Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 58 59 60 61 62 63 64 65 66 ... 158
Перейти на страницу:

Sergius patrzył na Sulę przez długą chwilę, po czym wyprostował się w swym zdezelowanym krześle i złożył wielkie blade dłonie na biurku. Twarz znów miał obojętną.

— To ciekawe — powiedział.

— Proszę zrozumieć: nie mogę wydostać Juliena na wolność — wyjaśniła — ale mogłabym spowodować, że przewiozą go do aresztu na posterunek policji na Nadbrzeżu albo do innego miejsca, które panu odpowiada. A stamtąd już musiałby go pan sam wyciągnąć. Dostarczę Julienowi oficjalnej tożsamości, dzięki której będzie mógł swobodnie się poruszać, ale oczywiście… — spojrzała w nieodgadnione oczy — będzie zbiegiem, dopóki Naksydzi nie zostaną odsunięci od władzy.

Sergius wytrzymał jej wzrok.

— Jak odpłacę się pani za tę przysługę? — spytał.

Sula stłumiła uśmiech. Już wcześniej przygotowała sobie listę.

— Rząd podziemny ma przedsiębiorstwo zajmujące się przewozem amunicji i tym podobnych rzeczy. Działa pod przykrywką firmy dostarczającej żywność. Ponieważ wkrótce dostawa żywności stanie się nielegalna, chciałabym mieć możliwość prowadzenia firmy pod pańską ochroną. Bez zwykłych opłat.

Czy mi się wydaje, że widzę cień uśmiechu na jego ustach? — pomyślała.

— Zgoda — powiedział.

— Chciałabym też, żeby zginęło dziesięciu Naksydów. Jedna brew na jego czole uniosła się.

— Dziesięciu?

— Dziesięciu mających pewien status. Naksydzi ze straży miejskiej, z Floty, z Legionu. W stopniach oficerskich lub urzędnicy w randze co najmniej dyrektora departamentu. I musi być jasne, że zostali zamordowani, a nie zginęli w wypadku.

— Kiedy ma to nastąpić? — spytał zimno.

— To nie jest warunek wstępny. Naksydzi mogą zginąć w rozsądnym czasie po uwolnieniu Juliena.

Sergius najwyraźniej się odprężył.

— Sprowokuje pani Naksydów do kolejnych odwetowych rzezi.

Wzruszyła lekko ramionami i usiłowała nadać swojemu spojrzeniu ten sam co u niego wyraz bestialstwa.

— To drobiazg — odparła.

Rozbawiony, uśmiechnął się krzywo. Na jego okrągłej nieruchomej twarzy wydawało się to równie nie na miejscu jak wybuch śmiechu.

— Zgadzam się — oznajmił. — Ale chcę postawić sprawę jasno, że to ja wybieram konkretne cele.

— Oczywiście — potwierdziła Sula.

— Czy coś jeszcze?

— Chciałabym mieć w zasięgu ręki zespół ekstrakcyjny, na wypadek, gdyby mój projekt się nie udał, choć przypuszczam, że nie będziemy ich potrzebować.

— Zespół ekstrakcyjny? — Sergius usiłował wymówić nowe słowo. Wreszcie jego rysy rozluźniły się; taki wyraz twarzy miał prawdopodobnie u siebie w domu, choć prawdę mówiąc, jego mina nadal przerażała.

— Dobrze by było, gdyby mi pani opowiedziała o tych swoich planach.

* * *

Przeglądając procedury systemu prawnego, Sula dowiedziała się, że przenoszenie więźnia z jednego miejsca w drugie leży w gestii trzech kategorii osób. Po pierwsze, urzędników więziennych, którzy wozili więźniów na przesłuchania i rozprawy i zatrudniali ich w licznych fabrykach i gminach rolniczych. Obecnie wszyscy urzędnicy, mający stosowne upoważnienia byli Naksydami. Sergius raczej ich nie miał na swojej liście płac, bo inaczej Julien już byłby przeniesiony z Rezerwuaru.

Druga grupa to sędziowie Sądu Najwyższego i Sądu Apelacyjnego. Wszyscy oni zostali ewakuowani przed przybyciem naksydzkiej Floty, a nowa administracja obsadziła posady wyłącznie Naksydami.

Trzecią grupę stanowili sędziowie śledczy; były to niezbyt prestiżowe stanowiska. Niektórzy z sędziów nie ewakuowali się, ale widocznie Sergius również nie miał nikogo z nich w kieszeni.

Lady Mitsuko Inada nie opuściła Zanshaa. Mieszkała w Zielonym Parku, cichej, bogatej enklawie w zachodniej części miasta. Architektura tej dzielnicy nie miała nic z ostentacyjnej ekstrawagancji Górnego Miasta; prawdopodobnie żaden dom nie liczył więcej niż piętnaście czy szesnaście pokojów. Domy nadal zajmowane przez właścicieli usiłowały promieniować przytulnością, bogactwem i bezpieczeństwem, ale to wrażenie psuły zaniedbane ogrody i zamknięte okiennice sąsiednich budynków, opuszczonych przez mieszkańców, którzy albo uciekli do innego układu planetarnego, albo wyjechali na wieś.

Siedziba lady Mitsuko stała w najmniej szykownej zachodniej części parku. Dom zbudowany z polnych kamieni miał zielony dach ze stopu, zielonkawą miedzianą kopułę w kształcie cebuli i dla fasonu dwie nasady kominowe. W ogrodzie od frontu, zarośniętym mchem i paprociami, znajdowały się sadzawki i fontanny; wierzby z tyłu domu sugerowały, że tam również są sadzawki.

Parowie stanowili około dwóch procent ludności imperium, a jako klasa posiadali ponad dziewięćdziesiąt procent bogactwa. Wśród parów była jednak niezwykła rozpiętość: niektórzy mieli całe układy planetarne, inni żyli w prawdziwym ubóstwie. Lady Mitsuko zajmowała miejsce w dolnych rejestrach. Tytułu do ewakuacji nie dawała jej ani praca, ani status w ramach klanu Inada.

Wszyscy parowie, nawet niezamożni, mieli zagwarantowane wykształcenie i posadę we Flocie, w służbie cywilnej lub palestrze. Być może lady Mitsuko samodzielnie osiągnęła obecne stanowisko, startując z niższych szczebli.

Sula miała nadzieję, że tak właśnie było. Gdyby lady Mitsuko była niezbyt pewna własnej pozycji społecznej, mogłoby to sprzyjać planom Suli.

Macnamara podwiózł ją pod dom. Miał na sobie ciemny garnitur i okrągłą czapkę bez ronda i wyglądał jak zawodowy szofer. Otworzył drzwi samochodu i pomógł Suli wysiąść, podając jej rękę w rękawiczce ze skóry devajjo.

— Poczekaj — rozkazała, choć i tak by poczekał, bo w ten sposób wcześniej się umówili.

Nikt z nich nie patrzył na jadącą po drugiej stronie parku furgonetkę, pełną uzbrojonych bandziorów z kliki Nabrzeża.

Sula znów była blondynką, oficerem Floty. Wyprostowała ramiona i pomaszerowała ornamentowanym mostkiem do drzwi domu. Sięgnęła dłonią w rękawiczce do groteskowej brązowej głowy przy drzwiach i nacisnęła palcem błyszczące miejsce, z którego przekazywana była do domu informacja, że przyszedł gość. Z wnętrza dobiegł dźwięk dzwonka. Sula wyjęła czapkę spod pachy i włożyła ją na głowę. Wcześniej odwiedziła jeden ze schowków zespołu 491, skąd wydobyła zielononiebieski mundur galowy z epoletami porucznika, lśniące buty i dwa medale — Medal Zasługi drugiej klasy za udział w akcji ratunkowej Blitshartsa i Medal Mgławicy z diamentami za skasowanie eskadry Naksydów pod Magarią.

Pistolet ciążył jej na biodrze.

Chcąc wcześniej ukryć swój strój, zarzuciła na siebie zwykły płaszcz. Teraz go zdjęła, gdy tylko usłyszała kroki za drzwiami. Przewieszony przez rękę, zakrywał kaburę z pistoletem.

Napięcie kazało jej trzymać się prosto i unieść wysoko podbródek. Musiała pamiętać, że jest parem. Nie parem spoglądającym z góry na zbirów z kliki, lecz parem kontaktującym się z innym przedstawicielem swojej klasy.

To zawsze było najtrudniejsze: udawanie, że się z tej sfery wywodzi.

Drzwi otworzyła służąca, Terranka w średnim wieku. Nie nosiła liberii, tylko skromne cywilne ubranie.

Lady Mitsuko nie ma skłonności do wywyższania się — pomyślała Sula.

Minęła zdziwioną służącą i weszła do holu. Na beżowych tynkowanych ścianach wisiało trochę dzieł sztuki w ozdobnych ramach. Buty Suli stukały na ciemnoszarych kafelkach.

— Lady Caroline prosi o widzenie z lady Mitsuko — powiedziała i zdjęła czapkę.

1 ... 58 59 60 61 62 63 64 65 66 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)