Бесплатная библиотека
Читайте книгу на сайте или телефоне
READ-E-BOOK » Научная фантастика » Oko czasu [Time's Eye - pl]
Oko czasu [Time's Eye - pl] - Читать Любимую Русскую Полную Книгу 👉 Read-E-Book.com

Oko czasu [Time's Eye - pl]

Электронная книга - «Oko czasu [Time's Eye - pl]». Краткое содержание книги:

Jest rok 1885. Przebywający na Granicy Północno-Zachodniej młody dziennikarz, Rudyard Kipling, jest świadkiem niezwykłego spotkania brytyjskich żołnierzy z wytworem nieprawdopodobnie zaawansowanej technologii: unoszącą się w powietrzu kulą, która wydaje się obserwować wszystko wokół. Niebawem zza okolicznego wzgórza wyłania się uszkodzony helikopter z 2037 roku…
1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 84
Перейти на страницу:

Ale gdy ze wschodu powiał łagodny wietrzyk, przywiał w stronę miasta dym ognisk. A kiedy Bisesa spojrzała w tę stronę, zobaczyła, że Oczy powróciły całymi dziesiątkami, unosząc się wyczekująco nad polami Babilonii.

35. Konfluencja

Kurz — to właśnie Josh zobaczył najpierw, wielką chmurę kurzu, który wzbijał się pod kopytami pędzących koni.

Było około południa. Tym razem dzień był pogodny, bezchmurny i przez pędzący wał kurzu, szeroki na jakieś pół kilometra, prześwitywały mgliste, nieuchwytne kształty. Potem Josh zobaczył wyraźnie wyłaniające się z popielatej poświaty cienie, które niebawem przeobraziły się w krępe, groźne postacie. Na pierwszy rzut oka można było w nich rozpoznać mongolskich wojowników.

Pomimo wszystkiego, co mu się dotąd przydarzyło, Joshowi trudno było uwierzyć, że horda Mongołów pod wodzą samego Czyngis-chana naprawdę się zbliża, zamierzając go zabić.

A jednak tak właśnie było; widział to na własne oczy. Poczuł, że serce zaczyna mu bić szybciej.

Siedział w Bramie Isztar, w ciasnym stanowisku strażniczym, wychodzącym na wschód, w stronę nacierających Mongołów. Towarzyszyli mu Macedończycy i kilku Brytyjczyków. Ci ostatni byli zaopatrzeni w całkiem dobre szwajcarskie lornetki. Grove uświadomił im znaczenie odpowiedniego osłonięcia obiektywów, nie mieli pojęcia, jakie informacje ma Czyngis-chan na temat ich sytuacji w Babilonie, ale Sabie Jones z pewnością wiedziała, co oznaczają błyski światła odbijającego się od szkła. Josh był najlepiej wyposażony z nich wszystkich, bo Abdikadir — który pojechał walczyć — zostawił mu swój cenny noktowizor, który zakładało się jak okulary.

Kiedy Mongołowie ukazali się po raz pierwszy, zarówno wśród macedońskich, jak i brytyjskich obserwatorów dało się wyczuć napięcie, wyraźny dreszcz podniecenia. Joshowi wydało się, że w sąsiedniej bramie widzi jaskrawy napierśnik samego Aleksandra, a potem zobaczył pierwsze starcie.

Mongołowie nadciągali długą linią i wydawało się, że są pogrupowani w oddziały liczące około dziesięciu ludzi. Josh szybko je policzył; linia Mongołów miała jakichś dwudziestu ludzi na grubość i dwustu na szerokość, a więc pierwszy rzut liczył około czterech lub pięciu tysięcy ludzi.

Ale Aleksander zgromadził na równinie pod Babilonem dziesięć tysięcy własnych żołnierzy. Ich długie, szkarłatne peleryny wydymały się na wietrze, hełmy z brązu były pomalowane na kolor błękitny, a grzebienie ozdabiały emblematy oznaczające stopień.

Zaczęło się.

Najpierw poleciały strzały. Przednie szeregi nacierających Mongołów uniosły w górę łuki i wystrzeliły w powietrze. Łuki były wykonane z powlekanego rogu i trafiały dokładnie w cel na odległość ponad stu metrów.

Macedończycy byli ustawieni w dwa długie rzędy, piechurzy znajdowali się w środku, a elitarne oddziały tarczowników zabezpieczały obie flanki. Kiedy poleciały strzały, rozległy się donośne uderzenia bębnów i granie trąbek i żołnierze szybko przegrupowali się, formując coś na kształt pudła, głębokiego na ośmiu ludzi. Unieśli nad głowami skórzane tarcze i zwarli je ze sobą, jak w rzymskiej formacji zwanej żółwiem.

Strzały uderzyły w tarcze z wyraźnie słyszalnym łoskotem Pancerz złożony z tarcz wytrzymał uderzenie, ale nie był doskonały. W paru miejscach ludzie z przeszywającym krzykiem padli na ziemię, w osłonie na krótko pojawiła się dziura i zrobiło się nagłe poruszenie, gdy rannego wyciągano z szeregu, po czym pancerz zamknął się znowu.

A więc ludzie już zaczęli ginąć, pomyślał Josh.

Może o ćwierć mili od murów miasta Mongołowie nagle ruszyli do ataku. Wojownicy ryknęli, bębny wojenne załomotały, a stukot końskich podków przywodził na myśl burzę. Zgiełk był niesamowity.

Josh nie uważał się za tchórza, ale zwyczajnie struchlał. I był zaskoczony, z jakim spokojem zaprawieni w boju żołnierze Aleksandra utrzymują pozycje. Ponowne granie trąbek i wykrzykiwane rozkazy — Synaspismos! — rozbiły formację żółwia i znów uformowały się otwarte linie, chociaż niektórzy żołnierze nadal trzymali tarcze w górze, zasłaniając się przed strzałami. Teraz były to linie poczwórne, przy czym część żołnierzy została w rezerwie. Byli to piechurzy, którzy mieli przyjąć na siebie atak mongolskiej konnicy; między Babilonem a nacierającymi Mongołami znajdowała się jedynie cienka linia ludzi. Ale żołnierze zwarli ze sobą tarcze, wbili końce swych długich włóczni w ziemię i z wyciągniętymi przed siebie długimi na stopę żelaznymi mieczami czekali na pędzących Mongołów.

W ostatniej chwili przed bezpośrednim zderzeniem obu armii Josh widział wyraźnie samych Mongołów, a nawet oczy ich opancerzonych koni. Zwierzęta wyglądały jak oszalałe; zastanawiał się, jakich bodźców czy narkotyków użyli Mongołowie, aby skłonić konie do ataku na taką masę piechoty.

Mongołowie zderzyli się z macedońskimi liniami. Zderzenie było niezwykle gwałtowne.

Opancerzone konie przedarły się przez przednią linię obrońców i cała formacja jakby ugięła się w środku. Ale tylne linie Macedończyków natarły na konie, zabijając je lub powalając na ziemię. Mongołowie i ich konie zaczęli padać na ziemię, a ich tylne linie uderzyły w zatrzymaną przednią linię natarcia.

Wszędzie wzdłuż macedońskich linii rozgorzała walka. Do Josha dotarł zapach kurzu i metalu pomieszany z zapachem krwi. Rozlegały się krzyki wściekłości i bólu oraz szczęk żelaza. Nie było żadnych strzałów ani odgłosów eksplozji typowych dla nowoczesnej wojny. Ale tak czy inaczej ludzkie istnienia likwidowano z niemniejszą skutecznością.

Josh nagle zdał sobie sprawę, że tuż przed nim, prawie na poziomie jego oczu, unosi się srebrzysta kula. To było Oko. Może, pomyślał ponuro, są tutaj oprócz ludzi także inni obserwatorzy.

Pierwszy atak trwał tylko kilka minut. Potem, na sygnał trąbki, Mongołowie nagle zaczęli uciekać. Ci, którzy jeszcze mieli konie, pocwałowali do tyłu. Zostawili za sobą linię zwijających się ciał, odciętych kończyn i okaleczonych koni.

Mongołowie zatrzymali się w luźnym szyku kilkaset metrów od macedońskich pozycji. Obrzucali nieprzyjaciół obelgami w swym niezrozumiałym języku, wystrzelili parę strzał i nawet pluli w ich stronę. Jeden z nich przywlókł nieszczęsnego macedońskiego piechura i teraz, z szyderczym okrucieństwem zaczął wycinać dziurę w piersi żyjącego mężczyzny. Macedończycy odpowiedzieli obelgami, ale kiedy ich oddział pobiegł do przodu z uniesioną bronią, oficerowie krzyknęli, aby zawrócili i pozostali na swych pozycjach.

Mongołowie nie przestawali się cofać, wciąż szydząc z Macedończyków, ale żołnierze Aleksandra nie ruszyli ich śladem. Korzystając z przejściowego spokoju, noszowi wybiegli przez Bramę Isztar.

Pierwszy macedoński wojownik, jakiego przyniesiono do szpitala Bisesy, był ranny w nogę. Ruddy pomógł jej wciągnąć nieprzytomnego człowieka na stół.

Strzałę złamano i wyciągnięto, ale przebiła mięsień łydki na wylot. Wyglądało na to, że nie uszkodziła żadnych kości, ale ze świeżej rany zwisały fragmenty tkanki mięśniowej. Bisesa wepchnęła je z powrotem do otworu, zatkała go nasączoną winem tkaniną, po czym z pomocą Ruddy’ego ciasno obandażowała. Żołnierz się poruszył. Oczywiście nie miała żadnego środka znieczulającego, ale gdyby się obudził, być może strach i adrenalina na jakiś czas powstrzymają ból.

Ruddy pracując obiema rękami, otarł pot z czoła rękawem kurtki.

— Ruddy, świetnie sobie radzisz.

— Tak. Ten człowiek przeżyje, prawda? I pójdzie z bułatem i tarczą w dłoni, aby umrzeć na jakimś innym polu bitwy.

1 ... 60 61 62 63 64 65 66 67 68 ... 84
Перейти на страницу:
0
Сюжет
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Атмосфера
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Главный герой
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
0
Общее впечатление
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7
  • 8
  • 9
  • 10
Итоговая оценка: 0.0 из 10 (голосов: 0 / История оценок)