej barbarzyńskich czynów ludzkości, najgorszym było ustanowienie nikczemnego niewolnictwa, a prawdopodobnie najpodlejszym z podłych było tworzenie ochoczych, naturalnych niewolników przez psychoekspertów i ich psychomaszyny. System ten wydawał się nie tylko perwersyjny, ale po prostu szalony. Po cóż bowiem potrzebni są komuś niewolnicy w świecie, na którym bez problemu używano robotów? Jedyną odpowiedzią była chęć natychmiastowego zaspokojenia swego ego przez tych, którzy otaczali czcią wyłącznie władzę i siłę. Temu facetowi rząd po prostu „dał” Tix za doskonałe wykonywanie obowiązków i za osiągnięcie takiej kategorii, której przysługiwało posiadanie Rozrywkowej Dziewczyny. Zabrał ją ze sobą jako widoczny symbol swego statusu i ponieważ sprawia mu uciechę posiadanie obok siebie osobistego niewolnika, któremu może wydawać rozkazy. Jest to najbardziej spektakularny przykład choroby trawiącej to społeczeństwo, pomyślałem ze smutkiem. Cóż to za miejsce, gdzie rządzą ludzie posiadający stworzonych przez siebie, łaszczących się niewolników, tak jak wpływowi ludzie w innych społeczeństwach posiadają klejnoty czy dzieła sztuki?

Zdusiłem w sobie nagłą chęć, by zabić tego gościa i jego towarzyszkę od razu na miejscu; a może nawet Rozrywkową Dziewczynę, chociaż ta ostatnia była już w pewnym sensie martwa.

Około dwudziestu minut po starcie odezwały się głośniki:

— Proszę nie odpinać pasów i pozostać na miejscach. Za chwilę dokowanie.

Zarówno mężczyzna, jak i kobieta zmarszczyli brwi, a kobieta zwróciła się do swego towarzysza:

— To dziwne, ale nie czułam żadnego hamowania.

— Zastanawiam się, czy coś się nie stało — skinął głową.

Nie było tu żadnych okien, trudno więc było się zorientować, co się dzieje, ja jednak cały się spiąłem. No, to teraz się zacznie, pomyślałem i przygotowałem się psychicznie na każdą ewentualność.

Poczułem wstrząsy i wibrację, potem trzy nagłe, hamujące uderzenia z dysz i prom wślizgnął się gładko do doku. Rozległ się syk i otworzyły się drzwi z tyłu kabiny pasażerskiej. Mężczyzna odpiął pasy, podszedł do drzwi i wyjrzał na zewnątrz.

— To nie jest Centrum — powiedział, najwyraźniej zdezorientowany i zdziwiony. — To jest chyba stacja kosmiczna.

Odpiąłem pasy, westchnąłem, wstałem i podszedłem do drzwi.

— Wracaj na swoje miejsce — powiedziałem do niego. — I odpręż się, sądzę, że to mój przystanek.

Rozdział trzynasty

OFIARA FILOZOFII

Śluza była standardowa, prom dokował za pośrednictwem długiego rękawa wprost do samej stacji. Wiedziałem, że wszystkie cztery planety dysponują takimi stacjami i że Czterej Władcy maksymalnie je wykorzystują. Na przykład na tej znajdował się między innymi komputer główny Meduzy, lecz mimo to byłem zaskoczony jej ogromem. Świetnie działała sztuczna grawitacja, nieco tylko słabsza od tej, do której byłem przyzwyczajony. Przez przezroczyste ścianki rękawa można było zobaczyć całą tę gigantyczną konstrukcję, rozciągającą się we wszystkich kierunkach. Nie była to wyłącznie stacja kosmiczna; przypominało to raczej orbitujące miasto o średnicy kilku kilometrów, wystarczająco duże, by być samowystarczalne i mogło utrzymać przy życiu sporą grupę ludzi.

Na końcu długiego rękawa natknąłem się na drugą komorę — śluzę i bez najmniejszych wahań wszedłem do niej. Jeśli zamierzali mnie zabić, mogli to przecież bez trudu uczynić gdzie indziej. Ta druga śluza spełniała rolę dodatkowego zabezpieczenia w przypadku rozhermetyzowania, ale mogła również być całkiem porządną celą więzienną. Pod sufitem zauważyłem wszechobecny monitor, byłem więc przekonany, że na drugim końcu tego systemu siedzi żywy obserwator. Dostrzegłem także całą grupę końcówek nie znanych mi urządzeń, które mogły służyć albo do dekontaminacji, albo były po prostu bronią.

Pierwsze drzwi zamknęły się za mną, drugie jednak się nie otwarły. Nagle owe końcówki zalały całą komorę blado — niebieskim polem siłowym, które wywarło na mnie dość szczególny efekt. Przypominało to uczucie, jakie musi towarzyszyć nagłemu oślepnięciu czy ogłuchnięciu albo obydwu tym przypadłościom naraz, a przecież ciągle doskonale widziałem i słyszałem. Nie mogłem natomiast wyczuć, czy nawiązać kontaktu z „wardenkami”, znajdującymi się we wnętrzu mojego ciała. Odcięto mi w jakiś sposób tę łączność, a dokonując tego, przywrócono mnie do stanu pierwotnego. Widziałem to i czułem jedynie za pomocą własnego mózgu.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)