Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Wojna [Conventions of War - pl]
Wojna [Conventions of War - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Wojna [Conventions of War - pl]

Электронная книга - «Wojna [Conventions of War - pl]». Краткое содержание книги:

Straszliwe imperium tyranów Shaa przestało istnieć, wszechświat znalazł się na łasce bezlitosnych, spragnionych władzy gadopodobnych Naksydów. Wszędzie zapanował krwawy chaos. Jednak dalecy potomkowie Terry cenią sobie wolność, a ich bohaterscy wojownicy nie poddają się. Lord Gareth Martinez i tajemnicza Caroline Sula, która prowadzi walkę w podziemiu, oddzieleni są latami świetlnymi, ale dążą własnymi drogami do decydującej bitwy o przyszłość, gdyż nowy porządek może się okazać jeszcze bardziej przerażający od starego. Jedyna nadzieja w tym, że powiedzie się ostatni desperacki plan, który scali rozbitą galaktykę.
1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 158
Перейти на страницу:

— A Patel? — spytała. Julien zaśmiał się.

— On by za tobą poszedł, zresztą słyszałaś. Chętnie walczyłby z Naksydami dla miłości, jak powiedział, ale decyzje komisji zapadają jednogłośnie, więc musiał się podporządkować.

Zjechali na dół ruchomymi schodami i wyszli na ulicę. Chodnik był mokry, powietrze świeżo pachniało — podczas gdy Sula rozmawiała z komisją, spadł krótki deszcz.

— Gdzie jest postój taksówek? — spytała.

— Za rogiem. — Wskazał głową. — Słuchaj, przykro mi z powodu tego, co się dziś stało. Chciałbym ci to wynagrodzić.

Mógłbyś zebrać armię? — pomyślała złośliwie, ale powiedziała tylko:

— Byłoby bardzo miło.

— Jutro wieczór? — spytał. — Zapraszam na obiad do swojej restauracji. Nazywa się „Dwie Batuty” i mieści się przy skwerze Harmonii. Kucharzem jest Cree. Jest znakomity.

Sula zastanawiała się, czy ten Cree uważa restaurację za swoją, a nie za własność Juliena, ale teraz to nie był odpowiedni czas na takie pytania. Zgodziła się przyjść na obiad o 2401.

— Może po ciebie przyjadę? — zaproponował Casimir. — Czy ciągle jesteś w przelocie między jednym a drugim mieszkaniem?

— Zawsze jestem w przelocie — skłamała — a teraz wiesz dlaczego. Spotkajmy się w klubie.

— Masz ochotę gdzieś pójść dziś wieczorem?

Sula doszła do wniosku, że jest zbyt wściekła, by grać rolę dziewczyny klikmena.

— Nie dziś — odparła. — Muszę zabić sędziego.

Casimir był zaskoczony.

— Zatem powodzenia.

Pocałowała go.

— Do zobaczenia jutro.

Poszli z Macnamarą po taksówkę. W drodze do domu Macnamara siedział ze skrzyżowanymi ramionami i patrzył prosto przed siebie. Jego mięśnie szczęki cały czas pracowały.

— O co ci chodzi? — spytała Sula.

— O nic, milady.

— To dobrze! Bo naprawdę nie potrzebuję żadnych dodatkowych pieprzonych problemów!

Jechali w kamiennej ciszy. Sula wysiadła z taksówki dwie przecznice przed swoim domem. Znów zaczął padać deszcz. Zarzuciła kurtkę na głowę i pobiegła. Jeden-Krok, który wraz z kilkoma innymi osobami schował się przed ulewą pod markizą, zareagował z opóźnieniem, gdy przebiegła obok z rozpuszczonymi blond włosami.

W mieszkaniu rzuciła mokrą perukę na poręcz krzesła i uczesała swe krótkie farbowane włosy. Zastanawiała się, czy nie sprawdzić wiadomości, ale zrezygnowała z tego, wiedząc, że wiadomości tylko jeszcze bardziej ją zdenerwują.

W końcu postanowiła wziąć długą kąpiel, a potem poczytać ostatni tom zagadek matematycznych i może książkę, którą dwa dni temu kupiła na straganie. „Historia dyplomacji Europy w dobie Napoleona” — rzecz wydrukowana przez studenta historii do własnego użytku, w taniej oprawie. Sula bardzo lubiła takie czytadła.

Wzięła książkę do wanny. Lektura przyniosła jej pewne pocieszenie. W porównaniu z takimi osobnikami jak Paweł II czy Godoy, jej zwierzchnicy wydawali się niepodważalnie… błyskotliwi.

Po kąpieli owinęła się w szlafrok i przeszła do frontowego pokoju. Deszcz nadal lał. Długo patrzyła na swój wazon Yu-yao, na spękaną glazurę, która odbijała koraliki wody spływające po szybie.

Nagle przyszedł jej do głowy pewien pomysł.

Wydawał się atrakcyjny. Starannie go sprawdziła, wysondowała umysłem, jak sonduje się językiem otwór po wyrwanym zębie.

Pomysł wydawał się coraz lepszy. Wzięła czystą kartkę, pióro i naszkicowała schemat wraz ze wszystkimi możliwymi implikacjami.

Nie zauważyła żadnych słabych stron. W żaden sposób nie można będzie wytropić, że pomysł pochodzi od niej.

Może zawdzięczała ten pomysł Metternichowi lub Castlereaghowi albo Talleyrandowi. Może to zasługa faktu, że całe popołudnie wpatrywała się w oczy Sergiusa Bakshiego, podobne do oczu drapieżnej ryby, i zastanawiała się, co się za nimi kryje.

A może ta intryga to całkowicie wytwór jej umysłu, myśli, które rozwinęły się, gdy patrzyła na odbicie deszczowych kropli. W takim razie naprawdę musi podziwiać swój umysł.

Zniszczyła kartkę, żeby nie zostały żadne dowody. Spojrzała na prawy kciuk, na grubą zabliźnioną ranę, pod którą kiedyś był odcisk jej palca.

To bardzo ważne, by w tej sprawie nie pozostawić żadnych śladów.

DZIEWIĘTNAŚCIE

Rano Sula realizowała dostawy z Macnamarą i Spence. Macnamara był nieco sztywny, ale przynajmniej otwarcie się nie dąsał. Po południu wybrała się do Górki na zakupy. W ubraniu, które sobie sprawiła, poszła na spotkanie z Casimirem do klubu na Ulicy Kociej. Spóźniła się i gdy szła z wielką naramienną torbą, podskakującą na biodrze przy każdym kroku, zobaczyła przy morelowym samochodzie Casimira spacerującego po chodniku w tę i z powrotem. Patrzył wściekle w ziemię, a płaszcz powiewał na nim jak peleryna.

Podniósł wzrok na Sulę i na jego twarzy pojawił się wyraz ulgi. Dopiero potem zobaczył, jak jest ubrana — w długi czarny płaszcz pokryty świecącymi sześcioramiennymi, wielobarwnymi gwiazdami jak tęczowym śniegiem.

— Masz taki sam płaszcz jak ja — powiedział, zdziwiony.

— Tak. Musimy porozmawiać.

— Możemy porozmawiać w samochodzie.

— Nie. Potrzebna mi większa prywatność. Może w twoim gabinecie?

— Już jesteśmy spóźnieni. — rzekł z rozdrażnieniem.

— Julien się nie obrazi. Ma wspaniałego kucharza.

Skinął głową, jakby zaakceptował ten argument, i poprowadził ją do klubu. O tej wczesnej porze było niewielu klientów: spokojni pijacy przy barze lub robotnicy, którzy nie zdążyli wrócić do domu na obiad.

Sula wbiegła po metalowych schodach do gabinetu Casimira.

— Jak poszło z sędzią? — spytał.

Przez chwilę usiłował sobie przypomnieć, o co chodzi.

— Sprawa odłożona — wyjaśniła.

— Czy o tym chcesz porozmawiać? Sergius powiedział wprawdzie, że nie powinienem ci pomagać, ale mogę zrobić kilka rzeczy, o których on nie musi wiedzieć. Bo… A, niech to!

Gdy tylko weszli do nieskazitelnego czarno-białego gabinetu, Sula rzuciła torbę na kanapę i rozsunęła poły płaszcza: pod spodem miała tylko pończochy i buty.

— A niech to! — powtórzył Casimir. Wędrował wzrokiem po ciele kobiety. — Ale jesteś piękna!

— Nie stój tak — odparła.

Po raz pierwszy w życiu postanowiła dać mężczyźnie tak pełne zaspokojenie. Prowadziła Casimira od mebla do mebla. Chętnie wykorzystała obszerne, nadzwyczaj miękkie fotele. Używała warg, języka i opuszków palców, dotyku i zapachu, szeptu i śmiechu. Z Martinezem nigdy by się na to nie odważyła — przy nim nie czuła takiej pewności. Miała wrażenie, że w jej zachowaniu jest coś kurewskiego, choć swe brutalne i na szczęście krótkie doświadczenie z kurewstwem uważała za bardziej obrzydliwe i nieprzyjemne niż to, co teraz robiła.

Trwało to ponad półtorej godziny. W pewnej chwili sygnał z komunikatora stał się bardzo natrętny. Casimir wstał z kanapy, gdzie leżał — a Sula nad nim — i podszedł do biurka.

— Tylko audio — polecił komunikatorowi. — Odpowiedź. Tak, o co chodzi?

— Julien został aresztowany — poinformował go nieznany głos. Sula usiadła, na twarzy miała wyraz troski.

— Kiedy? Gdzie? — warknął Casimir.

— Kilka minut temu, w„Dwóch Batutach”. Był tam z Veroniką.

— Czy to była policja czy Flota?

Głos był teraz wyższy i coraz bardziej niecierpliwy.

1 ... 55 56 57 58 59 60 61 62 63 ... 158
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)