Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]
- Автор: Гришэм Джон
- Язык: польский
- Жанр: Другие детективы
Электронная книга - «Raport “Pelikana” [The Pelican Brief-pl]». Краткое содержание книги:
Gray przełknął z wysiłkiem ślinę i spojrzał na mebel. Oboje na niego patrzyli. Sofa miała nie więcej niż pięć stóp długości i nie wyglądała na najwygodniejszą.
– Jasne – odparł z uśmiechem. – Rozumiem.
– Boję się.
– Rozumiem.
– Miło być z kimś takim jak ty. – Uśmiechnęła się nieśmiało, a Grantham stwierdził nagle, że nie wie, co zrobić z rękoma.
– Wszystko będzie dobrze – powiedział. – Nie przejmuj się.
– Dzięki.
– Zamknij drzwi i wskakuj do łóżka. Musisz się dobrze wyspać. Będę obok, więc nic ci nie grozi.
– Dzięki. – Skinęła głową i znów się uśmiechnęła. Zamknęła za sobą drzwi do sypialni. Grantham nadstawił ucha; nie przekręciła klucza.
Zgasił światło i usiadł na sofie. Spojrzał na drzwi, za którymi leżała Darby. Było już po północy, gdy usnął z kolanami pod brodą.
ROZDZIAŁ 31
Jej szefem był redaktor naczelny Jackson Feldman i tylko on mógł jej wydawać polecenia. Nikt inny, a już na pewno nie taki bezczelny gówniarz jak Gray Grantham, który pilnował wejścia do gabinetu pana Feldmana niczym jakiś cholerny doberman. Spiorunowała go wzrokiem, a on wykrzywił usta w szyderczym uśmiechu. Trwało to już od dziesięciu minut, odkąd pan Feldman zamknął się w gabinecie z panem Keenem. Nie miała pojęcia, dlaczego zostawili Granthama na straży. I jak to w ogóle możliwe, że ktoś pilnuje jej własnego terytorium?!
Zadzwonił telefon na biurku, a Grantham wrzasnął do niej:
– Żadnych rozmów!
Twarz nabiegła jej krwią; otworzyła usta. Odebrała telefon i wysłuchawszy prośby z drugiej strony odparła:
– Przykro mi, ale pan Feldman jest na konferencji. – Po raz kolejny spiorunowała wzrokiem Granthama, który kręcił głową, jakby chciał ją sprowokować. – Dobrze, przekażę, żeby do pana zadzwonił, gdy skończy. – Odłożyła słuchawkę.
– Dzięki! – rzucił Grantham, co zbiło ją z tropu. Właśnie miała zamiar przytrzeć mu nosa, ale to “dzięki” pozbawiło ją konceptu. Uśmiechnął się do niej, przez co poczuła jeszcze większą złość.
Było wpół do szóstej – pora, by skończyć pracę – ale pan Feldman prosił, żeby została. Grantham wciąż wykrzywiał się do niej spod drzwi, niespełna dziesięć stóp od jej biurka. Nigdy go nie lubiła, ale z drugiej strony w całej redakcji “Posta” niewielu dziennikarzy zasługiwało na jej względy. Do sekretariatu wpadł asystent z działu wiadomości agencyjnych i ruszył ku drzwiom Feldmana. Doberman zastąpił mu drogę.
– Przepraszam, ale nie możesz tam wejść – powiedział.
– Niby dlaczego?
– Pan Feldman prowadzi konferencję. Przekaż jej to, co masz do przekazania. – Wskazał na sekretarkę, która aż zatrzęsła się na myśl, że ktoś może pokazywać ją palcem i nazywać zaimkiem. Pracowała w tej firmie od dwudziestu jeden lat!
Młody dziennikarz nie dał się jednak zbyć.
– Pięknie, z tym że pan Feldman prosił mnie o dostarczenie mu tych materiałów osobiście. Dokładnie o wpół do szóstej. Mamy wpół do szóstej i oto jestem, a to są materiały, o które prosił naczelny.
– Słuchaj, chłopcze, jesteśmy z ciebie dumni. Ale nie możesz tam wejść, kapujesz? Zostaw swoje papiery u tej miłej pani za biurkiem. Jutro też będzie dzień. – Grantham wciągnął brzuch i wyprostował się, jak kogut przygotowujący się do walki.
– Przechowam twoje materiały – powiedziała sekretarka.
Asystent podał jej kilka kartek i wyszedł.
– Dzięki! – krzyknął za nim Grantham.
– Uważam, że jest pan nieokrzesany – oznajmiła sekretarka.
– Przecież powiedziałem “dziękuję”. – Udał, że zabolała go jej uwaga.
– Pajac!
– Jakże pani uprzejma!
Drzwi gabinetu naczelnego otworzyły się nagle i dobiegł ich głos szefa:
– Grantham!
Gray uśmiechnął się do sekretarki i wszedł do środka. Jackson Feldman stał obok biurka. Miał rozluźniony krawat i podwinięte rękawy. Mierzył sześć stóp i sześć cali wzrostu, a na jego ciele nie było ani grama zbędnego tłuszczu. W wieku pięćdziesięciu ośmiu lat biegał co roku w dwóch maratonach i pracował po piętnaście godzin dziennie.
Smith Keen trzymał w ręku czterostronicowy zarys artykułu Granthama i kopię spisanego przez Darby z pamięci raportu. Drugi egzemplarz kopii leżał na biurku Feldmana. Obaj mężczyźni robili wrażenie oszołomionych.
– Zamknij drzwi – polecił naczelny.
Gray spełnił jego prośbę i usiadł na krawędzi konferencyjnego stołu. Nikt się nie odzywał.
Feldman przetarł oczy i spojrzał na Keena.
– Uau! – powiedział wreszcie.
– I to wszystko? – uśmiechnął się Gray. – Daję wam największą bombę od dwudziestu lat, a jedyne, co słyszę, to “uau” naczelnego?
– Gdzie jest Darby Shaw? – spytał Keen.
– Nie mogę ci powiedzieć. To informacja zastrzeżona w umowie.
– W jakiej umowie? – Keen był zniecierpliwiony.
– Tego też ci nie mogę powiedzieć.
– Kiedy z nią rozmawiałeś?
– Wczoraj wieczorem i dzisiaj rano.
– W Nowym Jorku? – rzucił Keen.
– Co za różnica? Po prostu rozmawialiśmy. Ona mówiła, ja słuchałem. Przyleciałem z powrotem, napisałem artykuł i pytam was o opinię.
Feldman pochylił swój długi, chudy tułów i usiadł głęboko w fotelu.
– Ile wie Biały Dom?
– Nie jestem pewny. Verheek powiedział dziewczynie, że raport został przekazany do Białego Domu w zeszłym tygodniu. Wtedy FBI jeszcze zajmowało się sprawą. Później z niewiadomych przyczyn Biuro wycofało się, ale zwracam wam uwagę na fakt, że stało się to po przekazaniu raportu do Białego Domu. Tyle wiem.
– Ile Mattiece dał prezydentowi przed trzema laty?
– Miliony. Całą tę forsę przepuścił przez obywatelskie komitety wyborcze, nad którymi sprawuje pieczę. Facet jest bardzo sprytny. Zatrudnia setki prawników, którzy głowią się nad sposobami w miarę czystego lokowania rozdawanych przez niego pieniędzy. Założę się, że i w tym wypadku nie łamie prawa.
Redaktorzy zamyślili się. Byli wstrząśnięci, jakby dopiero co przeżyli zamach bombowy. Grantham, zadowolony z siebie, machał nogami niczym dzieciak siedzący na molo.
Feldman podniósł powoli spięte razem dokumenty i zaczął je kartkować, dopóki nie znalazł zdjęcia Mattiece’a z prezydentem. Pokręcił głową.
– To dynamit, Gray – oznajmił Keen. – Ale nie możemy tego puścić, dopóki nie znajdziemy potwierdzenia w innych źródłach. Mówię, do cholery, o największej weryfikacji, o jakiej słyszano w tych stronach. To potężna bomba, synu, i ważne, żeby nie wybuchła nam w rękach.
– Jak chcecie to zrobić? – spytał Feldman.
– Mam parę pomysłów.
– Chciałbym je poznać. Muszę wiedzieć, w jaki sposób zamierzasz ryzykować życie.
Grantham zeskoczył ze stołu i wsadził ręce do kieszeni.
– Najpierw spróbujemy odnaleźć Garcię.
– Spróbujemy? To znaczy ty i kto? – spytał Keen.
– Spróbuję, w porządku? Sam. Spróbuję odnaleźć Garcię.
– I dziewczyna ma ci w tym pomóc? – Keen nie dawał za wygraną.
– Nie mogę ci na to odpowiedzieć. Informacja zastrzeżona w umowie.
– Odpowiedz na pytanie – polecił Feldman. – Posłuchaj, możemy mieć sporo kłopotów, jeśli ona zginie pomagając ci przy zbieraniu materiałów. To zbyt ryzykowne. Powiedz mi, gdzie ona jest i co zaplanowaliście.
– Nikomu nie zdradzę miejsca pobytu panny Darby Shaw, która jest moim źródłem i dlatego podlega szczególnej ochronie zgodnie z kodeksem etyki dziennikarskiej. Poza tym nie pomaga mi w zbieraniu materiałów. Jest tylko źródłem, jasne?