Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]
- Автор: Вебер Дэвид Марк
- Год: 2002
- Язык: польский
- Год: REBIS
- ISBN: 83-7301-162-5
- Переводчик: Jaroslaw Kotarski
- Жанр: Космическая фантастика
Электронная книга - «Honor na wygnaniu [Flag in Exile - pl]». Краткое содержание книги:
Spokój jednak nie jest pisany — z jednej strony atakują wrogowie wewnętrzni, dla których kobieta — patron stanowi obrazę, z drugiej zewnętrzni: zrewolucjonizowana Ludowa Republika Haven kolejny raz próbuje zdobyć system Yeltsin. Na drodze do zwycięstwa jednych i drugich stoi tylko jedna przeszkoda — admirał lady Honor Harrington. Admirał, ale nie Królewskiej Marynarki…
Benjamin nie był w tej walce ani bezbronny, ani osamotniony. Miał też spore osiągnięcia, które trudno było ignorować. Ostatecznie zakończył ciągnącą się przez ponad dwa stulecia wojnę, likwidując zagrożenie ze strony fanatyków z Masady. A wojna ta była może i lokalna, ale niezwykle krwawa i zażarta, a dla mieszkańców Graysona znacznie ważniejsza niż konflikt z Ludową Republiką Haven. Pomimo społecznych napięć spowodowanych reformami i wojną z Republiką gospodarka Graysona była silniejsza niż kiedykolwiek i z tygodnia na tydzień wzrastała w siłę. Mniej spektakularne było wprowadzenie do powszechnego użytku nowoczesnych leków i opieki zdrowotnej, dzięki którym młodsi, jego dzieci, a być może i brat, będą żyli po dwieście lub nawet trzysta lat. On sam, mając mniej niż czterdzieści lat, okazał się zbyt stary, by prolong zadziałał i pogodził się już, że nie zobaczy efektów własnych reform. Ale brat i córki zobaczą, a to było coś, co jeszcze parę lat temu nie mieściło się nikomu w głowie.
To, jak i inne, drobniejsze sukcesy były bezpośrednim wynikiem prowadzonej przez niego polityki i obywatele Graysona zdawali sobie z tego sprawę, podobnie jak i z tego, że wypadło im żyć w czasie zmian, niepewności, a nawet zagrożeń. Dlatego szukali poczucia bezpieczeństwa w Kościele i w osobie Protektora Mayhewa. Jeśli Burdette o tym zapomniał, to konsekwencje własnych postępków okażą się dlań pożałowania godne.
Natomiast chwilowo…
— No dobrze, Henry. Jak sądzę, Burdette twierdzi, że ponieważ jestem uzurpatorem, on ma prawo działać w swej domenie niezgodnie z decyzją Synodu? — spytał spokojnie Benjamin.
— Tak, Wasza Miłość.
— I na tej podstawie nakazał gwardii aresztować brata Joueta?
Prestwick potwierdził ruchem głowy.
— I nie sądzę, żeby choć zająknął się na ten temat, że poleciłem usunąć Marchanta dopiero po oficjalnej prośbie Synodu?
— Więcej niż się zająknął. Jak wspomniałem, powtórzył swoje twierdzenie, że Synod podjął błędną decyzję, ale tym razem posunął się dalej — wyjaśnił Prestwick. — głosi, że „obecny Synod wspiera heretyckie zmiany zatruwające naszą Wiarę i społeczeństwo, dlatego też nie ma prawa do wyrokowania w jakiejkolwiek kwestii dotyczącej prawego syna Kościoła, który obnażył zagraniczną perwersję profanującą dane od Boga stanowisko patrona”. Przepraszam za składnię i logikę, Wasza Miłość, ale to był cytat.
— Rozumiem… — mruknął Mayhew, myśląc intensywnie.
Mocniejsza retoryka potwierdzała jego podejrzenia co do zamiarów przeciwnika, ale szybkość ataku patrona Burdette stanowiła osobne zagrożenie dla jego strategii.
— Sądzę — odezwał się po chwili — że doszedł do wniosku, iż skoro Hanks mnie popiera, to należy za jednym zamachem pozbyć się nas obu. Tylko że nawet ci patroni, którzy chcieliby widzieć mój upadek, cofną się przed wypowiedzeniem wojny Synodowi, a to oznacza, że Burdette sam podzielił, by nie rzec skłócił swoich potencjalnych zwolenników.
— Zgadza się, ale to samo może dotyczyć i pańskich zwolenników, Wasza Miłość. Jak pan sam udowodnił cztery lata temu, lojalność względem rodu Mayhew jest najsilniejsza wśród najbardziej konserwatywnych. A to oznacza, że wielu z tych, którzy wsparliby pana, może wahać się wesprzeć zainicjowane przez pana reformy.
— Hmm… — burknął średnio uszczęśliwiony tym wywodem Protektor.
Musiał przyznać, że jak na kogoś, kto był zbyt zajęty szczegółami, Prestwick w ciągu ostatnich lat wyrobił sobie godną podziwu zdolność ogarniania szerszego obrazu.
— Nadal uważam, że bardziej zaszkodził sobie niż nam — ocenił po chwili ciszy Benjamin. — Żeby zagrać religią na swoją korzyść, musi przekonać ludzi, że Synod „zdradził” Wiarę. Nie zdoła tego zrobić szybko, podobnie jak nie zdoła na poczekaniu stworzyć zjednoczonej opozycji przeciwko wielebnemu Hanksowi. A dopóki tego nie dokona, on i jego poplecznicy muszą uważać, by nie ujawnić zbyt szybko wspólnego stanowiska. Bo gdy się ujawnią, dadzą mi cel, który mogę zniszczyć, mając za sobą Kościół. I to tak szybko, że nim się zorientują, wszystko już się skończy.
— Jak dotąd byli nader ostrożni, Wasza Miłość. I niepokoi mnie sposób, w jaki wykorzystują publicznie patrona Burdette. To fanatyk przypominający tamtych sprzed wieków, ale o naprawdę imponującej i nieposzlakowanej opinii. Jest tak czysty i religijny, że jeśli go pan ruszy, może się okazać, że to pan wywołał burzę religijną, a do czego nas to może doprowadzić, tylko Bóg jeden wie!
— Fakt. Zrobił coś jeszcze poza ustawieniem Marchanta na ambonie?
— Jak dotąd nie. Co prawda nadużył władzy, każąc aresztować duchownego, ale będzie się bronił, że zrobił to dopiero, gdy tamten odmówił opuszczenia katedry, a w dodatku moje źródła są zgodne co do tego, że gwardziści traktowali brata Joueta z najwyższym szacunkiem. Burdette jak na razie zrobił z tego konfrontację opartą wyłącznie na podstawie swojego prywatnego rozumienia woli bożej i pomimo oskarżenia pana o nielegalne przejęcie władzy nie tknął nawet słowem żadnego świeckiego przedstawiciela Protektora w domenie Burdette.
— Cholera!
Benjamin musiał przyznać, że była to znacznie lepsza taktyka niż się po nim spodziewał. Prawdę mówiąc, była tak dobra, że rodziła odruchowe pytanie, kto to wszystko zorganizował i kto kieruje patronem Burdette, Kto by to zresztą nie był, doprowadził do sytuacji, w której był zmuszony do podjęcia jakichś działań, na co nie miał ochoty. Jako strażnik Wiary mógł i powinien anulować ostatnią decyzję patrona, ale ryzykował w ten sposób eskalację problemu, zwłaszcza jeśli Burdette gotów był stawić czynny opór. A coś mu mówiło, że był gotów. Konflikt Protektora z jednym patronem to tak jaskrawa nierównowaga sił, że Burdette automatycznie stawał się bohaterem, a w połączeniu z tym, że sprzeciwiał się tłumieniu własnych przekonań, prawie że męczennikiem. Ci, którzy go dotąd w tajemnicy popierali, mogliby w takiej sytuacji wystąpić jawnie, oficjalnie używając argumentu, że bronią odwiecznego prawa patrona do rządzenia we własnej domenie. Z drugiej strony, jeżeli nie zareaguje w żaden sposób, przeciwnicy wygrają pierwsze starcie, co tylko zwiększy ich szansę w następnym.
— Dobrze, Henry. Przyznaję, że musimy działać ostrożnie. Skoro Burdette ograniczył się jak na razie do czysto religijnej konfrontacji, my zrobimy to samo. A w takim wypadku naszą najlepszą bronią są wielebny i Synod.
— Zgadzam się, Wasza Miłość.
— W takim razie poproś wielebnego, by zjawił się jak najprędzej. A potem przygotuj oświadczenie oskarżające patrona Burdette o napaść na Kościół. Chcę czegoś jednoznacznie potępiającego, ale nie będącego otwartym atakiem. Coś, co podkreśli naszą tolerancję i będzie pełne żalu nad jego zaślepieniem. Nie chcę mu rzucać żadnej rękawicy, którą mógłby podnieść. Nasze stanowisko ma być takie: postąpił źle, ale Wiara jest zbyt istotną kwestią, by stać się pretekstem do świeckiej konfrontacji. Jeśli wielebny się zgodzi, możemy zwołać Konwokację Generalną, by potępiła jego poczynania. Sformułuj to tak, by wyglądało na to, że Burdette jest przeciwko całemu Kościołowi, a nie tylko Synodowi.
— To ryzykowne, Wasza Miłość — zaniepokoił się kanclerz. — Członkowie Synodu nauczyli się dawno temu jednomyślności. Wątpię, by Konwokacja okazała podobny rozsądek, a jeśli spora część poprze Marchanta, to jedynie wzmocni to pozycję Burdette’a.
— Najlepiej oceni to wielebny Hanks — odparł Benjamin — chwilowo sądzę, że ogólne oburzenie tym, jak chamsko Marchant, a teraz i Burdette zaatakowali lady Harrington, będzie działało na naszą korzyść. Burdette spowodował, że stała się ogniskową wszystkich zarzutów, ale nadal jest niezwykle popularna. W tych warunkach musimy wykorzystać część tej popularności.