Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Другие детективы » Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]
Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]

Электронная книга - «Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]». Краткое содержание книги:

Zabójstwa sędziów Sądu Najwyższego. FBI i CIA są bezradne. Śledztwo stoi w miejscu. Na trop sprawców wpada studentka prawa. Swoje podejrzenia przedstawia w specjalnym raporcie. I staje się celem płatnych morderców i służb specjalnych.
1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 97
Перейти на страницу:

Gray przełknął z wysiłkiem ślinę i spojrzał na mebel. Oboje na niego patrzyli. Sofa miała nie więcej niż pięć stóp długości i nie wyglądała na najwygodniejszą.

– Jasne – odparł z uśmiechem. – Rozumiem.

– Boję się.

– Rozumiem.

– Miło być z kimś takim jak ty. – Uśmiechnęła się nieśmiało, a Grantham stwierdził nagle, że nie wie, co zrobić z rękoma.

– Wszystko będzie dobrze – powiedział. – Nie przejmuj się.

– Dzięki.

– Zamknij drzwi i wskakuj do łóżka. Musisz się dobrze wyspać. Będę obok, więc nic ci nie grozi.

– Dzięki. – Skinęła głową i znów się uśmiechnęła. Zamknęła za sobą drzwi do sypialni. Grantham nadstawił ucha; nie przekręciła klucza.

Zgasił światło i usiadł na sofie. Spojrzał na drzwi, za którymi leżała Darby. Było już po północy, gdy usnął z kolanami pod brodą.

ROZDZIAŁ 31

Jej szefem był redaktor naczelny Jackson Feldman i tylko on mógł jej wydawać polecenia. Nikt inny, a już na pewno nie taki bezczelny gówniarz jak Gray Grantham, który pilnował wejścia do gabinetu pana Feldmana niczym jakiś cholerny doberman. Spiorunowała go wzrokiem, a on wykrzywił usta w szyderczym uśmiechu. Trwało to już od dziesięciu minut, odkąd pan Feldman zamknął się w gabinecie z panem Keenem. Nie miała pojęcia, dlaczego zostawili Granthama na straży. I jak to w ogóle możliwe, że ktoś pilnuje jej własnego terytorium?!

Zadzwonił telefon na biurku, a Grantham wrzasnął do niej:

– Żadnych rozmów!

Twarz nabiegła jej krwią; otworzyła usta. Odebrała telefon i wysłuchawszy prośby z drugiej strony odparła:

– Przykro mi, ale pan Feldman jest na konferencji. – Po raz kolejny spiorunowała wzrokiem Granthama, który kręcił głową, jakby chciał ją sprowokować. – Dobrze, przekażę, żeby do pana zadzwonił, gdy skończy. – Odłożyła słuchawkę.

– Dzięki! – rzucił Grantham, co zbiło ją z tropu. Właśnie miała zamiar przytrzeć mu nosa, ale to “dzięki” pozbawiło ją konceptu. Uśmiechnął się do niej, przez co poczuła jeszcze większą złość.

Było wpół do szóstej – pora, by skończyć pracę – ale pan Feldman prosił, żeby została. Grantham wciąż wykrzywiał się do niej spod drzwi, niespełna dziesięć stóp od jej biurka. Nigdy go nie lubiła, ale z drugiej strony w całej redakcji “Posta” niewielu dziennikarzy zasługiwało na jej względy. Do sekretariatu wpadł asystent z działu wiadomości agencyjnych i ruszył ku drzwiom Feldmana. Doberman zastąpił mu drogę.

– Przepraszam, ale nie możesz tam wejść – powiedział.

– Niby dlaczego?

– Pan Feldman prowadzi konferencję. Przekaż jej to, co masz do przekazania. – Wskazał na sekretarkę, która aż zatrzęsła się na myśl, że ktoś może pokazywać ją palcem i nazywać zaimkiem. Pracowała w tej firmie od dwudziestu jeden lat!

Młody dziennikarz nie dał się jednak zbyć.

– Pięknie, z tym że pan Feldman prosił mnie o dostarczenie mu tych materiałów osobiście. Dokładnie o wpół do szóstej. Mamy wpół do szóstej i oto jestem, a to są materiały, o które prosił naczelny.

– Słuchaj, chłopcze, jesteśmy z ciebie dumni. Ale nie możesz tam wejść, kapujesz? Zostaw swoje papiery u tej miłej pani za biurkiem. Jutro też będzie dzień. – Grantham wciągnął brzuch i wyprostował się, jak kogut przygotowujący się do walki.

– Przechowam twoje materiały – powiedziała sekretarka.

Asystent podał jej kilka kartek i wyszedł.

– Dzięki! – krzyknął za nim Grantham.

– Uważam, że jest pan nieokrzesany – oznajmiła sekretarka.

– Przecież powiedziałem “dziękuję”. – Udał, że zabolała go jej uwaga.

– Pajac!

– Jakże pani uprzejma!

Drzwi gabinetu naczelnego otworzyły się nagle i dobiegł ich głos szefa:

– Grantham!

Gray uśmiechnął się do sekretarki i wszedł do środka. Jackson Feldman stał obok biurka. Miał rozluźniony krawat i podwinięte rękawy. Mierzył sześć stóp i sześć cali wzrostu, a na jego ciele nie było ani grama zbędnego tłuszczu. W wieku pięćdziesięciu ośmiu lat biegał co roku w dwóch maratonach i pracował po piętnaście godzin dziennie.

Smith Keen trzymał w ręku czterostronicowy zarys artykułu Granthama i kopię spisanego przez Darby z pamięci raportu. Drugi egzemplarz kopii leżał na biurku Feldmana. Obaj mężczyźni robili wrażenie oszołomionych.

– Zamknij drzwi – polecił naczelny.

Gray spełnił jego prośbę i usiadł na krawędzi konferencyjnego stołu. Nikt się nie odzywał.

Feldman przetarł oczy i spojrzał na Keena.

– Uau! – powiedział wreszcie.

– I to wszystko? – uśmiechnął się Gray. – Daję wam największą bombę od dwudziestu lat, a jedyne, co słyszę, to “uau” naczelnego?

– Gdzie jest Darby Shaw? – spytał Keen.

– Nie mogę ci powiedzieć. To informacja zastrzeżona w umowie.

– W jakiej umowie? – Keen był zniecierpliwiony.

– Tego też ci nie mogę powiedzieć.

– Kiedy z nią rozmawiałeś?

– Wczoraj wieczorem i dzisiaj rano.

– W Nowym Jorku? – rzucił Keen.

– Co za różnica? Po prostu rozmawialiśmy. Ona mówiła, ja słuchałem. Przyleciałem z powrotem, napisałem artykuł i pytam was o opinię.

Feldman pochylił swój długi, chudy tułów i usiadł głęboko w fotelu.

– Ile wie Biały Dom?

– Nie jestem pewny. Verheek powiedział dziewczynie, że raport został przekazany do Białego Domu w zeszłym tygodniu. Wtedy FBI jeszcze zajmowało się sprawą. Później z niewiadomych przyczyn Biuro wycofało się, ale zwracam wam uwagę na fakt, że stało się to po przekazaniu raportu do Białego Domu. Tyle wiem.

– Ile Mattiece dał prezydentowi przed trzema laty?

– Miliony. Całą tę forsę przepuścił przez obywatelskie komitety wyborcze, nad którymi sprawuje pieczę. Facet jest bardzo sprytny. Zatrudnia setki prawników, którzy głowią się nad sposobami w miarę czystego lokowania rozdawanych przez niego pieniędzy. Założę się, że i w tym wypadku nie łamie prawa.

Redaktorzy zamyślili się. Byli wstrząśnięci, jakby dopiero co przeżyli zamach bombowy. Grantham, zadowolony z siebie, machał nogami niczym dzieciak siedzący na molo.

Feldman podniósł powoli spięte razem dokumenty i zaczął je kartkować, dopóki nie znalazł zdjęcia Mattiece’a z prezydentem. Pokręcił głową.

– To dynamit, Gray – oznajmił Keen. – Ale nie możemy tego puścić, dopóki nie znajdziemy potwierdzenia w innych źródłach. Mówię, do cholery, o największej weryfikacji, o jakiej słyszano w tych stronach. To potężna bomba, synu, i ważne, żeby nie wybuchła nam w rękach.

– Jak chcecie to zrobić? – spytał Feldman.

– Mam parę pomysłów.

– Chciałbym je poznać. Muszę wiedzieć, w jaki sposób zamierzasz ryzykować życie.

Grantham zeskoczył ze stołu i wsadził ręce do kieszeni.

– Najpierw spróbujemy odnaleźć Garcię.

– Spróbujemy? To znaczy ty i kto? – spytał Keen.

– Spróbuję, w porządku? Sam. Spróbuję odnaleźć Garcię.

– I dziewczyna ma ci w tym pomóc? – Keen nie dawał za wygraną.

– Nie mogę ci na to odpowiedzieć. Informacja zastrzeżona w umowie.

– Odpowiedz na pytanie – polecił Feldman. – Posłuchaj, możemy mieć sporo kłopotów, jeśli ona zginie pomagając ci przy zbieraniu materiałów. To zbyt ryzykowne. Powiedz mi, gdzie ona jest i co zaplanowaliście.

– Nikomu nie zdradzę miejsca pobytu panny Darby Shaw, która jest moim źródłem i dlatego podlega szczególnej ochronie zgodnie z kodeksem etyki dziennikarskiej. Poza tym nie pomaga mi w zbieraniu materiałów. Jest tylko źródłem, jasne?

1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 97
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)