Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]
Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]

Электронная книга - «Meduza: Tygrys w opałach [Medusa: A Tiger by the Tail - pl]». Краткое содержание книги:

Umysły czterech kryminalistów zastąpiony umysłem najlepszego agenta Konfederacji. Agenci wysłani na Lilith, Cerbera i Charona odnieśli sukces. Wyrafinowany plan Konfederacji zaczął przynosić efekty.
Tarin Bul wylądował na Meduzie.
Na tej mroźnej planecie szybko dołączył do miejscowych konspiratorów, którzy zamierzali obalić znienawidzonego Lorda Talanta Ypsira; cel buntowników doskonale mu odpowiadał. Jednak połączenie, jakie stanowili obcy i tajna moc Ypsira, okazała się ponad jego siły.
Do akcji wkroczył Agent Bez Imienia, nadzorujący wszystkich czterech wysłaninników. Był zmuszony wykazać się swoimi nadzwyczajnymi umiejętnościami, gdyż wszystko sprzysięgło się przeciw niemu.
W czwartej ostatniej księdze ekscytującej tetralogii Jack Chalker doprowadza do dramatycznego zakończenia epicką konfrontację pomiędzy potężną Konfederacją a małymi — ale równie potężnymi — światami Rombu Wardena.
1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 94
Перейти на страницу:

To niby on musi podjąć to ryzyko!

— Nie potrafię powiedzieć, kim będziesz po ich likwidacji, zakładając, że w ogóle odniesiesz sukces i przeżyjesz. Prawdopodobnie akcja ta wywoła pełne uwolnienie psychiki, po którym ponownie i na zawsze będziesz tym, kim uczynił cię Ypsir. Może nawet staniesz się dziką bestią. Możesz też jednak zachować pewien potencjał racjonalności, zależny od tego, jak wiele z ciebie przetrwa. Niemniej ta fizyczna transformacja i fizyczne zamrożenie będą tak gruntowne, że zarówno fizycznie i hormonalnie, jak i emocjonalnie będziesz tym, kim ja cię zamierzam uczynić. To ci obiecuję, chociaż wiem, że to niewielka pociecha. Autentycznie dobry psychoekspert mógłby przywrócić ci sprawność intelektualną, chociaż wówczas naturalnie byłbyś już inną osobą, nie posiadającą pamięci o przeszłości. Tyle jestem w stanie zdziałać i mieć pewność, że uda mi się zmylić Ypsira i jego urządzenia testujące. Równie dobrze to wszystko może się nie udać — nawet mój nauczyciel odniósł sukces jedynie w niecałych dziesięciu procentach przypadków — aleja przynajmniej jestem w stanie zaofiarować tobie i twoim mocodawcom nadzieję polegającą na tym, że ta piękna istota u boku Ypsira będzie w rzeczywistości bombą zegarową, której uruchomienie stworzy taką próżnię władzy na Meduzie, że władza dostanie się w ręce tych, których my kontrolujemy. A teraz już muszę przystąpić do pracy. Przykro mi bardzo, że tak musi być, ale mam nadzieję, iż moje wyjaśnienie może stanowić dla ciebie jakieś pocieszenie. Zauważyłem ten bardzo pomysłowy nadajnik w twoim mózgu i mam dzięki temu pewność, iż twoi mocodawcy są teraz w posiadaniu tych samych informacji, które tobie przekazałem. Tylko oni i ja będziemy znać prawdę. Czasu mamy niewiele, a proces jest długi i żmudny. Wybacz mi, Bul, czy jak tam się nazywasz. Żegnaj.

Porażający ból przeszył moją głowę… Uczucie, jakbym miał za moment implodować… O Boże! Ja…

KONIEC TRANSMISJI. NADAJNIK ZNISZCZONY.

Epilog

1.

Mężczyzna powoli dochodził do siebie. Wzdrygnął się, zdejmując sondy z głowy.

— To musiało być bardzo nieprzyjemne — odezwał się komputer.

— Niech Bóg pobłogosławi Dumonii i jego pokrętnej naturze. — Roześmiał się. — Dzięki niemu możemy jeszcze co nieco uzyskać.

— Jesteś w wyjątkowo dobrej kondycji jak na kogoś, kto doznał druzgocącej klęski, stawiał czoło swym najgorszym lękom i obserwował psychiczne okrucieństwo. Lepszej niż w poprzednich trzech przypadkach. Zaczynam obawiać się o twoje zdrowie psychiczne.

— Nie ma powodu do obaw — zapewnił mężczyzna. — Zresztą to i tak nieważne. Nie zgadzam się jednak z tobą, kiedy wspominasz o klęsce. Wreszcie przecież poznaliśmy obcych, poznaliśmy ich imiona i potwierdziliśmy niektóre najbardziej nieprawdopodobne i najmniej pewne z naszych dedukcji.

— To znaczy, że rozwiązałeś zagadkę?

— Tak sądzę. Niepokoją mnie jednak ciągle słowa Mora — ha. Ciągle mam to dziwne uczucie, że nie tyle się mylę, ale raczej coś przeoczyłem. Utwierdza mnie w tym przekonaniu jeszcze stanowisko Ypsira.

— Przecież w ogóle nie widzieliśmy Ypsira.

— Nie musieliśmy. Nie zapominaj, że to obrzydliwy, wstrętny, cwany drań i stary konfederacyjny polityk; a tutaj zamierza dokonać nagrania i popisywać się nim przed Konfederacją. To się nazywa pewność siebie. Nie popisujesz się przecież czymś takim, jeśli spodziewasz się przegranej w nadchodzącej wojnie. A przecież on zna siłę i potęgę wojskową Konfederacji. Jest zepsuty, zły, omal nieludzki, ale nie jest głupi. Mimo wyeliminowania dwóch spośród Czterech Władców, mimo wykrycia całego spisku, on ciągle spodziewa się zwycięstwa. Dlaczego? Chyba że nasze podstawowe założenia na temat tych obcych, tych Altavaryjczyków, są błędne.

— Sądzisz, że wojna wybuchnie?

— Jestem niemal pewien. To dziwne, ale największą szansą uniknięcia wojny był dla nas człowiek, który nijak tu nie pasuje, Lord Kreegan. Wolałbym, żeby to on żył, a nie ten obrzydliwy Ypsir.

— Nie rozumiem. Przecież był zdrajcą.

— A jednak pozostanie tym, który do tego wszystkiego nie pasuje. Przyjrzyj się Czterem Władcom. Jeden to klasyczny gangster, superkryminalista; dwaj pozostali to byli politycy, tak skorumpowani, że aż niedobrze się robi. I Marek Kreegan. Co on tam, do diabła, robił? I jak to się stało, że pozostała trójka go zaakceptowała? Nie zapominaj o tym, o czym się właśnie dowiedzieliśmy: to właśnie Lordowie obalili poprzednika Ypsira za to, że według nich był zbyt wielkim reformatorem, a jednocześnie był za mało skorumpowany, by brać udział w rządzeniu tym ich przestępczym imperium. Wszyscy też ciągle zwracali się do Kreegana, jedynego człowieka, u którego trudno zauważyć oznaki zepsucia i od którego wszyscy wydawali się jakoś uzależnieni, chociaż nie było widocznych powodów takiego uzależnienia. Nie tylko sam nie pochodził z kręgów przestępczych — jak pamiętasz, zgodził się na tę banicję — to na dodatek Lilith niewiele ma do zaoferowania w toczących się skrycie zmaganiach. I mimo wszystko stoi na czele i jest przywódcą.

— Nie wywarł na mnie pozytywnego wrażenia.

— Być może, ale mnie przypominał on moją własną osobę. — Roześmiał się. — I na odwrót. Patrzę na Kreegana i widzę człowieka wypełniającego misję, bardzo długą i skomplikowaną misję; trudno jednak w nim dostrzec zepsutego przestępcę.

— Nie ma żadnych dowodów, że spełniał jakąś misję.

— My nie mamy. To znaczy, może i mamy, ale nieoficjalnie. Sądzę, że Kreegan gdzieś, podczas jakiejś innej misji, natknął się na tych obcych. Nie wiem jak — i nie sądzę, byśmy się tego kiedykolwiek dowiedzieli — ale wiele lat przed nami odkrył, co się dzieje. Może odkrył ich całe dziesięciolecia temu, skoro istnieją przecież dowody, że ci obcy są tu praktycznie od zawsze.

— Czy nie byłoby skuteczniejszym posunięciem przekazanie tej informacji w raporcie? — spytał komputer.

— W raporcie? Na jakiej podstawie? Prawdopodobnie nie miał żadnych materialnych dowodów. Przecież Konfederacja uwierzyła dopiero wtedy, kiedy nie miała innego wyjścia; nawet w tej chwili stąpamy delikatnie i powoli po Rombie Wardena, zamiast uderzyć weń mocno i szybko, skoro już posiadamy dowody na to, iż jest on jądrem tego spisku. Przecież Konfederacja ogłosiłaby go szaleńcem, zniszczyła, czy wreszcie zesłała na Romb. Dlatego właśnie odegrał swą rolę do samego końca, pracował ciężko przez dwadzieścia lat — dwadzieścia lat! — i został wreszcie Władcą Lilith po to, by móc kontrolować Wydarzenia. Myślę, że zabiliśmy największego agenta Konfederacji w historii ludzkości, i to w momencie, gdy już miał zrealizować swoje plany.

— Sądzisz, że wystawiał nam obcych na strzał?

— Ależ skąd. Przypuszczam, że był szczerze zaangażowany w tę ukrytą wojnę przeciw Konfederacji, wojnę, w której używano tych cholernych robotów. Wolał zapewne osłabioną, pozbawioną równowagi Konfederację niż otwartą wojnę. Tego właśnie usiłował dokonać. Pójdę o każdy zakład, że tak było. A to by odpowiadało Ypsirowi i Morahowi. Sądzę, że ci Altavaryjczycy są znacznie silniejsi niż myśleliśmy. Sądzę, że Kreegan widział w nich przyszłych zwycięzców w wojnie totalnej, w wyniku której zginęłyby ogromne masy ludzi. Jasne! Wszystko się zgadza. Musiał wybierać pomiędzy ukrytą wojną, która osłabi Konfederację a konfliktem na skalę kosmiczną, o którym wiedział, że jest nie do wygrania.

1 ... 62 63 64 65 66 67 68 69 70 ... 94
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)