Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 158
Перейти на страницу:

Służąca zamknęła drzwi i wyciągnęła ręce, by odebrać od niej czapkę i płaszcz. Sula spojrzała na nią.

— Proszę iść, natychmiast — powiedziała.

Służąca zrobiła niepewną minę, ale skłoniła się lekko i odeszła. Sula przejrzała się w lustrze z polerowanego niklu asteroidalnego, poprawiła medale i czekała.

Lady Mitsuko weszła energicznie. Trzydziestoparoletnia kobieta była młodsza niż się Sula spodziewała i bardzo wysoka. Miała kanciaste ciało, wąskie usta, zdecydowanie zarysowaną szczękę. Wszystko to sugerowało, że jako sędzia śledczy nie pozwala więźniom łatwo się wywinąć. Miała długie ciemnoblond włosy, związane z tyłu w koński ogon i swobody strój. Usiłowała zetrzeć chusteczką plamę z bluzki.

— Lady Caroline? Przepraszam, właśnie dawałam bliźniakom kolację. — Wyciągnęła rękę, ale wyraz twarzy świadczył o tym, że zastanawia się, czy już kiedyś spotkała Sulę.

Sula zasalutowała z uniesionym podbródkiem, czym zaskoczyła gospodynię.

— Lady sędzio, przychodzę w oficjalnej sprawie. Czy mogłybyśmy gdzieś porozmawiać?

— Owszem — odparła lady Mitsuko z nadal wyciągniętą ręką. Zaprowadziła Sulę do swego gabinetu — małego pokoiku, gdzie nadal unosił się lekki zapach lakieru, którym pokryto drewniane półki i meble.

— Proszę usiąść, milady — powiedziała, zamknąwszy drzwi. — Czy poprosić o napoje?

— Nie, to zbyteczne, nie zabawię długo — odparła Sula. Stała przy krześle, ale nie usiadła, czekając, aż lady Mitsuko wejdzie za biurko.

— Nieco zmieniła pani moje nazwisko — kontynuowała. — Nie jestem lady Caroline, lecz Caroline, lady Sula.

Lady Mitsuko szybko na nią spojrzała, oparła się na poręczy krzesła i rozwarła usta, zdziwiona.

— Czy pani mnie poznaje?

— Nnnie wiem. — Mitsuko wymawiała słowa tak, jakby mówiła w obcym języku.

Sula wyjęła z kieszeni swój identyfikator oficera Floty.

— Jeśli pani chce, może pani sprawdzić moją tożsamość. Przychodzę z misją w imieniu rządu podziemnego.

Lady Mitsuko przycisnęła chusteczkę do serca. Drugą rękę wyciągnęła po identyfikator.

— Podziemny rząd… — powtórzyła cicho, jakby do siebie. Usiadła powoli na krześle, cały czas patrząc na identyfikator.

Sula też usiadła, złożywszy płaszcz i czapkę na kolanach. Odczekała, aż lady Mitsuko podniesie wzrok, i oznajmiła:

— Potrzebujemy pani pomocy.

Mitsuko powoli wyciągnęła rękę, oddając jej identyfikator.

— Czego pani… czego chce podziemny rząd? Sula pochyliła się i odebrała swój identyfikator.

— Rząd chce, żeby pani przeniosła dwunastu zakładników z więzienia Rezerwuar do aresztu na posterunku policji na Nadbrzeżu. Przygotowałam listę… Czy mogłaby pani ustawić swój komunikator na odbiór?

Mitsuko wykonywała polecenia powoli, jakby była ogłuszona. Wreszcie przygotowała swój komunikator i Sula przesłała z własnego displeja mankietowego nazwiska Juliena, Veronki i dziewięciu więźniów wybranych przypadkowo z oficjalnej listy zakładników oraz nazwisko kucharza Cree z „Dwóch Batut” — po prostu dlatego, że gdy sporządzała listę, była w dobrym nastroju.

— Oczekujemy, że rozkaz zostanie wydany jutro — powiedziała i odchrząknęła. — Upoważniono mnie do stwierdzenia, że gdy wróci legalny rząd, pani lojalność zostanie nagrodzona. Z drugiej jednak strony, jeśli transfer więźniów nie nastąpi, zostanie pani zabita.

Mitsuko patrzyła na nią z oburzeniem. Wydawało się, że po raz pierwszy zauważyła na jej biodrze pistolet w kaburze. Odwróciła wzrok i z wyraźnym wysiłkiem wracała do równowagi.

— Jaki mam podać powód przeniesienia?

— Jaki wyda się pani najlepszy. Może taki, że muszą być przesłuchani w związku z innymi przestępstwami. Jestem pewna, że wymyśli pani coś odpowiedniego. — Sula wstała z krzesła. — Nie będę zajmować pani więcej czasu.

I pozdrowienia dla bliźniąt, chciała dodać ukrytą aluzję, ale doszła do wniosku, że to zbyteczne.

Skłonna była sądzić, że ona i lady Mitsuko osiągnęły porozumienie.

Mitsuko odprowadziła ją do drzwi. Cały czas była zamyślona, poruszała się niezbornie, jakby jej układ nerwowy nie nadążał za wydarzeniami. Nie wyglądała jednak na osobę, która z przerażeniem pobiegnie do komunikatora, gdy tylko gość wyjdzie.

Sula narzuciła płaszcz na ramiona.

— Proszę przyjąć życzenia dobrego wieczoru, lady sędzio.

— Hmm… dobrego wieczoru, lady Sula.

Macnamara czekał w samochodzie i gdy tylko Sula wyszła z domu, wyskoczył, by otworzyć jej drzwi. Starała się nie biec po mostku — szła jednak dziarskim wojskowym krokiem.

Samochód ruszył tak szybko, jak pozwalały mu na to cztery elektryczne silniki. Skręcił w pierwszą ulicę. Gdy minął dwie przecznice, Sula wyślizgnęła się z wojskowych spodni i bluzy. Pod spodem miała swobodną letnią bluzkę. Wsunęła nogi w kolorowe spodnie. Wojskowy strój i perukę blond włożyła do pralnianej torby, kaburę przesunęła na krzyż.

Za nimi jechała z rykiem furgonetka z zespołem ekstrakcyjnym. Oba samochody zatrzymały się i Sula z Macnamarą przeszli do furgonetki, zabierając ze sobą torbę. Do samochodu zaś wskoczył inny kierowca, który miał go odprowadzić na parking przy stacji lokalnego pociągu, skąd zostanie w stosownym czasie odebrany.

W furgonetce siedział zespół ekstrakcyjny: Spence, Casimir i czterech krzepkich mężczyzn z drużyny Juliena, w zbrojach, z karabinami na kolanach. Z przodu siedziała jeszcze dwójka osób. Wnętrze furgonetki było niebieskie od dymu tytoniowego. Sula wybuchnęła śmiechem, widząc ich ponure twarze.

— Odłóżcie broń — powiedziała. — Nie będziemy jej potrzebować.

Czuła triumf. Ponieważ w samochodzie nie było miejsca, usiadła Casimirowi na kolanach. Gdy drzwi ze szmerem zasunęły się i furgonetka ruszyła, Sula zarzuciła mu ręce na szyję i pocałowała go.

Wiedziała, że Sergius z całą kliką Nabrzeża nie mógłby dokonać tego, co jej się właśnie udało. Węszyliby w korytarzach sądów, szukając kogoś, kogo dałoby się przekupić — zresztą prawdopodobnie już to zrobili, ale bez sukcesu. Jednak nikt z nich nie potrafiłby przekonać sędziego-para, żeby z własnej woli podpisał polecenie przekazania więźniów. Gdyby złożyli propozycję lady Mitsuko, odprawiłaby ich; gdyby jej grozili, kazałaby ich aresztować.

Tylko par mógł skłonić para do współpracy. I nie łapówką, ale odwołaniem się do praworządności i solidarności klasowej.

Usta Casimira były ciepłe, oddech słodki. Macnamara przysiadł na podłodze za kierowcą i odwrócił wzrok, by nie patrzeć na Sulę siedząca na kolanach Casimira. Zbiry stukały się łokciami i wymieniały uśmiechy. Spence obserwowała całą scenkę z prawdziwym zainteresowaniem: w swoich wideo zapewne nigdy nie widziała, żeby par i przestępca tworzyli parę.

Kierowca nie korzystał z dróg ekspresowych, wybierał mniejsze ulice, ale mimo to utknął w korku. Furgonetka sunęła powoli, czas mijał.

— Cholera! — zaklął kierowca. — Blokada drogowa.

W jednej chwili Sula zeskoczyła z kolan Casimira i zaczęła się wpatrywać w drogę. Zobaczyła Naksydów w czarno-żółtych mundurach patrolu drogowego. Ich czworonogie ciała wiły się niesamowicie, gdy szli wzdłuż szeregu pojazdów, przyglądając się badawczo kierowcom. Zatrzymali jeden z samochodów i grzebali w bagażniku. Furgonetka znajdowała się na jednokierunkowej ulicy, oba pasy były zakorkowane. Nie mogła zawrócić.

Serce Suli biło jak szalone — nawet podczas rozmowy z Sergiusem czy lady Mitsuko nie czuła w piersiach takiego łomotu.

— Gdzieś zaparkować? Jakiś garaż? Udawać, że coś dostarczamy? — rzucała urywki zdań.

1 ... 59 60 61 62 63 64 65 66 67 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)