Oko czasu [Time's Eye - pl]
- Автор: Бакстер Стивен М., Кларк Артур Чарльз
- Серия: Odyseja czasu #1
- Год: 2008
- Язык: польский
- Год: Vis-
- ISBN: 978-83-61516-00-2
- Переводчик: Stefan Baranowski
- Жанр: Научная фантастика
Электронная книга - «Oko czasu [Time's Eye - pl]». Краткое содержание книги:
Eumenes przez chwilę słuchał cierpliwie.
— Każę Diadesowi tym się zająć. — Diades był głównym inżynierem Aleksandra. — Ale musicie wiedzieć, że Król nie zamierza tylko się bronić. Spośród wszystkich walk, Aleksander najbardziej dumny jest ze swych zwycięskich walk oblężniczych — w Milecie, Tyrze i wielu innych miejscach.
— Są to heroiczne czyny, które z pewnością przetoczą się echem przez wieki.
Kapitan Grove skinął głową.
— W rzeczy samej. — Jeśli dobrze rozumiem, chcesz powiedzieć, że Aleksander nie będzie zachwycony, jeśli sam stanie się ofiarą oblężenia. Zamierza stanąć do otwartej walki.
— Tak — mruknął Abdikadir — ale Mongołowie byli marni w działaniach oblężniczych i zdecydowanie woleli spotykać nieprzyjaciela na otwartym terenie. Jeżeli opuścimy miasto, spotkamy nieprzyjaciół na wybranym przez nich terenie.
Eumenes warknął:
— Król tak powiedział. Grove powiedział spokojnie:
— Więc musimy go słuchać. — Ale — powiedział Abdikadir — Aleksandra i Czyngis-chana dzieli z górą piętnaście stuleci, znacznie więcej niż Czyngis-chana i nas. Powinniśmy wykorzystać całą posiadaną przewagę. Eumenes powiedział baz zająknienia:
— Mówisz „przewagę”. Masz na myśli karabiny i granaty.
— Znowu użył angielskich słów.
Od czasu spotkania armii Aleksandra Brytyjczycy i nowożytni próbowali ukryć przed Macedończykami niektóre sekrety. Teraz Casey poderwał się z kanapy i sięgnął przez stół, chcąc złapać de Morgana.
— Cecil, ty sukinsynu. Co jeszcze zdradziłeś?
De Morgan cofnął się ze strachu, a dwóch strażników Eumenesa skoczyło do przodu z dłońmi na mieczach. Abdikadir i Grove chwycili Caseya i odciągnęli go do tyłu.
Bisesa westchnęła.
— Daj spokój, Casey, czego się spodziewałeś? Wiesz już, jaki jest Cecil. Podałby Eumenesowi na talerzu twoje jaja, gdyby widział w tym dla siebie jakąś korzyść.
Abdikadir powiedział:
— A Eumenes prawdopodobnie i tak o tym wiedział. Ci Macedończycy nie są głupcami.
Eumenes słuchał tej wymiany zdań z zainteresowaniem. Powiedział: Zapominacie, że Cecil, mówiąc mi to, mógł nie mieć wyboru. — De Morgan przetłumaczył to z wahaniem, odwracając wzrok i Bisesa ujrzała mroczną stronę wyboru, jakiego dokonał. — A poza tym — ciągnął Eumenes — fakt, że o tym wiem, zaoszczędzi nam czasu, którego teraz bardzo potrzebujemy, nieprawdaż?
Kapitan Grove pochylił się do przodu.
— Ale musisz zrozumieć, Sekretarzu, że nasza broń, choć potężna, ma swoje ograniczenia. Mamy jedynie niewielki zapas granatów, a amunicja do karabinów… — Najliczniejsze uzbrojenie było rodem z dziewiętnastego wieku; było to kilkaset strzelb typu Martini, które zabrano z Jamrud. Taka ilość broni nie zdałaby się na wiele w starciu z szybko poruszającą się hordą liczącą dziesiątki tysięcy ludzi.
Eumenes szybko pojął, o co chodzi.
— Więc musimy być ostrożni, jeśli chodzi o wykorzystanie tej broni.
— Właśnie — warknął Casey. — OK, jeśli się na to zdecydujemy, powinniśmy użyć nowoczesnej broni, aby osłabić siłę ich pierwszego uderzenia.
— Tak — powiedział Abdikadir. — Granaty błyskowo-hukowe wystraszą konie — i ludzi, jeśli nie nawykli do broni palnej.
Bisesa powiedziała:
— Ale oni mają Sabie. Nie wiemy, jaką broń miała ze sobą w Sojuzie, na pewno co najmniej kilka pistoletów.
— To nie na wiele jej się przyda — powiedział Casey.
— Zgoda. Ale jeśli związała się z Mongołami, mogła ich zaznajomić z bronią palną. I ma za sobą nowoczesne szkolenie. Musimy brać pod uwagę możliwość, że nadejdą, przewidując, co możemy uczynić.
— Jasna cholera — powiedział Casey. — O tym nie pomyślałem.
— Dobrze — powiedział kapitan Grove. — Casey, co jeszcze proponujesz?
— Przygotować się do gaszenia pożarów w mieście — odparł Casey. Nowożytni szybko przedstawili Eumenesowi taktykę: jak można przewidzieć nadejście nieprzyjaciela i zorganizować powiązane ze sobą gniazda strzelnicze i tak dalej. — Będziemy musieli przeszkolić część waszych ludzi, jak strzelać z kałasznikowa — powiedział Casey do Grove’a. — Kluczową sprawą będzie, aby nie marnować amunicji, nie strzelać dopóki cel nie będzie wyraźnie widoczny… Jeśli wciągniemy Mongołów do miasta, możliwe, że będziemy w stanie związać znaczną część ich sił.
Eumenes znów pojął w mig jego pomysł.
— Ale równocześnie Babilon zostanie zniszczony — powiedział.
Casey wzruszył ramionami.
— Wygranie tej wojny będzie kosztowało, a jeśli przegramy, Babilon i tak zginie.
Eumenes powiedział:
— Może taka taktyka powinna być ostatnią deską ratunku. Coś jeszcze?
Bisesa powiedziała:
— Oczywiście przynosimy z przyszłości nie tylko broń, ale i wiedzę. Może moglibyśmy zaproponować broń, którą można by sporządzić, dysponując dostępnymi tutaj materiałami.
Casey rzekł:
— Co masz na myśli, Bis?
— Widziałam te katapulty i machiny oblężnicze, które mają Macedończycy. Może moglibyśmy zasugerować pewne udoskonalenia. A poza tym jest przecież grecki ogień. Czyż to nie prymitywna forma napalmu? Po prostu ciężka benzyna i wapno niegaszone, jak sądzę…
Omawiali te możliwości przez jakiś czas, ale Eumenes im przerwał.
— Tylko mgliście pojmuję, o czym mówicie, ale obawiam się, że nie będziemy mieli dość czasu, żeby zrealizować te plany.
— Mam coś, co można by zrobić szybko — mruknął Abdikadir.
— Co? — spytała Bisesa.
— Strzemiona. — Rysując pośpiesznie, opisał, co ma na myśli. — Rodzaj podnóżka dla jeźdźców, przymocowanego skórzanymi paskami…
Kiedy Eumenes zrozumiał, że te urządzenia, które można szybko i łatwo wykonać, będą mogły znacznie zwiększyć ruchliwość konnicy, jego zainteresowanie gwałtownie wzrosło.
— Ale nasi ludzie obrośli tradycją. Będą się sprzeciwiać wszelkim innowacjom.
— Ale — zwrócił uwagę Abdikadir — Mongołowie mają strzemiona.
Było dużo do zrobienia, a czasu niewiele; i na tym zebranie się skończyło.
Bisesa odciągnęła Abdikadira i Caseya na bok.
— Naprawdę myślicie, że ta bitwa jest nieunikniona?
— Tak — warknął Casey. — Alternatywa dla wojny — pokojowy sposób rozstrzygnięcia sporu — zależy od gotowości każdej ze stron do ustąpienia. W epoce żelaza ludzie nie dysponowali doświadczeniem zdobytym przez nas w ciągu dwóch tysięcy lat rozlewu krwi, paroma Hiroszimami czy Lahore, aby zrozumieć, że niekiedy trzeba ustąpić. Dla nich wojna to jedyne wyjście.
Bisesa przyjrzała mu się.
— To zaskakująco głębokie, jak na ciebie, Casey.
— Ale nie warte funta kłaków — powiedział. I szybko powrócił do żartobliwego tonu. Zachichotał i zatarł ręce. — Ale to także niezła zabawa. Wiecie, to wszystko to jakieś pieprzone bzdury. Ale pomyślcie tylko: Aleksander Wielki kontra Czyngis-chan! Zastanawiam się, ile by trzeba zapłacić za bezpośrednią transmisję czegoś takiego.