Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Oko czasu [Time's Eye - pl]
Oko czasu [Time's Eye - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Oko czasu [Time's Eye - pl]

Электронная книга - «Oko czasu [Time's Eye - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1885. Przebywający na Granicy Północno-Zachodniej młody dziennikarz, Rudyard Kipling, jest świadkiem niezwykłego spotkania brytyjskich żołnierzy z wytworem nieprawdopodobnie zaawansowanej technologii: unoszącą się w powietrzu kulą, która wydaje się obserwować wszystko wokół. Niebawem zza okolicznego wzgórza wyłania się uszkodzony helikopter z 2037 roku…
1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 84
Перейти на страницу:

Abdikadir powiedział:

— Wiecie, trudno uwierzyć, że to jest Irak, że jesteśmy tylko jakieś sto kilometrów na południowy zachód od Bagdadu. Rozwinięte rolnictwo tego regionu zapewniało zaopatrzenie imperiom przez całe tysiąclecia.

— Ale gdzie oni wszyscy są? Abdi powiedział:

— Masz pretensje do tych rolników, że się ukrywają? Ich ziemia uprawna została przepołowiona i na jej miejscu pojawiła się prawie pustynia. Kanały przestały funkcjonować. Ulewne deszcze niszczą ich zbiory. I co się wyłania na horyzoncie? Największa armia starożytnego świata, jaką kiedykolwiek widzieli… Och — powiedział. — Tam — znieruchomiał i pokazał palcem.

Na zachodnim horyzoncie Bisesa ujrzała budynki i skomplikowaną budowlę, przypominającą zaopatrzoną w schody piramidę; wszystko to było szare i przesłonięte mgiełką oddalenia.

— Babilon — wyszeptał Abdikadir. Josh powiedział:

— A to jest Wieża Babel.

— A niech mnie — powiedział Casey.

Armia i kolumna transportowa dogoniły czoło pochodu, po czym rozbito obóz na błotnej równinie, w pobliżu brzegu Eufratu.

Aleksander postanowił odczekać dzień, zanim wkroczy do miasta. Chciał się przekonać, czy tamtejsi dygnitarze przybędą, aby go powitać. Ale nikt się nie pojawił. Wysłał więc zwiadowców, by zbadali mury miasta i jego otoczenie. Powrócili bez szwanku, ale Bisesa odniosła wrażenie, że byli wstrząśnięci.

Bez względu na istniejące plastry czasu Aleksander zamierzał wkroczyć do starożytnego miasta z wielką pompą. Wczesnym rankiem, ubrany w haftowaną złotymi nićmi pelerynę i z królewskim diademem na głowie, ruszył z stronę murów miasta z Hefajstionem u boku i falangą stu tarczowników tworzącą wokół niego prostokąt mięśni i żelaza. Król nie zdradzał żadnych oznak bólu, jaki musiał powodować wysiłek związany z jazdą konno. Bisesa po raz kolejny była zdumiona jego siłą woli.

Eumenes i inni bliscy towarzysze w luźnym szyku postępowali za Królem. W grupie tej był kapitan Grove i jego starsi rangą oficerowie, pewna liczba brytyjskich żołnierzy oraz Bisesa i załoga Ptaka. Bisesa czuła się dziwnie skrępowana w tym wspaniałym orszaku, ponieważ ona sama i inni jej towarzysze górowali nad Macedończykami, pomimo ich pięknych galowych mundurów.

Mury miasta same w sobie robiły wielkie wrażenie; tworzył je potrójny krąg wypalanej cegły i gruzu, który musiał mieć długość dobrych dwudziestu kilometrów i był otoczony fosą. Ale nigdzie nie było znaku życia — żadnych dymów ognisk, żadnych żołnierzy czujnie obserwujących teren z wież strażniczych — a wielkie bramy stały otworem.

Eumenes wymruczał:

— Ostatnim razem, podczas pierwszej wizyty Aleksandra, było inaczej. Wyjechał sam gubernator, aby nas powitać. Droga była zasłana kwiatami, żołnierze wynieśli oswojone lwy i lamparty w klatkach, a kapłani i prorocy tańczyli w takt muzyki harf. To było wspaniałe! Tak być powinno! Ale to…

To, musiała przyznać Bisesa, było przerażające.

Aleksander dał przykład. Bez wahania poprowadził konia drewnianym mostem biegnącym nad fosą i zbliżył się do największej z bram. Było to wysokie, łukowate przejście między dwiema potężnymi, kwadratowymi wieżami.

Orszak ruszył za nim. Aby dotrzeć do bramy, musieli wejść po pochylni na platformę znajdującą się około piętnastu metrów nad poziomem ziemi. Kiedy Bisesa ją minęła, brama wznosiła się ponad dwadzieścia metrów nad jej głową. Każdy centymetr kwadratowy murów pokrywała glazura, zapadająca w pamięć szafirowa powierzchnia, na której tańczyły smoki i byki.

Ruddy szedł z odchyloną do tyłu głową i rozdziawionymi ustami. Wciąż nieco „niedysponowany” z powodu choroby, kroczył niepewnie, a Josh prowadził go, wziąwszy pod rękę.

— Czy to jest Brama Isztar? Któżby pomyślał, któżby pomyślał…

Miasto było zbudowane na planie prostokąta, obejmując Eufrat. Oddział Aleksandra wkroczył od północy, od wschodniego brzegu rzeki. Znalazłszy się wewnątrz murów, orszak ruszył szeroką aleją, która biegła na południe, mijając wspaniałe budowle, zapewne świątynie i pałace. Bisesa dostrzegła posągi, fontanny, a każdy fragment murów zdobiły olśniewające, pokryte glazurą cegły, z wymodelowanymi lwami i rozetami. Było tego takie bogactwo, że nie była w stanie wszystkiego wchłonąć.

Telefon wystający jej z kieszeni, próbował przyjść z pomocą.

— Ten kompleks na prawo to prawdopodobnie pałac Nabuchodonozora, największego władcy Babilonu, który…

— Zamknij się. — Casey kuśtykał obok.

— Jeżeli to jest Babilon, to gdzie są wiszące ogrody?

— W Niniwie — powiedział telefon sucho.

— Żadnych ludzi — powiedział Josh niepewnie. — Widzę ślady zniszczeń — pożarów, plądrowania, może nawet trzęsienia ziemi — ale wciąż żadnych ludzi. To jest niesamowite.

— Tak — burknął Casey. — Wszystkie światła są zapalone, ale nikogo nie ma w domu.

— Czy zauważyliście — powiedział Abdikadir spokojnie — że Macedończycy także wydają się przytłoczeni? Mimo że byli tu tak niedawno…

To była prawda. Nawet Eumenes rozglądał się wokół, patrząc na ogromne budowle z widoczną trwogą.

— Możliwe, że to także nie jest ich Babilon — powiedziała Bisesa.

Oddział podzielił się. Aleksander i Hefajstion wraz z większością strażników zawrócili, kierując się do pałacu królewskiego. Pozostałe grupy żołnierzy otrzymały rozkaz rozproszenia się, celem odszukania mieszkańców. Rozległy się rozkazujące okrzyki oficerów, odbijając się echem od lśniących murów świątyń; de Morgan powiedział, że ostrzegali swych ludzi przed konsekwencjami grabieży.

— Ale nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek odważył się coś tknąć w tym nawiedzonym miejscu!

Bisesa i pozostali szli dalej aleją w towarzystwie Eumenesa oraz garstki jego doradców i strażników. Droga wiodła przez szereg otoczonych murem placów i w końcu doprowadziła ich do budowli w kształcie piramidy, którą Bisesa zauważyła, jeszcze będąc na zewnątrz miasta. Był to w rzeczywistości ziggurat, wyniosła schodkowa wieża o siedmiu tarasach, której bok musiał mieć około stu metrów długości. Na południe od zigguratu znajdowała się świątynia, którą — jak oznajmił telefon — musiała być Esagila — Świątynia Marduka, głównego boga Babilonii. Telefon powiedział:

— Babilończycy zwali ten ziggurat Etemenanki, co oznacza „dom, który jest fundamentem nieba i ziemi”. Nabuchodonozor sprowadził tu Żydów jako niewolniczą siłę roboczą. Żydzi zrewanżowali się, szkalując Babilon w Biblii…

Josh złapał Bisesę za rękę.

— Chodź. Chcę się wdrapać na tę sakramencką piramidę.

— Dlaczego?

— Bo to jest Wieża Babel! Patrz, po południowej stronie są schody. — Miał rację, musiały mieć szerokość około dziesięciu kroków. — Ścigajmy się! — I ruszył, ciągnąc ją za rękę.

Była z natury rzeczy bardziej wysportowana niż on; przeszła przeszkolenie wojskowe i pochodziła z czasów, w których znacznie lepiej się odżywiano i lepsza była opieka medyczna. Ale on był młodszy i zahartowany nieustannym marszem. Był to uczciwy wyścig, po jakichś stu stopniach stanęli i padli na schody.

Z tej wysokości Eufrat wyglądał jak szeroka srebrzysta wstęga jaśniejąca w szarym świetle, która przecinała serce miasta. Bisesa nie widziała wyraźnie zachodniej strony miasta, ale po jego wschodniej stronie skupiły się wielkie budowle: świątynie, pałace i przypuszczalnie budynki rządowe. Miasto było rozplanowane bardzo starannie. Główne drogi biegły prosto, przecinały się pod kątem prostym i wszystkie zaczynały się i kończyły na jednej z wielu bram. Pałace mieniły się wszystkimi kolorami tęczy, każdą powierzchnię pokrywały polichromowane płytki, na których hasały smoki i inne fantastyczne stworzenia.

1 ... 52 53 54 55 56 57 58 59 60 ... 84
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)