Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Космическая фантастика » Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]
Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]

Электронная книга - «Lustrzany taniec [Mirror Dance - pl]». Краткое содержание книги:

„Lustrzany taniec” stanowi szczególną część sagi barrayarskiej. Powraca w niej Mark, klon-bliźniak Milesa Vorkosigana/Naismitha, który podając się za dowódcę Najemnej Floty Dendarii, przeprowadza szaleńczą akcję desantową w Obszarze Jacksona — części wszechświata, gdzie inżynieria genetyczna rozwija się bez żadnych ograniczeń. Niestety, ponosi klęskę i z pomocą musi mu pospieszyć prawdziwy admirał Naismith. Podczas odwrotu Miles zostaje zabity, ale jego śmierć daje początek lawinie wydarzeń i zaskakujących zwrotów akcji. Przed Markiem stoją nowe nieoczekiwane zadania, którym musi sprostać. Czy przyjaciele Milesa mu pomogą? Jak przyjmie go Barrayar? Czy ma szansę odciąć się od mrocznej przeszłości i przeistoczyć z genetycznej repliki Milesa w człowieka?
1 ... 58 59 60 61 62 63 64 65 66 ... 137
Перейти на страницу:

— Trochę pobłądził i natknął się na miejscowych, którzy odrobinę się z nim poprztykali, ale na szczęście dogoniłem go, zanim doszło do czegoś poważniejszego. Do widzenia, ciociu Cordelio…

Mark nie utrudniał mu ewakuacji.

Oczywiście jeszcze przed kolacją do księcia i księżnej dotarła pełna relacja dzisiejszych wydarzeń. Siadając przy stole naprzeciw Eleny Bothari — Jesek, która wróciła nareszcie z długiego i przypuszczalnie wyczerpującego przesłuchania w kwaterze głównej CesBezu, wyczuł panującą w jadalni chłodną atmosferę napięcia.

Książę zaczekał, aż służący poda pierwsze danie i wyjdzie. Dopiero wówczas zauważył:

— Cieszę się, Marku, że twoje dzisiejsze doświadczenie nie okazało się śmiertelne.

Mark zdołał przełknąć kęs, nie krztusząc się, i powiedział zduszonym głosem:

— Dla niego czy dla mnie?

— Wszystko jedno. Życzysz sobie wysłuchać informacji o swojej, hm, ofierze?

Nie.

— Tak, proszę.

— Lekarze w szpitalu miejskim sądzą, że za dwa dni go wypuszczą. Przez tydzień będzie na płynnej diecie. I odzyska głos.

— Ach. To dobrze. — Nie chciałem… Czy jest sens usprawiedliwiać się, przepraszać albo protestować? Na pewno nie.

— Sprawdzałem, czy da się dyskretnie uregulować rachunek za jego leczenie, ale dowiedziałem się, że Ivan zdążył mnie ubiec. Po namyśle postanowiłem ustąpić mu pierwszeństwa.

— Och. — Wobec tego on powinien zaproponować Ivanowi zwrot kosztów? Czy w ogóle miał jakieś pieniądze albo prawo do ich posiadania? Z punktu widzenia prawa? Moralności?

— Jutro — oświadczyła księżna — twoim przewodnikiem zostanie Elena. A Pym będzie wam towarzyszył.

Elena nie wyglądała na uszczęśliwioną tym pomysłem.

— Rozmawiałem z Gregorem — odezwał się książę. — Wygląda na to, że wywarłeś na nim dość korzystne wrażenie, ponieważ zgodził się, żebym oficjalnie przedstawił cię jako swojego dziedzica, kandydata Domu Vorkosiganów do Rady Książąt. W czasie, jaki uznam za stosowny, gdy — jeśli w ogóle — potwierdzi się wiadomość o śmierci Milesa. Naturalnie, w tej chwili taki krok byłby przedwczesny. Sam nie jestem pewny, czy przeprowadzić zatwierdzenie twojej kandydatury, zanim książęta cię poznają, czy lepiej zaczekać, aż oswoją się z tą myślą. Błyskawiczny manewr lub długie i nużące oblężenie. Tym razem wydaje mi się, że lepiej postawić na oblężenie. Gdybyśmy wygrali, twoje zwycięstwo byłoby o wiele pewniejsze.

— Mogą mnie odrzucić? — zapytał Mark. Czyżby dane mi było ujrzeć światełko w tunelu?

— Abyś mógł dziedziczyć tytuł książęcy, muszą cię zaakceptować zwykłą większością głosów. Mój majątek to odrębna sprawa. Zazwyczaj taka zgoda jest rutynowo przyznawana najstarszemu synowi, a jeśli nie ma synów, każdemu męskiemu krewnemu, jakiego zaproponuje książę. Formalnie rzecz biorąc, to wcale nie musi być krewny, choć prawie zawsze jest to członek rodziny. W okresie Izolacji miał miejsce słynny przypadek księcia Vortali, który poróżnił się z synem. Podczas Wojny Handlowej z Zidarchem młody lord Vortala sprzymierzył się ze swoim teściem. Vortala wydziedziczył syna i udało mu się tak wymanewrować posiedzenie kadłubowej Rady Książąt, że uznała za dziedzica jego konia o imieniu Północ. Twierdził, że koń jest równie bystry jak syn i nigdy go nie zdradził.

— Cóż za… szczęśliwy dla mnie precedens — wykrztusił Mark. — I jak radził sobie książę Północ? W porównaniu ze zwykłymi książętami.

— Lord Północ. Niestety, nikomu nie było dane się przekonać. Lord Vortala przeżył konia, wojna się skończyła i mimo wszystko tytuł odziedziczył syn. Ale był to ważny zoologiczny moment w bardzo zróżnicowanej politycznie historii rady, porównywalny z niesławnym Spiskiem Płonącego Kota. — Kiedy książę Vorkosigan opowiadał, w jego oczach rozbłysnął niezdrowy entuzjazm. Zatrzymał wzrok na Marku i jego ożywienie uleciało. — W ciągu kilku wieków zgromadziliśmy mnóstwo precedensów, jakie sobie tylko życzysz, od absurdów do naprawdę przerażających wypadków. A także parę rozsądnych posunięć, których jednak było znacznie więcej.

Książę nie pytał już więcej Marka o wydarzenia tego dnia, a Mark nie kwapił się, by opowiadać o szczegółach. Do końca kolacji atmosfera była ciężka jak ołów, więc Mark skorzystał z pierwszej sposobności, by odejść od stołu.

* * *

Umknął chyłkiem do biblioteki, długiego pomieszczenia w skrzydle najstarszej części domu. Księżna zachęcała go, by tam poszperał. Prócz publicznie dostępnych czytelniczych banków danych i kodowanej konsoli rządowej, wyposażonej we własne łącza komunikacyjne, znajdowało się tu mnóstwo drukowanych, a nawet ręcznie kaligrafowanych książek pochodzących z okresu Izolacji. Biblioteka przywodziła Markowi na myśl Zamek Vorhartung — podobnie jak tam, zabytkowi architektury nadano zupełnie nową funkcję, wtłaczając w stare wnętrze nowoczesny sprzęt, na który nikt nie przewidział tu miejsca.

Kiedy rozmyślał o muzeum, jego spojrzenie padło na wielki foliał z drzeworytami przedstawiającymi broń i pancerze. Ostrożnie wyciągnął księgę z futerału i zaniósł do jednej z dwóch wnęk znajdujących się po obu stronach szklanych drzwi prowadzących do ogrodu. Alkowa była luksusowo umeblowana: stał tu fotel z bocznym oparciem na głowę oraz małym stoliczkiem, na którym wygodnie można było położyć ciężki (w sensie dosłownym i przenośnym) tom. Mark w zadumie zaczął kartkować dzieło. Pięćdziesiąt rodzajów mieczy, z których każdy różniący się choć jednym szczegółem od reszty nosił własną nazwę, podobnie zresztą jak każda jego część… cząstkowa i ulotna wiedza, stworzona przez hermetyczną kastę Vorów i stanowiąca jednocześnie jej rację bytu…

Drzwi biblioteki otworzyły się i po chwili Mark usłyszał czyjeś kroki na marmurach i dywanie. Był to książę Vorkosigan. Mark odruchowo wtulił się w oparcie fotela, chowając wystające nogi. Może książę weźmie jakąś książkę i wyjdzie. Mark nie miał ochoty na żadną szczerą, kameralną rozmowę, do jakiej zachęcało przytulne otoczenie. Zdołał już pokonać paniczny strach, jaki na początku wzbudzała w nim osoba księcia, jednak nadal czuł się w jego obecności nieswojo, nawet jeśli Vorkosigan nie odzywał się ani słowem.

Niestety, książę zasiadł przed komkonsolą. Na szybach okna, w stronę którego był zwrócony Mark, zatańczyły kolorowe odbłyski ekranu. Mark zdawał sobie sprawę, że im dłużej będzie zwlekał, ukrywając się jak morderca, tym bardziej krępujące będzie ujawnienie swojej obecności. Idź się przywitać. Upuść książkę. Wydmuchaj nos, zrób cokolwiek. Zbierał się właśnie na odwagę, zamierzając odchrząknąć i zaszeleścić kartkami, gdy nagle ponownie skrzypnęły zawiasy drzwi i dały się słyszeć kroki, tym razem lżejsze. Księżna. Mark zwinął się w kłębek.

— Ach — powiedział książę. Światła odbijające się w oknie zgasły, ponieważ Vorkosigan wyłączył maszynę i odwrócił się z krzesłem, skupiając całą uwagę na żonie. Czyżby pochyliła się nad nim, by uścisnąć go przelotnie? Usiadła z szelestem tkaniny.

— Cóż, wygląda na to, że Mark przechodzi przyspieszony kurs wiedzy o Barrayarze — zauważyła, powstrzymując w ten sposób ostatni rozpaczliwy odruch Marka, by się ujawnić.

— Tego właśnie mu potrzeba — westchnął książę. — Musi nadrobić dwudziestoletnie zaległości, jeśli ma normalnie funkcjonować.

— A musi? To znaczy, już, natychmiast?

— Nie, nie natychmiast.

— To dobrze. Sądziłam, że mógłbyś postawić przed nim zadanie niemożliwe do wykonania. Jak wszyscy wiemy, na zadanie niemożliwe do wykonania potrzeba trochę więcej czasu.

1 ... 58 59 60 61 62 63 64 65 66 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)