Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Dzieci Boga [Children of God - pl]
Dzieci Boga [Children of God - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Dzieci Boga [Children of God - pl]

Электронная книга - «Dzieci Boga [Children of God - pl]». Краткое содержание книги:

Debiutancka powieść Mary Dorii Russell „Wróbel” zdobyła dla autorki powszechne uznanie. Oto kontynuacja owej jednej z najwspanialszych powieści fantastycznych ostatnich lat. Zaledwie ojciec Emilio Sanchez, jedyny członek pierwszej wyprawy, który powrócił na Ziemię, zdołał odzyskać zdrowie i równowagę psychiczną po straszliwych przejściach na planecie Rakhat, Towarzystwo Jezusowe prosi go (a właściwie zmusza), by zechciał wziąć udział w kolejnej misji. Sancheza dręczą wspomnienia i lęki, ale nie może uciec od swojej przeszłości. Rozpoczyna się druga batalia o rozum i duszę tak ciężko doświadczonego przez los kapłana.
1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 137
Перейти на страницу:

— No wiesz — odpowiedział sucho Sandoz, przedrzeźniając jego akcent — warto się nad tym zastanowić.

Frans był wyraźnie rozbawiony.

— Grasz w karty? — zapytał Sandoza.

— Nie chciałbym wykorzystywać przewagi — odrzekł Sandoz, którego cały ten dramat nie wyprowadził z równowagi. Wstał i zaniósł swój talerz do kuchni. — Zawsze słyszałem, że holenderscy protestanci reformowani nie pochwalają gry w karty.

— Nie pochwalamy też picia alkoholu — powiedział Frans, nalewając wszystkim prócz Nica, który nie pił, ponieważ siostry mu zabroniły.

— To prawda — zgodził się Sandoz, wracając do stołu. — Poker?

— To by była odmiana po tej cholernej scopa — powiedział Sean.

— A ty, Nico? — zapytał Frans, sięgając po wysłużoną talię, która zawsze leżała na stole.

— Popatrzę sobie — odpowiedział Nico.

— Wiem, Nico — rzekł wyrozumiale Frans. — Chciałem tylko być uprzejmy. W porządku, Nico. Nie musisz grać.

— Chciałbym najpierw przesłać do domu wiadomość, jeśli nie będzie wam to przeszkadzało — powiedział Sandoz.

— Radio jest tam, za drzwiami, na lewo od ciebie — powiedział mu Frans. — W stanie gotowości. Po prostu nagraj wiadomość i kliknij „wyślij”. Zawołaj, jakbyś potrzebował pomocy.

— Już to widzę — mruknął Sean, kiedy Sandoz opuścił pomieszczenie wspólne.

Emilio usiadł przed nadajnikiem i przez chwilę zastanawiał się, co przesłać. „Ponownie wypieprzony”, przyszło mu do głowy, ale uświadomił sobie, że wiadomość dotrze na Ziemię, kiedy Celestina będzie jeszcze bardzo młoda, więc odrzucił ten pomysł jako zbyt wulgarny.

Wystukał siedem słów.

„Wzięli mnie przemocą. Myślę o was. Nasłuchujcie sercem”.

19. MIASTO INBROKAR: 2047 czasu ziemskiego

Nie zgodzę się — powtarzał gniewnie ambasador Ma Gurah Vaadai, miotając się po wewnętrznym dziedzińcu jak zwierzę po klatce. W końcu zatrzymał się przed swoją żoną, prowokacyjnie postawił uszy i wybuchnął: — Złożę rezygnację!

— Nie oddam swojej córki tej bestii! Jak śmie żądać mojego dziecka!

— Panie mój i małżonku, Hlavin Kitheri nie zażądał od ciebie Sakinji — uspokajała go Suukmel Chirot u Vaadai, unosząc rękę z omdlewającym wdziękiem i poprawiając sobie nakrycie głowy, jakby tym gestem spowijała duszę w welon słodkiego spokoju. — W jego zaproszeniu…

— To tchórz — warknął Ma, znowu od niej odchodząc. — Wymordował całą swoją rodzinę…

— To prawdopodobne — zamruczała Suukmel — ale nie udowodnione.

—…a potem kłamliwie się tego wyparł! Jakby ktoś mógł uwierzyć w te mgliste bajki o jakimś kupcu… Cały ród Kitherich wymordowany przez zwykłego wiejskiego domokrążcę! Kto w to uwierzy? A teraz ośmiela się żądać mojej córki! — Odwrócił do żony twarz ściągniętą grymasem obrzydzenia. — Suukmel, on kopuluje ze zwierzętami… i śpiewa o tym!

— Tak mówią. — Wspaniałomyślnie nie zwracała uwagi ną wulgarność męża. Jako ambasador musiał przez większą część dnia panować nad emocjami i przemawiać z wystudiowanym taktem, więc z radością przyjmowała te jego wybuchy złości. — Hlavin Kitheri, jak słusznie zauważył mój pan i małżonek, zachowuje się nieraz w sposób dość niezwykły — ciągnęła łagodnie, z nutą poufałości — ale to człowiek o zadziwiająco szerokich horyzontach myślowych, wielki poeta, którego pieśni…

— To same bzdury! — mruknął ambasador, spoglądając w stronę pałacu Kitheriego górującego nad Inbrokarem. — Suukmel, on po prostu oszalał…

Och, wybacz swojej nędznej małżonce, mój wspaniałomyślny i łaskawy panie, ale „szaleństwo” to słowo tak nadużywane! Jakże trafniej byłoby powiedzieć „rozgoryczenie”, „rozpacz”, „niezwykłość”… Trzeba współczuć tym, których charakter niezbyt pasuje do roli, jaką wyznaczyło im urodzenie, bo mają naprawdę trudne życie. — Poprawiła fałdy sukni i usiadła w nieco innej pozycji, jeszcze wdzięczniejszej, ale i przydającej jej dostojeństwa. — Racz pamiętać, panie mój i małżonku, że Hlavin Kitheri już objął Dziedzictwo. Bez względu na jego przeszłość, bez względu na okoliczności przejęcia Dziedzictwa, bez względu na twoje osobiste zastrzeżenia co do jego charakteru, masz obowiązek, jako ambasador Mała Njeru, traktować czterdziestego ósmego Najdonioślejszego jako prawowitego władcę Inbrokaru.

Jej małżonek warknął na te słowa, ale Suukmel ciągnęła z niezmąconym spokojem:

— Kitheriego nie można lekceważyć, nie można nim gardzić, trzeba go uważnie obserwować. Nawet pomijając jego poezję, nie wydaje się, by zmarnował lata, które spędził na wygnaniu w Pałacu Galatna. Przez cały czas utrzymywał, jeśli można tak powiedzieć, intymne kontakty z całym krajem… — Ma prychnął kpiąco, ale ona mówiła dalej z czarującym uśmiechem: — Tak, panie mój i małżonku, utrzymywał stałe kontakty z ludźmi zdolnymi i ambitnymi, z ludźmi, którzy teraz dostarczają mu informacji i pomysłów. Nowych idei. Dalekosiężnych planów. Już w pierwszym okresie swego panowania stworzył nowe, dotąd nie znane urzędy. A komu je powierzył? Swoim ludziom, nawet trzeciakom, nie napotykając prawie żadnego sprzeciwu ze strony obrońców tradycji.

Ma Gurah Vaadai zatrzymał się i odwrócił, by spojrzeć na swoją małżonkę. Opuściła oczy, jak nakazywały dobre obyczaje, lecz po chwili podniosła je znowu, patrząc na niego śmiało i z wymownym zaciekawieniem.

— Nie sądzisz, że to bardzo interesujące? Jak mu się to udało?

Myślę, że mój pan i małżonek mógłby wiele zauważyć, gdyby obserwował jego zachowanie na dworze. Jedno jest pewne: Kitheri już nie poszukuje żony.

— Ależ oczywiście! Na pewno poszukuje nowych bezogoniastych potworów, żeby z nimi kopulować… — Nagle coś go tknęło. — Co słyszałaś?

— On się zaręczył, panie mój i małżonku. Z dzieckiem VaPalkirni. Najstarszym dzieckiem regenta.

— Elli’nal? To jeszcze niemowlę!

— W istocie. — Ma gapił się na nią zaskoczony, uszy mu opadły. — Mistrzowskie posunięcie, nie sądzisz? Inbrokar leży w samym środku Potrójnego Przymierza, z Mała Njerem na zachodzie i Palkirnem na wschodzie. Umowa małżeńska z Elli’nal zapewnia Kitheriemu spokój ze strony Palkirnu, przynajmniej do czasu dorośnięcia dziecka. Pozwala mu to na czysto pragmatyczny stosunek do Mała Njeru. — Minęła chwila, zanim zrozumiał. — Mała Njer może być protektoratem Inbrokaru, może być jego partnerem, ale może też być jego zdobyczą. Może Kitheri pragnie zmienić warunki naszego przymierza…

— Nie poinformowano mnie o tym kontrakcie małżeńskim.

— A jednak…

Zauważył, że spojrzenie żony spoczęło na Taksayu, jej ruńskiej służce, siedzącej w kącie jak posąg milczącego szacunku dla swojej pani. Taksayu, która mogła mieć przyjaciół wśród innych Runów. Która biegle władała k’ sanem, która mogła wiele słyszeć, wiele zapamiętać i wiele powtórzyć. Która była na tyle inteligentna, by udawać głupią, kiedy było to wygodne.

— No więc o co tu chodzi? — wybuchnął, aby pokryć zmieszanie. — Czego Kitheri chce od mojej córki?

— Niczego, mój umiłowany panie — odpowiedziała słodko Suukmel. — To nie z twoją córką pragnie się spotkać Hlavin Kitheri, ale z twoją małżonką.

Ma odrzucił głowę do tyłu i zaryczał groźnie.

1 ... 56 57 58 59 60 61 62 63 64 ... 137
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)