Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Oko czasu [Time's Eye - pl]
Oko czasu [Time's Eye - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Oko czasu [Time's Eye - pl]

Электронная книга - «Oko czasu [Time's Eye - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1885. Przebywający na Granicy Północno-Zachodniej młody dziennikarz, Rudyard Kipling, jest świadkiem niezwykłego spotkania brytyjskich żołnierzy z wytworem nieprawdopodobnie zaawansowanej technologii: unoszącą się w powietrzu kulą, która wydaje się obserwować wszystko wokół. Niebawem zza okolicznego wzgórza wyłania się uszkodzony helikopter z 2037 roku…
1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 84
Перейти на страницу:

Eumenes kazał swym ludziom wymyć kapłana i postawić go przed obliczem Króla. Następnie powiedział:

— Kapłan mówi, że starą nazwą miasta jest „Brama Bogów”. Jakie to trafne, bo teraz ta brama otworzyła się… Chodźcie. — I zamaszystym krokiem ruszył naprzód.

Pozostali pośpieszyli za nim. Ruddy wykrztusił:

— Gdzie teraz idziemy? Bisesa odparła:

— No, oczywiście do Świątyni Marduka.

Świątynia, kolejna wielka piramida, była jak skrzyżowanie katedry z oficjum. Szybko idąc korytarzami i wchodząc na kolejne poziomy, Bisesa mijała zdumiewająco różne komnaty, z których każda była misternie ozdobiona i w których znajdowały się ołtarze, posągi, fryzy i rozmaite tajemnicze przedmioty, jak pastorały, ozdobne noże, pióropusze, instrumenty muzyczne podobne do lutni i puzonów, a nawet małe wozy i rydwany. W niektórych głębiej położonych komnatach nie było okien i światło pochodziło od lamp oliwnych płonących w wydrążonych w ścianach małych wnękach. W powietrzu unosił się silny zapach kadzideł, które, jak powiedział de Morgan, były nasączone żywicą olibanową. Wokół widać było ślady niewielkich zniszczeń: drzwi wyłamane z ciężkich drewnianych zawiasów, potłuczona ceramika, gobelin zerwany z jednej ze ścian.

Ruddy powiedział:

— Tutaj oddają cześć więcej niż jednemu bogu, to pewne. To biblioteka kultu religijnego. Więcej jarmarcznego politeizmu! De Morgan mruknął:

— Prawie nie rozpoznaję bogów z powodu nadmiaru złota. Patrzcie, jest wszędzie…

Bisesa powiedziała:

— Kiedyś odwiedziłam Watykan. Tam też tak było — bogactwo każdej powierzchni tak obfite, że ledwo można było dostrzec szczegóły.

— Tak — powiedział Ruddy. — I przyczyny te same: szczególny wpływ, jaki religia ma na człowieka i nagromadzenie bogactw w starożytnym imperium.

Widać było jednak pewne ślady grabieży: rozbite drzwi, kilka oprawek, z których zapewne wyrwano kamienie szlachetne. Ale wyglądało, jakby uczyniono to bez przekonania.

Komnata samego Marduka znajdowała się na samym szczycie kompleksu. Ale była zrujnowana i wszyscy zatrzymali się w drzwiach wstrząśnięci.

Bisesa dowiedziała się później, że wielki posąg Marduka, który tam stał, był wykonany ze złota i ważył dwadzieścia ton. Kiedy Eumenes ostatnim razem był w tej świątyni, już go nie było, kilkaset lat przed wizytą Aleksandra Kserkses splądrował te budowle i zabrał wielki złoty posąg. No tak, posąg kiedyś tu był, ale został zniszczony, na podłodze widać było kałużę lśniącego żużla. Zamiast glazurowanych ścian widać było tylko gołe cegły, osmalone w wyniku działania jakiegoś wielkiego gorąca. Bisesa zobaczyła spopielone fragmenty gobelinów czy może dywanów. Ocalała tylko podstawa posągu, miękka i zaokrąglona, na której można było dostrzec niewyraźne ślady dwóch potężnych stóp.

A w samym środku wypalonej świątyni unosiło się w powietrzu niczym niepodtrzymywane tajemnicze Oko, ogromne, znacznie większe od tych, które dotąd widzieli, o średnicy około trzech metrów.

Josh gwizdnął.

— Abdi, będziesz potrzebował bardzo wielkiego wiadra, że by je zanurzyć.

Bisesa podeszła do Oka. W niepewnym świetle lamp oliwnych widziała, jak jej zniekształcone odbicie robi się coraz większe, jak gdyby ta druga Bisesa, unosząca się wewnątrz Oka niby ryba w szklanej kuli, płynęła w jej stronę. Nie czuła żadnego gorąca, żadnego śladu wielkiej energii, która wypaliła tę komnatę. Podniosła dłoń i zbliżyła ją do Oka. Czuła, jakby napierała na jakąś niewidzialną, lecz sprężystą barierę. Im mocniej napierała, tym silniej była odpychana, czując przy tym delikatne odciąganie w bok.

Josh i Abdikadir obserwowali ją z pewnym niepokojem. Josh podszedł do niej.

— Dobrze się czujesz, Bis?

— Nie czujesz tego?

— Czego? Popatrzyła na kulę.

— Czyjejś… obecności. Abdikadir powiedział:

— Jeżeli to jest źródło sygnałów elektromagnetycznych, które śledziliśmy…

— Teraz je słyszę — szepnął telefon, który trzymała w kieszeni.

— To jest coś więcej — powiedziała. Tutaj coś jest, pomyślała. Tak, jakaś świadomość. A przynajmniej wszechogarniająca czujność, wielka niczym katedra, która przyciągała ją do siebie. Ale nawet nie wiedziała, skąd to wie. Potrząsnęła głową i tajemnicze wrażenie czyjejś obecności rozwiało się.

Twarz Eumenesa była jak burza. Więc teraz wiemy, w jaki sposób zniszczono Babilon. — Ku zaskoczeniu Bisesy podniósł z ziemi złote berło. Trzymając je nad głową jak kij, uderzył w powierzchnię Oka. Berło wygięło się, ale na Oku nie pozostał żaden ślad. — Ten arogancki bóg Oka może się jeszcze przekonać, że Aleksander, syn Zeusa-Ammona, jest trudniejszym przeciwnikiem niż Marduk. — Zwrócił się do pozostałych. — Jest wiele do zrobienia. Będę potrzebował waszej pomocy i przenikliwości.

Abdikadir powiedział:

— Powinniśmy wykorzystać miasto jako bazę…

— To oczywiste.

— Wprowadźcie wojsko do miasta. Musimy pomyśleć o zaopatrzeniu w wodę i żywność. I musimy zorganizować rutynowe służby, takie jak obserwacje pożarów, patrole, ekipy naprawcze.

Josh powiedział:

— Jeśli mieszkalna część miasta przestała istnieć, będziemy musieli sporo odbudować.

— Myślę, że jeszcze przez jakiś czas będziemy korzystali z namiotów — powiedział Abdikadir z żalem.

— Wyślemy zwiadowców, żeby sporządzili mapę okolicy — powiedział Eumenes. — I nakłonimy rolników do opuszczenia lepianek albo przejmiemy i będziemy prowadzić ich gospodarstwa. Już nie wiem, czy to jest lato, czy zima, ale tu, w Babilonii, można uprawiać ziemię i zbierać plony przez cały rok. — Wpatrywał się w niewzruszone Oko. — Aleksander miał uczynić to miasto swoją stolicą. Więc stanie się, być może stolicą nowego świata…

Do komnaty wpadł zaaferowany Casey. Miał ponury wyraz twarzy.

— Mamy wiadomość.

Bisesa przypomniała sobie, że o tej porze miał nasłuchiwać sygnałów radiowych od kosmonautów.

— Od Koli i Sabie?

— Tak.

— To wspaniale!

— Wcale nie. Mamy problem.

31. Radio

Wśród bagaży, jakie pozwolono mu zabrać na wyprawę transkontynentalną, Kola przemycił sprzęt radiowy z Sojuza. Jakiś instynkt kazał mu trzymać to w tajemnicy nawet przed Sabie, która już dawno straciła zainteresowanie tym, co kiedyś było jej zamiarem i teraz był z tego rad. Jak tylko Czyngis-chan założył główny obóz kilkadziesiąt kilometrów od Babilonu, Kola wydobył sprzęt i uruchomił go.

O dziwo, wcale nie było to trudne. Mongolscy strażnicy ze świty Yeh-lii byli czujni, ale nie mieli pojęcia, co robi z tymi skrzynkami, przewodami i pająkowatą anteną. Trudniejszą — i w istocie zasadniczą — sprawą było utrzymanie tego, co robi, w tajemnicy przed Sabie, przynajmniej jeszcze przez kilka godzin.

Wiedział, że będzie miał tylko tę jedną szansę. Modlił się, żeby transmisja przebiegła bez zakłóceń i żeby Casey był po drugiej stronie. Jakość była kiepska — jonosfera po wystąpieniu Nieciągłości była zaburzona i sygnał przerywały zakłócenia, szumy i trzaski — ale Casey faktycznie nasłuchiwał w porze dnia, którą uzgodnili, kiedy Kola jeszcze orbitował w Sojuzie, w niemożliwej i utraconej przeszłości. Kola nie był zaskoczony, kiedy się dowiedział, że Casey i pozostali udali się do Babilonu; był to logiczny cel podróży i omawiali tę możliwość, jeszcze jak był na orbicie. Był zaszokowany, kiedy dowiedział się, z kim podróżuje Casey, zaszokowany, ale i pełen nadziei, bo może jednak była na świecie siła, która zdoła stawić opór potędze Czyngis-chana.

1 ... 54 55 56 57 58 59 60 61 62 ... 84
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)