Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Фэнтези » Rozstaje zmierzchu
Rozstaje zmierzchu - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Rozstaje zmierzchu

Электронная книга - «Rozstaje zmierzchu». Краткое содержание книги:

Rozstaje zmierzchu
1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 236
Перейти на страницу:

Oczywiście nie jego goniły. Może krążyły, ponieważ go wyczuły, to znaczy wyczuły kogoś, kto jest ta’veren, jednak Perrin wątpił, żeby Psy Czarnego — gdyby ścigały jego — zawahały się choć jedną chwilę przed wtargnięciem do obozu. Stado, które spotkał przed wjazdem do miasta Illian, nie próbowało go od razu zabić. Czyżby Psy Czarnego donosiły, co widziały, tak jak to robią szczury i kruki? Na tę myśl aż zacisnął szczęki. Uwagi zwróconej przez Cień bał się każdy człowiek przy zdrowych zmysłach, a Perrinowi dodatkowo mogła przeszkodzić w uwolnieniu Faile. Kwestia ta zmartwiła go bardziej niż większość innych. A przecież istniały sposoby walki z Pomiotem Cienia, metody walki z Przeklętymi. Cokolwiek zaszło między nim i Faile, Psami Czarnego, Przeklętymi czy kimkolwiek innym, Perrin znajdzie sposób — mniej lub bardziej bezpośredni — wybrnięcia z tej sytuacji. Zrobi wszystko, co będzie konieczne! Każdy strach ma swoje granice i nie można się bać bez końca, zresztą Perrin lękał się wyłącznie o Faile. Nie było w nim miejsca na strach o cokolwiek lub kogokolwiek innego.

Zanim dotarł znów do punktu wyjścia, wiatr przyniósł mu wraz z lodowatym zimnem ostry zapach ludzi i koni. Perrin ściągnął cugle Steppera, który zwolnił do stępa, po czym się zatrzymał. Jakieś sto kroków przed sobą Aybara zauważył pięćdziesiąt czy sześćdziesiąt koni. Słońce wreszcie wyjrzało nad horyzont, natychmiast posyłając przez koronę drzew ostre, ukośne promienie, które odbijały się od śniegu i nieco rozpraszały mrok, choć między smukłymi, słonecznymi palcami pozostały głębokie, cętkowane cienie. Jeden z tych cieni objął także Perrina. Grupa konna znajdowała się niedaleko od miejsca, w którym widzieli pierwsze ślady Psów Czarnego, a Aybara zauważył wśród zebranych typowy dla Druciarzy jaskrawozielony płaszcz Arama oraz jego kaftan w czerwone pasy i umieszczoną na plecach pochwę z mieczem. Większość jeźdźców nosiła płaskie, czerwone hełmy z okapami i ciemne płaszcze na czerwonych napierśnikach, zaś długie, cienkie, czerwone wstążki na ich lancach poruszały się wraz z lekkim wiatrem, gdy żołnierze rozglądali się we wszystkich kierunkach. Pierwsza z Mayene często wyjeżdżała rankiem, pod odpowiednią ochroną Skrzydlatej Gwardii.

Pragnąc uniknąć spotkania z Berelain, Perrin usiłował się wycofać, jednak wówczas zobaczył w grupie trzy wysokie piechurki w ciemnych szalach spowijających każdej głowę i górną część tułowia, więc się zawahał. Mądre dosiadały koni tylko wtedy, kiedy naprawdę musiały, a i wówczas robiły to niechętnie, a wędrówka milę czy dwie w ciężkiej, wełnianej spódnicy przez śnieg najwyraźniej nie wydała im się wystarczającym powodem do jazdy na końskim grzbiecie. Prawie na pewno gdzieś tutaj znajdowała się Seonid lub Masuri. Mądre Aielów wydawały się lubić Berelain z jakiegoś powodu, którego Aybara nie potrafił zgłębić.

Nie zamierzał się przyłączać do żadnych jeźdźców, kimkolwiek byli, lecz coraz dłuższe niezdecydowanie zmniejszało jego szansę uniknięcia ich. W tym samym momencie jedna z Mądrych — sądził, że to Carelle, ogniście ruda kobieta, która zawsze i na wszystkich wyzywająco patrzyła bystrymi, niebieskimi oczyma — podniosła właśnie rękę i wskazała w jego stronę, a wówczas cała grupa obróciła się we wskazanym kierunku; żołnierze ponaglili stopami konie do zwrotu i zapatrzyli się między drzewa, wycelowawszy w jego stronę lance z długimi na stopę, stalowymi czubkami. Perrinowi wydało się nieprawdopodobne, żeby ci mężczyźni mogli go wyraźnie dostrzec przez głębokie plamy cienia i jasne, słoneczne snopy. Zaskoczyło go, że Mądra go zauważyła, przypomniał sobie jednak, że wszyscy Aielowie mają doskonały wzrok.

Wypatrzył Masuri, dosiadającą pstrokatej klaczy, szczupłą kobietę w brązowym płaszczu, a także Annourę, osóbkę trzymającą się z tyłu na kasztance, lecz wyróżniającą się tuzinami cienkich, ciemnych warkoczyków, które zwisały jej spod kaptura. Berelain jechała z przodu na lśniącym, gniadym wałachu. Była odzianą w czerwony płaszcz obszyty czarnym futrem wysoką, młodą pięknością o długich, czarnych włosach. Mimo niezwykłej urody miała wszakże jedną wielką wadę — nie była Faile! Co gorsza, właśnie od niej dowiedział się o porwaniu małżonki i kontaktach Masemy z Seanchanami, jednak niemal wszyscy w obozie sądzili, że spał z Berelain w noc zniknięcia Faile, a Pierwsza z Mayene bynajmniej tym pogłoskom nie zaprzeczała. Perrin nie mógł jej wprost poprosić o powstanie i publiczne zdementowanie pomówień, jednak bez wątpienia mogła coś powiedzieć czy też zrobić, na przykład polecić swoim służącym ukrócenie plotek. Cokolwiek! Niestety, Berelain zachowała milczenie, a jej służące, trajkoczące niczym sroki, w zasadzie tę opowieść potwierdzały. W Dwu Rzekach właśnie w taki sposób dana osoba zyskiwała szczególną reputację.

Od tamtej nocy Aybara unikał Berelain, toteż teraz również miał ochotę odjechać, mimo iż kobiety go zobaczyły, jednak Pierwsza z Mayene wzięła koszyk z pałąkowatymi uchwytami od towarzyszącej jej służącej — pulchnej kobiety spowitej w błękitno-złoty płaszcz — powiedziała coś do pozostałych, a następnie skierowała ku niemu lśniącego, gniadego wałacha. Sama! Annoura podniosła rękę i coś za nią zawołała, ale Berelain ani się na nią nie obejrzała. Perrin nie wątpił, że ta kobieta podąży za nim, gdziekolwiek by pojechał, poza tym swoim odjazdem mógłby sugerować, że pragnie się spotkać z nią na osobności. Uderzył zatem piętami w boki Steppera, zamierzając dołączyć do grupy — choć wcale tego nie chciał — i pozwalając Pierwszej z Mayene zawrócić wraz z nim. Ona wszakże, nie bacząc na zmarzniętą ziemię i śnieg, popędziła gniadosza do cwału, każąc mu nawet przeskoczyć kamienną odkrywkę. Czerwony płaszcz płynął za Berelain, aż kobieta spotkała się z Perrinem w połowie drogi. Aybara musiał niechętnie przyznać, że doskonale jeździła konno. Nie tak świetnie jak Faile, lecz prawie równie dobrze.

— Twoja nachmurzona mina wygląda całkiem dziko — roześmiała się cicho, zatrzymując swego wierzchowca tuż przed Stepperem. Ze sposobu, w jaki trzymała cugle gniadosza, Perrin wywnioskował jej gotowość do zablokowania go, gdyby spróbował ją objechać. Ta kobieta zupełnie nie miała wstydu! — Uśmiechnij się, to ludzie pomyślą, że flirtujemy. — Podała mu kosz w odzianej w szkarłatną rękawiczkę dłoni. — A na widok zawartości tego kosza w istocie powinieneś się przynajmniej uśmiechnąć. Słyszałam, że zapominasz o jedzeniu. — Zmarszczyła nos. — I chyba także o myciu, tak mi się zdaje. Twoją brodę również trzeba by przyciąć. Zatroskany, nieco zaniedbany mąż spieszący żonie na ratunek to postać romantyczna, lecz Faile mógłby się nie spodobać taki brudny obszarpaniec. Żadna kobieta nigdy nie wybaczy mężczyźnie, który niszczy swój obraz w jej oczach.

Nagle zmieszany Perrin wziął kosz, postawił go przed sobą na wysokim łęku siodła i nieświadomie potarł nos. Przyzwyczaił się już do pewnych odcieni zapachu Berelain, które czasami kojarzyły mu się z polującą wilczycą, a wtedy czuł się wybraną ofiarą, dzisiaj jednak kobieta nie wydzielała żadnej myśliwskiej woni. Nawet najmniejszej nuty. Pachniała prawie nieziemską cierpliwością, rozbawieniem i może nieznacznie strachem. O ile sobie dobrze przypominał, nigdy nie bała się jego. Na pewno. Ale czy musiała być taka strasznie cierpliwa? I czy musiała tak usilnie starać się go rozbawić? Kuguar pachnący jak jagnię nie skonfundowałby go bardziej.

1 ... 57 58 59 60 61 62 63 64 65 ... 236
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)